gabis1.2
02.06.09, 23:50
znowu pisze choc sama nie wiem juz co pisze.moje zycie to juz
koszmar.wyjechalam z polski .chcialam ulozyc sobie zycie tu na
obczyznie.ucieklam od ojca alkoholika.bylo mi ciezko tu sie
przystosowac ale mowilam sobie poczatki wszedzie trudne.jakos
ukladalam sobie zycie.w domu rodzinnym nie bylam przez 9
miesiecy.pojechalam z dziecmi -mam dwoch synow i z mezem na boze
narodzenie.mialam wolne z pracy ,maz rowniez.wspaniale
swieta ,odwiedziny itd.w ym czasie bedac w polsce stracilam prace.do
dzis nie wiem czemu.wrocilam z powrotem.syn do szkoly ,drugi ze mna
w domu.pracy szukam do dzis.w chwili obecnej to calkowicie sie
zagubilam i nie wiem co jest prawdziwe a co nie.sa u mnie
rodzice.mama zchorowana wykanczana przez ojca i ojciec alkoholik.sa
tu 3 miesiace
ojciec na poczatku przez sporo czasu no poprostu do rany
przyloz.myslam sobie a jednak mozna go jeszcze uratowac.dobry
czlowiek,nie pil ,dzieci za nim szalaly ,co trzeba to
zrobil .niestety to ze sie zmienil to tylko zludzenie.a ja teraz mam
pieklo.nie potrafie powiedziec zeby sobie pojechali ze juz tak
dluzej nie wytrzymam .tylko brne w coraz to gorsze klopoty.na
dodatek sama nie mam pracy.siedze w domu i dostaje na glowe.ostatnio
i zdrowie mi szwankuje i to dosc powaznie.wogole to jak w styczniu
tu wrocilam to do tej pory a mamy juz czerwiec to moje zycie leglo w
gruzach.najpierw stracilam prace,dostalam po glowie od rodakow (jest
tu duzo polakow ].nie wiem tylko za co .za to ze to jednym pomoglam
w trudnej sytuacji ,innym w kryzysie malzenskim -duzo by tu
wymieniac .nic w zamaian nie zadalam .myslalam sobie dobrze jest
miec tu jakis znajomych bo tak samemu to przykro .no i mam co
chcialam.jakos sobie z tym radzilam .ale wyczerpaly mi sie
baterie.przyjazd rodzicow .i tu sama pytanie sobie zadaje -na co ja
liczylam co chcialam osiagnac .przeciez ja z domu poprostu
ucieklam.bylo mi ciezko ale mialam spokoj.a teraz codzienna
walka ,walcze sama ze soba.nie wiem co juz robie dobrze a co
zle .sama nie wiem czego chce.pracy szukam ale nie wierze w
siebie .skoro inni pracuja a ja nigdzie nie moge dostac pracy ciagle
jakies ale a to nie znam dobrze jezyka a to cos.chyba nieudacznik ze
mnie .mam wrazenie ze wszyscy mnie tu znaja .boje sie z domu
wychodzic.czuje sie jak tredowata .dowiedzialam sie ze prace
stracilambo padla firma .niestety to oszustwo.szefowa okazala sie
zwykla klamczucha .a jej tez duzo pomagalam.nieuklada mi sie juz
nic .malzenstwo mi sie powoli rozpada ,dzieci boze wlasnie
dzieci .syn nie chce sie uczyc mam z nim klopoty .a ma dopiero 11
lat .a co bedzie dalej .mlodszy jeszcze wszystkiego nie rozumie ale
nie tak do konca.ja jestem dda ,powinnam chodzic na
terapie .niestety nie mam tu szans.do polski nie wroce bo nie mam
gdzie.naprawde nie mam juz sily.mam 32 lata a czuje sie jak
wrak .zupelnie nie wiem co robic.poradzcie cos bo lada dzien a
zwarjuje .co wy byscie zrobili na moim miejscu ?