rozwój vs. zmiana

14.04.05, 16:54
Używacie ochoczo pojęcia "rozwój duchowy", więc pozwolę sobie spytać o zasadność tego typu sformułowania.
Na jakiej podstawie mówi się o rozwoju (rozumianym jako doskonalenie), a nie np. o neutralnej aksjologicznie zmianie?
    • lorddead Re: rozwój vs. zmiana 14.04.05, 17:12
      Szczerze mówiąc nie rozumiem pytania. Cóż to znaczy neutralna aksjologicznie
      zmiana? Aksjologia to "nauka" o wartościach wyższych - ogólnie mówiąc totalne
      farmazony i nuda, ale to już inna kwestia. Czym jest właściwie ta neutarlność
      aksjologiczna według ciebie? Chodzi ci o rozwój niezależny od wyższych wartości,
      czy jak?
    • perfectum Re: rozwój vs. zmiana 14.04.05, 17:49
      ipekakuana napisała:

      > Używacie ochoczo pojęcia "rozwój duchowy", więc pozwolę sobie spytać o zasadnoś
      > ć tego typu sformułowania.
      > Na jakiej podstawie mówi się o rozwoju (rozumianym jako doskonalenie), a nie np
      > . o neutralnej aksjologicznie zmianie?

      Przerost formy nad treścią? wink
      Nie mozna prościej ? smile
    • lorddead Re: rozwój vs. zmiana 14.04.05, 20:25
      ipekakuana napisała:

      > >Chodzi ci o rozwój niezależny od wyższych wartości czy jak?
      >
      > Chodzi mi o podstawy sadów wartościujących.
      > Rozwój niezależny od wartości wyższych nie jest żadnym rozwojem (ale pewnym bli
      > żej nieokreślonym procesem). Używanie pojęcia rozwoju jest według mnie uzasadn
      > ione tylko przy przyjęciu jakiś obiektywistycznych założeń.
      >
      > >Aksjologia to "nauka" o wartościach wyższych - ogólnie mówiąc totalne
      > > farmazony i nuda, ale to już inna kwestia
      >
      > Aksjologia traktuje tak o wartościach wyższych jak i o niższych, w jej obrębie
      > znajdują się też teorie sprowadzające wszystko "do parteru"... (nietzscheanizm
      > na przykład też jest swego rodzaju aksjologią).
      > Jeśli ci się z nudą kojarzy, to może spotykałeś na swej drodze same dzieła made
      > in KUL....

      Nadal nie rozumiem co masz na myśli gdy mówisz o neutralnej aksjologicznie
      zmianie. Podstawy sądów wartościujących są różne np. użyteczność, przyjemność
      (coś jest dla mnie wartościowe, bo jest użyteczne/przyjemne) etc. etc. etc.
      Osobiście nie wiązałbym rozwoju duchowego z wartościami, lub z jakimiś
      transformacjami w sferze wartości. Oczywiście można owych wartości się
      doszukiwać i analizować rozwój duchowy pod tym kątem, ale nie wiem po co.
      Myślę, że rozwój (w sensie pozytywnym) oznacza całościowe samodoskonalenie się.
      Wartościowe jest wszystko to co ów rozwój umożliwia oraz w szczególności to co
      jest następstwem owego rozwoju. Jest to w pewnym sensie perfekcjonizm, czyli
      dążenie do doskonałości, która w pewnym sensie może stanowić wartość.
    • perfectum Re: rozwój vs. zmiana 14.04.05, 21:05
      Dziewczyno, naczytałaś się słownika i teraz chcesz zaszpanować? wink

      Chyba pomyliłaś forum..wink

      Moim skromnym zdaniem zawsze najwdzięczniejsza i najbardziej zrozumiała jest prostota ( nie mylić z prostactwem) w formułowaniu myśli, a Ty stosujesz pewne okreslenia, które nie tylko nie pasują do tematu, co go bardzo komplikują przez co jestes niezrozumiana..

      Zachowaj tę wysublimowaną żonglerkę słowną na inny temat niz rozwój duchowy smile
      • delphinee Re: rozwój vs. zmiana 14.04.05, 23:19
        to jest dziewczyna, która studiuje filozofie smile
        p/w
        • comma Re: rozwój vs. zmiana 15.04.05, 20:16
          Cóz, filozofia to zaden interes MSPANC
    • eevvaa Re: rozwój vs. zmiana 14.04.05, 21:16

      Aksjomat - twierdzenie uznawane za oczywiste, nie wymagające dowodów ( cyt. za
      słownikiem wyrazów obcych ).Może się mylę, ale "rozwój duchowy" jest jak
      najbardziej do sprawdzenia w naszym życiu .

      Pozdrawiam smile
      ewa
      Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
    • perfectum Re: rozwój vs. zmiana 15.04.05, 07:42
      ipekakuana napisała:

      > Skąd wiesz, że nie pasują do tematu, skoro nic nie zrozumialaś??
      > Na jakiej podstawie twierdzisz, że użyty język cokolwiek komplikuje, skoro nie zrozumiałaś o co chodzi i nie wiesz czy problem jest prosty czy złożony?


      Dla Ciebie jak widac bardzo złozony bo sama juz nie wiesz o co Ci chodzi..wink
      >
      > Zachowaj lepiej pojęcie szpanu dla swoich koleżanek z podwórka.
      > Nie interesują mnie słowa, tylko problemy pojęciowe. Ciekawe czy widzisz tę subtelną różnicę między jednym a drugim...

      Twoje problemy pojęciowe, które masz nie znajdą tutaj rozwiązania moja droga, bo trafiłas na ludzi dążących do rozwoju duchowego, czego nie potrafisz jak widać pojąć..smile
      Co do subtelności.. Ja nie wiedzieć i nie rozumieć bo mieć subtelność młota pneumatycznego..smile
      >

      > Jasne, wszelkie problemy w każdej dziedzinie można wyrazić za pomocą prostych słów: "ptaszek", "chmurka", "rzeczka", "strumyk".

      Jak widać z powyższego cytatu nie masz pojęcia o prostocie. Przytoczę Ci przykład, bardzo wymowny. Jan Paweł II mówił prostymi słowami, które potrafiły trafić do adwersarza, nie musiał silić się na górnolotne okreslenia, by byc zrozumianym. Teraz wiesz o co mi chodzi? Zakręciłaś się zbyt mocno w swoim filozofowaniu i przez to nawet nie masz koleżanek z podwórka..smile


    • sc200 Re: rozwój vs. zmiana 15.04.05, 08:26
      Niestety nie masz racji.
      Te zdania poprzednika nie są sprzeczne. Po prostu nie rozumiesz tego smile.
      Patrzysz na to z innego punktu widzenia - a ten punkt mało tak nawiasem mówiąc
      ma związek z wolnością...

      Piszesz: "Niemożliwe jest działanie wolne od wartościowania"

      Śmiem przypuszczać, że nie udało CI się wyjść poza te ramki smile Działasz
      schematycznie - bo naczytałaś/eś się "mądrych" dzieł i Twoje myślenie oscyluje
      wokół wypadkowych "mącenia w głowie" jaką się uprawia od wieków na tzw. forum
      publicznym. A rzecz jest w tym, że pewnego dnia każdy człowiek, po uświadomieniu
      sobie tzw. Erges Connecion nie wartościuje dalej - staje się wolnym.
      (Erges Connecion to termin zaczerpnięty od Majów oznacza "Energie Połączenia"
      lub inaczej mówiąc uświadomienie sobie ścisłego Boskiego Przepływu (prany))

      Jeśli tak bardzo lubisz dzieła filozoficzne to ten temat poruszali...
      - Epikures
      - Piliniusz Starszy
      - Einstein (sic!) w tzw. listach salzburskich

      A także JPII w jednej z Encyklik - tu dokładnie nie pamiętam której.
    • delphinee Re: rozwój vs. zmiana 15.04.05, 09:27
      właśnie to uczyniłem wink
    • lorddead Re: rozwój vs. zmiana 15.04.05, 14:56
      > Pojęcie zmiany nie ma po prostu konotacji aksjologicznych. Pojęcie rozwoju ma,
      > jest to nieuniknione.
      > Niemożliwe jest działanie wolne od wartościowania. Wartościujesz rzeczy, ludzi
      > , sytuacje w każdej minucie swojego życia (wyłączając stany śnienia)

      No i sama sobie zaprzeczasz! smile Piszesz najpierw, że zmiana nie ma konotacji
      aksjologicznych, a potem piszesz, że niemożliwe jest działanie wolne od wartości
      - a jak wiadomo każde działanie wiąże się z zmianą.
      Pozatym mym skromnym zdaniem wartości nie istnieją obiektywnie, niezależnie od
      nas, więc gdy są nieuświadamiane to tak jakby nie istniały. Nawet gdy sobie je
      uświadamiamy i czynimy je przedmiotem swych działań i dążeń, to nie zmienia to
      faktu, że wartości są subiektywne i nie mają racji bytu realnego.

      > Tak, tylko że motywy, które wymieniłeś właśnie nie uzasadniają prawomocności
      > pojęcia rozwoju duchowego, ale sprawiają, żę pojęcie to jest puste. Nie
      > twierdzę, że jest puste, dlatego pytam o inne racje.

      Pojęcie puste to takie, które nie ma swojego desygnatu, lub ów desygnat jest
      trudny do wskazania. Pojęcie rozwoju duchowego jest w pewnym sensie puste, gdyż
      nie sposób wskazać dlań konkretnego, realnego i obiektywnego desygnatu. Dla
      każdego pojęcie to może oznaczać co innego, dlatego nie sposób jefnoznaczenie go
      zdefiniować - nie widzę nawet takiej potrzeby.
    • perfectum Re: rozwój vs. zmiana 15.04.05, 16:58

      To idź koleżanko szukac swego Homo Sapiens gdzie indziej, bo tutaj wszyscysmy niegodni z tobą polemizować..wink Swoim prymiwtywnym stwierdzeniem obrażasz ludzi, którzy tu bywają pokazując swoją niedojrzałość emocjonalną i zyciową...
      Dodam jeszcze, że szkoda, iż tak szybko wyrosłaś z lat dzieciństwa, bo trzeba ci wiedzieć, że wewnętrzne dziecko pielęgnuje się w sobie przez całe zycie, nie ważne w jakim wieku... To tak gwoli rozwoju duchowego..smile
      Nie wiem też dlaczego chwalisz się towarzystwem mężczyzn, dla Ciebie to powód do dumy dla mnie brak równowagi w przyrodzie..wink
      Na koniec powiem , że wolę czytać Lukiza niż Twoje filozoficzne wywody, bo przynajmniej w nim czuje się czlowieka, a Ty przekazujesz swoje mysli na poziomie Homo Matrixa..

      • llukiz Re: rozwój vs. zmiana 18.04.05, 14:40
        > wolę czytać Lukiza
        juz od dluzszego czasu podejrzewalem ze jestem najfajniejszy...
        • sc200 Re: rozwój vs. zmiana 18.04.05, 18:59
          Llukiz masz racje smile Jest nas dwóch smile
    • eevvaa Re: rozwój vs. zmiana 15.04.05, 18:11

      No widzisz i jak chcesz z nami dyskutować jak nie jesteśmy filozofami - nie
      potrafimy rozróżnic takich pojęć. Poprostu pomyliłaś fora.
      Rozwój duchowy to nie wartościowanie. Nie mamy prawa oceniać innych po jego
      czynach, bo nie znamy jego motywów postępowania. Nie wolno nam oceniać kogoś, że
      jest zły, bo kiedyś źle postąpił ( np. były więzień )- każdy człowiek moze się
      zmienić jeżeli tylko chce.

      ewa
      Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
    • sc200 Re: Pobożne życzenia 15.04.05, 19:39
      Nie wiem, że poziom nieuwarunkowany jest możliwy? smile
      Wiesz co, mam wrażenie, że jeśli nawet dużo przeczytałem, to wiem o czym mówię -
      i jestem w stanie to poprzeć własnym doświadczeniem. Ale Ty po prostu
      zaprzeczasz sobie. To jest całkowicie normalne. Nie jest trudno domyśleć się
      przyczyn.

      Piszesz:
      "Nie chcę cię rozczarować, ale twoją ramką jest to, że powołujesz się na poglądy
      osób, które uważasz za autorytety (czego ja nie czynię) "

      Nie chcę Cię rozczarować smile ale skoro tak uważnie czytałaś moje teksty, to
      zauważysz tekst co sądze o tzw. autorytetach suspicious Najwyraźniej czytasz wybiórczo smile
    • khadroma Re: rozwój vs. zmiana 15.04.05, 21:35
      a mnie sie b. podoba, że wreszcie ktoś odważny i zgrabnie posługujacy się
      logiką i wiedzą filozoficzną sprowokował ciekawą dyskusję.
      oczywiście Ipekakuana została natychmiast agresywnie zaatakowana i dyskusja
      zamieniła się w nieelegacnką pyskówkę, a o dziwo nikt nie potrafił jej
      odpowiedzieć na jakże proste pytanie : na jakiej podstawie wszyscy twierdzicie,
      że się rozwijacie?
      mnie też interesuje odpowiedź...
      • lorddead Re: rozwój vs. zmiana 15.04.05, 23:57
        khadroma napisała:

        > a mnie sie b. podoba, że wreszcie ktoś odważny i zgrabnie posługujacy się
        > logiką i wiedzą filozoficzną sprowokował ciekawą dyskusję.
        > oczywiście Ipekakuana została natychmiast agresywnie zaatakowana i dyskusja
        > zamieniła się w nieelegacnką pyskówkę, a o dziwo nikt nie potrafił jej
        > odpowiedzieć na jakże proste pytanie : na jakiej podstawie wszyscy
        > twierdzicie, że się rozwijacie?
        > mnie też interesuje odpowiedź...

        Wiem, że się rozwijam bo widzę tego efekty.
      • sopcia Re: rozwój vs. zmiana 16.04.05, 01:01
        a o dziwo nikt nie potrafił jej
        > odpowiedzieć na jakże proste pytanie : na jakiej podstawie wszyscy
        twierdzicie,
        >
        > że się rozwijacie?
        > mnie też interesuje odpowiedź...

        Droga Khadromao skoro tak Cię to interesuje ...
        Rozwój człowieka można porównac do rozwoju jakiejkolwiek innej formy życia.
        Kiedy roślinka jest jeszcze mała i niedojrzała potrzebuje wielu czynników aby
        się rozwinąc. Kwiatkowi rozwój taki zapewnia ogrodnik, który go pielęgnuje i
        dogląda. Człowiekowi zaś Bóg (nie mówię, że ogrodnik nie jest Bogiem dla
        kwiatkasmile).
        Sądzę, że efekt końcowy zabiegów dobrego ogrodnika - Boga nie ulega
        wątpliwości ... możemy obserwowac pięknego, rozwiniętego kwiatka. Rozwinął się
        on tak bardzo, ponieważ był otoczony miłością. Wszyscy ludzie są kochani przez
        Boga, zatem wszyscy się rozwijają ... a jeżeli ktoś ma jakiś cel i nie
        lekceważy w życiu znaków od Boga, to na pewno mu się to uda osiągnąc smile
        Odpowiedź jest zatem bardzo prosta. Twierdzę, że się rozwijam, ponieważ
        codziennie nowe sytuacje utwierdzają mnie w tym przekonaniu. Poza tym rozwój
        się po prostu czuje smile
        Mmam nadzieję że napisałam to w miarę zrozumiały sposób.
        smile
        • khadroma Re: rozwój vs. zmiana 16.04.05, 13:33
          sopcia napisała:
          > Rozwój człowieka można porównac do rozwoju jakiejkolwiek innej formy życia.
          > Kiedy roślinka jest jeszcze mała i niedojrzała potrzebuje wielu czynników aby
          > się rozwinąc. Kwiatkowi rozwój taki zapewnia ogrodnik, który go pielęgnuje i
          > dogląda. Człowiekowi zaś Bóg (nie mówię, że ogrodnik nie jest Bogiem dla
          > kwiatkasmile).
          > Sądzę, że efekt końcowy zabiegów dobrego ogrodnika - Boga nie ulega
          > wątpliwości ... możemy obserwowac pięknego, rozwiniętego kwiatka. Rozwinął
          się
          > on tak bardzo, ponieważ był otoczony miłością. Wszyscy ludzie są kochani
          przez
          > Boga, zatem wszyscy się rozwijają ... a jeżeli ktoś ma jakiś cel i nie
          > lekceważy w życiu znaków od Boga, to na pewno mu się to uda osiągnąc smile
          > Odpowiedź jest zatem bardzo prosta. Twierdzę, że się rozwijam, ponieważ
          > codziennie nowe sytuacje utwierdzają mnie w tym przekonaniu. Poza tym rozwój
          > się po prostu czuje smile

          Zatem niespecjalnie musimy cokolwiek robić, bo i tak Twoim zdaniem wszyscy się
          rozwijają
          ( nie starzeją czasami?).
          Mam jednak pewne wątpliwości. Obserwując niektóre osoby skłonna jestem raczej
          twierdzić, że ulegają regresji...
          A jeśli któregoś dnia poczujesz, że jesteś ptakiem czy to oznacza, że tak jest?
          Pozdr.
          • sopcia Re: rozwój vs. zmiana 16.04.05, 15:06
            Witam Cię Khadromo smile

            Napisałaś:
            > Zatem niespecjalnie musimy cokolwiek robić, bo i tak Twoim zdaniem wszyscy
            się rozwijają ( nie starzeją czasami?).

            Wszystko co robimy nas rozwija, daje nam nowe DOŚWIADCZENIE.
            Warto jednak życ i rozwijac się ŚWIADOMIE, wiedząc co się chce osiągnąc.
            Ci którzy się starzeją, również się rozwijają. To chyba nie ulega żadnej
            wątpliwości.

            Napisałaś także:
            > A jeśli któregoś dnia poczujesz, że jesteś ptakiem czy to oznacza, że tak
            jest?

            Moim zdaniem, jeśli tylko zapragnę byc ptakiem, to z pewnościa stanę się nim po
            śmierci. Wolałabym jednak rozwijac się dalej pod inną postacią smile

            Pozdrawiam
    • lorddead Re: rozwój vs. zmiana 15.04.05, 23:54
      > Hhehe, niedoczekanie Twoje... smile
      > Pojęcie zmiany nie ma konotacji aksjologicznych, bo to pojęcie raczej fizykalne

      Co to znaczy, że pojęcie zmiany jest fizykalne? Myślałem, że mówisz ogólnie o
      zmianie.

      > . Przedstawiłam wam pewną możliwą alternatywę, a nie własny pogląd na tę
      > kwestię, czego nie raczyłeś zauważyć smile

      To ty nie raczyłaś o tym napisać. Skąd mam wiedzieć o co ci chodzi, przecież
      czytając twe słowa widzę tylko to co napisałaś, a nie to co sobie gdzieś tam w
      czeluściach swojego umysłu pomyślałaś.

      > Ciekawa byłam jak uzasadniacie swój światopogląd. Niestety temat nie padł na p
      > odatny grunt...

      Widzę, że pakujesz wszystkich forumowiczów do jednej szufladki, a to podstawowy
      błąd. Bo co to niby znaczy "wasz światopogląd"?

      > Pokuszę się o stwierdzenie, że zwolennicy konkretnego systemu religijnego (czy
      > to będzie chrześcijaństwo czy buddyzm) lepiej sobie radzą z uzasadnieniem swoj
      > ego światopogladu (przedstawianiem np. racji przemawiających za możliweością
      > rozwoju duchowego), niż zwolennicy takiego eklektyzmu z jakim mamy do
      > czynienia >na tym forum (bez obrazy smile )

      Oczywiście, że jest łatwiej przyjąc jakieś ciasne dogmaty, wyuczyć się tego na
      pamięć i mieć z głowy całe te myślenie i poszukiwanie własnej drogi. Myślę, że
      czerpanie z różnych źródeł i próba budowania całościowego światopoglądu jest
      czymś pozytywnym.

      > Albo nie do końca chwytasz o co mi chodzi, albo to świadoma sofistyka (czyt:
      > błąd ekwiwokacji smile ) Pojęcie zmiany w tym zdaniu jest użyte w zupełnie (!)
      > innym znaczeniu niż to z moich postów. smile

      W istocie nie rozumiem o co ci chodzi. Nie jest to żadna sofistyka z mojej
      strony. Myślę, że w jakimś miłym miejscu przy piwku lepiej byśmy się dogadali.


    • anahella Re: rozwój vs. zmiana 16.04.05, 02:40
      ipekakuana napisała:

      > Chodzi mi o podstawy sadów wartościujących.

      oj, chyba nie to forum...
      Osoba dazaca do zycia swiadomego stara sie unikac wartosciowania i plynacego z
      nie go oceniania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja