Dodaj do ulubionych

kot - nowotwór

08.08.11, 20:43
mój kot 16 lat, dotąd czuł się świetnie, ale ma nowotwór rozsiany, ma guzki prawie wszędzie, czekamy właściciwe na koniec; ale kot czuje się dobrze, poza tym, że powieksza mu się ponad miare przestrzeń między żebrami, weterynarz mówi, że guzy się powiększają, ale aż tak? Może to są płyny? Może da się kotu jakoś ulżyć? Im bardziej mu się powiększa przestrzezeń między żebrami tym on coraz słabszy.
Obserwuj wątek
    • 0ffka Re: kot - nowotwór 08.08.11, 21:03
      Polecam onkologa weterynarza:
      www.bialobrzeska.waw.pl/?modul=niusy&id=271
      • ir1.easy Re: kot - nowotwór 09.08.11, 01:46
        bardzo dziękuję!
    • lula.bialywas Re: kot - nowotwór 09.08.11, 13:31
      Życzymy dużo zdrowia.
      • ir1.easy Re: kot - nowotwór 09.08.11, 16:04
        dziękuję. Od kilku dni kotek szuka jakby samotności, nie czuli się, nie dopomina o pieszczoty. Przebywa głównie na dywaniku w łazience (ciemno i chłodno), wychodzi by coś zjeść i napić się. Głaski chętnie przyjmuje lecz nie pozwala dotknąć się w napęczniały brzuch. Nie trafia do kuwety, tj. wchodzi do niej, ale siusia poza. Pomyliłam wiek kota - 18 lat. Tak długo ze mną (w/g kota - głównie ja)/nami jest, że właściwie nie wiem jak będzie wyglądało życie bez niego. Przez te wszystkie lata nie byliśmy na wakacjach, bo kot źle znosił nawet 2-dniowową rozłąkę a sam podróżować nie znosił. A .... teraz, jak myślę, że następne wakacje będą nasze - bez kota - czyli wolność, to nie mogę sobie ich wyobrazić jako szczęśliwe. Cień Milusia będzie nad nami.
        • 0ffka Re: kot - nowotwór 09.08.11, 16:11
          Głaski dla Milusia!
          • ir1.easy Re: kot - nowotwór 09.08.11, 17:02
            DZIĘKIsmile będzie miał podwójne głaskanie.
            • 0ffka Re: kot - nowotwór 11.08.11, 21:36
              Gdybyś wybrała się do pana doktora z Białobrzeskiej, daj znać jak było. Ja raz miałam z nim kontakt a raczej jego żoną, która konsultowała stan zdrowia mojej kici i bardzo dobre wrażenie wywarł na mnie. Ja też zrezygnowałam z wyjazdów na rzecz moich koteczek. Gdy wyjeżdżałam zaczynały się problemy z nerkami u nich, chociaż były pod dobra opieką.
              • ir1.easy Re: kot - nowotwór 26.08.11, 01:44
                witaj,
                nie zdążyłam na Białobrzeską. Wczoraj mój kotek został uśpiony, nagle nowotwór spowodował ogólny, prawie całkowity paraliż. Więcej nie napiszę, bo wpadłabym w histerię. Tak reaguję, na każde o nim wspomnienie. Pozdrawiam. ir.
                • robaczekzwierzaczek Re: kot - nowotwór 26.08.11, 09:27
                  Popłakałam się sad [*] Niech mu słonko grzeje po drugiej stronie tęczy.
                • 0ffka [`] dla Milusia za Tęczowym Mostem 26.08.11, 13:44
                  Mogę sobie wyobrazić co czujesz.
                  Ja po śmierci mojego kota też nie byłam w stanie o tym pisać na forum.
                  Trzymaj się cieplutko!!!

                  • futrzaczek11 Re: [`] dla Milusia za Tęczowym Mostem 27.08.11, 22:28
                    Bardzo Ci współczuję. Mnie też to czeka już pewnie niedługo, bo moja kicia ma przerzuty do płuc. Jeszcze czuje się dobrze ale kiedy nadejdzie ta chwila, pomogę jej odejść. Na samą myśl o stracie jest mi słabo.
                    Trzymaj się i pomyśl jak badzo kotek czuł się kochany przez Ciebie. Miał dobre życie, 18 lat w miłości i szczęściu.
                    Kiedy umarła moja prawie 18-letnia kicia, wydawało mi się, że ona ciągle jest gdzieś obok i mnie pilnuje.
                    Miluś też pewnie wpadnie na odwiedzinki (duchowe smile ) do swojej Pani.
                    • 0ffka Re: [`] dla Milusia za Tęczowym Mostem 28.08.11, 09:16
                      Jak zmarł Czarniasz, kocur mojego zmarłego ojca czułam, że jest wolny już od cierpienia. Po śmierci Pyni, seniorki znajdki nie mogę sobie poradzić z jej stratą do dziś, chociaż minęło już półtora roku. Nie wyobrażam sobie tej chwili odejścia z moim dwiema kociczkami, ale wiem, że lepiej mi je pochować niż gdybym miała to ja je opuścić na tym świecie.
                      • ir1.easy Re: [`] dla Milusia za Tęczowym Mostem 29.08.11, 20:41
                        Dziękuję!. wiecie, wzruszyliście mnie ponownie. Miluś był wyjątkowy. Będzie ze mną zawsze. Nie wiem czy zdecyduję się na nowego pupila - choć los tak wielu zwierząt mnie wzrusza. Ale każdy, po Milusiu, będzie mi go przypominał; także pies. Z moim partnerem, po kilku dniach, nie rozmawiamy sobie o nim, żeby rany nie jątrzyć. Przywołujemy zabawne anegdoty z biografii różnych postaci (historia zawsze nas fascynowała; każde z nas różne jej okresy); byliśmy na komediowym filmie w kinie, na lodach potem; reklamy z karmą dla kotów przełączamy. I w ogóle .... sami wiecie.
                        Tak jest, człowiek wiedząc o chorobie pupila, wie, że będzie musiał w końcu podjąć tę ostateczną decyzję; w odpowiednim momencie; jest się jakoś na to przygotowanym, ale i tak potem boli. Ta strata. Ja się do tego przygotowywałam od 4-ch m-cy. I kiedy stało się, podjęłam decyzję, a jednak kiedy doszło do eutanazji pękłam. Weterynarz był bardzo delikatny. Nie wiem czy w ogóle wziąłby opłatę (100 zł), gdyby nie to, że mój partner zachował przytomność umysłu i uregulował tę kwestię, ja jakoś nie miałam do tego głowy i p. doktor już wychodził po pożegnaniu się ze mną. Weterynarz przyjechał, zresztą, do nas do domu - żeby kota już nie męczyć ponad miarę jeżdżeniem gdzieś i by "załatwić" to w komfortowych dla Milusia warunkach, w domu, na milusiowym fotelu. Tak się stało. Bardzo elegancko odszedł. Zwieracze nie puściły (ale gdyby to nic by się nie stało), mruczał do końca. Wyglądał ślicznie. Super kot. Pozostałą po nim karmę odniosłam do osiedlowego sklepu z karmą itp. dla zwierząt z prośbą by przekazali to komuś kto nie ma pieniędzy i kupuje "na krechę" lub osobom dokarmiającym zwierzęta. Ten sklepik tak robi (w Centrum W-wy). Z pewnością ta karma trafi w dobre ręce.
                        Życzę Wam hartu ducha. Trzymam kciuki. Wiem, że mojemu kotu jest dobrze i że będzie nade mną czuwał. Z Waszymi też tak będzie. I rzeczywiście lepiej, że one przed nami niż inaczej. Przynajmniej wiemy, że nikt ich nie skrzywdził, nikt nie nadużył ich zaufania.
                        pozdrawiam Was i tych Waszych ukochanych, puszystych, wiernych i przemądrych przyjaciół.
                        Ir.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka