Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    05.11.06, 12:09
    Zauwazylam ze w sytuacjach kryzysowych lepiej sie odnjduje niz w "czasie pokoju".
    Obserwuj wątek
      • jazz-use1 Re: kryzysy 05.11.06, 23:26
        podobno to dlatego, że nasze dzieciństwo było jedym wielkim kryzysem.
        Poruszyłem ten emat na którejś z sesji terapeutycznych, podobno łąduję sięw kłopoty po to, żeby czuć się bezpiecznie, to paradoks, ale podobno tak jest.
        Rzekomo działa to w ten sposób - przez całe dziecińśtwo byliśmy ciągle władowywani w jakąś sytuację, któa była zagrożeniem dla naszego poczucia bezpieczeńśtwa. Z biegiem czasu, wypracował nam się mechanizm, mówiący że taka sytuacja jest normalna i bezpieczna. Czyli, że kiedy nic złego się nie dzieje, kiedy jest "pokój"- czujemy się paradoksalnie zagrożeni, bo jest to dla nas sytuacja stanowiąca zagrożenie - "obca", czyli taka, w której się nie odnajdujemy, która jest zagrożeniem dla naszego poczucia bezpieczeństwa :)

        Pozdrawiam cieplutko.
        • moschie Re: kryzysy 06.11.06, 13:18
          no tak, to by wiele tlumaczylo.
          Dziekuje i pozdrawiam cieplo w ten zimny dzien;)
          • melba_piszczykowa Re: kryzysy 06.11.06, 14:49
            a czy takie tlumaczenie w czasie pokoju ze jest nudno strasznie i trzeba by cos
            porobic tez podpada pod maskowanie uczucia zagrozenia ta spokojna sytuacja?
            mnie sie to zdarza na polu relacji damsko-meskich...
            • jazz-use1 Re: kryzysy 10.11.06, 16:57
              Nie.
              W tymwypadku mamy do czyniena z "lękiem przed bliskością".
              Bojąc się porzucenia ( któe w naszym mniemaniu na pewno nastąpi, bo tak było
              zawsze), na wszelki wypadek nie dopuszczamy do siebie nikoog zbyt blisko. A w
              sytuacji, kiedy jednak "przypadkiem" kogoś dopuścimy, zaczynamy jakąś
              gierkętoczyć, żeby nie nastąpiło odrzucenie z tej drugiej strony.No i lęk przed
              spokojem też tu ma swoje znaczenie, znane nam jest tylko to, że od bliskich
              dostajemy kopniaki, a nie ciepło i milość.
              Tak mi mówili na terapii, coś w tym chyba jest.
              Ostatnio się właśnie z takim problemem mocno borykam :) Ale ciii...;)

              Pozdrawiam gorąco.
              • melba_piszczykowa Re: kryzysy 13.11.06, 14:23
                no wlasnie, ja tez sie borykam.
                troche mi tylko przykro ze sama tak zrecznie potrafie siebie oszukac :( ze tak
                naprawde nie wiem co jest prawdziwym powodem, co lezy na dnie takiego
                zachowania.
                wydawalo mi sie ze jestem dosyc otwarta osoba, dopuszczam rozne wytlumaczenia
                na to samo zjawisko. ale podczas terapii ucze sie ze granice otwartosci sa o
                wiele dalej niz przypuszczalam ;) staram sie nie odrzucac zadnej sugestii
                terapeuty z miejsca, tylko troche z nia pobyc i czesto sie okazuje ze prawda w
                tym jest.
                a w internecie malo jest o leku przed bliskoscia, moze macie jakies materialy?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka