the_dzidka
18.12.09, 19:35
Na wstępie od razu zaznaczam, że nie zamierzam się czepiać akurat
MM, bo zjawisko, o którym powiem, dotyczy niestety wielu autorów i
ich książek. Akurat teraz odświeżam sobie Jeżycjadę, może w trochę
dziwnej kolejności, i tak mi się przypomniało...
Chodzi mi, mianowicie, o zawartość nawiasów w książkach.
Jeśli nawias wypada w środku zdania, to wszystko jest OK. Na
przykład:
"pędząc po szosie z szybkością stu dwudziestu kilometrów na godzinę
(prowadziła pani Żeromska) - znaleźli się w Poznaniu, przy ulicy Nad
Wierzbakiem..."
Ale już znacznie gorzej wypada to przy:
"Mama się nadzwyczajnie ucieszyła: a więc jednak pachniała mu
maciejka! Na pewno! Ona kwitnie aż do jesieni! (Laura miała mnóstwo
złośliwej uciechy, widząc to dziecinne zachowanie mamy)."
Otóż: moim skromnym zdaniem, powyższy wtręt w nawiasie stanowi
odrębne zdanie. Bo gdybyśmy usunęli nawias jako wtręt, dostajemy
interpunkcyjny bałagan: "Mama się nadzwyczajnie ucieszyła: a więc
jednak pachniała mu maciejka! Na pewno! Ona kwitnie aż do jesieni!."
Czyli kropkę po wykrzykniku.
IMHO prawidłowy zapis tych zdań powinie wyglądać tak:
"Ona kwitnie aż do jesieni! (Laura miała mnóstwo złośliwej uciechy,
widząc to dziecinne zachowanie mamy.)"
Kropka zawiera się w nawiasie, ponieważ dotyczy wtrętu, który jako
osobne zdanie został wsadzony w nawias!
Tego typu interpunkcyjne kwiatki występują w co drugiej książce,
którą czytam :-( Czy Wy też to dostrzegacie? I też Was to tak
strasznie wkurza?
Bo mnie to doprowadza do SZAŁU!