Dodaj do ulubionych

Rozwoj duchowy dzieci

06.10.07, 13:28
Niektorzy z Was maja na pewno dzieci. Chcialabym sie dowiedziec, w jakim duchu
je wychowujecie. Czy zainteresowanie rozwojem duchowym probujecie zszczepic w
Waszych dzieciach?

Ostatnio coraz czesciej mysle o dziecku. Najprawdopodobniej nie ochrzcze go,
nie chce by mialo nic wspolnego z kosciolem katolickim i jego zaklmanymi
naukami. Chcialabym, aby moje dziecko od samego poczatku wiedzialo, ze jest
manifestacja Boga i wszystko co sie z tym wiaze. Bede mu robila od samego
poczatku pranie mozgu na temat pozytywnego myslenia, na tyle na ile bedzie ono
w stanie to zrozumiec. Moje dziecko wyrosnie na madrego, pozytywnego,
znajacego swoja watrosc czlowieka.

Uff, dziecka jeszcze nie ma a ja juz wiem, co i jak bedzie smile
Obserwuj wątek
    • jarty Re: Rozwoj duchowy dzieci 06.10.07, 16:37
      dzieci znacznie lepiej wiedzą od nas, skaleczonych
      nawykami "dorosłości", o co tutaj chodzi

      i nic na siłe
    • agnitum Re: Rozwoj duchowy dzieci 06.10.07, 18:27
      Uważam że najlepsze co dziecku możesz dać to wolność wyboru.

      Błędem byłoby wmawianie dziecku że Katolicyzm jest ble a np. Buddyzm jest super.
      Myślę, że powinnaś dziecku dać możliwość wyboru i uczyć i mówić tylko o... miłości.

      Nie możesz czegokolwiek "chieć" w stosunku do dziecka - bo wowczas popełnisz ten
      sam błąd, od którego pragniesz uciec.
      • oraw a mówiąc o miłości 06.10.07, 18:48
        oddaj je nawychowanie katolicki księżulom!
        oni im dadzą możliwość wyboru....
        • wyrdlove1 Re: a mówiąc o miłości 07.10.07, 18:09
          Ja mam dwie córki, które od 6 lat znają nazwy Kart Runicznych, potrafią Nimi
          pisać i polubiły kadzidełka, świeczkismile)Zapalają sobie w pokoju.Zarażają się
          pomału, ale czy będą rozwijały się w tym kierunku, trudno powiedzieć, choć
          chciałabym.
          • agnitum Re: a mówiąc o miłości 08.10.07, 08:08
            Hmmm moim zdaniem trochę przesadziłaś smile (chodzi mi o karty runiczne)
            Przyjmij moje stanowisko: Nauczanie dzieci i inicjacje przeróżne nie są dobrym
            rozwiązaniem - chociażby dlatego, że My sami, dorośli nie do końca jesteśmy
            pewni co tak naprawdę stoi (na końcu!!!) za energiami, które reprezentują. Tak
            jest z runami i tak jest z wieloma niezwykle pozytywnymi (tak je odbieramy i
            tak przekazuje wiedza) tradycjami.

            Reasumując wszyscy, którzy by radzili (np. autorce wątku) wychowywanie w
            nienawiści do danej religii, pokazywanie "gdzie świat się myli" wpadają w te
            same sidła, przed którymi chcą dzieci ochronić.

            Sposób na wychowanie? Mój sposób to miłość i jeszcze raz miłość - nie
            namawianie, przedstawianie tego co się wie na pewno (czyli obrazu tej miłości),
            nie agitowanie, nie podrzucanie wszelakich rekwizytów - wychowanie w duchu
            jedności i neutralności (!).

            Kadzidełka, świeczki ok smile
            Pozdrawiam smile
            Agnitum
        • jarty Re: a mówiąc o miłości 08.10.07, 09:51
          oraw - wiesz dlaczego smoki wyginęły?
          nie dlatego, że je wytłukli, ale dlatego, że przestali z nimi walczyć

          jeżeli mówisz, że księża katoliccy robią złą robotę, to robią złą
          robotę...

          swoją walką sam karmisz swojego demona
          • agnitum Re: a mówiąc o miłości 08.10.07, 11:14
            jarty, wydaje mi się że nie wszyscy jeszcze przerobili do końca swoje uczucia i
            postawy w stosunku do tego z czym się nie zgadzają (tu: katolicyzmu).

            Wiem, po sobie doskonale - że każdy bunt (jego objawem jest szeroka niechęć
            również) jest objawem normalnym i jest drogą przejściową do akceptacji (w tym
            przypadku chodzi mi o termin: nie karmienia energiami)
            • erzulie27 Re: a mówiąc o miłości 08.10.07, 13:45
              Agnitum, kazdy rodzic w jakims tam stopniu ukierunkowuje dziecko. Nie mozna dac
              dziecku wolnosci, o ktorej mowisz. Gdy bedzie dorosle samo bedzie o sobie decydowac.
              Szacunek do drugiego czlowieka, tolerancja, to jedno a obracanie sie w pewnych
              srodowiskach, obcowanie z pewnymi ludzmi to drugie.
              Innymi slowy - Zyj i pozwol zyc innym.
              • wladi3 Re: a mówiąc o miłości 08.10.07, 14:14
                Liczy się tylko Miłość ... . Ja wychowując naszego synka chcę mu
                przekazać kody Miłości , tolerancji i Przebaczenia najpierw sobie
                potem innym . Religie to szkoły Wiary ... . Bóg zaś JEST JEDEN i TEN
                SAM ... . Pozdrawiam Was Wszystkich w Miłości i przesyłam JEJ
                ENERGIĘ . Władek .

                Kocham Cię Boże Ojcze . Władek .
                Jestem cząstką Boga !

              • agnitum Re: a mówiąc o miłości 08.10.07, 15:39
                Erzulie - moim zdaniem dawanie czy tez nie dawanie możliwości pobytu dziecka w
                określonych środowiskach (oczywiście mamy tu na myśli oficjalne religie itp)
                jest moim zdaniem mało wolnościowym wyborem dla tej młodej istoty.
                Ucząc tolerancji i miłości do innych i otaczającego świata i dając dziecku
                możliwość wyboru - to pewno idealny układ

                Tak wygląda idealne wychowanie - w idealnych warunkach. Ale rozumiem Twoje obawy
                - bo warunki nie są na ziemi (jeszcze nie) idealne (choć niektórzy pragnęliby je
                takimi widzieć (np. Mskaiq))
                Pojawia się tylko jeden problem: odsuwając dziecko lub przysuwając w jakimś
                kierunku - bierzemy pełną odpowiedzialność za to co robimy.
                Kiedyś kategorycznie wypowiadałem się w takich czy innych kwestiach - dziś na
                wiele spraw mam inny pogląd. Byłem po lewej stronie byłem i po prawej - teraz
                jestem gdzie indziej.

                Pozdrawiam smile
                Agnitum
                • erzulie27 Re: a mówiąc o miłości 08.10.07, 16:53
                  Ja nie bede wpajala dziecku nienawisci do zadnej religii. Jestem sklonna pojsc w
                  kierunku, o ktorym pisze Wladek. Nie potrzebna jest do tego zadna instytucja.
                  Tym bardziej ta, ktora wpaja ludziom, ze sa zli i Bog ich za to karze smile
                  Dziecku wyboru nie dam w tym wzgledzie, jak i w wielu innych. A jak bedzie
                  dorosle, samo bedzie za siebie decydowac smile

                  Za mnie tez wybrali moi rodzice, jak bylam mala, co nie przeszkodzilo mi myslec
                  samodzielnie w doroslym zyciu.

                  • agnitum Re: a mówiąc o miłości 08.10.07, 20:10
                    Erzulie podobnie ze mną. Za mnie też ktoś wybrał smile

                    Oczywiście że uważam, że dasz dziecku 1000 razy większą wolnosć niż dali to
                    Tobie czy mi rodzice. I oczywiście droga miłości i... zaufania do dobrych
                    wyborów jest tu najważniejsza smile

                    Pozdrawiam smile
                    Agnitum
            • jarty Re: a mówiąc o miłości 08.10.07, 19:52
              to prawda - bunt wyzwala, pomaga nazwać przeszkody, jeśli zna się
              jego cel, niektórzy się w zatracają

              używam określenia - chaos emocjonalny poprzedza spokój ducha

              a bunt nazywam postawą okonia i zawsze najpierw musze pochylić glowę
              przed moim okoniem, dopiero potem przed nowym, tym co się staje, a
              mi burzy uzyskany porządek rzeczy

              rozwój ma swoją cenę wink
    • krytyk2 Re: Rozwoj duchowy dzieci 08.10.07, 21:37
      Poszanowanie godności,zwracanie uwagi na to co dziecko mysli i
      czuje,wspieranie go w jego ciekawości swiata,dodawanie odwagi w
      zdobywaniu tego swiata,pokazywanie naturalnych granic jego mozliwości
      -jesli zrobisz choc tyle to spod Twoich rąk wyjdzie w pełni
      rozwinieta duchowo jednostkasmile
      • szuwary4 Re: Rozwoj duchowy dzieci 09.10.07, 11:03
        Jako matka nastolatki, mam pewne doswiadczenie i powiem Ci Erzulie
        najważniejsze: nie daj sie zwieść żadnym nowomodnym teoriom o
        dawaniu dziecku wolności. Ty masz być dla dziecka osobą silną,
        budzącą respekt, taką która ściśle granice tej wolności zakreśla.
        Zródłem nagród i kar. Tylko wtedy dziecko będzie miało poczucie
        bezpieczeństwa, bez którego nie ma emocjonalnej stabilności. Wierz
        mi, nie ma bardziej nieszczęśliwych dzieci niż te, którym rodzice
        pozwalali robić co im się żywnie podoba w nadziei, że dziecko samo z
        siebie będzie wiedziało co dobre a co złe. A dziecko tego nie wie,
        bo tej wiedzy nabywa własnie w procesie wychowania. To bardzo ważne,
        by w dziecku wyrobić takie zaufane do rodzicielskich zakazów i
        nakazów, żeby one działały niemal automatycznie, zanim młody
        człowiek dojdzie do takiego rozumu, by sam rozstrzygał. Dlaczego?
        Ano dlatego, że dzieci mają teraz dostęp do takich pokus, że bardzo
        łatwo jest im dostrzec tę przyjemnośc jaka pojawia się na
        wyciągniecie ręki gdy tej pokusie ulegną, a znacznie trudniej to
        zło, które pojawi się potem. Pewnych rzeczy dziecko ma nie robić, bo
        rodzice zakazali i koniec. Nie znaczy to, ze nie nalezy dziecku
        tłumaczyć dlaczego się zakazuje. Ale samo intelektualne rozumienie -
        jak pokazuje zycie - nie wystarcza nikomu i w zadnym wieku, zeby
        nie poddać sie jakiejś mamiącej pokusie. Przed tym powstrzymuje albo
        miłość, albo strach. Dlatego tak ważne, by dziecko miało i za co
        kochać rodziców i za co czuć respekt. Jaką rolę odgrywa w tym
        religia? Na poczatku - zadną. Wazne jest, co robi i co mówi rodzic.
        Podstawową rzeczą jest zgodność słow z czynami, przynajmniej w tym
        względzie, na którym ci najbardziej zależy. Religia zaczyna
        odgrywać rolę w momencie, w którym dziecko zaczyna stawiać
        metafizyczne pytania, zetknie się ze śmiercią... Jeśli sama nie
        będziesz w tej mierze miała poglądu, to i nic specjalnego dziecku
        nie przekażesz...Dlatego ważne by pewien światopoglad mieć i
        uznawać, zanim zacznie się mieć dzieci. Myślę, ze sobie świetnie
        poradzisz. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka