Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    życie z DDA

    22.06.08, 16:38
    Nie wiem czy szukam rady, czy muszę "tylko" uporządkować myśli.
    Jestem związana z DDA. I nie umiem sobie odpowiedzieć czy jestem
    szczęśliwa, czy nie. A może boję się szczerości wobec samej siebie.
    Wiem na pewno, że kocham bez granic i jestem kochana. On ma 27 lat,
    ja jestem po 30. Początki to szalona miłość, porozumienie bez słów.
    Jesteśmy do siebie niezmiernie podobni. To samo spojrzenie na świat
    i ludzi, te same wady i zalety, podobne marzenia...Ale tak często
    wydaje mi się, że to ja jestem od niego młodsza, że więcej we mnie
    spontaniczności i radości. On tak rzadko się śmieje, do wszystkiego
    podchodzi nazbyt poważnie i z wielkim dystansem, wydaje się jakby
    chciał odgrodzić naszą małą rodzinę od świata jakimś murem. Wiem jak
    pragnie czułości, miłości i akceptacji, jednocześnie strofując mnie,
    że czasem czuje się osaczony. A ja przecież nie robię niczego ponad
    to, że jestem obok, czasem na dystans by się nie narzucać. Troszczę
    się o niego, ale nie jestem bluszczem. Heh...paradoksalnie on wtedy
    boi się, że się w końcu na niego zamknę...Czuję się jak ślepiec we
    mgle. Walczę z jego obsesyjną zazdrością bez podstaw. Tracę powoli
    sama poczucie własnej wartości i radość życia. Wiem, że jestem
    atrakcyjną i niegłupią kobietą, tylko, że on uwielbia dyskredytować
    moje dokonania i sukcesy. Najchętniej zamknął by mnie w domu i
    kontrolował każdy mój ruch. Czuję się jak balonik na sznurku,
    ciągnięty ku ziemi. On jest wykształconym, mądrym, dojrzałym,
    przystojnym i wysportowanym facetem z totalnie podkopanym ego (choć
    nigdy się do tego nie przyzna). Każda moja uwaga, że coś jest nie
    tak między nami jest przez niego odbierana jak atak na siebie. Nie
    rozmawia wtedy tylko odpowiada kontratakiem, a ja się wycofuję i
    zaczynam prawie wierzyć, że "to znowu ja coś sobie uroiłam". Dużo w
    nim agresji i niechęci do ludzi. Jest nieufny i zamknięty w sobie.
    Kocha i trenuje sporty walki. Na zewnątrz twardy jak skała, w środku
    serce dziecka. Kiedyś próbowałam z nim rozmawiać o DDA. Wyprowadziło
    go to z równowagi. Zaprzeczył, że jego może to dotyczyć. Wiem, że
    nie uda mi się namówić go na terapię. Nie rozważam czy odejść. Chcę
    wiedzieć jak żyć, by nie stracić siebie samej, a jemu pomóc
    zrozumieć. Poza wszystkimi smutkami, które tutaj opisałam, mój
    kochany jest świetnym, opiekuńczym facetem i uwielbiam być blisko
    niego. Nie jestem męczennicą, wiem gdzie leży problem, ale to tylko
    początek drogi.....
    Obserwuj wątek

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka