Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Terapia od nowa?

    06.10.08, 16:56
    Witajcie.
    Jestem chyba trochę"beznadziejnym przypadkiem"na swojej drodze do
    "zdrowienia".Terapię grupową zaczynałam już dwa razy,pierwszy raz dwa lata
    temu -trwała około 4 m-ce.Następna 1,5 roku póżniej trwała 2 m-ce.Nie ukrywam
    że przyniosły one wiele korzyści dla mojej psychiki ale teraz znowu przechodzę
    trudny okres w swoim życiu i czuję że chyba znowu potrzebuje terapii ale nie
    jestem pewna czy jest sens skoro poprzednie do końca nie zadziałały.Jestem
    ciekawa waszych opinii czy ktoś też tak miał?



    Obserwuj wątek
      • moniczka72 Re: Terapia od nowa? 06.10.08, 17:41
        7monly, co to za terapia byla? U nas DDA trwa 10 miesiecy, dla
        wspoluzaleznionych niektore dziewczyny nawet dwa lata chodza? Czy moze Ty sama
        zrezygnowalas z terapii na tamten czas?
      • pojawaj Re: Terapia od nowa? 06.10.08, 22:40
        Rzeczywiście, terapia DDA trwa dłużej. Nie wystarczy pochodzić
        chwilę, podobno trzeba dotrwać do końca. Myślę, że jest sens iść tam
        znowu, ale z postanowieniem, że wytrzymasz aż do ostatniego
        spotkania.
        • 7monly Re: Terapia od nowa? 07.10.08, 11:14
          Tak to prawda teraz mam tą świadomość że tak naprawdę nie dotrwałam do końca.Mam
          z tego powodu okropne wyrzuty sumienia i mogę śmiało powiedzieć że jest to
          kolejna niedokończona rzecz w moim życiu(a bywa ich wiele).Czuje się z tym
          okropnie.To kolejna cecha za którą się nienawidzę,nie radzę sobie z tym;NIE
          RADZE SOBIE SAMA ZE SOBA.
          • ladynemeyeth Re: Terapia od nowa? 07.10.08, 11:28
            A czemu rezygnowałaś?
            Terapeuta Ci nie odpowiadał czy grupa może?
          • moniczka72 Re: Terapia od nowa? 07.10.08, 11:36
            7monly, jesli dasz rade to doprowadz terapie do konca, bo dwa razy zaczelas i
            przerwalas proces zdrowienia, i to chyba w najciezszych punktach. Czyli
            rozgrzebalas co nieco, a pozniej musialas sobie radzic sama z tym rozgrzebaniem,
            gdzie normalnie terapeuta Cie prowadzi i pomaga zamknac caly proces.
            ja w terapii zaufalam mojej terapeutce i temu co mowi. Powiedziala ze pierwsze
            kilka miesiecy bedzie ciezkie no i ja czuje ten ciezar.
            • 7monly Re: Terapia od nowa? 07.10.08, 12:11
              Tak szczerze to nie rozumiałam pewnych zadań na terapii np.kiedy terapeutka
              kazała opisać się cechami charakteru bądz swoje uczucia związane z daną
              sytuacją,nie umiałam się do końca odblokować(ujawnić).Miałam wrażenie że odstaje
              od grupy i nie potrafiłam się tam odnależć.Czułam a teraz ze zdwojoną siłą czuje
              tylko ogromny ból i zal do siebie,męża(w którym nie mam żadnego oparcia i który
              tylko mnie dołuje),swoich rodziców.Szkoda gadać.
              • ladynemeyeth Re: Terapia od nowa? 07.10.08, 12:18
                I taką odpowiedź powinnaś była napisać jak sądzę. Chodzi o to, żeby
                być z soba jak najbardziej szczerym.
                • 7monly Re: Terapia od nowa? 07.10.08, 12:26
                  A co jeśli ta szczerość tak okropnie boli zżera cię od środka że nie potrafisz o
                  niczym innym myśleć i normalnie funkcjonować?
                  • ladynemeyeth Re: Terapia od nowa? 07.10.08, 12:42
                    A myślisz, że jak jej nie wyrazisz i będziesz ja probowała gdzieś
                    tam upchnąć na dnie świadomości albo zapomnieć, to ona Cię
                    przestanie zżerać, tak?
                    Nie bądź naiwna. Wyjdzie z Ciebie w najmniej oczekiwanym momencie i
                    wpierdzieli Cie razem z butami.
                    A tak, dopoki jest uświadomiona i świadomie wyrażana - podczas
                    terapii w sprzyjających warunkach wsparcia - nie zrobi Ci bałaganu w
                    życiu. Ktoś fachowy Cię przez to przeprowadzi, wesprze, pomoże
                    zrozumieć, przytuli i zwyczajnie da się wypłakać.
                    I tak siedzisz w tym bólu po uszy, on co i raz daje o sobie bardzo
                    znać, więc czemu go nie wyrazić, nie przyznać się, nie wykrzyczeć
                    swoich emocji?
                    • 7monly Re: Terapia od nowa? 07.10.08, 18:46
                      To prawda,dziękuje za te słowa,wezmę je sobie do serca.Postanowiłam znowu iść na
                      terapię i ją w końcu skończyć.Mam nadzieje że mi się to uda.
                      Pozdrawiam.
                      • moniczka72 Re: Terapia od nowa? 08.10.08, 07:49
                        gratuluje postanowienia :) i zycze ukonczenia terapii, choc wiem ze jest ciezko :*
                        Mi sie zdarza z zajec wracac z placzem, ale postanowilam sobie dac szanse na
                        wyzdrowienie :) i tego tez Tobie zycze :)
                      • ladynemeyeth Re: Terapia od nowa? 08.10.08, 13:48
                        Życzę Ci, żeby się udało!
                        Ja miałam okazję rozmawiać z kimś, kto przebył terapię grupową i ta
                        osoba powiedziała, że w ciężkich momentach pokusa porzucenia tej
                        terapii jest ogromna.
                        Wszystko zaczyna wkurzać - terapeuta, ludzie. Człowiek znajduje
                        sobie milion wymówek, że ta terapia niby nie pomaga, że jest
                        okropnie i wszystko jest takie denerwujące.
                        Zostałam przed tym przestrzeżona i spodziewam się takich momentów u
                        siebie.
                        Grupową dda zaczynam od stycznia, ale teraz jest możliwość
                        korzystania z edukacyjnej terapii dla współuzależnionych. Mój szef
                        musiałby się tylko zgodzić, żebym jeden dzień w tygodniu wychodziła
                        godzinę wcześniej z pracy. Dzisiaj go o to poproszę i trochę się
                        boję.
                        • 7monly Re: Terapia od nowa? 08.10.08, 15:47
                          Ja na terapię idę już w piątek.A Tobie ladynemeyeth życzę żeby Ci się ułożyło
                          wszystko po Twojej myśli.
                          I wogóle wszystkim którzy wypowiadali się w mojej sprawie DZIEKUJE.
                          Pozdrawiam gorąco.
                          • ladynemeyeth Re: Terapia od nowa? 08.10.08, 16:11
                            Boże, przeżyłam tę rozmowę ... i nawet tak ciężko nie było!
                            Zgodził się bez mrugnięcia okiem! Od razu!

                            Pozdrawiam wszystkich!
      • asaofetida Re: Terapia od nowa? 11.10.08, 10:45
        7monly przeczytalam, ze nienawidzisz siebie...monly po pierwsze
        zaakceptuj siebie taka jaka jestes. Ja robilam terapie juz kilka
        lat temu ale na samym poczatku wyczytalam w madrych ksiazkach i to
        mi bardzo pomoglo, ze nalezy zaakceptowac siebie i kochac siebie
        taka jaka sie jest. I nie oceniaj siebie. Zawsze , w ktorymkolwiek
        punkcie sie znajdujesz robisz najlepiej wszystko jak potrafisz. Na
        dzien dzisiejszy wlasnie tak umiesz i jest to najlepsze. Ale zyjac
        rozwijasz sie i zauwazasz pewne rzeczy. I one motywuja Cie do
        rozwoju. I nie trzeba sie nienawidzic. Poprostu jest jak jest. Nie
        mialas innych mozliwosci bo zabrano Ci dziecinswo. Kochaj siebie i
        nie osadzaj.
        • 7monly Re: Terapia od nowa? 11.10.08, 12:27
          To co piszesz to prawda ale dla mnie to trudne i jeszcze nie do
          przezwyciężenia.Jak na razie ciężko przyjąć mi do wiadomości i zaakceptować fakt
          abym mogła się polubić czy zwyczajnie pokochać.
          • anhes Re: Terapia od nowa? 11.10.08, 15:17
            JA zaczełam terapię niedawno, chodzę na indywidualne spotlania z terapeutką i
            ona też sie skupia na uczuciach."co pani wtedy czuła" "jak się pani teraz
            czuje", ona mi wytłumaczyła że dda bardzo często mają tak mocno zablokowane
            uczucia że nie wiedzą co czują. I nawet jeżeli nie wiesz co czujesz to trzeba o
            tym powiedzieć. Po to są te zajęcia, żeby uwolnić swoje uczucia, żeby nauczyć
            się je odróżniać, rozpoznawać itp.

            Na poprzednich zajęciach, rozmawiałyśmy o przeszłośći, o dzieciństwie i na
            koniec padło pytanie "jaki wnioski pani wyciągneła z dzisiejszego spotkania" a
            ja czułam taką burzę w mózgu a jednocześnie taką pustkę że nie miałam żadnych
            wniosków. No i umówiłyśmy się ze się nad tymi wnioskami zastanowię na przyszłe
            spotkanie. No ale nie mogłam za nic w świecie dojść do żadnych wniosków.
            Zaczełam się zastanawiać "o co jej chodziło, czy chodziło jej o to że mam niskie
            poczucie wartości" ... no i na tej podstawie doszłam do wniosku :-) że szukam w
            niej aprobaty, próbuję znaleźć jakiś punkt odniesienia by móc się dopasować do
            tej relacji i to był mój wniosek z zajęć :-)
            I terapeutka powiedziała że fajnie, że zrobiłam to inaczej po swojemu ale to
            dobrze :-)
            tak więc nie ma się co bać i zniechęcać.
            życzę ci wytrwałości.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka