mackakisa
10.11.25, 09:56
Na bazie wątku o irytujących frazach, gdzie pojawiły się uwagi na temat kurzu w mieszkaniu na Roosevelta, pajęczynach, wygarnianych przez Grzegorza spod regałów w przedpokoju oraz zaduchu po smażeniu, zastanawiam się, jak postrzegacie mieszkanie Borejków? Bo mnie coraz bardziej ono się jawi jako zwyczajnie brudne.
Chciałybyście wejść do Borejków, wypić u nich herbatę albo usiąść przy tym wyszorowanym stole na kawałek ciastka lub pełny obiad?
Zachodzę w głowę jak uwielbiająca sterylność Ida, mogła nie widzieć tego kurzu w mieszkaniu rodziców, skoro suterena była tak czysta (gorzej z wietrzeniem)? Jak mogli czuć się tam dobrze goście?
Chyba, że przyjmiemy, iż uwielbiali Borejków, ale tak z daleka, bo im lokal przy Rusfelta zwyczajnie śmierdział…