nioszka
26.05.08, 17:01
czyli coś, co działa nam w życiu codziennym na nerwy, stale lub
okresowo :)
dla mnie nieodmiennie są to osoby, zwykle panie w wieku średnim+
jeżdżące chodnikami na rowerach (po naszymu na kołach), najlepiej
obładowane taszami, zeskakujące z tych rowerów tuż przed przejściem
dla pieszych (bo np. na rondko już się boją wjechać, bądź skręcić z
drogi w ulicę), nie patrzące na to, jak ich jazda wpływa na ruch
uliczny. W ogóle irytuje mnie jazda chodnikami, skoro są do tego
ulice, jak ktoś się boi, niech nie bierze roweru :P
irytacja numer 2 to rzucanie petów i śmieci na ulicę, zwłaszcza
jeśli 5 kroków dalej stoi kosz
jak mi się coś wspomni, albo ktoś/coś zirytuje, będę pisać :)
wy też :D