transilvania
11.09.06, 11:52
właśnie wróciłam do Rumunii z wesela brachola, który się wydał za Bulgarkę. po
drodze zahaczylismy o Grecję, staneliśmy na nocleg w małym miasteczku za
Salonikami, poszliśmy na deptak i się zszokowaliśmy, bo dziki tłum przemawiał
po rumuńsku, sprzedawcy zagadywali nas w tymże języku, w restauracjach karty
dań rumuńskie, na straganach przewodniki greckie po rumuńsku etc. Żeby zmylić
tropy i żeby nas nikt w Grecji nie rozumiał musieliśmy mowić po polsku.
Pojechaliśmy w głąb kraju, w góry, a tam przy klasztorze grecka góralka widzac
cudzoziemcow bez wstępu nam tłumaczy, że te koraliki patru euro, a tamte cinci
i multumesc, sigur sigur. Czulam się, jakbym się z domu nie ruszyla.