02.04.16, 13:06
Uderzylo mnie ostatnio, jak inaczej opisywane sa sceny IGS -Jozwa przez autorke i samych zainteresowanych.
W opisie odautorskim - rozsiadl sie tylkiem na twarzy kuzyna, uderzyl tak, ze krew sie polala, wsadzil kij pod zebro...
W opisie chlopcow i rodziny - dal w kubek, przydzwonil garnuszkiem...

Czemu postacie bagatelizuja i lagodza fakty, ktore MM jednoznacznie podaje jak brutalne ?
Obserwuj wątek
    • bupu Re: eufemizmy 02.04.16, 14:30
      tt-tka napisała:

      > Uderzylo mnie ostatnio, jak inaczej opisywane sa sceny IGS -Jozwa przez autork
      > e i samych zainteresowanych.
      > W opisie odautorskim - rozsiadl sie tylkiem na twarzy kuzyna, uderzyl tak, ze k
      > rew sie polala, wsadzil kij pod zebro...
      > W opisie chlopcow i rodziny - dal w kubek, przydzwonil garnuszkiem...
      > Czemu postacie bagatelizuja i lagodza fakty, ktore MM jednoznacznie podaje jak
      > brutalne ?

      Ponieważ dla rodziny to nic takiego, ot po prostu jak to chłopcy. Zauważ, że Borejki bardzo konsekwentnie i od samego początku uznają przemoc między kuzynami za błahostkę i materiał na rodzinne dykteryjki, a nie coś poważnego, co wymagałoby interwencji opiekunów. Nic dziwnego, że Ignaś i Józwa postępują tak samo, tego nauczyła ich rodzina właśnie. Przy okazji ucząc, że przemoc w rodzinie to nie problem, a także, Ignasia, że nie ma co się skarżyć rodzicom, że ktoś go poniewiera, bo oleją. Dlatego poniewierają nim w szkole, a on to znosi z zaciśniętymi zębami.

      A, i jeszcze jednego Borejki nauczyły małoletnich: że przemoc jest dozwolonym sposobem na rozwiązywanie konfliktów. Ktoś cię denerwuje? Daj mu w ucho i po kłopocie. Dostałeś w zęby? Widać sam się prosiłeś.

      Ach, i jeszcze jedno mi się ciśnie w klawiaturę, jeszcze jedna nauka dla młodzieży, płynąca z postawy dorosłych Borejków, mianowicie taka, że stosowanie przemocy jest atrybutem prawdziwego mężczyzny. Józin przecież chwalony jest przez familię jako okaz zdrowej samczości, a nad biednym, łagodnym Miągwą wszyscy łamią białe dłonie, że taki mięczak.
      • tt-tka Re: eufemizmy 02.04.16, 15:25
        Czy wobec tego krwawe opisy MM nalezy traktowac jako przesadna wizje osoby z zewnatrz ? Na zasadzie "ja widze brutalne mordobicie, ale zainteresowani wiedza lepiej, ze to nic takiego"? Czy raczej zabieg wychowawczy wobec czytelniczek - nie przerazaj sie tym, ze krew sie polala, ja ci mowie, ze to nic takiego ?
        • bupu Re: eufemizmy 02.04.16, 15:39
          tt-tka napisała:

          > Czy wobec tego krwawe opisy MM nalezy traktowac jako przesadna wizje osoby z ze
          > wnatrz ? Na zasadzie "ja widze brutalne mordobicie, ale zainteresowani wiedza l
          > epiej, ze to nic takiego"? Czy raczej zabieg wychowawczy wobec czytelniczek -
          > nie przerazaj sie tym, ze krew sie polala, ja ci mowie, ze to nic takiego ?

          Ja osobiście odnoszę wrażenie, że autorka, a za nią Borejki, jakoś nie ogarnia jak bardzo drastyczne sceny opisuje. I mimo tego, że pisze o tłuczeniu się rondelkami po twarzach i krwi tryskającej, to dla niej to nic wielkiego, banalna sprzeczka między chłopakami.
          • verdana Re: eufemizmy 02.04.16, 22:11
            Bo rodzeństwa się zazwyczaj biją czy przepychają i rzeczywiście - zwykle to nie dramat. Tylko MM sie nie zorientowała, że nie opisuje zwykłych bójek rodzeństwa, tylko coś kompletnie innego - znęcanie sie jednego chłopaka nad drugim. Jak dzieci zaczynają się bić o coś, bez szczególnej zaciekłości, to czasem obie strony świetnie sie bawią, a dorosły nie musi interweniować. Zupełnie inna sytuacja jest wtedy, gdy jedna strona bije drugą, a już szczególnie - gdy zawsze jeden bije drugiego. Bo to juz jest czysta przemoc.
            • tt-tka Re: eufemizmy 02.04.16, 22:29
              Wiem to wszystko, Verdano - mnie chodzilo o to, ze walniecie w twarz/rabniecie piescia w nos tak, ze krew poszla - przez bijacego i pobitego okreslane jast jako "danie w kubek". Tak lagodzaco i neutralizujaco.
              • bupu Re: eufemizmy 03.04.16, 00:25
                tt-tka napisała:

                > Wiem to wszystko, Verdano - mnie chodzilo o to, ze walniecie w twarz/rabniecie
                > piescia w nos tak, ze krew poszla - przez bijacego i pobitego okreslane jast ja
                > ko "danie w kubek". Tak lagodzaco i neutralizujaco.

                No bo dla autorki to jest "danie w kubek" i temat do heheszków. MM opisuje przemoc brutalną, a wydaje jej się, że to niewinna sprzeczka kuzynów. Dla niej to jest w porządku, dlatego dla Borejków też. Stąd ten łagodzący język.

                Nie wiem skąd się to autorce bierze, to znaczy niemożność zrozumienia, że gdy jeden kuzyn tłucze regularnie drugiego, to nie jest to urocza dziecinna przepychanka, tylko znęcanie się, a bójka w której ktoś jest duszony kijem od mopa, ktoś drugi zaś dostaje rondlem w nos aż krew tryska, to nie igraszki dorastających chłopców, tylko brutalna przemoc. No nie wiem i nie ogarniam zupełnie. Ale całkiem tak samo nie ogarniam jakim cudem nieokrzesany mizogin jest dla autorki wzorem męskości (zresztą autorka żywi upodobanie do dziwnych dosyć typów męskich, Heathcliff, Erlend, ekskjuzemła?) na ten przykład.
                • bupu Re: eufemizmy 03.04.16, 00:29
                  bupu napisała:


                  > No bo dla autorki to jest "danie w kubek" i temat do heheszków. MM opisuje prze
                  > moc brutalną, a wydaje jej się, że to niewinna sprzeczka kuzynów. Dla niej to j
                  > est w porządku, dlatego dla Borejków też. Stąd ten łagodzący język.

                  Co zapomniałam dopisać: gdyby autorka uważała, że opisywane przez nią krwiste akty międzykuzynowskiej agresji są przemocą, to nigdy przenigdy nie kazałaby ich popełniać członkom Borejklanu. Przemoc w Neopotworiadzie jest przecież domeną dresów w przejściach podziemnych (ćwiczenie na spostrzegawczość: znajdź dziesięć różnic między nimi, a Józwą) oraz bezczółkowych ZółwioBogatek. Borejki są wyłącznie dobre, miłe i ślachetne, amen.
                  • iskrzy_54 Re: eufemizmy 03.04.16, 14:43
                    bupu napisała:Co zapomniałam dopisać: gdyby autorka uważała, że opisywane przez nią krwiste akty międzykuzynowskiej agresji są przemocą, to nigdy przenigdy nie kazałaby ich popełniać członkom Borejklanu. Przemoc w Neopotworiadzie jest przecież domeną dresów w przejściach podziemnych (ćwiczenie na spostrzegawczość: znajdź dziesięć różnic między nimi, a Józwą) oraz bezczółkowych ZółwioBogatek. Borejki są wyłącznie dobre, miłe i ślachetne, amen.

                    Nie zapominajmy, że dla MM nie jest przemocą, kiedy Jozwa potrząsa jak szczurem dużo od niego mniejszą i słabszą niewątpliwie Magdą, sama to napisała (Ałtoressa nie Magdusia) w odpowiedzi na niesmiały post którejś młodej KC.
                • meduza7 Re: eufemizmy 05.04.16, 09:31
                  Pisałam to już kiedyś w jakimś innym wątku, ale tu też pasuje: MM zdaje się widzieć dorastających chłopców jako takie małe niedźwiadki, dla których najlepszą zabawą są wzajemne przepychanki i bójki. W "Imieninach" opisuje na przykład taką przepychankę braci Lelujków, ale jest tam jedna zasadnicza różnica: tamta przepychanka choć może wyglądać brutalnie (chłopaki podcinają sobie nogi, lądują na podłodze, tam się mocują i szturchają), to jednak rzeczywiście jest zabawą, która całej trójce sprawia przyjemność. W dodatku wszyscy trzej mają mniej więcej równe siły, nie ma żadnego wyraźnie słabszego, którego tłuką silniejsi.
                  Bójki Ignasia i Józka takie nie są, to już prawdziwa brutalność i wyładowanie agresji silniejszego na słabszym - ale ona z jakiegoś powodu tego nie widzi, traktując, jakby były dokładnie tym samym, jak przepychanki Lelujków. Bo chłopcy tak mają.
                  No a w ostatnim tomie dostaliśmy usprawiedliwienie ustami Grzegorza: że to pozwoliło jego miękkiemu synowi okrzepnąć i zmężnieć... Samo dobro!
                  • tt-tka Re: eufemizmy 05.04.16, 13:00
                    Dodam, ze Lelujkowie te swoje przepychanki braterskie przerywaja natychmiast, gdy na horyzoncie pojawia sie mama. Oni WIEDZA, ze matka takich zachowan nie akceptuje, ze im tego nie wolno, nawet zartem.
                • neandertalka Re: eufemizmy 05.04.16, 23:06
                  "zresztą autorka żywi upodobanie do dziwnych dosyć typów męskich, Heathcliff, Erlend"

                  E no, do Erlenda to tak znów nie żywi. Z czego to wnosisz, bupu? Bo ja pamiętam rozmowę w "KG", w której autorka, a w ślad za nią i księgowiczki, wysławiały bobobojnego i odpowiedzialnego Lavransa, a Erlenda pomijały. O ile mogę zrozumieć, że pani w wieku dojrzałym ceni cnoty Lavransa, o tyle nie pojmuję, że dziewczynom nastoletnim może się podobać on, a nie lekkomyślny wprawdzie, ale jakżeż uroczy i męski Erlend... Tak że tamtą rozmowę odebrałam wtedy jako nieprawdziwą.
    • vi_san Re: eufemizmy 03.04.16, 07:50
      Ja to już kilkakrotnie podnosiłam w różnych wątkach...
      I o ile jeszcze siadanie na kuzynowskiej twarzy ma miejsce gdy chłopcy mają po 2 - 3 lata i JESZCZE wówczas była szansa na zdecydowane przywołanie agresora do porządku - o tyle pozostałe? Nota bene szansę na wytłumaczenie Józinkowi czegokolwiek pięknie zaprzepaścił niedorozwinięty umysłowo i emocjonalnie dziadunio, który zaczął piermandolinić głupoty i cała sprawa "się rozmyła". A już w kilka lat później mamy sytuację, kiedy to Józio leje Ignasia ["daje mu w kubek"], Ignaś się skarży i co? I jajco. Kochana i kochająca rodzinka nie reaguje w ŻADEN sposób! Nawet głupimi smętami dziadunia, nic.
      I też mi się to w głowie nie mieści... Dla informacji, znam co najmniej kilka przypadków rodzeństwa "nie kochającego się". Ale nie znam ani jednego, w którym lanie garnkiem czy mopem do krwi byłoby normalne i przeszłoby bez echa...
    • tt-tka Re: eufemizmy 05.04.16, 20:33
      Ciekawe rzeczy mi wyszly z porownania Lelujkow z tymi z wyzszej (zdaniem MM) polki.

      Jacek w swoim czasie powstrzymuje sie przed przydzwonieniem, nie mowiac o bardziej krwawej akcji, tombakowemu kmicicowi, czyli Ogorzalce. Choc niewatpliwie mialby ochote, a i powod by sie znalazl. Potrafi uszanowac decyzje dziewczyny, ktora wybrala innego, ze wzgledu na nia potrafi zaakceptowac /zachowac neutralnosc wobec jej wybranka i potrafi utrzymac z nia relacje przyjazni, choc to dla niego duzo trudniejsze niz dla niej.
      Jak w podobnej sytuacji reaguje IGS ? Zalamka, potem postanowienie, ze bedzie walczyc (chyba z Magda, bo przeciez nie z rywalem, na tym etapie on jeszcze o Patryku nie wie), potem odsadzanie dziewczyny od czci i wiary, lacznie z dopisywaniem jej wstecznie grzechow popelnionych i niepopelnionych.

      Mlode Lelujki sa wobec siebie solidarne i wspierajace. Braterskie przypychanki, nawet bojki koncza sie, gdy w progu/za drzwiami staje mama. Chlopaki maja swiadomosc, ze jej stosunek do takich zachowan jest pozbawiony grama tolerancji - nie wolno i juz.
      O IGS i Jozwie bylo dosyc, ale i Zeromscy zachowuja sie podobnie jak oni. Uwiezienie brata w wannie, podtapianie, podszywanie sie jeden pod drugiego (duzo wczesniej niz Ogorzalkowny), osmieszanie jeden drugiego, wywalenie bratu na spodnie dzemu - i to nie sa zachowania kilkulatkow, do diabla, oni maja po 15-16 lat ! A rodzice nie reaguja, nawet Bernard, skadinad poswiecajacy synom sporo czasu i uwagi. A i stosunek do dziewczyny (Zaby) niekoniecznie zachwycajacy, pchaja sie z dziobem i lapami jak Bogatka, nie przymierzajac.

      Wyglada na to, ze wzglednie dobre maniery i wzglad na innych mozna znalezc juz tylko w blokach. U kamienicznych ze swieca nie uswiadczy, przynajmniej w musieroversum. Ciekawe, czy to przypadek, czy trafne spostrzezenia, a altorce znowu sie samo napisalo...
    • ssssen Re: eufemizmy 11.04.16, 13:46
      "rozsiadl sie tylkiem na twarzy kuzyna" - to brzmi jak eufemizm na "rimming". Kto nie wie co to - niech lepiej nie googluje...
      • iskrzy_54 Re: eufemizmy 11.04.16, 18:35
        Ubrany był jednak przy tym rozsiadaniu
      • tt-tka Re: eufemizmy 11.04.16, 18:57
        ssssen napisał:

        > "rozsiadl sie tylkiem na twarzy kuzyna" - to brzmi jak eufemizm na "rimming". K
        > to nie wie co to - niech lepiej nie googluje...

        Wyguglalam i zaluje.
        Ta scena miala miejsce miedzy dwu- i trzylatkiem, takich podtekstow bym sie nie doszukiwala. Samo to, ze dziecko wieksze i ciezsze siada mniejszemu na twarzy i siedzi, a obecni przy tym dorosli nie reaguja, dla mnie jest wystarczajaco trumatyczne. Ciekawe, gdyby IGS pod tym ciezarem na jego drogach oddechowych zaczal sie dusic, tez by nie zareagowali ?
        • malwa51 Re: eufemizmy 28.04.16, 21:02
          CZy to ta scena, gdzie J rozsiada na IGSie, a nastepnie mowi kilkakrotnie "Dziadzius, ja wygralem" (czy cos podobnego), zas Ignac patrzy na to rozanielony?
          Nie pamietam, ktora to czesc Neo, ale bylam zniesmaczona tym co ty - ze ciezkie dziecko siada na slabszym, na twarzy(!) a rodzina, zamiast natychmiast zabrac i skarcic wojownika sumo, popada w rozanielenie(?!) I to jeszcze ktos, powolujacy sie na antyczne wartosci i zapewne fair play....
          Samej daleko mi do matki idealnej, ale choc pozwalam na braterskie zapasy, to na akcje tego typu absolutnie nie. Pewne miejsca - m. in. szyja, kark, twarz sa absolutnym tabu. W ogole - nie tylko do siadania....
          A propos - przypomnialo mi sie, jak w ktoryms tomie maly Jozinek rzucil w IGS z premedytacja kubeczkiem pelnym jogurtu, trafiajac chyba kogos innego(?). Nie wiem czy jestem nienormalna, ale u mnie za cos takiego J mialby zapewniony natychmiastowy wylot od wspolnego stolu, skoro nie umie sie przy nim zachowywac. Plus adekwatna kara i nakaz przeproszenia pochlapanych.

          Nie pamietam dokladnie Neojezycjady; ale czy malemu Jozinkowi ktos kiedykolwiek zwracal uwage przy takich akcjach, wskazal ich niestosownosc? Czy rozlazilo sie po kosciach?
          • tt-tka Re: eufemizmy 28.04.16, 21:34
            malwa51 napisała:

            > CZy to ta scena, gdzie J rozsiada na IGSie, a nastepnie mowi kilkakrotnie "Dzia
            > dzius, ja wygralem" (czy cos podobnego), zas Ignac patrzy na to rozanielony?

            Tak, ta wlasnie. Imieniny.



            > A propos - przypomnialo mi sie, jak w ktoryms tomie maly Jozinek rzucil w IGS z
            > premedytacja kubeczkiem pelnym jogurtu, trafiajac chyba kogos innego(?). Nie w
            > iem czy jestem nienormalna, ale u mnie za cos takiego J mialby zapewniony natyc
            > hmiastowy wylot od wspolnego stolu, skoro nie umie sie przy nim zachowywac. Plu
            > s adekwatna kara i nakaz przeproszenia pochlapanych.
            >
            > Nie pamietam dokladnie Neojezycjady; ale czy malemu Jozinkowi ktos kiedykolwiek
            > zwracal uwage przy takich akcjach, wskazal ich niestosownosc? Czy rozlazilo si
            > e po kosciach?

            Trafil w Natalie, ktora wydala lekki okrzyk i poszla doprowadzic sie do porzadku. Jozinek ani nie wylecial od stolu, ani nie musial przepraszac. Kilka tomow pozniej juz spory Jozwa wraz z siostra zabawiaja sie, tez przy rodzinnym stole, popluwaniem na ciotecznego brata.

            O ile pamietam, uwagi nie zwracal mu nikt. Zostal recznie skarcony (po czym podniosl gruby, obrazony ryk), ale chyba nie bylo dla niego jasne, za co obrywa. Mial wtedy 2-3 lata. Nie tlumaczono mu nigdy niczego.
            • rudziaczeq Re: eufemizmy 29.04.16, 13:54
              > > Nie pamietam dokladnie Neojezycjady; ale czy malemu Jozinkowi ktos kiedyk
              > olwiek
              > > zwracal uwage przy takich akcjach, wskazal ich niestosownosc? Czy rozlaz
              > ilo si
              > > e po kosciach?
              >

              > O ile pamietam, uwagi nie zwracal mu nikt. Zostal recznie skarcony (po czym pod
              > niosl gruby, obrazony ryk), ale chyba nie bylo dla niego jasne, za co obrywa. M
              > ial wtedy 2-3 lata. Nie tlumaczono mu nigdy niczego.

              Majaczy mi w pamięci scena,jak Ignac wziął ich obu na kolana i tłumaczył,że są braćmi itp. Ale mogę się mylić.
              nie zmienia to też faktu,że Józinkowi powinien ktoś ostro powiedzieć,co robi źle. Szkoda,że nie podjęła się tego np.Babi,która jak wiemy miała ciężką rękę;)
              • tt-tka Re: eufemizmy 29.04.16, 15:57
                rudziaczeq napisał(a):

                >
                > Majaczy mi w pamięci scena,jak Ignac wziął ich obu na kolana i tłumaczył,że są
                > braćmi itp.

                Ignacy trul, a wnukowie sluchali z uszanowaniem, nic nie rozumiejac, napisala MM. Jako tlumaczenie - chybione, skoro nie rozumieli dostojnej tej przemowy. Cytuje uroczy dialog, podsumowanie tej sceny z siedzeniem na twarzy
                Ignac - czy jest cos, co cie w twoim kuzynie denerwuje ?
                Jozinek - tak
                Ignac - a coz takiego ?
                Jozinek - on
                Ignac - brawo. Spizowa zwiezlosc. Zawrzec maksimum tresci w minimum slow.
                Natalia zaczela sie smiac.

                KJakie tresci wychowawcze przekazal Ignac ? Co mogl zrozumiec z tego Jozinek i co Ignas ?

                > nie zmienia to też faktu,że Józinkowi powinien ktoś ostro powiedzieć,co robi źl
                > e. Szkoda,że nie podjęła się tego np.Babi,która jak wiemy miała ciężką rękę;)

                Jozinkowi zdarzalo sie obrywac. Od babki (pamietal, jak piecze klaps wymierzony jej sekata dlonia) i od matki chyba tez (zostal cielesnie skarcony). Tyle ze bez objasnien. A zatem jedynym wnioskiem moglo byc - jestes silniejszy, mozesz bezkarnie przywalic slabszemu.

                Dla mnie najgorsze jest to, ze nie reagowali matka i ojciec stale bitego Ignasia. Przede wszystkim oni. Bo to dla OBU chlopcow byl czytelny sygnal, ze Jozkowi wolno tluc, a IGS ma to znosic.
                • rudziaczeq Re: eufemizmy 29.04.16, 22:43
                  tt-tka napisała:

                  >
                  > Ignacy trul, a wnukowie sluchali z uszanowaniem, nic nie rozumiejac, napisala M
                  > M. Jako tlumaczenie - chybione, skoro nie rozumieli dostojnej tej przemowy. Cyt
                  > uje uroczy dialog, podsumowanie tej sceny z siedzeniem na twarzy
                  > Ignac - czy jest cos, co cie w twoim kuzynie denerwuje ?
                  > Jozinek - tak
                  > Ignac - a coz takiego ?
                  > Jozinek - on
                  > Ignac - brawo. Spizowa zwiezlosc. Zawrzec maksimum tresci w minimum slow.
                  > Natalia zaczela sie smiac.
                  >
                  > KJakie tresci wychowawcze przekazal Ignac ? Co mogl zrozumiec z tego Jozinek i
                  > co Ignas ?

                  Faktyycznie,same "pierd... o szopenie".Jakos inaczej mi to utkwilo w pamięci,nie wiedzieć dlaczego.


                  > Dla mnie najgorsze jest to, ze nie reagowali matka i ojciec stale bitego Ignasi
                  > a. Przede wszystkim oni. Bo to dla OBU chlopcow byl czytelny sygnal, ze Jozkowi
                  > wolno tluc, a IGS ma to znosic

                  Pełna zgoda. choć jeszcze nie mogę pojąć,jakim cudem ani Ida ani Marek (który ponoć zawsze miał dobre relacje z synem) nie porozmawiali z nim na temat rywalizacji z Ignasiem.
                  Mnie jako matce byłoby zwyczajnie wstyd,gdyby moje dziecko znęcało się nad innymi. Na pewno też podjęłabym wszelkie kroki,by naganne zachowania z syna wyplenic

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka