prezerwator2
27.03.06, 18:02
Witam wszystkich!!
Nie wiem, czy ten temat pojawił się już osobno, ale chciałabym tu
podyskutować o metamorfozie niejakiej Natalii B. zwanej Nutrią.
Czy tylko mi wydaje się dziwne, że "etatowa" neurotyczka kilkunastu części
Jeźycjady po ślubie błyskawicznie zmienia się w szczęśliwą żonę i matkę?
Żadnych wątpliwości, lęków, konfliktów z dorosłą pasierbicą? Czy dla
poetycznej i baaaardzo nieżyciowej Natalii robienie obiadów mężowi i
zmienianie pieluszek to naprawdę szczyt szczęścia?
Jak myślicie?