Pozwoliłam sobie ząłozyć nowy wątek, moje wyniki są w poprzednim czyli tu:
forum.gazeta.pl/forum/w,24776,155157384,155157384,Wczesna_menopauza_a_hashimoto.html
Jestem po całodzienniej lekturze forum

tak, wiem to kropla w morzu, czuję , że zaprzyjaźnię się Wami na dobre, rzeczywiście kopalnia wiedzy i wiele przede mną, bo jestem zupełnie "zielona"
ale do rzeczy...
chodzi o bóle pod prawym żebrem - męcza mnie od kilku miesięcy, ostatnio mam je codziennie, nawet w nocy. jest to rodzaj gniecenia, pieczenia, dyskomfortu (jakby uwięźniętych gazów) zlokaliowanego jakby pod żebrami, w boku na wysokości wątroby a nawet w plecach
do tego cholerne bóle krzyża, pleców, 24h wzdęcia, pobolewania żoładka, kilka miesiecy temu zgaga (minęła) - to dokucza mi codziennie najbardziej
robiłam USG brzucha, wszystko idealnie, mocz bdb,
Sensacje z brzuchem mecza mnie od czasu kiedy podejrzewam, ze objawy tarczycowe zaczeły sie na dobre
od 2 miesiecy nie jem glutenu (bez zalecen lekarza)
jestem u kresu, nie wiem co ze sobą robić, jakie badania, mam depresję, moja rodzina b. na tym cierpi, w domu jest jeden temat: choroba, objawy, matka-czyli ja wiecznie załamana, zrezygnowana, zlękniona, wszytko kręci się wokół mnie, moich bóli, diety, szukania w necie (czego najbardziej dość ma mąż). echh
Bardzo boję się gastroskopii, raz odmówiłam wykonania. W ogóle (wstyd sie przyznać) mam histerię i napady paniki jesli chodzi o lekarzy, badania...jestem zwolenniczką naturalnego leczenia i unikam leków/suplementów
Na dniach zaczne przyjmować Euthyrox i jedyne co suplementuje to magnez i selen w postaci orzechów braz.
Moje życie to koszmar, mam dobrą pracę, szczęsliwą rodzinę, piekny dom, czego chciec wiecej - chcę być "normalna" (to mozliwe?) jak kiedyś... czy jest szansa, ze po wyrównaniu hormonów miną rózne dolegliwości? Jelitowe, psychiczne? Czy jest tu ktoś szczęsliwy w tej chorobie? Normalnie zyjący, bez lęków/depresji, czerpiący przyjemność z jedzenia, po prostu z dnia codziennego. Czasami mysle, ze nie chce mi się zyc, cały swiat kręci sie wokół MNIE, to chore.
Przepraszam za chaos i ten bunt. Nie mam z kim pogadać, Cała rodzina widzi we mnie hipochondryka, bo przecież "wcale źle nie wyglądam"...
(mam 35 lat - czuje sie na 65, zbrzydłam, nie mam libido, jestem do d...)
Jak w temacie - jeszcze nie zaczełam a już się poddaję, nie mam wsparcia w moim lekarzu (prof.), jeszcze nie zaczełam brac leku a już sie boje, sensacji sercowych (mam je i tak codziennie). Chchiałabym, żeby ktoś mi rozpisał co mam robić, wskazówki, po kolei, co badać, czym sie przejmować a czym nie.
Błagam o jakieś dobre słowo