pytanie do sc 200

21.06.05, 23:38
Witam
Ja tylko na chwilkę.
Kiedyś podałeś mi kilka podstawowych afirmacji które staram się przepisywać.
Początkowo było wręcz bajecznie, ale troszkę się skiepściło później. Ale
uparcie je przepisuję nadal smile Mam pytanie - mam koleżankę, wszyscy ją lubią,
nawet kiedy ich wykorzystuje oni czują się obdarowani. To jej dużo daje, bo
załatwianie różnych spraw idzie jej jak z płatka. Ludzie wręcz sprawiają
wrażenie, że pomaganie jej jest dla nich nagrodą. To bardzo dobra osoba, ale
nie wiem jak tego dokonuje. Chciałabym tak umieć - pradopodobnie chodzi o
poczucie własnej wartości/?/ Co prawda przepisuję uparcie afirmację o tym że
jestem wartościowym człowiekiem, ale mnie tak dobrze kontakty z ludźmi nie
idą. Ja się wysilam i zawsze wychodzi źle, ona nie robi nic i zawsze jest
dobrze - w kontaktach z ludźmi. Co jeszcze mogę zrobić oprócz obserwacji
koleżanki? Afirmacje??
Pozdróweczka
iinka
    • iinka Re: pytanie do sc 200 21.06.05, 23:52
      Aaaa!
      To jeszcze ja smile
      Mam pytanie nr 2 - boję się sama układać sobie afirmacje /no bo jak zacznę
      powtarzać coś błędnego?/ Czy istnieją afirmacje dotyczące znalezienia kilku
      rzeczy: fajnego faceta, fajnej pracy, mieszkania,/że o pieniądzach "w sam raz"
      nie wspomnę/? Jak znaleźć pracę w której będzie nam dobrze? Co to
      znaczy "dobrze" - przecież każdy ma swój gust. Poza tym, niektórzy ludzie wręcz
      lubią cierpieć, więc jak oni mogą znaleźć "dobrą " pracę, czy "dobrego"
      partnera do bycia razem???
      • sc200 Re: pytanie do sc 200 22.06.05, 09:05
        Witaj ponownie,

        Postaram sie znowu odpowiedzieć.
        Przede wszystkim co to znaczy "boję się"?
        Czego? Ktoś Cie bije za to? Mama stoi nad Tobą i czyta? Sąsiad zabronił?
        Nie rozumiem smile
        Czy boisz się że źle ułożysz?
        Jeśli tak, to dalej nie doceniasz siebie. Więc wałkuj dalej to poczucie: własnej
        wartości i poczucie miłości Boga.
        Mówisz o afirmacjach dot. znalezienia fajnego faceta, pracy, pieniądzach,
        (mieszkania to chyba nie bo jak będziesz miała pieniądze to czemu nie dom? wink )

        Dekret bogactwa już na forum był.
        Dekrety inne się pojawią z czasem (no chyba że ktoś mnie wyprzedzi).
        Powiem Ci tylko tyle. Rób wszystko po kolei. NIE MIESZAJ afirmacji bo Twoja
        podświadomość "zgłupieje".
        Chodzi o to aby nie mieszać "afirmacji na poczucie bogactwa z afirmacjami na
        miłość". Najlepiej tak:
        1. 30 do 60 dni afirmacje na poczucie miłości Boga, bezpieczeństwa i własnej
        wartości
        2. 90 dni minimum - dekret bogactwa
        3. 90 dni minimum - dekrety o miłości (w tym do siebie czyli... też akuratnie
        również zdrowiu)

        2 i 3 możesz przestawić.
        Z powyższego czeka Cie jakieś pół do roku pracy. Ale czym że jest poświęcenie
        tego czasu, dla całego życia?
        Twoje życie = Twój wybór... smile

        Życze powodzenia smile

        Ps.
        Ja bym nie afirmował pracy "w której będzie mi dobrze". Bo:
        1. Wole afirmować pieniądze, które do mnie przychodzą ze wszystkich stron
        2. Tak jak napisałaś jest to niekonkretne. Pojęcie "dobrze" np. może się
        kojarzyć z wygodnymi "krzesłami" smile) np. dla kogoś kto waży 115 kg to jest to
        naprawde bardzo ISTOTNE smile
        3. Jeśli już to afirmował bym "bardzo dobrze płatną, interesującą i pasjonującą
        pracę"
    • sc200 Re: pytanie do sc 200 22.06.05, 08:45
      Witaj.
      Zaczniemy od tej koleżanki.
      Nie rozumiem, po co chcesz być taka jaka ona?
      A niby po co?
      A może chcesz cierpieć na syndrom "nieradzenia sobie"?
      Też znam taką osobę, której wszyscy pomagają, a ona im bardziej jej pomagają tym
      bardziej jest bezradna... i ich wykorzystuje.
      Zakładając że taka osoba nie jest na odpowiednim poziomie ERD (Etap rozwoju
      duchwego) przyczyna może tkwić w "długach karmicznych". Wbrew pozorom nic
      ciekawego i fajnego. Może komuś się to fajne wydaje, że jest "obsługiwany", ale
      wszystko to tak naprawde zależy od przyczyn takiego postępowania.
      Inną przyczyną są "ssawki energetyczne". To tacy "Ludzie smoki" wink Lubią ssać
      energie z innych, wprawiając osoby "nieodporne" w syndrom chociażby "wiecznej
      pomocy dla nich samych".
      Na naszej planecie patrząc z punktu widzenia inkarnacyjnego, mało jest "Dusz
      Starych". Dusz, które są na wysokim poziomie rozwoju duchowego. To powoduje, że
      więcej osób jest podatnych na pijawki energetyczne - bo nie dość że nie zdają
      sobie z tego sprawy (mała tzw. "świadomość eteryczna") to jeszcze dają się wysysać.
      jest to jedna z możliwości.

      Jeśli ta osoba "wykorzystuje" energetycznie innych to prędzej czy później za to
      "zapłaci". Jeśli wykorzystuje dług karmiczny, to jeśli sie to kiedyś "wypali" to
      zostanie znowu na lodzie. Tak czy siak, lepiej jeśli ktoś ma takie skłonności
      spróbować dojść do przyczyn. Piszę tak do osób, którym nie tylko w życiu zależy
      na "fura,skóra i komóra" wink. A np. zależy też na ogólnym wzroście duchowym i
      dojściu do własnej istoty.

      Piszesz więc dwuznacznie.
      Raz piszesz "nawet kiedy ich wykorzystuje" a później piszesz "to bardzo dobra
      osoba".
      Skoro ktoś kogoś wykorzystuje, to nie może być bardzo dobrą osobą.
      Jeszcze raz zaznaczam, ona może sobie nie zdawać sprawy z tego co robi. Jedno
      jest pewne, jeśli tak jest to kiedyś sobie zda... i to niekoniecznie w
      pozytywnych okolicznościach. Któż wie.

      Daj sobie spokój z bycia taką jaka jest ta osoba. Nie jest to do niczego Ci
      potrzebne. Wiesz ja wiem po sobie, jeśli coś sam osiągnę to jestem 100krotniej
      bardziej zadowolony niż jak ktoś mi to da (coś mi "wyłoży na tacy"). To nie
      zmienia faktu, że staram się mieć świadomość, że wszystko idzie mi łatwo i
      bardzo przyjemnie smile (z pomocą Boga). W każdym razie jak kiedyś wyląduje na
      pustyni to ta świadomość mi wystarczy aby i tam "zbudować miasto"...

      Oczywiście to co napisałem ma sens jeśli Twoja diagnoza jest prawidłowa (co do
      tej dziewczyny). Może być jeszcze tak smile że ta osoba jest normalną osobą, a
      Twoja podświadomość (która dała Ci znak oporu - czytaj: "ale troszkę się
      skiepściło") wygenerowała myśl, aby zaprzątnąć Ci uwagę kimś innym...
      Najlepiej bowiem oceniać innych niż pracować nad sobą smile

      A obserwacja hmmm no cóż. Obserwuj dalej smile Może Ci to coś da. Choć wątpie.
      To jest Jej życie.

      Afirmacje na to aby inni pomagali nam... hmmm bezpośrednio nie istnieją.
      Afirmacje to nie manipulacja innymi - na pewno to już wiesz - a zmiana siebie
      samego.
      Może się okazać, że w pewnych momentach (po przeafirmowaniu bogactwa, miłości
      czy zdrowia) inni będą Ci pomagać. Ale będzie to naturalna spuścizna "wolnego
      wyboru". A nie manipulacja.
      To dwie różne rzeczy.

      Poza tym bądź cierpliwa. Sięgnij do dekretów afirmacyjnych. Do modlitw.
      Własnymi słowami smile itd
    • iinka a 22.06.05, 12:22
      Witam.
      Dzięki za odpowiedź.
      "Boję się" tego że źle ułożę afirmacje.
      Co do domu - ja zawsze chciałam mieszkać w kamienicy /wysokie sufity!!! Duże
      okna, przestrzeń! no bo chwilowo gnieciemy się rodzinnie w 36 metrowym
      mieszkaniu na 10 piętrze bloku/
      Kurcze potężna ta afirmacja na bogactwo.
      Zauważyłam ją dopiero po napisaniu mojego textu.

      Co do określenia "skiepściło się" - przepisywałam afirmacje /5 zdań/ i
      początkowo wszystko się udawało, szło jak z płatka, najgroźniejszy wykładowca,
      który miesza każdego z błotem zachwycał się każdą moją pracą, obiecywano mi
      pracę, wszystko się układało idealnie. Po jakimś czasie mimo dalszego
      powtarzania - co prawda nieregularnego, ale wcześniej też było nieregularne -
      afirmacji na piśmie, plany zaczęły się rozsypywać, nie dostałam się na studia
      za granicą, chociaż wszyscy uczący się tam znajomi powiedzieli, że ja to z
      palcem w nosie się dostanę. Teraz nie mogą mi uwierzyć że się nie udało. Nic
      się nie układa. Nie wiem czemu.
      To właśnie to co się skiepściło. Z pewnością we mnie jest powód. Może po prostu
      nie chciałam tego na tyle?

      Co do mojej koleżanki, to jest bardzo miłą dobrą kobietą, ale jeśli znajdujemy
      się w grupie obcych ludzi ona po chwili zna wszystkich po imieniu, wymieniają
      się numerami telefonu, a ja nic. Stoję, obserwuję. Jeśli idzie coś kupić to
      zawsze coś dostanie za darmo. Jest bardzo wesoła. Zawsze wszędzie się spóźnia
      minimum pół godziny, ale nikt na nią się nie gniewa. Owszem wykorzystuje ludzi,
      ale oni chętnie dają się wykorzystać, wszyscy wręcz chcą jej pomagać, kiedy z
      jej strony, właściwie nie można liczyć na pomoc.
      Wiem że jestem zupełnie innym człowiekiem niż ona, ale wydaje mi się, że
      chciałabym żeby mnie wszyscy lubieli i może coś mogę zmienić.
      Ja zawsze się czaję, milczę i oswajam się powoli, ale też długo przyglądam się
      ludziom. Może to jest ostrożność? Ona jest raczej żywiołowa. Może to o to
      chodzi?
      To tyle.
      A czy wyobrażanie sobie czegoś to też afirmacja?
      Będę afirmować i oczekiwać na dalsze instrukcje.
      pozdrawiam
      • sc200 Re: a 22.06.05, 13:46
        Nie opisuj tu tej koleżanki smile bo po co mamy wyciągać niewłaściwe wnioski smile
        Zresztą nie wiem, czy ona by sobie życzyła by to analizować...
        Tak czy siak dalej Twoje wytłumaczenie dot. Jej są dwuznaczne...

        Jeśli chcesz aby Cie wszyscy lubili to leć z kuponem do Totolotka. Podejrzewam,
        że masz większe szanse wygrać niż zrealizujesz to "lubienie" smile

        Mi tam zawsze jest obojętnie czy ktoś mnie lubi czy nie smile W niczym to nie
        przeszkadza. Najważniejsze czy Ja lubie siebie. Reszta jest nieistotna.

        Wyobrażanie sobie to... wizualizacja. Bardzo fajna i polecana.
        Można zastosować metodę "Różowej Bańki" (Ewy F.). Można zwykłą wizualizacje.

        Życze powodzenia,
    • iinka intuicja 22.06.05, 18:38
      To już ostatnie pytanie z serii.
      /ps wcale nie chciałam "obsmarować" koleżanki, po prostu to interesujące/

      Co to jest intuicja?
      Czy coś takiego jest?
      Czy jeśli ktoś przeczuwa, że stojący obok człowiek zaraz wyleje barszcz na
      siebie, to to jest przeczucie, intuicja? Czy też zgodnie z teorią że
      wszystkiemu co nas spotyka winni jesteśmy sami - to ten co przeczuwa jest
      winny, że drugi oblał się tym barszczem?
      Jak to jest?
      Pozdrawiam
      • sc200 Re: intuicja 29.06.05, 14:44
        Intuicja to moim zdaniem umiejętność czytania przyszłości... A mówiąc inaczej
        oceniania skutków teraźniejszych wyborów. Oczywiście może dotyczyć nas samych
        jak i innych ludzi. W końcu na "zupa wylana" nie wylała się bez przyczyny smile smile
        Pewnie brzmi to absurdalnie ale tak jest.

        To, że potrafimy "intuicyjnie" przewidzieć zachowanie innych wynika z ... tego
        co napisałem tu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25670&w=23502687&a=23502858
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25670&w=23502687&a=23502874
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25670&w=23502687&a=23502916
        A dokładnie rzecz biorąc z tego że intuicja wkracza w etap nadświadomości (etap
        = przestrzeń). A tu nasze działania i ich skutki niejako się "ścierają" i
        dotykają (przenikają) nawzajem. Stąd wypływa "wiedza" o tym co się może wydarzyć.

        Tak mi sie przynajmniej wydaje smile Ta hipoteza nie jest najgorsza suspicious
Pełna wersja