Dodaj do ulubionych

wdzięczność

04.11.14, 19:40
Od razu mówię, że mój tytuł jest zły, a przynajmniej niezręczny, w każdym razie czytam na bieżąco wątek spojlerowy. I przyszła mi do głowy taka refleksja, że autorka powinna być chyba trochę wdzięczna temu jakże krytycznemu wobec niej forum. Bo oto okazuje się, że gdy książka się podoba, kupują ją nawet osoby, które wcześniej nie były na to zdecydowane. A nie mówię już o tych, które w tym wątku nie piszą, wcześniej też nie chciały, a teraz zachęcone kupią.
Oczywiście najważniejsze jest tu napisanie książki lepszej niż kilka słabych poprzednich. Ale faktem jest, że to forum jednak jest jakoś opiniotwórcze i ileś tam decyzji o zakupie po przeczytaniu tutejszych recenzji zapadnie. Fajnie byłoby, gdyby i ta tendencja twórcza autorki się utrzymała, i ona sama też pozbyła się wrażenia, że tutaj może liczyć co najwyżej na ataki.
Obserwuj wątek
    • kopiec_esmeralda Re: wdzięczność 04.11.14, 20:09
      Jestem mocno przekonana (kończę Wnuczkę), że wiele dało MM czytanie tego forum, właściwie niemal wszystkie nasze grubsze postulaty są wzięte pod uwagę. Bo jeśli nie stąd, to skąd? Czyta się nieźle, ma fajne momenty, przy których się uśmiechnęłam, ma i słabe.
      • uhu_hu Re: wdzięczność 04.11.14, 21:20
        A ja myślę, że dumna MM nie zniży się do czytania forum, z którego, nieprawdaż, płyną ataki na jej osobę. Robią to natomiast osoby związane z procesem tworzenia książek (córka, redaktorki, przyjaciele) i te argumenty, które ich przekonują, dyplomatycznie i delikatnie podsuwają Ałtorce. A na końcu ona słucha albo nie:)
        • kopiec_esmeralda Re: wdzięczność 04.11.14, 22:00
          Tak, to miałam na myśli - nie bezpośrednie czytanie przez nią, ale czerpanie stąd informacji dzięki pośrednictwu. To jest ewidentne.
    • anutek115 Re: wdzięczność 07.11.14, 08:30
      Podczepiam sie pod ten wątek, chociaż chciałam własny zakładać, ale w sumie...

      Po raz pierwszy w zyciu rozumiem odczucia pani MM w stosunku do tego forum. Rozumiem CAŁ-KO-WI-CIE. Czytając tutejsze wątki z rosnącym zdumieniem dochodze do wniosku, że gdyby pani MM napisała drugie "Opium w rosole" to by sie dowiedziała, że jak tak można, ciągle podkreślać, ze Geniusia jest nieladna, i kto tak bez przerwy kluski i kluski je, no, naprawdę, a Jacek lelujka mówi "ok-kurczę", czy mlodzież tak w ogóle mówi?! I wszędzie te dziwaczne aluzje polityczne, MM powinna pamiętać, że pisze dla targetu, który tych aluzji nie chce, on chce o problemach nastolatek i pierwszej miłości! Gdzie była redakcja?!

      Verdanie się nie podobało, OK. Jej córce się nie podobało, OK. Ich prawo. Wyraziły swoją opinię. Ich prawo. Po czym rzuciło się do komentowania stado osób, które nie czytało, ale przekartkowało, a w ogole to wystarczą mi wasze cytaty, w życiu tego nie kupię, widać, ze pani MM się skonczyła, gdzie była redakcja?! O NIE PRZECZYTANEJ KSIĄŻCE.

      Nie wchodziłam tu długo własnie dlatego, że chciałam sobie wlasna opinię wyrobić (naprawdę polecam wszystkim), nie jest to opinia "hura! mamy nową "Szóstą klepkę"!, mam sporo zarzutów, nawet takich, które sie tu nie pojawiły, ale, litości! To, co tu się przelewa to jest fala hejtu, i ja to piszę, ja, stara bywalczyni, doświadczona hejterka oraz załozycielka Towarzystwa Kiwających Się W Kąciku (I Upojeniu Alkoholowym) po przeczytaniu "McDusi" (którą to opinię o "McDusi" i chęć urżnięcia się w sztok potwierdzam, mimo upływu lat).

      Po prostu nie chce się czlowiekowi wchodzić, czytać i włączać się w dyskusję, przynajmniej mi się nie chce :(. Na forum, które uważałam za niewzruszenie (przeważnie. Zazwyczaj. Tak w 95 %) merytoryczne.

      Mam wrażenie, że forum zalozyło, że cokolwiek wyjdzie spod klawiatury MM będzie zle i do skopania, i, przykro mi bardzo, ale to jest własnie hejt w czystej postaci, natomiast z przywoływanym w sygnaturze forum "Krytykujemy aż miło, ale konstruktywnie i bez wrednych złośliwości" ma bardzo niewiele wspólnego.

      Przy okazji (niewykluczone, że ostatniej, bo zupelnie szczerze nie chce mi się tu wracać) chcę pogratulować Klawiaturze_zablokowanej, obiecałam sobie, ze to zrobię natychmiast, jak skończę czytać. Jestem pewna, że pani MM zna "Bałusię", przeczytała ją, ona, albo ktos z redakcji i zastosowała się do niektórych postulatów. Gratuluję. OBU paniom.

      I znikam.
      • kopiec_esmeralda Re: wdzięczność 07.11.14, 08:47
        Anutku, mam odmienne od Twojego zdanie. Forum "nie założyło" niczego, bo i jak mogłoby wspólnie? Ty też jesteś tutaj częścią forum, więc zdania są różne.
        Moje jest takie, że ta książka jest po prostu słaba, źle napisana. Rację masz z tym, ze trzeba najpierw przeczytać, by wyrażać swoją opinię. Przeczytałam na siłę. Męczący styl, zionie nudą. Przysypiałam od połowy.
        A inne argumenty za i przeciw są podane..
        • anutek115 Re: wdzięczność 07.11.14, 09:17
          kopiec_esmeralda napisał(a):

          > Anutku, mam odmienne od Twojego zdanie. Forum "nie założyło" niczego, bo i jak
          > mogłoby wspólnie? Ty też jesteś tutaj częścią forum, więc zdania są różne.

          Normalnie. Abo to pierwszy raz forum coś zakład wspólnie?

          A jeśli chodzi o te różne zdania to, niestety, nie za bardzo to widzę. Moje zdanie, Dakoty i... ? Kogoś pominęłam? Pewnie tak, bo sie w te fale "co za język! gdzie jest redakcja! co to w ogóle jest! skąd Pulpa ma parmezan! dlaczego Marek jest opisywany jako wysoki!" w pewnym momencie przestałam uważnie wczytywac, za bardzo zmęczona się zrobiłam.

          > Moje jest takie, że ta książka jest po prostu słaba, źle napisana. Rację masz z
          > tym, ze trzeba najpierw przeczytać, by wyrażać swoją opinię. Przeczytałam na
          > siłę. Męczący styl, zionie nudą. Przysypiałam od połowy.
          > A inne argumenty za i przeciw są podane.

          Argumentów "za" trzeba szukać, przedzierając się przez tuzin wątków z założenia "przeciw". Co gorsza, czuję się, jakbym nie miała z kim rozmawiać, bo z forum zniknęło to, za co je ceniłam - to merytoryczne wyważenie. Mam zastrzeżenia. Mam uwagi pozytywne. Nie mam ich gdzie przedstawić, bo musiałabym

          a) przedzierać się przez te długaśne i, niestety, dość podobne do siebie wątki, żeby się gdzieś wcisnąć z odpowiedzią, na co nie mam ani siły, ani czasu, ani - pierwszy raz od siedmiu lat - szczególnych chęci,

          b) zakładać własne wątki, i to kilka, na co nie mam: patrz wyżej.

          Naprawdę szukałam miejsca, w którym mogłabym napisać, ze mi się coś podobalo i musiałam wykluczyć pierwsze piętnaście watków. To znaczy, mogłabym się tam odezwać (gdybym miała czas i siły, i tak dalej), ale watki są założone z myśla o krytyce. Wyłacznie.

          W te wątki o krytyce tez się nie chcę wciskac, bo część z nich wygląda w moich oczach czepialsko, a ja mam ochotę PODYSKUTOWAĆ, jak to drzewiej bywało, a nie brać udzial w fali hejtu.

          I w dodatku też po raz pierwszy odkąd tu jestem mam wrażenie, ze dyskusja bylaby bez sensu, bo werdykt forumowy został już przyklepany, a brzmi on "mamy "McDusię" bis, tylko nudniejszą, oraz gdzie była redakcja".

          Większe rozczarowanie niż "Wnuczką" przeżywam w związku z forum, i może jest to wyłacznie moje, przez nikogo nie podzielane wrażenie, może się czepiam, może przesadzam, może się starzeję, i może włączę się w dyskusje, jak mi to przejdzie, ale w tej chwili mam wrażenie, że nie mam się w co włączać z braku dyskusji własnie.
          • kopiec_esmeralda Re: wdzięczność 07.11.14, 09:22
            No to załóż wątek, nie będzie tak źle, jestem przekonana, nie ma co się na forum obrażać :) Ja na pewno z Tobą porozmawiam popierając przykładami z książki swoje zdanie, ale dopiero po południu.
            • anutek115 Re: wdzięczność 07.11.14, 09:35
              Ja się nie obrażam, odczuwam jedynie pewne znużenie. zazwyczaj wpadalam tu odpocząć i zanurzyć się w krynicy odżywczej wymiany poglądów, a teraz odniosłam (oczywiście subiektywne) wrażenie, ze krynica jakby... przeschła.

              Ale kiedyś się pewnie jeszcze odezwę :).
            • ginestra Re: wdzięczność 07.11.14, 10:12
              A ja widzę coś pozytywnego w tym, co napisała forumowiczka Anutek115, to znaczy, cieszę się, że wreszcie doświadczyła ona (w jakimś niewielkim stopniu, ale zawsze to jakaś lekcja empatii) co to znaczy być na tym forum w mniejszości i bronić swojego zdania (lub po prostu mieć prywatnie inne zdanie, bo Anutek115 nie musi teraz wcale bronić się, tylko ma inne zdanie), kiedy przytłaczająca większość ma zdanie przeciwne i dość zdecydowanie je wyraża.

              Ja byłam w takiej sytuacji bardzo często na tym forum i wiele razy broniłam i pani MM i swojego pozytywnego odbioru jej książek, w tym również, na przykład, tak tu obśmianego sformułowania o wypełnionych ramionach, wątku miłosnego typu "złota nić" w Sprężynie itp., podczas których to prób obrony Autorki byłam wiele razy wyśmiewana i bardzo źle traktowana przez forum, co nie spotkało jednakże koleżanki Anutek115, więc mam nadzieję, że to doceni.

              Piszę to dlatego, żeby podzielić się, z własnego doświadczenia, tym, że jak najbardziej może tak być, że ze swoim odbiorem książki jest się tym razem w mniejszości i nie znaczy to, że to forum nagle stało się nieprzyjazne, tylko po prostu ma się akurat bardziej niszowe zdanie, a forum jest takie samo, jakie było wcześniej.

              Przy dyskusjach o "Wnuczce" nie zauważyłam, żeby forum zmieniło się w jakąkolwiek stronę. Dla mnie, jest ono dokładnie takie samo jak wcześniej. Odnotowuję wręcz na plus, że nie ma tak strasznego pastwienia się słownego nad Autorką, jakie miało miejsce po McDusi.
              Z zadowoleniem odnotowuję też, że nie ma ataków personalnych na innych użytkowników forum, które tu miały wielokrotnie miejsce. Kiedy wspomnę jaka tu była kiedyś eskalacja nienawiści, na przykład do mnie, to obecnie forum wydaje mi się (na chwilę obecną przynajmniej) naprawdę bardzo stonowane.

              Tak więc, to poddaję pod rozwagę forumowiczce Anutek115, która "chce zniknąć" (jej wola, tak na marginesie), z tego powodu, jakoby nagle forum, po lekturze Wnuczki, zmieniło się.
              Obiektywnie ono wcale nie zmieniło się, tak uważam.

              Jeżeli chodzi o mój odbiór Wnuczki, to przeczytałam na razie 78 stron i jeżeli mogę podzielić się swoimi uczuciami na temat jej odbioru, to powiem tak, że cały czas towarzyszy mi podczas tej lektury ogromny smutek i pewnego rodzaju wzruszenie, ale takie trochę bezradne, takie, jakie ma się wobec osoby, którą się lubi czy kocha (czasem jest to uczucie, jakiego w realu można doświadczać wobec kogoś bliskiego rodziny, a też i czasem wobec zupełnie obcej osoby, z którą weszło się w interakcję), ale widzi się, że ta osoba na przykład postarzała się i po prostu próbuje być taka jak dawniej, ale nie daje rady, z przyczyn obiektywnych, natomiast nadal jakby tej akceptacji potrzebuje i to nie jest jej wina, że taka jest, winę ponosi upływ czasu czy inne obiektywne czynniki. Nie wiem czy udało mi się oddać adekwatnie to uczucie, w każdym razie jest ono dominujące.

              Równolegle, kiedy czytam, ogarnia mnie gorycz i złość na redaktora, który pewne rzeczy powinien był zauważyć (po to jest), to znaczy chodzi mi o tę scenę z udzielaniem pierwszej pomocy. To jest poważna sprawa, niestety, ale to nie wina pani MM, tylko właśnie redakcji. Pisałam o tym w wątku "Ciekawości z Księgi Gości), więc nie będę tu powtarzać swoich argumentów.

              Kiedy czytam, widzę dużo innych rzeczy, które redaktor powinien skorygować, ale staram się przymykać na wszystko oko, bo te uczucia wobec pani MM, o których pisałam wyżej, wysuwają się u mnie na plan pierwszy.

              Przeżywam pewną żałobę po tym, że niestety przemijanie dotyka nas wszystkich, i że pani MM nigdy nie napisze już tak, jak kiedyś, z czym trzeba pogodzić się, dlatego dobrze jest mentalnie tego od niej nie oczekiwać, bo to oczekiwanie właśnie rodzi frustrację i tę nadmierną krytykę, takie jest przynajmniej moje zdanie.

              Co do samej książki, to staram się doceniać pozytywy, ale w moim rankingu (przynajmniej po przeczytaniu do 78 strony, bo potem może będzie lepiej) Sprężyna jednak, mimo swoich wad, była lepsza w czytaniu, potrafiła mnie wciągnąć, a też sprawić, że mocniej zabiło mi momentami serce, czasem coś mnie ścisnęło za gardło, a czasem coś otworzyło mi pole do przemyśleń, którym oddawałam się w jakichś chwilach dnia.

              Przy "Wnuczce" na razie jeszcze tego nie doświadczyłam. Mam wrażenie, że wszyscy bohaterowie, którzy do tej pory pojawili się w fabule (dosłownie wszyscy jak jeden mąż, łącznie z mamą głównej bohaterki, która do niej pisze i z inną jeszcze korespondentką), są jakby bardziej powierzchowni, niż w pozostałych książkach, wręcz infantylni i nie mogę tego pojąć. Przedstawione są osoby dorosłe, z jakimiś doświadczeniami, osoby nawet i starsze wiekiem, a wszystkie przejawiają właśnie takie mocno uproszczone i powierzchowne myślenie.

              Najbardziej z nich wszystkich infantylna jest Ida, czego nie mogę wprost zrozumieć, bo jestem prawie w jej wieku (tzn. o 6 lat tylko młodsza od Idy z "Wnuczki"). Pewne rzeczy mrożą mnie dosłownie (np. sposób w jaki pisze o samobójstwach). Ale wtedy właśnie odzywa się we mnie żal do redaktora, a nie do pani MM, z powodów wyżej opisanych.

              I takie właśnie momenty szoku i przykrości mam co chwila i ta powierzchowność patrzenia na świat, na ludzi i ich problemy jest dla mnie największą przeszkodą w cieszeniu się tą książką.

              Widzę też pozytywy, miałam wczoraj założyć wątek, tylko męczyłam się, żeby wkleić link, a niestety zajmował pół strony i poniechałam prób, ale chciałam napisać o tych koralach i wkleić zdjęcie podobnych, które znalazłam w necie. Na okładce nie podobają mi się, ale to fajny motyw i zapragnęłam zdobyć dla siebie takie korale. To, że szukałam ich w necie i żywiej zabiło mi serce, to był dla mnie znak, że wraca ta magia inspiracji pani MM i moja wdzięczność do niej (którą będę miała zawsze), za to, że pomogła mi wyjść w życiu z ciężkich chwil dzięki swoim książkom.

              Ja mam tę wdzięczność cały czas i sympatię do Autorki, to się nie zmienia i nie zmieni.
              • anutek115 Re: wdzięczność 07.11.14, 10:27
                Jesteś ostatnią osoba na tym forum, której uwag forumowiczka Anutek115 posłucha, nad którymi sie pochyli i którymi się przejmie, forumowiczko Ginestro.

                Forumowiczka Anutek115 prosi uprzejmie jedynie o to, bys nie nazywała jej koleżanką nigdy i w żadnych okolicznościach, nawet sarkastycznie, bo jeszcze ktos, kto sie na sarkaźmie nie rozumie uzna, że jesteśmy kolezankami, a ja twoja koleżanką od wielu lat nie jestem i szans na to, że będę nie ma żadnych. To taka uwaga w kwestii formalnej, forumowiczko Ginestro.

                Co do reszty twojego postu, to - jak zwykle - jest on za długi i zbyt mętny, bo móc sie do niego w całości odnieść, napisze tylko, że też mam nadzieję, że forum sie nie zmieniło, i gdy emocje po pierwszym czytaniu "Wnuczki" opadną wróci ono do swego zwyklego, wysokiego poziomu.
          • onion68 Re: wdzięczność 07.11.14, 09:49
            Ja też dziękuję i zgłaszam się jako kolejna zniknięta dawna użytkowniczka. Po prostu ogólny trend i standardy krytyki przestały mi odpowiadać, a wyrażanie swojego zdania w obliczu zacietrzewienia i złośliwości uważam za stratę energii.
            Zjadliwa krytyka powieści, której się nawet nie przeczytało to jest coś, czego nawet nie chce się komentować.
            To nie jest forum, na którym kiedyś pisałam.
            • ginestra Re: wdzięczność 07.11.14, 10:14
              Onion68, pisałyśmy jednocześnie.

              Odpisując poprzedniczce odpisałam też Tobie.

              Forum, uważam, w ogóle nie zmieniło się, a jeśli już, to na lepsze.

              Przy McDusi i przy innych sytuacjach było naprawdę dużo gorzej, jednakże rozumiem, że "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia".

              Każda refleksja ku dobru jest jednak dobra. Cieszę się, że może jak dostrzegłyście w jaki sposób tu wyrażana jest krytyka, to zawsze można to zmienić na lepsze.

              Żeby naprawdę było tak, jak w sygnaturce. Jestem za i od zawsze to postuluję.
            • truscaveczka Re: wdzięczność 08.11.14, 10:38
              Ja też się podpiszę. I już mi się nie chce tu zaglądać. Pisałam mało, czytałam dużo. Anutek ma 100% racji, choć ja o niektórych hejterach pełną gębą pisałabym dosadniej.
              A pani MM dziękuję, że nowa książka jest taka, jaka jest. Może to koniec impasu i teraz będą powstawać lepsze tomy, na które mam nadzieję?
      • mkw98 Re: wdzięczność 07.11.14, 09:33
        Anutku, dzięki za ten wpis. Mam bardzo podobne odczucia. Tylko nie znikaj. : )
      • zua.laura Re: wdzięczność 07.11.14, 10:18
        Anutek, po części się z Tobą zgodzę, zwłaszcza w tym, jak dzisiaj omówione byłoby przez forum "Opium w rosole". Także w tym, że pierwszym moim odruchem było założyć wątek o tym, co się komu we Wnuczce podobało. Strasznie nas ścięło z kasą i nie mam za co dziś kupić Wnuczki, a chętnie poczytałabym o tej książce coś pozytywnego - tak już mam, że bardzo potrzebuję mieć dwie strony medalu;)

        Jednak, mimo że ja właśnie nie czytałam, napisałam tu w pierwszej kolejności o ważnej dla mnie sprawie. O tym, że Autorka nierozważnie i bezmyślnie potrafi zaszkodzić. Wypowiadałam się tylko o scenie z ratownictwem - i wcale nie z myślą o hejcie - mnie to autentycznie boli. Jak Ginestra pisała - zmarnowano taką wspaniałą okazję, żeby młodym ludziom pokazać, jak ratować czyjeś życie. Mało tego, taka scena w książce dla młodzieży nie tylko nikomu nie pomoże, ona może zaszkodzić.

        Pisałam o tym, bo tak jak uhu_hu sądzę, że w tej pierwszej fali odbioru nowości takie słowa mają szansę się przedrzeć gdzieś do otoczenia MM i nakłonić ją do rozwagi. O innych sprawach, jako że nie czytałam, nie wypowiadam się - ta była pilna z tego właśnie względu. Że może do MM to w końcu dotrze: ROZWAGA.

        Rozumiem, że to, co obecnie na forum, odrzuca Cię. Ale to jest i Twoje forum, masz na nie wpływ jak każdy, co udowodniłaś tym wpisem. Idę zakładać wątek, który powinnaś była Ty;)) bez obrazy;))
        • anutek115 Re: wdzięczność 07.11.14, 10:35
          No bo scena z udzielaniem pierwszej pomocy była bardzo, bardzo niewłasciwa. Chociaż na stronie, na ktorej zostala opisana roześmialam się po raz pierwszy (i nie ostatni :)) i pomyślałam, że znow zdarzają się pani MM wyrażenia, które mają szansę wejść do języka potocznego (do mojego "kolor fizjologicznego brązu" wejdzie na pewno, taki eleganckie okreslenie koloru określanego zazwyczaj w tak nieelegancki sposób ;)) sądzę, że po tym zdaniu, w czasie lektury którego się rozesmiałam powinna zostać zupelnie inaczej poprowadzona reszta akcji, i komentarz odautorski powinien być inny.

          Ale, naprawdę, za kolosalną obsuwę (szkodliwą! bo obsuw innego rodzaju też kilka naliczylam) uważam chyba tylko tę jedną rzecz. A szum na forum pozwala mniemac, że tam nic innego nie ma, w tej "Wnuczce", tylko obsuwy, katastrofy, głupi język, oraz gdzie była redakcja.

          Dzięki za założenie wątku ;). Dopiszę sie w nim kiedyś, może wieczorem, jak poogarniam życie rodzinno-zawodowe :).
      • zla.m Re: wdzięczność 07.11.14, 11:09
        Pozwól, że ja się nie przyłącze do wyrazów wdzięczności za ten post. Powiem więcej - postąpiłaś tak samo, jak te użytkowniczki, którym raczysz zwracać uwagę. Nie czytałaś wszystkich dyskusji, ale wiesz, że wszystkie są wyłącznie falą hejtu. Nie pamiętasz wszystkich dyskutantek, ale wiesz, że poza verdaną i zwierzem nikt więcej nie czytał, za to na pewno wrednie komentuje.

        Otóż ja czytałam, komentowałam wręcz podając cytaty albo sprawdzając ich treść w książce. Co więcej - dyskutowałam "normalnie" - pisząc, że coś mi się nie podoba, ale też broniąc niektórych rozwiązań fabularnych. Ale nie pisałam innym użytkownikom, że się czepiają, tylko że inaczej odbieram to lub inne zachowanie. Jak rozumiem dopiero napisanie o stadzie i hejcie podniesie poziom forum do standardu, jakiego wymagasz.
        • anutek115 Re: wdzięczność 07.11.14, 11:27
          zla.m napisała:

          > Pozwól, że ja się nie przyłącze do wyrazów wdzięczności za ten post. Powiem wię
          > cej - postąpiłaś tak samo, jak te użytkowniczki, którym raczysz zwracać uwagę.
          > Nie czytałaś wszystkich dyskusji, ale wiesz, że wszystkie są wyłącznie falą hej
          > tu. Nie pamiętasz wszystkich dyskutantek, ale wiesz, że poza verdaną i zwierzem
          > nikt więcej nie czytał, za to na pewno wrednie komentuje.

          Pozwolę, wcale nie oczekiwałam wyrazów wdzięczności, spodziewałam się czegoś innego.

          I, wybacz, ale ja PRÓBOWAŁAM przyczytać wszystkie watki. Wlasnie dlatego teraz się dopiero odzywam, bo "Wnuczkę" przeczytałam już trzy dni temu. Próbowalam, ale nie przebrnęłam, wszystkie napoczęłam, nie wszystkie skończyłam, ale znaczną część i owszem. Zawsze tak robię.

          I owszem, nie pamiętam wszystkich dyskutantek, bo wiele jest nowych i musialabym robić rozpiskę, przepadam za robieniem rozpisek, każdy, kto mnie za tym forum kojarzy z innych wpisów niż pare ostatnich o tym wie, ale w celu robienia rozpiski trzeba mieć czas - a ja go nie mam. Ochoty tez nie, co przyznaje samokrytycznie, bo mi się wiele wypowiedzi zaczęło zlewać w jedną, jakbyc przeczytała wszystkie wątki stworzone na przestrzeni ostatnich kilku dni naraz tez by ci sie zlewało, gwarantuję.

          >
          > Otóż ja czytałam, komentowałam wręcz podając cytaty albo sprawdzając ich treść
          > w książce. Co więcej - dyskutowałam "normalnie" - pisząc, że coś mi się nie pod
          > oba, ale też broniąc niektórych rozwiązań fabularnych. Ale nie pisałam innym uż
          > ytkownikom, że się czepiają, tylko że inaczej odbieram to lub inne zachowanie.
          > Jak rozumiem dopiero napisanie o stadzie i hejcie podniesie poziom forum do sta
          > ndardu, jakiego wymagasz.

          Ja nie WYMAGAM standardów od tego forum, ja miałam w nie niewzruszoną (do niedawna) ufność.

          Zaś co do obniżania ich przeze mnie pozwolę sobie pozostanć przy własnej ocenie swojej osoby, z którą to oceną możesz się dogłebnie, oczywiście, nie zgodzić.
          • zla.m Re: wdzięczność 07.11.14, 18:42
            > Zaś co do obniżania ich przeze mnie pozwolę sobie pozostanć przy własnej ocenie
            > swojej osoby, z którą to oceną możesz się dogłebnie, oczywiście, nie zgodzić.
            >
            Nie oceniałam Twojej osoby, odpowiedziałam i oceniłam post. Nie było moim zamiarem przenoszenie rozmowy na poziom personalny i przepraszam, jeżeli tak się poczułaś.

            >
            > I, wybacz, ale ja PRÓBOWAŁAM przyczytać wszystkie watki. (...)
            >
            > I owszem, nie pamiętam wszystkich dyskutantek, bo wiele jest nowych i

            W mojej ocenie to żaden argument, że próbowałaś przeczytać wątki albo czegoś/kogoś nie zapamiętałaś. Jest dokładnie równoważny z "nie zdążyłam jeszcze przeczytać..." i "nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się, że autorce chodzi o to..."

            Co do reszty - z zasady czytywałam Twoje posty z zainteresowaniem. Tym poczułam się, przyznaję, urażona - bo niesie on przesłanie, że jak inni nie przeczytałam książki, a przyłączam się do hejtu. Co, przynajmniej w pierwszej części, na pewno nie jest prawdą. Przyznaję też, że oczekiwałam odpowiedz w stylu "ups, trochę się zagalopowałam..." No cóż. Myślę, że w tym wątku już powiedziałam wszystko.
            • anutek115 Re: wdzięczność 07.11.14, 19:38
              zla.m napisała:

              > > Zaś co do obniżania ich przeze mnie pozwolę sobie pozostanć przy własnej
              > ocenie
              > > swojej osoby, z którą to oceną możesz się dogłebnie, oczywiście, nie zgod
              > zić.
              > >
              > Nie oceniałam Twojej osoby, odpowiedziałam i oceniłam post. Nie było moim zamia
              > rem przenoszenie rozmowy na poziom personalny i przepraszam, jeżeli tak się poc
              > zułaś.

              Nie szkodzi, wiem, ze nie bylo to twoim zamiarem, nie od dziś cie czytuję przecież.

              > > I, wybacz, ale ja PRÓBOWAŁAM przyczytać wszystkie watki. (...)
              > >
              > > I owszem, nie pamiętam wszystkich dyskutantek, bo wiele jest nowych i
              >
              > W mojej ocenie to żaden argument, że próbowałaś przeczytać wątki albo czegoś/ko
              > goś nie zapamiętałaś. Jest dokładnie równoważny z "nie zdążyłam jeszcze przeczy
              > tać..." i "nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się, że autorce chodzi o to...
              > "
              >
              > Co do reszty - z zasady czytywałam Twoje posty z zainteresowaniem. Tym poczułam
              > się, przyznaję, urażona - bo niesie on przesłanie, że jak inni nie przeczytała
              > m książki, a przyłączam się do hejtu. Co, przynajmniej w pierwszej części, na p
              > ewno nie jest prawdą. Przyznaję też, że oczekiwałam odpowiedz w stylu "ups, tro
              > chę się zagalopowałam..." No cóż. Myślę, że w tym wątku już powiedziałam wszyst
              > ko.

              Zła.m, przykro mi to pisać (przykro mi, bo oczekiwalaś czegoś innego), ale ja się ni zagalopowałam. Napisalam, bo tak myślę, przypuszczam, że Uhu_hu ma rację i po prostu dostałam za dużą dawkę emocji naprawdę negatywnych, jak dojde do siebie (bo było to jak cios w głowę) to może zlagodzę swoje poglądy.

              Natomiast jest mi przykro, ze wzięłaś moje uwagi personalnie do siebie. Cóż, spamiętanie, kto przeczytał książkę, a kto nie JEST przy takiej ilości osób trudne, w zasadzie niemożliwe, w związku z czym uważam, że nie jest to równoważne z "nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się, że autorce chodzi o to...". Gdybym bowiem pisała o jednej autorce i jednym poście (albo chociaż o jednej autorce nie wiem jak wielu postów) pamiętałabym dokladnie. Jak znajdę chwilę to zrobię to podsumowanie, serio, zobaczysz, ile osób sie wypowiadało, ile nowych, i ile takich, ktore deklarowało, ze nie przeczytało książki, jakbym chciała kazdej odpowiedzieć, to bym od wczoraj do dziś zmonopolizowała forum.

              No i rzeczywiście nie dalam rady przeczytać wszystkiego, w końcu zaczęło mi się mylić, kto co i gdzie, zmęczenie materiału nastąpiło, możesz uznać, że moja wiarygodność jako dyskutanta w związku z tym jest zerowa, trudno.
      • meg_mag Re: wdzięczność 07.11.14, 20:58
        mam tak samo, jak Anutek. Dakoty wpierac nie moglam, bo ksiazki nie przeczytalam wowczas jeszcze. A teraz sie odcinam od forumowego jazgotu, bo mi sie nie chce uzerac.
        • kopiec_esmeralda Re: wdzięczność 08.11.14, 08:02
          Wydaje mi się, że traktujesz rzecz w niewłaściwych kategoriach. Piszemy swoje opinie, swoje zdanie na temat + i -. Jaki jazgot? Co to w ogóle za sformułowanie?
          Nie chodzi o "wspieranie Dakoty" czy dowolnej osoby, a o przedstawienie WŁASNEJ opinii. Na myśl by nie przeszło, ze pisząc tu "wspiera" lub nie jakąś z forumowiczek - piszę po prostu o WŁASNYCH wrażeniach. A ty inaczej? Co za użeranie? Z nikim się nie użeram, piszę o tym, co wyczytałam z książki.
          • meg_mag Re: wdzięczność 08.11.14, 09:35
            dzieki diagnoze, naprawde! i tak, pisze o SWOICH wrazeniach, a one sa z grubsza takie, ze jakiekolwiek pozytywne WLASNE opinie nt ksiazki juz nie maja sensu, bo sie zostanie zakrzyczanym, bo juz "matka zcurkom" (jak to ktos w innym watku napisal) wydaly osad i tera koniec!

            niestety, w tygodniu nie mialam czasu reagowac, bo pracowalam, a teraz juz mi sie nie chce

            (owszem, uwielbiam nawiasy i wykrzykniki!)
            oraz z mojej strony koniec tematu
      • mama_kotula Re: wdzięczność 08.11.14, 10:00
        anutek napisała

        > Podczepiam sie pod ten wątek, chociaż chciałam własny zakładać, ale w sumie...
        + cała reszta wpisu

        Dziękuję, Anutku, za wyrażenie tego, co mi po głowie od paru dni chodzi. Mogę się podpisać. Kupiłam Wnuczkę, przeczytałam, polubiłam, nie mówię, że jest bez wad. Potem weszłam na forum i mnie odrzuciło, i z każdym postem coraz większy niesmak czułam. Przypieprzanie się dla samego przypieprzania, plus kilka osób, które Wiedzą. Sorry za łacinę, czuję się rozżalona po prostu i mi przykro.

        • dakota77 Re: wdzięczność 11.11.14, 14:28
          Moge sie podpisac pod kazdym slowem Anutka. Jest mi ostatnio jakos tak przykro. Bo wiadomo, ze to nie jest idealna ksiazka, i jest o czym dyskutowac. Ale skala czepialstwa jednak mnie nieprzyjemnie zaskoczyla (rozwazania skad Pulpa ma na wsi parmezan to juz jakis szczyt). Zwlaszcza ze sporo z zarzutow pochodzilo od osob, ktore ksiazke przekartkowaly, albo krytykowaly na podstawie zarzutow innych.

          Na tym forum zawsze sie krytykowalo, ale jednak zwykle bardziej merytorycznie.
          • zua.laura Re: wdzięczność 11.11.14, 19:05
            Dakota77, coś w tym jest. Nie ma ideałów, w krytyce trzeba zachować umiar, bo inaczej się na oślep gna. Wtedy i u anioła znajdzie się rogi;) Ale nie do końca się z Tobą zgodzę - trafiłam na to forum przed McD i do tego czasu tylko czytałam. W mojej ocenie i wówczas było za dużo nieuzasadnionego czepialstwa. Już o tym ktoś pisał, że gdyby forum istniało za czasów "Szóstej klepki", też by się po niej przejechało. Chyba taka już jego specyfika? Że jedni krytykują merytorycznie, inni idą krok dalej, też coś chcą od siebie dorzucić i szukają na siłę. Pojawiło się też spore grono wielbicieli afer;) dla których McD była zasłużonym łupem do pastwienia się.
            Tamta książka naprawdę dużą część czytelniczek rozczarowała / oburzyła / zabolała. To jedyna część Jeżycjady, w której niektóre partie tekstu omijam zawsze szerokim łukiem - tak bardzo nie mogę ich znieść. Więc przy McD forum rozładowało te negatywne emocje krytyką. Ona w ferworze mogła się wydawać merytoryczna, ale tak naprawdę często taka nie była.

            Z Wnuczką jest w mojej ocenie trochę inna sytuacja niż przy McD. Wnosząc z Waszych opinii, jest lepsza. Tylko że część forum była nastawiona na kolejną McD i poszła w pierwszym odruchu starym torem jechania po całości. Z czasem jednakże, zauważ, wyhamowując. To było naturalne, na to się zapowiadało, ale fajnie, że już przeszło. Obecnie, moim zdaniem, jest dość spokojnie: wyważona krytyka, dużo pozytywnych i ciepłych słów, co mnie bardzo ucieszyło, trafnych spostrzeżeń, dygresji i refleksji okołownuczkowych. Zobacz, kiedy było o parmezanie, kojarzę, że to gdzieś z początku i że teraz jest inaczej? Albo coś się rzeczywiście zmieniło, albo mam tylko taki nieuzasadniony optymizm;)
            • dakota77 Re: wdzięczność 11.11.14, 19:18
              Moze i sie uspokaja, nadrabiam zaleglosci po parodniowej nieobecnosci ;-) Mnie glownie to "jechanie po calosci" przeszkadzalo, zalozenie, ze skoro MM, to musi byc zle. I krytyka od osob, ktore przeczytaly tylko fragmenty ksiazki lub jedynie posty na forum, a z gory potepialy.
              • zua.laura Re: wdzięczność 14.11.14, 12:13
                Dakota77 napisała:
                Mnie glownie to "jechanie po calosci" przeszkadzalo, zalozenie, ze skoro MM, to musi byc zle. I krytyka od osob, ktore przeczytaly tylko fragmenty ksiazki lub jedynie posty na forum, a z gory potepialy.

                Mnie to założenie też nie leży, zwłaszcza, że chyba dużo osób w tym właśnie celu zagląda na to forum przy premierach: żeby sobie tak poużywać. Ale cóż, taka już ludzka natura - a że internet to jeden z wentyli bezpieczeństwa dla nas licznych sfrustrowanych, tego się nie uniknie. Druga rzecz - jeśli zakładam, że jakaś ilość osób weszła tu tylko po to, by w komentarzach wyłącznie krytykować, to może dobrze, że część z nich nie czytała książki; przecież wówczas rozmiar tej nieuzasadnionej części krytyki byłby jeszcze większy?;) wyszukiwano by przecież skrupulatnie, do czego tu jeszcze można by się przyczepić i jaką łatkę przykleić;)

                Osobiście wypowiadałam się w wielu komentarzach, choć nie czytałam (z winy absolutnego braku kasy oczywiście, wszystkie poprzednie tomy mam), starałam się jednak odwoływać do ogólnych treści (jak jest ze śmieciami na wsi, jak było w innych tomach z turbo-romansem, odniesienia do naśladownictwa itd.) oraz do ewidentnych treści (scena z nalewką, wyrażenie szparko kroczyć). Ale przede wszystkim chciałam zachować umiar i sprawiedliwość. Pewnie mi się nie bardzo to udało, więc zakontowuję to jako swój błąd. Mimo wszystko mam nadzieję, że znalazłaś już nowe wątki, w których jest ta dawna atmosfera forum;)
                • zua.laura Re: wdzięczność 14.11.14, 12:35
                  Jeszcze zapomniałam dodać - merytoryczną krytykę tych grubszych spraw na forum nadal uważam oczywiście za zasadną, bo tu się MM podłożyła. Wątki takie jak te Verdany, tak czy siak zostałyby założone i licznie komentowane, bo materiał do krytyki obiektywnie zaistniał. Szkoda tylko, że to początkowo przesłoniło pozytywy Wnuczki, że nie pojawiły się w tym samym czasie równoważące recenzje, te z odmiennym, pozytywnym wrażeniem; pewnie więc stąd miałaś taki odbiór. Tyle w temacie;)
    • uhu_hu Re: wdzięczność 07.11.14, 15:10
      Coś apropos hejtu.
      To prawda, że jest tu bardzo dużo krytyki i to czasami niewybrednej. Niektóre wątki nastawione są li i tylko na potknięcia (wpadusie, stan przedzawałowy), te same motywy są wałkowane po raz enty i rozbierane na części pierwsze. Ale jak wie sama MM, wielbicielka natury, nic w przyrodzie nie ginie i nic nie dzieje bez przyczyny.

      Pierwsza przyczyna to taka, że MM upojona popularnością, władzą tworzenia oraz nieograniczona najprostszą zdroworozsądkową redakcją, wsadza do książki co chce. Tym razem wsadziła kosmiczny absurd, który zwyczajnie nie powinien się znaleźć w książce dla nastolatek i nad tym chyba dyskusji nie ma. W tej sytuacji oburzenie na forum spowodowane jest troską i obawą przed zgubnymi skutkami naśladowania tego absurdu, a nie chęcią dowalenia komukolwiek.

      Druga przyczyna jest taka, że hejt zapoczątkowała sama MM. Od ilu lat czytamy o niskich czółkach i niskiej kulturze tych, co nie czytają poezji i łaciny nie znają, o niższości mieszkających w blokach, o tym, że jak łysy, to bije, że wielodzietni są śmieszni, nauczyciele prymitywni, a feministki napastliwe, że kto ma ciuchy zza granicy ten cwaniak i materialista, a ostatnio, że mieszczuch w plenerze to znowu coś tam nie halo (nie czytałam, nie przytoczę) Tej pogardy i wyższości w panierce zabawnego ach jakże stylu jest tak strasznie dużo, że jak człowiek zaczyna liczyć, to dziw bierze, że wcześniej nie raziło po oczach. Wcześniej zapewne MM umiała to zrównoważyć dobrymi rzeczami i dobrym stylem, a teraz, cóż.

      Jak byłam nastolatką, pierwsze tomy Jeżycjady czytałam po kilkanaście razy i były dla mnie źródłem uciechy, przemyśleń i inspiracji (tworzyłam nawet w podobnym stylu przygody pewnej rodziny i kułam na pamięć łacińskie sentencje:), ale też masy kompleksów. Bo czułam się głupsza, mniej zdolna, no i mieszkałam w szarym bloku. Jak to się ma do krzepiącej lektury dla nastolatków?

      Dziś odbieram MM jako zarozumiałą, zadowoloną z siebie panią, która z wyżyn swojej idealności nie musi się już nad sobą zastanawiać i nie ma sobie nic do zarzucenia (to cytaty z KG) oraz ma misję krzewienia kultury wśród maluczkich.
      Odnoszę też wrażenie, że ona od jakiegoś czasu pisze dla nikogo więcej, poza sobą samą. Nie tworzy po prostu historii dla nastolatek, tylko sprzedaje swój wymyślony świat, żeby nim zarażać innych, a przy okazji wciska własne pretensje do świata. A to już nieładnie, bo w końcu pisze dla dzieciaków.

      Taka jest moja osobista opinia :)
      • anutek115 Re: wdzięczność 07.11.14, 16:11
        Jest to opinia, z która się zgadzam, co do przecinka, a juz jeśli chodzi o mieszaninę kompleksów i ślepego zachwytu w czasach nastolęctwa to, po prostu, piąteczka, identycznie mialam :).

        Ale mówiąc szczerze nad podejściem autorki do świata (nie tym wyrażanym w powiesciach, tylko poza nimi) można gadać chyba w specjalnych watkach (jak ten o KG, odpowiedź "bo mi się tak podoba" mnie zabiła, rany, czy pani MM ma to w szablonach, żeby nie musiec pisać tylko 'kopiuj-wklej" robić? Ileż, cholera jasna psiakrew, można???). A o podejściu do świata wyrażonym w powieściach tez gadać mozna, a nawet należy, i chętnie sie przyłączę. Ale jednak czepialstwo dla czepialstwa, w nienormalnej IMHO skali, mnie zirytowalo. Możliwe, że tylko mnie, nie wykluczam tego, no ale jednak zirytowało na tyle, że dałam temu wyraz. Bo we "Wnuczce" (IMHO. IMHO) można znaleźć calkiem dużo dobrego, to nie jest tak, że kompletnie nic, dno, mogiła i pięć kilometrów poniżej "McDusi", nie chce mi się wierzyć, że tylko ja to widzę, a czytając forum, odniosłam wrażenie, że może i można, ale to nie szkodzi, my się nie damy omamic!

        Zamierzam krytykować "Wnuczkę". Ale zamierzam ją tez chwalić, chociaż to naprawdę nie jest tak, że ja się zachwyciłam, poleciałam na forum zobaczyć, jak się wszyscy zachwycają ze mną, po czym zamarlam ze zgrozy, naprawdę nie, mój stosunek do "Wnuczki" nalepiej okresla "podobało mi się, ale". I sprobuję ją krytykować i chwalić w oderwaniu od tego, co myślę o jej autorce, co nie bedzie latwe, przyznam :).

        PS. Mam nadzieję, ze jest jasne, że sytuację z wlewaniem alkoholu do gardła osobie nieprzytomnej uważam za straszliwą, bo nie chciałabym być posądzoną o kompletne zaślepienie w mojej obronie ;).
        • uhu_hu Re: wdzięczność 07.11.14, 17:04
          Dostałaś na raz za dużą dawkę:) I pomyśleć, że wczoraj książka miała premierę... Kiedy minie trochę czasu, emocje opadną i powstaną nowe kreatywne wątki oraz fanfiki.
          Czepialstwo jest brzydka cechą i nie usprawiedliwia jej nawet to, że wywołana jest średnim poziomem pisarstwa oraz obłudą (jako obłudę rozumiem np. piętnowanie i obśmiewanie bliźnich pod płaszczykiem życzliwości, kultury i ciepła) Ale z tego co wiem, tutaj są osoby niedoskonałe i nikt nie pretenduje do bycia nieomylnym Autorytetem;)
          • anutek115 Re: wdzięczność 07.11.14, 19:26
            uhu_hu napisał:

            > Dostałaś na raz za dużą dawkę:)

            Tak i ja myślę :). Naprawdę, weszłam na forum i mnie ogłuszyło (pietnascie wątkow dotyczących "Wnuczki", część z ponad stoma wpisami! W dzień od premiery!!!), nie wykluczam, ze kiedyś dojde do siebie :).
    • mariamm87 Re: wdzięczność 07.11.14, 16:50
      Ja, wyluskawszy dość sporo pochlebnych opinii, przed chwilą nabyłam Wnuczkę :-) relację zdam po weekendzie.
    • hopdoprzodu Re: wdzięczność 07.11.14, 17:26
      Ja chciałam tylko wystąpić w obronie założonego przeze mnie wątku o wpadkach. Stanowczo protestuję przeciwko określaniu go mianem hejtu :)
      Ja tropienie wpadek po prostu uwielbiam i co więcej uważam, że większość z nich wcale nie wpływa na wartość dzieła. Za to ile daje radości takie analizowanie! Byłabym rozczarowana gdyby okazało się, że wpadek w ogóle nie ma.

      Czytałam wszystkie chyba wątki o wpadkach i z zaciekawieniem dowiadywałam się np. o genetyce itd. ale ani wiek Belli ani kolor oczu czy włosów kogokolwiek mnie osobiście nigdy w odbiorze książek MM nie przeszkadzał. Przeszkadza mi za to polityka. Po niektórych fragmentach mam odczucia takie jak Gaba po włączeniu radia.

      • uhu_hu Re: wdzięczność 07.11.14, 19:11
        Och, też nie nazwałabym tego hejtem, tropienie wpadusi jest żelaznym punktem programu. Chodziło tylko o ogólne nastawienie i ogólne wrażenie. No skoro padło słowo hejt, to do niego się odniosłam:)
        • ginestra Re: wdzięczność 09.11.14, 11:44
          Co do wątku pt. Wpadki, to sam w sobie na pewno nie jest zły, bo można dowiedzieć się z niego wielu ciekawych rzeczy, których samemu nigdy by się nie zauważyło, często po prostu z niewiedzy. Chodzi mi o zagadnienia zarówno praktyczne, czy to z dziedziny biologii (wspomniana już genetyka, czy jak wygląda rododendron i ile osiąga metrów wysokości itp.), jak i z dziedzin humanistycznych (jak powinien brzmieć cytat z konkretnego wiersza, i że w ogóle inkryminowany fragment to był cytat), nie mówiąc już o tym, że wiele spośród tych uwag na pewno jest cennych dla samej Autorki, bo widać, że potem koryguje pewne rzeczy w kolejnych książkach.

          Na pewno to, o co chodzi to właśnie forma mówienia o tych wpadkach czy w ogóle krytykowania. Ale o tym już mówiłam wiele razy wcześniej, to nie będę się powtarzać. Od bardzo dawna mam w sygnaturce motto forum i byłabym szczęśliwa, gdyby wszyscy do niego stosowali się. Motto to wymyśliła chyba pierwsza założycielka forum, Refiona, ale nie mam pewności, w każdym razie, jak dołączyłam do tego forum wiele lat temu, to już ono było.

          ****

          Chciałam jeszcze dopisać w tym wątku, że przeczytałam wczoraj książkę do końca, i że bardzo spodobała mi się. Zobaczyłam, że po tej 78 stronie, do której dotarłam pisząc posta powyżej, nastąpiło wiele bardzo fajnie opisanych wydarzeń, a także zostałam w pełni usatysfakcjonowana w tym moim pragnieniu, o którym pisałam wyżej, żeby zobaczyć trochę głębi w przemyśleniach i uczuciach bohaterów, i żeby móc przeżywać wraz z nimi i radosne i smutne chwile, przezwyciężać różne trudności i mieć też dużo tematów do własnych przemyśleń.

          Tak więc, moje pierwsze wrażenie z tych 78 stron książki było jednak bardzo przedwczesne, bo wtedy akcja tak na dobre nie rozkręciła się i nie mieliśmy też, jako czytelnicy, większego wglądu w życie wewnętrzne głównych bohaterów. A dopiero parę stron później rozpoczął się wątek miłosny, akcja zaczęła przenosić się w jeszcze kolejne miejsca, pojawili się prawie w pełnym składzie Borejkowie z rodzinami i nastąpiły również te chwile, na które tak bardzo czekałam, a w których można było towarzyszyć bohaterom w tym, co przeżywają, poznać ich przemyślenia i interakcje z innymi i znaleźć w tym wszystkim również "coś dla siebie".

          Dla mnie "Wnuczka do orzechów" jest lepsza od "Sprężyny" i lepsza, być może, też od wielu innych pozycji z Jeżycjady! Muszę jeszcze to sobie w głowie ułożyć, bo nie mam w tej chwili skoordynowanego rankingu tych powieści (na pierwszym miejscu utrzymuje się oczywiście Brulion, ale to tak u mnie jest od zawsze), natomiast myślę teraz, że spokojnie dorównuje ona pozycjom ze "starej Jeżycjady"!

          Wiele strun we mnie poruszyła ta książka i nie umiem wprost opisać jak bardzo fajnie było mi doświadczać, kiedy po tym smutku, jaki towarzyszył mi przy czytaniu pierwszych 78 stron (na etapie tamtego wpisu powyżej) i godzeniu się z tym, że nie mogę od pani MM wymagać pisania "jak dawniej" i stworzenia znów "dla mnie" takiego pięknego, zarówno fabularnego, jak i wewnętrznego świata w przeżyciach bohaterów, odkrywałam, że jednak jest to możliwe, i że jednak to jest faktem i dzieje się NAPRAWDĘ. :)

          Zaraz dopiszę się z bardziej konkretną recenzją w stosownym wątku (tu nie chcę spojlerować), a w tym wątku chciałam po prostu uzupełnić to, co w poprzednim wpisie i podziękować pani Musierowicz za tę naprawdę bardzo fajną książkę! :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka