sugarbox
12.12.06, 12:27
Nie wiem jak Wy, ale ja już gościłam (w drzwiach):
-kominiarza (prawdziwy, pokazał legitymację) z kalendarzem na rok 2007
-mormonów (amerykańskie chłopaczki całkiem nieźle gadające po naszemu)
-pana zbierającego na pogrzeb ojca (w zeszłym miesiącu też był, więc zapytałam
się, czy jeszcze tego tatusia ie pochował?:)))uciekł)
-sprzedawcę dywanów (tanio, prosto od producenta)
-studenta (ponoć) nauk społecznych zbierającego na dzieci (sic!) - ale chyba
nie na swoje
-okropnych kramarzy równie okropnych śmierdzieli-podróbek perfum (bezczelni
młodzi niewychowani-chyba słabo im z biznesem pójdzie)
-kominiarza nr 2 (fałszywy, nie chciał pokazać legitymacji, ale miał kalendarz
na rok 2007)
-żebrzącą starszą panią, która miała ochotę na grapefruity:)))
Nie wiem, czy to ja jestem taka pechowa? Na razie sprawdzam, kto ich tu
wpuszcza, do ciężkiej cholery (jest domofon), gdyż obawiam się, że przed samym
okresem świąt będzie jeszcze jakiś nalot kolędników z szopkami, różnych
potrzebujących i pewnie z 5 kominiarzy...