Dodaj do ulubionych

Irytacje w Jezycjadzie

    • onion68 Re: Kogo boli 01.04.08, 12:01
      > A ja po prostu bronię tej
      > starej, dobrej patriarchalnej kultury.

      Oczywiście, podział pracy w ramach każdej organizacji (a taką jest też rodzina)
      jest czymś właściwym, byłoby źle, gdyby wszyscy robili wszystko. Ale Ty chcesz
      narzucić bardzo określony podział czynności, chcesz przypisać kobietom jedyne
      właściwe im miejsce. De facto, chciałbyś je znowu zamknąć w czterech ścianach.
      Zawsze było tak, że są ludzie otwarci na zmiany i ciekawi nowego, i ci broniący
      starych porządków. Gdyby zawsze przeważali ci drudzy, mieszkalibyśmy jeszcze na
      drzewach, obawiam się.
    • angazetka Re: Irytacje w Jezycjadzie 01.04.08, 15:28
      Czyli nie widziałeś mojego brata, jak wraca z budowy.;) I generalnie
      mało w zyciu widziałeś.
    • sir.vimes Re: Kogo boli 01.04.08, 16:37

      Do wczesnego
      > średniowiecza wszyscy byli rolnikami(oprócz rycerstwa i duchownych)A
      > potem już była specjalizacja. I dzisiaj nie siejesz lnu, żeby mieć
      > ubranie, bo ktoś inny sieje, inny tka, inny szyje, kupuje, prasuje.

      Naprawdę jesteś nauczycielem historii?


      Czy koniecznie powinna nauczyć się czyścić filtr
      > w pralce, żeby stać się w pełni wolna.

      Warto umiec takie rzeczy - lub PRZYNAJMNIEJ znać numer telefonu do fachowca
      (który z przyjemnością zainkasuje 100 zł za pracę , którą potrafi wykonać
      przeciętnie rozwinięty 12 latek/latka)
    • sir.vimes Re: Kogo boli 01.04.08, 16:39
      Poza tym - jezeli ty tak podzieliłeś czynności w domu z zoną to Ok, moze to się
      doraźnie sprawdzać . Ale już uczenie syna niesamodzielności (i liczenia na to,
      ze ktoś obcy z łaski mu pomoże) nie ma nic wspólnego z podziałem czynności. Bo
      on z nikim tych czynności nie dzieli. Po pierwsze - nie ma z kim.
    • croyance Re: Irytacje w Jezycjadzie 01.04.08, 22:25
      No to widzisz, doszlismy w zasadzie do porozumienia :-)
      • ready4freddy Re: Irytacje w Jezycjadzie 02.04.08, 18:58
        no to fajnie, ze sie wszyscy zgadzacie, ale wyszlo na to, ze jestem jakis
        zboczeniec, bo prasuje tez dzinsy. po prostu tak wole, a skoro prasuje wszystko
        inne, to co mi szkodzi?
        • sir.vimes Ja też 02.04.08, 21:40
          prasuję dźinsy.

          Ale ja się nie przyznaję;)

          A własciiwe maż mi prasuje więc się nie liczy.
    • kaliope3 Re: Kalamburkowe karakuły 02.04.08, 00:02
      Dla mnie nazywanie osób odmiennej orientacji "pedziami"lub "homosiami"wywodzi
      się wprost z językowego rynsztoka. Tak zasłużony dla edukacji,wieloletni
      autorytet młodzieży powinien czuć pewną odpowiedzialność za słowo.
      • metwoh Re: Kalamburkowe karakuły 02.04.08, 22:33
        Sorki, to chyba nie wiesz, jak określa się tych ludzi rynsztokowo.
        Ponieważ czyta to również młodzież, odpuszczę sobie cytat.
        • kaliope3 Re: Kalamburkowe karakuły 02.04.08, 23:16
          Hm,jak na pedagoga i historyka masz bardzo względne pojęcie rynsztokowego
          języka. Ciekawe gdzie dla Ciebie kończy się wersal a zaczyna rynsztok.Doprawdy
          nie musisz mi nic cytować ani uświadamiać mnie w tej mierze,żyjemy w kraju w
          którym taka wiedza dosłownie leży na ulicach, jednak od nauczyciela czegokolwiek
          można chyba wymagać trochę wyżej zawieszonej poprzeczki w kwestii czystości
          języka, jeśli nie minimum kultury.W ogóle jak sie czyta Twoje posty można
          odnieść wrażenie że wszystko to tylko klasyczne wbijanie kija w mrowisko i że
          niewiele wspólnego masz z tym enigmatycznym nauczycielem historii za jakiego
          chcesz byśmy Cię uważali.
    • ananke666 Re: Kasjer i sprzątacz 02.04.08, 01:56
      metwoh napisał:

      > Slowo honorunie spotkałem kasjera faceta w supermarkecie, ani
      > sprzątacza

      A spotkałeś grabarza, pracownika zakładów pogrzebowych (takiego od mycia i ubierania zwłok), rzeźnika, śmieciarza, kelnera, względnie panów od kopania dołów, kładzenia asfaltu bądź opróżniania szamba? Ci zapewne mogą się wspaniale spełniać zawodowo, pławiąc się w psychicznej satysfakcji.
      I żeby nie było, że jak się ktoś nie uczy, to ma to, na co zasłużył - w chyba każdym kraju jest od groma brudnej/kiepsko płatnej pracy i ktoś niestety zawsze będzie musiał to robić.

      Filtr od pralki czyściłam wielokrotnie - doprawdy nie wiem, co w tym trudnego albo ciężkiego. Otworzyć klapkę, wypuścić resztki wody, wyjąć i oczyścić filtr, włożyć, zakręcić co trzeba, zamknąć klapkę potrafi nawet takie beztalencie techniczne jak ja, powód do chwały jakiś, czy co? Maximum kwadrans prostych czynności. Zdarzyło mi się naprawiać lampkę, wkręcać kołki rozporowe, wbijać gwoździe, odkręcać kolanko pod zlewem, nie gubiąc przy tym uszczelki itp. Normalne rzeczy w domu, z tym, że potrzebne stosunkowo rzadko. To nie są rzeczy wymagające szczególnych umiejętności ani siły fizycznej. Do dźwigania ciężarów się nie pcham.
      Jeśli chodzi o patriarchalny model kultury - na poletku domowym zwłaszcza - to chyba widoczne jest, że w dużej mierze dawno temu zdechł. To nie feminizm zmusza kobiety do chodzenia do pracy, tylko sytuacja, w której jedna pensja rzadko wystarcza na utrzymanie domu. I zaprawdę nie rozumiem, dlaczego tylu mężczyzn uważa, że po ośmiu godzinach siedzącej pracy są tak strasznie zmęczeni, a kobieta po tych samych ośmiu godzinach nie i może odebrać dzieci, przynieść zakupy, sprzątnąć, uprać, ugotować, uprasować i co tam jeszcze. Mimo, że fizycznie jest słabsza.
    • tennesee Re: ekhm:) 02.04.08, 08:10
      mój facet odebrał podobne wychowanie jak Twój syn, mianowicie
      praktyka domowa wyrobiła w nim przekonanie, ze kobieta w domu
      spelnia rolę służebną. Jakież było jego rozczarowanie, kiedy się
      okazało, ze koszule nie piorą i nie prasują się same, że śniadanie
      nie robią krasnoludki itd! Wobec czego ten niemal trzydziestoletni
      mężczyzna uczy się właśnie od pół roku dbać o swoje ubrania,
      przynosić do domu pokarm i inne konieczne untesylia, myć
      systematycznie naczynia itd.

      Gdybym nie czysciła sama filtra od pralki, nie wbijała gwoździ,
      odkamieniała żelazka- ech, nie byłoby dobrze.
    • onion68 Re: Kasjer i sprzątacz 02.04.08, 08:42
      > Ale jak w takim
      > razie wytłumaczysz fakt, że jeszcze przed wojną spokojnie ojciec
      > utrzymywał rodzinę, najczęściej liczniejszą niż obecnie

      Taa... Polska międzywojnia, kraina arkadyjskiej szczęśliwości :-/
    • sir.vimes Re: Kasjer i sprzątacz 02.04.08, 10:17
      "Ale jak w takim
      razie wytłumaczysz fakt, że jeszcze przed wojną spokojnie ojciec
      utrzymywał rodzinę, najczęściej liczniejszą niż obecnie. "

      To jest znane hasło.
      Ale nie jest prawdziwe.
      SPOKOJNIE utrzymywał? To skąd tyle nędzy było, hm?
    • sir.vimes Re: Kasjer i sprzątacz 02.04.08, 10:18
      Hm, to ciekawe.

      Sprzątacza nie widziaęłś?
      Kasjera nie widziałeś?

      Nie wierzę. Zwyczajnie nie wierzę.

      • onion68 Re: Kasjer i sprzątacz 02.04.08, 10:32
        Ech, ja się poddaję. Wychodzę z tego podwątku tego wątku.
        Jedno mnie tylko smuci i zastanawia - czy rzeczywiście są w Polsce dzieciaki
        uczone mitologii w miejsce historii? Czy z tym zawodem to megalomania forumowicza?
        • onion68 Re: Kasjer i sprzątacz 02.04.08, 10:36
          Pardon, mitomania.
          • sir.vimes Re: Kasjer i sprzątacz 02.04.08, 10:43
            zdaje się, że tak.
    • ready4freddy Re: Irytacje w Jezycjadzie 02.04.08, 12:14
      no, stary.. zwlaszcza wyprasowac biala koszule to jest powazny problem.
      zwlaszcza taka kupiona w Polsce, czyli bawelna z syntetykiem, prawie same sie
      prasuja. rozumiem, ze nigdy tobie ani synowi do glowy nie przyszlo sprobowac,
      stad to glebokie przekonanie o trudnosci operacji :)
      • ananke666 Re: Irytacje w Jezycjadzie 02.04.08, 13:04
        Nawiasem mówiąc, tekst w "Noelce" o kawalerskiej zaprasce w kontekście koszuli był kompletnie idiotyczny, nawet jak się o rodzinie absztyfikanta mało wiedziało. Kto z kobiet mu niby miał tę koszulę prasować? Żona? Gdyby ją miał, to nie chodziłby w zaloty. Siostra? Zakładając, że facet miał kilkunastolenią córkę, logiczne, że był przed czterdziestką, więc siostra, gdyby ją miał, raczej miałaby własną rodzinę i dom, nie latałaby prasować bratu w wigilię. Mamusia? Gdyby ją miał, musiałaby mieć pod sześćdziesiątkę, przy świątecznych przygotowaniach ganiać ją jeszcze do prasowania?... Jasne, że musiał wyprasować sobie sam. Proste jak konstrukcja cepa.
        • czekolada72 Re: Irytacje w Jezycjadzie 03.04.08, 13:14
          ananke666 napisała:

          Siostra? Zakładając, że facet miał kilkunastolenią córkę, logiczne,
          że był przed czterdziestką, więc siostra, gdyby ją miał, raczej
          miałaby własną rodzinę i dom, nie latałaby prasować bratu w wigilię.

          A niekoniecznie, bywaja siostry tzw stare panny, ktorych misja
          zyciowa jest bycie pomoca bratu/siostrze.

          Mamusia? Gdyby ją miał, musiałaby mieć pod sześćdziesiątkę, przy
          świątecznych przygotowaniach ganiać ją jeszcze do prasowania?

          Rowniez niekoniecznie ; 1. bywaja mamusie z misja obsluzania
          dzieciatka, nic to, ze doroslego, 2. bywaja mamusie, ktore nie moga
          sie pogodzic, ze synek nie ma juz 3 lat i nie trza go obslugiwac, 3.
          mamusia mogla wyprasowac 3 dni wczersniej i koszulka mogla sobie
          wisiec na wieszaczku.

          ... Jasne, że musiał wyprasować sobie sam. Proste jak konstrukcja
          cepa.

          No i wcale nie takie proste, bo rownie dobrze koszule mogla
          wyprasowac mu coreczka, a czemu by nie?!
          • ananke666 Re: Irytacje w Jezycjadzie 03.04.08, 19:27
            Córki nie wzięłam pod uwagę, bo charakterologicznie niezdolna i latała tego wieczoru. Ale fakt, rodzina tego nie wiedziała.
            Co do reszty, zrobiłaś szerszy rzut oka, hau hau, tfu tfu, odszczekałam i wyplułam ;)
    • ready4freddy Re: Irytacje w Jezycjadzie 02.04.08, 12:16
      skad wiesz, ze jest "wlasciwie zorientowany"? tak przy okazji: widziales
      "American Beauty", bo jakos dziwnie mi sie skojarzylo :)

      (dla wyjasnienia: jestem facetem, hetero, nawet nie metro, raczej "mam dzinsy i
      bluze, nie widzial mnie jubiler" jak to mowi O.S.T.R., i umiem prasowac :)
      • tennesee Re: Irytacje w Jezycjadzie 02.04.08, 16:38
        ready4freddy napisał:

        >> (dla wyjasnienia: jestem facetem, hetero, nawet nie metro,
        raczej "mam dzinsy i
        > bluze, nie widzial mnie jubiler" jak to mowi O.S.T.R., i umiem
        prasowac :)

        ready, w skrytości ducha zawsze przypuszczałam, ze jesteś ideałem
        mężczyzny:)
        • ready4freddy Re: Irytacje w Jezycjadzie 02.04.08, 18:49
          zarumienilem sie uroczo :) powtarzaj mi to co jakis czas, moze uwierze :))) a
          wtedy napisze sobie to na koszulce, zeby nie umykalo to napotkanym kobietom :)
    • ananke666 Re: Kasjer i sprzątacz 02.04.08, 12:49
      Metwoh, kiedy komuna naciskała, żeby baba poszła na traktor, był koniec lat trzydziestych i początek czterdziestych, kiedy gospodarka rosyjska (bo to tam padło to hasło, przypisywane Paszy Angielinej "sto tysięcy dziewcząt na traktory") przestawiała się ostro na tory wojenne. Mężczyzna poszedł do armii pracy w przemyśle militarnym, do budowy Dnieprogesu, Magnitogorska, Komsomolska, budować czołgi i samoloty Su-2 itd.
      Przed wojną jeden ojciec utrzymał rodzinę, a inny nie i ta rodzina klepała biedę, a mięso na obiad było luksusem. A jak Ty wytłumaczysz, że Prus np. pisał dość lekko o głodowej śmierci jakiejś szwaczki? Kobiety pracowały i setki lat temu, tyle że rzadziej i nie wszędzie. Przy obsłużeniu dużych domów, od dworków do pałaców, pracowało tyleż bab co facetów. W kuchni, w pokojach, w mleczarni, w obejściu, czy historyk nie powinien aby tego wiedzieć lepiej? Chociaż może i nie, bo zastanowiło mnie twierdzenie, że do wczesnego średniowiecza wszyscy byli rolnikami, prócz rycerstwa i duchownych. Chyba uczyliśmy się z innych książek, coś mi się wydaje, że miasta, handel i rzemiosło rozwijały się w starożytności, a początki rzemiosł sięgają czasów prehistorycznych. Kto te miasta budował, rolnik, rycerz czy duchowny? :p Abstrahując od tego, ile kobiet w czasach znacznie bliższych trafiło na dupków i siedziało latami w domowych gehennach, nie mogąc nawet marzyć o wolności osobistej? Zresztą, nie o tym w tym wątku mowa a i temat to materiał na książkę, a nie krótką polemikę.
      A te wszystkie rzekomo straszne rzeczy typu przykręcenie śrubki nie są przecież straszne. Faceta obok akurat nie było, zwyczajnie. Szarpnięta za sznur lampka przestała świecić, to nie chciało mi się czekać kilka godzin, tylko poszłam po śrubokręt. Naprawa wymagała odkręcenia dwóch śrubek, wyjęcia oprawki i zamocowania końcówki wyrwanego kabla też śrubką, włożenia oprawki na miejsce i przykręcenia śrubek z powrotem. Makabra, nie? 10 minut. Przylutować też bym umiała, w tym akurat egzemplarzu nie trzeba było, kropka cyny w lampce nie musi być super precyzyjna. Kiedy wkręcałam kołek rozporowy, facet wkręcał drugi obok. Do wiertarki udarowej się nie wyrywałam, za ciężka dla mnie. (Tylko ile razy w roku używa się w domu wiertarki?...) Zlew się zapchał, to też miałam czekać? Odkręcenie kolanka, przepłukanie go i przykręcenie to 5 minut prostej pracy, przecież to tylko jedna plastikowa nakrętka i jedna gumowa uszczelka. Dla porównania, zrobienie dobrego obiadu - godzina lub więcej. Przyniesienie zakupów na dwa dni, w tym owoców, warzyw, wody mineralnej, środków czystości - z pół godziny i przewleczenie kilku siat, które swoje ważą.
      Podział obowiązków w domu jest rzeczą dobrą i jak najbardziej właściwą, a Twój pełniejszy opis brzmi rozsądnie, ale nie demonizujmy tych męskich czynności. Straszliwy filtr w pralce mnie tylko rozbawił. Ciężkie czy wymagające pewnej fachowości prace, z którym faktycznie mężczyzna da sobie lepiej radę, istnieją oczywiście, tyle że wykonuje się je raz na dłuuugi czas. Zepsutego kranu nie umiałabym naprawić, tyle, że przez 30 lat zepsuty kran widziałam pewnie ze trzy razy, z tego raz wymagał interwencji hydraulika. Nie dziw się zbyt wczesnym osądom, czasem piszesz rozsądnie, a czasem trochę dziwacznie.
    • ding_yun Re: Kalamburkowe karakuły 02.04.08, 20:25
      Chwilę mnie na forum nie było, a tu trafiam na dyskusję o
      feminizmie. Ciągle mi sie to zdarza ostatnio. I ciągle gardło sobie
      zdzieram i język strzępię. To postrzępię jeszcze, dla spokoju
      sumienia.

      Kolega Metwoh pisał rzeczy następujące:

      "feminizm po prostu szkodzi kobietom. Zmusza do pracy zawodowej"
      To zdanie wypowiem po raz setny, jak nie więcej: feminizm nie zmusza
      do pracy zawodowej. Feminizm chce dać prawo wyboru - możesz się
      realizować zarówno jako pełnoetatowa kobieta pracująca jak i
      pełnoetatowa mama. Albo też łączyć te dwie rzeczy, nie narażając sie
      na opinię wyorodnej matki czy bezwartościowego pracownika.

      "żąda, by kobiety pracowały dłużej o 5 lat"
      Po to, żeby ich emerutury nie były niższe od emerytur mężczyzn bo to
      niesprawiedliwe.

      "nawet na siłownie modę wprowadza. Właściwe miejsce dla kobiety-
      siłownia"
      Nie zauważyłam, żeby feminizm jakoś lansował usilnie modę na
      siłownię ale może mi coś umknęło. Jeśli chodzi Ci o to, że wprowadza
      modę na dbanie o siebie, to ja nie widzę w tym absolutnie nic złego.
      A "właściwym miejscem" dla kobiety jest miejsce, w którym ona się
      dobrze czuje i w którym chce byc. Czemuż by nie siłownia?

      Nazywanie homoseksualistów "pedziami" jest poniżej krytyki,
      zwłaszcza u pedagoga. Ty nie masz ich łaskawie tolerować, mój drogi.
      Bo Ty nie stoisz nad nimi.
    • ready4freddy Re: Kasjer i sprzątacz 02.04.08, 20:45
      ja dzisiaj spotkalem, w dodatku ow kasjer byl przyuczany przez kolezanke
      kasjerke w kwestiach obslugi kart platniczych. ale to pewnie byl "pedzio", bo
      rzecz dziala sie w jednym z krajow, ktory zakladal Europejska Wspolnote Wegla i
      Stali w 1957, kiedy o UE nikomu sie nie snilo. ani chybi ohydny metrofeminista :D
    • ready4freddy Re: ekhm:) 02.04.08, 20:47
      po czym rozpoznajesz, kto zaparkowal samochod? naprawde, bardzo mnie to ciekawi,
      ja nie potrafie - wcale, nie tylko "bezblednie" :)
      zmywarke raczej "wymyslil" caly sztab ludzi, trudno powiedziec, czy facet.
      • onion68 Re: ekhm:) 02.04.08, 21:04
        Przepraszam - nie mogłam się powstrzymać.
        Prezent dla kolegi historyka:
        www.csupomona.edu/~plin/inventors/cochrane.html
        • jottka Re: ekhm:) 02.04.08, 21:18
          ależ po cóż kolegę zmuszać do trudnej lektury - nie tak dawno ukazała się po
          polsku pouczająca i zabawna książka charlesa panatiego 'niezwykłe dzieje
          zwykłych rzeczy', gdzie można się dokładnie z historią tego wynalazku zapoznać i
          dowiedzieć, jak wynalazczyni forsę zbiła na swym koncepcie:)
    • ready4freddy Re: ekhm:) 02.04.08, 20:49
      wybaczcie, obywatelu historyku, moj sarkazm, ale czy oni - przeciwnicy
      niepodleglosci i demokracji - nie bili czasem tymi palami po glowach?
    • ready4freddy Re: ekhm:) 02.04.08, 23:04
      chyba nie zrozumiales, ale nie bede w to wnikal, bo na dyskusje o martyrologii
      to akurat nie widze tu miejsca.
    • ready4freddy Re: Kalamburkowe karakuły 03.04.08, 10:13
      karmic, nie karmic..? oto jest pytanie...
      • jottka Re: Kalamburkowe karakuły 03.04.08, 10:42
        proponuję nie karmić, samo zdechnie, a progenitura ma małe szanse na adaptację
        środowiskową:)
        • anutek115 Re: Kalamburkowe karakuły 03.04.08, 17:22
          O, rany koguta, przy tej Maryi z Nazaretu (która przeszła do historii
          rzeczywiście dzięki byciu dobrą matką i zoną, taaa...) wymiękłam. Zgadzam się z
          Jottką w stu procentach. Nie karmić.
    • nighthrill Re: Kalamburkowe karakuły 03.04.08, 10:48
      Maryja z Nazaretu była jedna, jeśli w ogóle była, i nie jest dla mnie wzorem
      postępowania:)
      Co do tego nieszczęsnego prasowania, to parę lat temu jeszcze studiowałam i trzy
      lata z pięciu spędziłam w akademiku. Miałam mnóstwo znajomych kolegów, ale
      zapewniam, że nie latałam do nich z konserwą czy słoikiem do odkręcenia. A oni,
      owszem, próbowali "sprzedawać" mi swoje codzienne zajęcia typu zmywanie,
      włożenie rzeczy do pralki - ale po paru próbach przestali, bo mimo całej
      sympatii nie miałam ochoty odwalać za nikogo roboty. Nie chcę wyjść na
      krytykantkę, ale oni naprawdę niczego nie umieli zrobić wokół siebie -
      przywozili żarcie w słoikach od mamy na cały tydzień i dzień w dzień jedli to
      samo. Nie myli naczyń, zostawiali je w łazience pod zlewem. W szafach składowali
      góry brudnych ciuchów, czekając nie wiadomo na co. Podłoga w ich pokoju
      wyglądała, jakby słonie po niej spacerowały zabłoconymi nogami. Ktoś ich czegoś
      nie nauczył - niewymagające matki i pobłażliwi ojcowie, których też całe życie
      "ktoś" obsługiwał.
      To było zalewdie kilka lat temu...i nadal trudno znaleźć faceta, który umie, co
      trzeba, a ,co więcej, robi to z naturalniej chęci, a nie czeka na "obsłużenie".
      Mój np. nie umie gotować, ale się uczy. Zatrudniam go, do czego mogę, i mimo że
      pracuje dłużej i ciężej, niż ja, wykonuje część obowiązków domowych. Nie mam też
      zamiaru wychowywać syna na mimozę - jeśli będę go kiedykolwiek miała.

      Jeszcze co do bycia nauczycielem - ja również nim jestem. Nie uczę co prawda
      historii, tylko angielskiego, ale i tak mam możliwość przekazania pewnych
      informacji i kształtowania postaw. Nie dyktuję zdań typu "My mother bakes
      delicious cookies" i dyskutuję o obowiązkach domowych również z chłopcami.
      Starszym zadaję teksty z homoseksualizmie, aids, przeciwdziałaniu nietolerancji.
      Młodzież jest ciekawa wszystkiego, naprawdę, i wcale nie tkwi uparcie przy
      jednej właściwej wizji.
    • ready4freddy Re: ekhm:) 03.04.08, 11:34
      teraz juz wszystko rozumiem. rowniez to, ze wiedze o swiecie czerpiesz z
      filmikow :) ja staram sie czerpac z obserwacji, co w milionowym miescie z
      plus/minus 650 samochodami/1000 mieszkancow nie jest trudne.
      natomiast zainteresowalo mnie to "parkuja tylem" - jak rozumiem, sam potrafisz
      zaparkowac wylacznie przodem? :)))
    • ready4freddy Re: Kalamburkowe karakuły 03.04.08, 11:36
      i to jest wlasnie najfajniesze: mozna opowiadac glupoty, a potem powiedziec "ale
      ja tylko zartowalem, nie zrozumieliscie ironii"? ale to ma bardzo krotkie nozki :)
    • mmaupa Re: Kalamburkowe karakuły 03.04.08, 11:51
      Nigdy
      > nie spotkałem się z odmową. Bo przystojny byłem. A w ogóle zawsze
      > lubiłem dziewczyny miłe, sympatyczne, uczynne, takie co to nie
      > patrzą na faceta jak na wroga (walkę klas zastąpiła walka płci)


      No tak, tez te taktyke czasem stosuje - zamiast doskonalic sztuke sprawdzania
      cisnienia w oponach wole zrobic ladniejszy makijaz i spod wytuszowanych rzes
      rzucic powloczyste spojrzenie osobnikowi plci meskiej, zagruchotac cos glosem
      zbolalego kurczatka i tylko patrzec jak cisnienie w oponach sie sprawdza,
      benzyna tankuje a przednia szyba czysci. Ale jesli wracam z pracy w terenie,
      ubabrana blotem i z patykami we wlosach, to zaden z tych wyrywnych uprzednio
      panow nie jest juz wcale taki uczynny. Dlatego warto wiedziec jak samemu zadbac
      o swoje opony, bo narzedzia (o, przepraszam, mezczyzni) nie zawsze sa pod reka,
      albo tez nie sa na tyle naiwne zeby odwalac czarna robote za mnie.

      Dziala ta sytuacja rowniez w druga strone.
    • ananke666 Re: Kalamburkowe karakuły 03.04.08, 12:14
      > Do historii przeszła niejaka Maryja z Nazaretu.
      Błąd. Po pierwsze, mniej przeszła do historii, a bardziej do teologii, a i i to głównie katolickiej. Mogę się oczywiście mylić, ale nie przypominam sobie żadnego opracowania z tamtych lat, które o niej by wspominało, oprócz pism Ojców Kościoła. Po drugie, przeszła nie dlatego, że była wybitną osobą, tylko dlatego, że urodziła Jezusa. Nie mieszajmy historii i religii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka