lucekb5
20.04.13, 17:36
Witam,W nocy z czwartku na piatek umarł moj 2,5 letni kotek.Wciągu dnia nic mu nie było .Był to kot typowo domowy ale tego dnia wyprowadziłam go na smyczy na dwór żeby sobie pojadł trawy.Nic nie wskazywało na taką tragedie. Mianowicie o godz. 3 w nocy usłyszałam jakis hałas obudziłam sie i zobaczyłam ze on lerzy na podłdze i przez chwile wydal z siebie taki dziwny odgłos tak jak by mial katar .Nie zaniepokoilo mnie to na poczatku ale po chwili przyblizylam sie do niego i zobaczylam ze ma dziwnie odchyloną głowe wziełam go na rece i przeżyłam szok on juz nie żył.Nie magę po tym wydarzeniu dojsc do siebie .Wciaz zadaję sobie pytanie co sie stało czy mogłam coś zrobic żeby go uratowac..Wydaje mi sie ze nigdy nie przestane plakac.