Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Żal do rodziców

    07.09.07, 11:05
    Witam.
    Proszę Was o pomoc w rozwiązaniu mojego problemu emocjonalnego.
    Otóż-rodzice dali mi wiele dobrego,ale tez bardzo wiele złego.To spowodawało
    moje kalectwo emocjonalne.Noszę w sobie do nich ogromny żal z tego
    powodu.Tylko ,że ten żal tak na prawdę ,niszczy MNIE!!!!.Pożera mnie od
    środka,powoduje,że nie moge sie oderwać,rozwijać,żyć własnym życiem.Przypomina
    pożerającego mnie tygrysa.Gdy jestem daleko(czasmi przebywam za granicą) ,mam
    rzadki kontakt z rodziną ,tygrys usypia.Czuję się dobrze.Gdy tylko nawiązuje
    kontakt ,wystarczy jedno zdarzenie,słowo,emocja i tygrys sie budzi ,nie
    zostawiając ani kawałka z mojej już ustabilizowanej(tak mi się wydaje) psychiki.
    Problem jest w tym,ze byłam przez pewien czas strasznie dumna z siebie,że
    sobie radzę,nie analizuje,nie wracam do przeszłości,że wszystko już
    przetrawiłam ,zrozumiałam i moge zacząć żyć od nowa.Tak przynajmniej
    myślałam.Do momentu kontaktu z domem.Zastanawiam się po pierwsze czy już
    zawsze będzie za mna krążyło widmo żalu,tylko ono ,sie poprostu ,jak nie ma
    bodźca nie uaktywnia.Czy da sie z tym widmem normalnie żyć.I czy amputacja
    kontaktów z rodziną jest jedynym wyjściem,które pozwoli mi zachować resztki
    zdrowia psychicznego?
    Nie wiem tego?
    Dodam tylko,ze w mojej rodzinie nie ma alkoholu,bicia są raczej chore
    emocje,ból,strach,manipulacja,poczucie winy itp.wszystkie toksyczne emocje
    jakie moga tylko być.
    Pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • amoremio7 Re: Żal do rodziców 07.09.07, 18:07
        czytam twój post i widzę że masz problemy identyczne jak mój mąż i reszta jego
        rodzeństwa czyli dwóch braci. Są kontrolowani na każdym kroku przez matkę,przy
        każdym sprzeciwie czy głośnym wyrażeniu swojego zdania są potworne
        awantury.Jesteśmy małżeństwem prawie od 15 lat i naprawdę dużo przeżyliśmy.Nigdy
        nie wiemy co się odezwać żeby było dobrze.Był okres prawie 5 lat kiedy
        zawiesiliśmy wszelkie kontakty i wierz mi tylko wtedy czuliśmy że żyjemy jak
        normalni ludzie .Obecnie znowu przeżywamy to samo ze względu na śmiertelną
        chorobę teścia jednak już niedługo .Mój mąż ma 35 lat i nadal odchorowuje każdą
        wizytę w domu rodzinnym.Czuć terror na każdym kroku nawet choroba teścia nic nie
        zmieniła.Oni żyją jakby na innej planecie .Katują swoje dorosłe dzieci
        psychicznie .Szczególnie teściowa.
      • mskaiq Re: Żal do rodziców 08.09.07, 12:45
        Nie umiesz wybaczyc Swoim Rodzicom zla ktore Ci wyrzadzili. Ten brak
        wybaczenia przynosi zal. Zal to potezna negatywna energia, potrafi
        zniszczyc kazde zycie.
        Jesli chcesz sie tego pozbyc nie mozesz myslec o krzywdzie ktora Cie
        spotkala od Rodzicow, mysl o tym co zrobili dobrego.
        Musisz uwierzyc ze zlo z ktorym sie spotkalas wynikalo z Ich braku
        rozumienia ze krzywdza Ciebie. Ludzie czesto popelniaja bledy,
        czesto nie rozumiejac ze sa to bledy.
        Trzeba nauczyc sie wybaczac bledy, nie tylko innych ludzi ale i
        swoje. Bez tego budzimy w nas zal ktory jest jedna z najczestszych
        przyczyn depresji.
        Serdeczne pozdrowienia.


      • anoosha Re: Żal do rodziców 10.09.07, 08:58
        Rozumiem Cię, bo jestem w podobnej sytuacji. Z żalem do rodziców
        udało mi się w dużej części uporać, pozostał mi jeszcze żal do
        mojego rodzeństwa. Zaczęłam od ograniczenia kontaktów, ale to nie
        wystarczy. Masz prawo do gniewu, który odczuwasz, bo widocznie
        rodzice zrobili Ci dużo krzywdy. Tyle, że nic nie da, kiedy ten
        gniew "wywali" się na nich. Trzeba go inaczej wyrazić, żeby Ci
        ulżyło. Jak już zadbasz o swoje uczucia i gniew z Ciebie zejdzie,
        będzie Ci łatwiej wybaczyć rodzicom i innym ludziom, którzy Cię
        skrzywdzili. Ja wszystkie negatywne emocje zapisywałam w zeszycie.
        Wszystkie najgorsze rzeczy, które by mi normalnie przez gardło nie
        przeszły, zapisywałam dotąd, aż się totalnie wyżyłam!!! Jechałam po
        wszystkich ludziach do woli, nie robiąc im krzywdy, bo przecież o
        tym nic nie wiedzieli, a gniew ze mnie schodził, jak powietrze z
        balonu. Z czasem łatwiej mi było jeździć do domu i te wizyty nie
        były już takie bolesne. U mnie zadziałało, więc polecam!
        • log222 Re: Żal do rodziców 10.09.07, 10:05
          Jak komuś zależy na wizytach w "domu"...
          • rasgeea Re: Żal do rodziców 11.09.07, 08:22
            :)
      • martab_79 Re: Żal do rodziców 26.09.07, 12:55
        wiesz to mój pierwszy post, weszłam tu dziś z zupełnie innego forum bo gdzies przeczytałam że moje "dolegliwości" nazwane sa DDA. Ja tez nosze w sobie żal do rodziców.... rozpamiętuje sytuacje które mnie bolą...w kazdej rozmowie przyjmuje maskęchłodu żeby nie okazac czegoś co może mnie "zdradzić"- zdradzić to jak bardzo ich kocham- jak bardzo się z nimi niezgadzam i jak bardzo się czuje skrzywdzona. Całe życie walczyłam o akceptację i nie wywalczyłam jej. Dziś sama jestem matką i tylko to pozwala mi spojrzec na mój problem z innej perspektywy. Bardzo się boję żeby nie popełnić jakiś błędów w okazywaniu uczuć dzieciom. Czesciowo dopuszczam taką mysl że pewne rzeczy nie były przez moich rodziców zamierzone- ale to jak narazie nie pomogło wyzbyc się żalu. Jednak uczucie które towarzyszy mi od jakiegoś czasu- czyli cień samotnosci jaka mnie dopadnie jak oni umrą... mimo tych wszystkich toksycznych uzależnień-emocji w jakie jestem wplątana....sprawia że mocno się staram zapomnieć, zamknąć jakiś rozdział w swoim życiu. Pomyśl sobie wstjąc kzdego ranka że jesteś mądra, zdrową i silną kobietą i nikt ci nie musi mówić jak masz żyć bo to życie jest TWOJE i TY decydujesz. Konaktów z rodziną nie ograniczaj żebyś kiedyś nie żałowała tego czasu poprostu postaraj się nabrac dystansu- trochę jakbyś oglądała film w telewizji mnie się udało....To smutne bo wolałabym kochac jawnie swoich rodziców, uśmiechać się do nich i czuć miłość z ich strony ale skoro to niemożliwe- przeciez musze jakoś żyć.....
      • jenu Re: Żal do rodziców 28.09.07, 13:30
        Obawiam się, że samo przebaczenie nie rozwiązuje problemu.
        Przebaczyć można coś, co się stało kiedyś,ale jeśli dzieje się cały
        czas? Mam ten sam problem:) I ja uciekłam od rodziny -całe 500 km i
        nie ukrywam: zadziałało, moja matka tak mnie teraz kocha, że mi
        alarm w głowie wyje jak syrena policyjna. Mnie dystans pomógł. Kiedy
        nie musiałam jej słuchać, widzieć, czuć- odzwyczaiłam się od niej,
        najgorsze emocje oklapły, pojawił się dystans emocjonalny.Kiedy jej
        nie było i nie musiałam odebrać telefonu od niej, uczestniczyć w jej
        codziennym życiu, bać się, że mnie odwiedzi,uspokoiłam się.
        Nauczyłam się, że jej nie ma. Była kiedyś, teraz jestem tylko ja i
        moje dziecko.Ona jest tak daleko-zarówno dosłwnie jak i w przenośni,
        że już mnie nie dosięgnie. A wybaczenie? komu to potrzebne? jej nie,
        a sobie nie mam czego wybaczać. Nadal mam do niej żal, ale wiem
        jedno: nie będę z nią o tym rozmawiać. Ona się nie zmieni. To ja mam
        problem, nie ona. Nie wiem, czy jej wybaczyłam. Nawet nie wiem, czy
        próbowałam, bardziej skupiłam się- i nadal to robię- na pokochaniu
        tamtej małej dziewczynki, którą byłam.Pomimo matki. Matki już nie
        pokocham, tamtą małą Jenu -tak:). Chyba, że matka zrozumie i poprosi
        o wybaczenie. Wtedy się postaram.Chyba.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka