Dodaj do ulubionych

irytacje pozajeżycjadowe :)

26.05.08, 17:01
czyli coś, co działa nam w życiu codziennym na nerwy, stale lub
okresowo :)
dla mnie nieodmiennie są to osoby, zwykle panie w wieku średnim+
jeżdżące chodnikami na rowerach (po naszymu na kołach), najlepiej
obładowane taszami, zeskakujące z tych rowerów tuż przed przejściem
dla pieszych (bo np. na rondko już się boją wjechać, bądź skręcić z
drogi w ulicę), nie patrzące na to, jak ich jazda wpływa na ruch
uliczny. W ogóle irytuje mnie jazda chodnikami, skoro są do tego
ulice, jak ktoś się boi, niech nie bierze roweru :P
irytacja numer 2 to rzucanie petów i śmieci na ulicę, zwłaszcza
jeśli 5 kroków dalej stoi kosz

jak mi się coś wspomni, albo ktoś/coś zirytuje, będę pisać :)
wy też :D
Obserwuj wątek
    • szprota Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 17:13
      No, to ja cię irytuję. Jeżdżę rowerem po chodnikach, przyznaję - w rozkopanej
      Łodzi przy niezłej pogodzie to znakomita alternatywa dla komunikacji miejskiej.
      A przy braku ścieżek rowerowych wolę jechać wolniutko chodnikiem niż wśród
      kierowców, dla których rowerzysta na jezdni to intruz. Oczywiście, że się boję.
      Samochód jest ode mnie większy i ma szansę zrobić mi dotkliwszą krzywdę niż
      pieszy. Ale z roweru nie zsiądę - oczywistą jest rzeczą, że jeśli gdzieś mam
      szanse dotrzeć szybciej rowerem niż tramwajem, wybiorę rower.

      Co do petów i śmieci na ulicy - pełna zgoda. Takoż przyklejanie na przystankach
      niechlujnych świstków, że świetne paznokcie akrylowe, nauka jazdy lub szkoła
      języków obcych. Takoż pańcie ze spasionymi pieskami, które nie raczą schylić
      się, by posprzątać po piesku, gdy ten zostawi ślad swojego DNA na chodniku
      (mniemam, iż w celu, by można było sobie to cudo sklonować).
      • verdana Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 17:29
        Sedno kryje się w słowie "wolniutko".
        • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 18:02
          mnie dla odmiany irytuja rowerzysci jadacy szybciutko chodnikiem wzdluz naszego
          biurowca. irytuja dlatego, ze a) maja ochote mnie przejechac, i to nawet "od
          zadu", b) sciezka jest po drugiej stronie ulicy, przy ktorej rzecz sie odbywa.
          szeroka, rowniutka i ogolnie doskonala.

          mnie irytuja ludzie, ktorzy maja w du.. nosie innych, chodzi mie tu o sprawy
          nader proste. na ten przyklad jak wsiadaja do windy, to niech juz wleza wglab, a
          nie zatrzymaja sie tuz za progiem. to samo, jak wlaza do autobusu. jak chca
          wlezc do autobusu, niech czekaja, az inni z onego wyleza.
          aha, i tacy, co do samolotu pakuja sie w mini-trolley, bo "zgubia bagaz" albo
          "trzeba potem czekac na odbior". efekt jest taki, ze schowki pod sufitem sa
          pelne tych miniwalizeczek, a ty czlowieku nie masz gdzie kurtki wepchnac, o
          bagazu podrecznym (typu maly plecaczek) nie wspominajac.

          w filmie "Family Guy" (tzn. w odcinku pelnometrazowym) Peter mial swoj program w
          telewizji pt. What Really Grinds My Gears, wlasnie w tym klimacie :) dlugo tak
          mozna, oj dlugo :)
          • tygrys2112 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 18:34
            mnie irytują
            1. piesi wchodzący na ścieżkę rowerową tuż przed rowerem, pomimo że
            obok mają dwa razy szerszy chodnik.
            2. ludzie przechodzący przez środek ruchliwej jezdni w miejscu
            niedozwolonym. ostatnio widziałam przechodzącego tak kolesia z
            wózkiem, w którym oczywiście było malutkie dziecko...
            3. sterty dokumentów i czepiające się urzędy, kiedy nie ma do tego
            powodów - na przykład urząd opłat, który rząda abonamentu za
            odbieranie stacji przez internet, chociaż tego nie robię... <:/
            4. złośliwość
            • idomeneo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 18:41
              mój instruktor jazdy tłumaczył mi kiedyś, że w mieście należy szczególnie uważać
              na matki z dziećmi w wózku. Zdarza się bowiem nierzadko, że zupełnie wbrew
              intuicjom, że powinny one chronić dziecko - kiedy chcą przejść przez ulicę nie
              na przejściu dla pieszych, tylko tam, gdzie im wygodnie - wykonują chętnie taki
              numer z wypróbowywaniem, czy kierowca zwolni: wysuwają wózek na jezdnię i
              cofają, znów wysuwają i znów cofają, same stojąc oczywiście bezpiecznie na chodniku.

              "Królowie lewego pasa", którzy w długich trasach jadą nim niewzruszenie 20km/h
              są moim zdaniem równie uroczy jak ścigający się macho, którym testosteron bucha
              uszami.
              • mmaupa Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 19:38
                Mnie z kolei irytuja kierowcy jadacy tuz-tuz przy krawezniku, tak ze biedny
                chudy rowerzysta nie ma szans sie wcisnac na jezdnie. A to niefajne zwlascza
                wtedy gdy wszystkie samochody stoja w korku. Poza tym denerwujacy sa bezmozgowcy
                ktorzy otwieraja gwaltownie drzwi samochodu od srodka, nie upewniwszy sie
                bynajmniej czy nikt nie nadjezdza z tylu.

                Oprocz tego denerwuja mnie ludzie ktorzy nie segreguja smieci (to nie jest takie
                trudne, naprawde) i cala ryze papieru zadrukowanego po jednej stronie wrzucaja
                do kubla z odpadkami.

                A takze nie-konstruktywna krytyka (konstruktywna jak najbardziej popieram).
    • veranillo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 18:23
      Mnie bardzo denerwują ludzie, którzy w środku ulicy (jednej z tych
      główniejszych, którą każdy pędzi do autobusu) zatrzymują się nagle tak
      gwałtownie, że człowiek wali im głową w plecy. Zdarza mi się to zdecydowanie za
      często, może dlatego, że szybko chodzę ;)
      • papieska_kremowka Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 19:01
        A mnie nie do końca pozajeżycjadowo irytuje szeroko pojęty borejkizm u znajomych, którzy opętani wizją założenia Idealnej Rodziny i prowadzenia Idealnego Życia zaczynają włazić mi na głowę, ustawiać, prawić morały i hojnie obdarowywać Receptami na Jedyne Właściwe Szczęście. Przed chwilą spotkało mnie powyższe w osobie pewnego uroczego dziewczęcia z misją. Howgh. Zeźliłam się ;)
        • anutek115 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 11:47
          Ludzi Wiedzących Lepiej nie pozbedziesz się nigdy, o Dziewczyno z Apetycznym
          Nicku :-)! To nie borejkizm (wszak Borejkowie sa taktowni do paranoi). To
          bezinteresowne wścibstwo. Tez mnie irytuje, a przerabiam je na okrągło. Jesteś
          wegetarianką? Jedz mięso, bo nie będziesz mogła miec dzieci! Czemu nie masz
          chłopca? Czemu za długo masz chłopca? On jest młodszy od ciebie, co ludzie
          powiedzą! Pobrali się, pewnie jest w ciąży! Pobrali się tak dawno, a ona jeszcze
          nie jest w ciąży, pewnie nie mogą! Musicie mieć więcej niż jedno dziecko,
          rodzice z jedynakiem to nie jest pełna rodzina (autentyk)! Oni mają czwórkę, na
          głowę upadli, kto w tych czasach decyduje się na czwórkę dzieci (to akurat nie o
          mnie, a o mojej kuzynce)?! Dlaczego siedzisz po nocach i nie wstajesz o swicie,
          normalni ludzie w nocy spią! W małej skali (ale strasznie irytującej, jeśli się
          ja ma na codzień) ulubiony (w sensie - hojnie nadużywany) tekst mojej mamusi
          "Ubierz coś, mnie jest zimno!".
          I tak, az do końca zycia jestesmy skazani na tych, co lepiej wiedzą, a jedynym
          wyjsciem jest wyhodowac sobie skórę jak na nosorozcu (czyli, ze tak to modnie
          ujmę, być asertywnym, choćby bylo to nie wiem jak trudne).
      • ding_yun Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 19:05
        Właśnie zirytowali mnie ludzie w moim akademiku. Ja rozumiem, że
        akademik nie jest miejscem sterylnym i sama miewam naczynia czasem
        nie umyte kilka dni ale dziś ktoś wyjął z szafki całkowicie
        zarośnięty grzybem bochenek chleba i zostawił go na samym środku
        blatu! mój kolega mikrobiolog fachowo stwierdził, że grzyb hodowany
        był co najmniej kilka miesięcy (!) i już nawet zaczął wokół siebie
        rozsiewać zarodniki, które usuwaliśmy oboje dzielnie Domestosem choć
        to nie był nasz grzyb zasadniczo.
    • onion68 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 19:57
      Hulaj dusza :)
      Irytują mnie:
      - osoby nie przestrzegające zasady ruchu prawostronnego na chodnikach, schodach;
      - kierowcy nie zwalniający czasie deszczu przed kałużami i ochlapujący mnie od
      stóp do głów,
      - właściciele wypasionych willi z mojego miasteczka, którym jednak szkoda 20 zł
      na wywóz śmieci i zasilający nimi okoliczne lasy,
      - śmiecenie i hałasy na ulicach,
      - nadużywanie biernika,
      - radio Eska,
      - błędy w artykułach prasowych i książkach (coraz częstsze, niestety).
      Mam nadzieję, że ten wątek przysłuży mi się w taki sposób, iż dawszy tutaj upust
      żółci, bardziej filozoficznie będę traktować te zjawiska w życiu ;-)
      • onion68 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 20:02
        Matko, jeszcze quady, nienawidzę tej mody rodem z trzeciego świata (mentalnego).
      • alitzja Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 20:06
        To ja też chcę!
        Jako nauczycielkę polskiego irytuje mnie niemożebnie ściąganie prac
        z Internetu. Ileż ja się nagadam, że to nieuczciwe, ileż ja jedynek
        nastawiam (wszyscy wiedzą, że za takie coś u mnie jest ndst z
        wykrzyknikiem i bez prawa poprawienia) - i nadal, i wciąż, dostaję
        takie plagiaty.
        Co gorsza, zdarza się, że co sprytniejsi (haha! a ja i tak jestem
        jeszcze sprytniejsza!) podkładają mi gotowce na klasówkach. Ale
        największej furii dostaję, kiedy ktoś się ze mną umawia na
        poprawienie oceny (np. z 4 na 5!!!) i przynosi mi takie paskudztwo.
        I jeszcze w żywe oczy kłamie, że sam pisał, a Internetu to on na
        oczy nie widział.

        Ja przepraszam za nerwowość (ale znów wzrok tracę na darmo) i
        ciekawam przy okazji - czy Wasze pociechy też takie numery wycinają?

        Swoją drogą, jest mnóstwo innych irytujących mnie rzeczy, o których
        może kiedy indziej (i się ośmielę może pisywać częściej???).
        • verdana Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 20:13
          Tak, tak, tak!!! Moi magistranci masowo przynosza plagiaty, a
          skarceni przynosza plagiaty p raz drugi. Rekordzista prbował 5 razy.
          A dzieci - zabraniam pod warunkiem rozsadku nauczyciela. Gdy córka
          napisala prace na 5 stron o zagrożeniach i pozytkach Unii, a
          nauczyciel zwrocił z ocena ndst., bo za krotka, pozwolilam ściagnąć
          30 stron z Internetu - dostala bdb.
          Podobnie najmlodszemi -I gimnazjalna - gdy otrzymał zadanie
          napisania rozdzialu podrecznika o polskim Sredniowieczu, ktorego
          notabene jeszcze nie przerabiał) pozwolilam na częściowy plagiat,
          ale z siebie samej.
        • anutek115 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 20:29
          Alitzjo, odwaz się pisać częściej koniecznie :-).
          Mnie irytuje masę rzeczy, ktorych sobie jakoś teraz nie mogę przypomnieć, ale z
          tej działki co twoja - do furii doprowadzają mnie uczniowie, którzy umawiają się
          ze mna na poprawianie oceny z 3 na 4 powiedzmy (albo jeszcze lepiej - na
          poprawianie jedynki), po czym uważają, że za sam fakt przyjścia po lekcji na
          poprawkę ta poprawka im się należy. Przychodzą kompletnie nie przygotowani,
          wydaja się zdziwieni, że ich o coś pytam albo każę im coś pisać, i wręcz
          oburzeni, że im tej jedynki (trójki czy czwórki) nie poprawiam...
          • onion68 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 20:39
            Pamiętam, że dawno, dawno temu tylko niedostateczny można było poprawiać. Co do
            innych ocen, to nauczyciel decydował, czy warto ucznia "wyciągać" na wyższą
            ocenę (każdy, kto miał niejednoznaczną sytuację, spodziewał się jakiejś odpytki
            - ale to było na lekcjach, przy wszystkich, itd.). Uważam, że to było zdrowe -
            oceniana była praca ucznia całościowo, a nie jakieś zrywy.
            • anutek115 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 20:45
              A, bo ja się źle wyraziłam. Poprawiac można tylko niedostateczny. Z trójki na
              czwórkę pytam tylko tych z niejednoznaczną sytuacją przed półroczem lub końcem
              roku. Robię to po lekcjach, bo prawde mówiąc czasu na lekcji mi szkoda. Ale ci z
              niejednoznaczną sytuacją też przychodzą na spotkanie nader często
              przeświadczeni, że samo przyjście im tę ocenę wyższą załatwia. Mozliwe, że - jak
              się tak wgłębię w siebie - oni irytuja mnie jeszcze bardziej niz jedynkowicze.
              • onion68 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 20:54
                > się tak wgłębię w siebie - oni irytuja mnie jeszcze bardziej niz jedynkowicze.

                Nie dziwię Ci się; kolejny objaw szkolnego cwaniactwa.
                Przypomniał mi się pewien chłopak ze studiów, który ze wszystkich istotnych
                przedmiotów miał niedostateczne, tylko z protokołu dyplomatycznego cztery (nie
                mówię, że ten był nieistotny) - i właśnie tę ocenę od razu zdecydował się
                poprawiać na wyżej :D
                A ja też miałam cztery - za parszywy charakter pisma ;-) Ale przeszłam nad tym
                do porządku dziennego.
              • onion68 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 21:39
                > roku. Robię to po lekcjach, bo prawde mówiąc czasu na lekcji mi szkoda

                Rozumiem, chociaż takie przepytywanie publiczne ma pewnie tę zaletę, że
                przygotowanie i postawę delikwenta wszyscy widzą jak na dłoni; nikt nie może
                wtedy powiedzieć, że "czepiała się".
                A w naszych szkołach
              • onion68 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 21:41
                Właśnie mi córka mówi, że u nich to zależy od nauczyciela. U niektórych można
                poprawiać tylko niedostateczny.
              • nighthrill Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 19:28
                Ha, temat dla mnie! Witam wszystkie uczące:-)
                Cwaniactwo i lenistwo uczniów jest moim zdaniem dużo bardziej widoczne, niż w
                "naszych czasach". Kiedyś jak się miało poprawkę, to się kuło, zdawało się lub
                nie, ale nie wciskało się kitu typu "Ja się uczyłam, tylko zapomniałam" i nie
                liczyło się na litość nauczyciela. I do głowy by mi nie przyszło podsunąć cudzą
                pracę jako swoją - zresztą skąd wtedy można było przepisać, z opracowań lektur?
                O internecie nikt nie słyszał.

                Ja mam trochę inną sytuację, bo uczę głównie prywatnie, i widać różnicę między
                zachowaniem uczniów, że tak powiem "państwowych", a tych, którzy mi zapłacili do
                ręki za godzinę. Ci drudzy oczekują, że jeśli jest coś zadane, np. wypracowanie
                czy dialog do szkoły, to ja podyktuję. Siedzą z długopisem i czekają, nie
                próbują się sami wysilić. Co gorsza, ich rodzice też tak sądzą - mam wyciągnąć
                delikwenta na wyższą ocenę, najlepiej piątkę, i obojętne czy on coś naprawdę
                umie, czy oceniania jest moja, czy jego praca...grunt, żeby na świadectwie
                ładnie wyglądało.
                Nie wspomnę już o rodzicach odwołujących korepetycje, bo "ładna pogoda", "bo
                Tomkowi dziś się nie chce", "bo ubierają choinkę" itp. I jak takie dzieci mają
                mieć jakąś wiedzę, ciągłość edukacji, skoro wszyscy chętnie zdejmują im z barków
                ciężar zanim same o to poproszą?

                Ps Prywata - Anutek, słyszałaś może o kawalerce lub dwupokojowym mieszkaniu do
                wynajęcia w Toruniu? Szukam tak od 15-20 czerwca, nie zależy mi na meblach ani
                wysokim standardzie. Ceny w necie zatrważające...
                • anutek115 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 30.05.08, 14:27
                  Nighthrill, popytam znajomych. jakbyś miała jakies konkretne wymagania (np. w
                  zadnym razie nie na Rubinkowie albo tylko po lewej stronie Wisły, czy co tam
                  jeszcze :-)), pisz na priva.
                  • nighthrill Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 17:47
                    Byłabym bardzo wdzięczna za popytanie:) Mam miesiąc na przeprowadzkę, jakby coś
                    to jakiś zadatek mogę dać nowym właścicielom. Dzielnica obojętna, Rubinkowo jak
                    najbardziej ok, lewa strona Wisły raczej średnio, z wiadomych powodów:)
                    Mejla gazetowego rzadko sprawdzam, korzystam z sunnylion@o2.pl
          • idomeneo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 20:40
            anutek115 napisała:

            > uważają, że za sam fakt przyjścia po lekcji na poprawkę ta poprawka
            > im się należy. Przychodzą kompletnie nie przygotowani,
            > wydaja się zdziwieni, że ich o coś pytam

            studentom też się to zdarza, niestety - bardzo to moim zdaniem nieroztropna
            strategia (to marnowanie czasu ich i mojego). Chociaż gdyby się przypadkiem
            udało, to pewnie oszczędziliby czas niezbędny na nauczenie się czego trzeba...
            Ale recydywy pod tym względem jednak nie bardzo rozumiem.
      • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 20:19
        o co chodzi z tym biernikiem, jak rany? ze polece "Kilerem": ales mnie zazyla,
        onion! :) tym biernikiem, znaczy sie.
        • onion68 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 20:26
          Nagminne jest teraz w mediach, szczególnie w reklamach, stosowanie biernika
          zamiast dopełniacza, np. z czasownikiem używać - używają nie proszku, tylko
          proszek; ten przykład najbardziej zapadł mi w pamięć, ale jest tego więcej.
          Wygląda na to, że ja zostałam zażyta, bo na razie więcej przykładów nie
          przychodzi mi do głowy ;-)
          • mmoni Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 21:28
            spróbuj {kogo, co} tę oranżadę, tę pastę (zamiast tej oranżady)
            Zgadzam się z onion, mnie też biernik w nieodpowiednim miejscu doprowadza do szału.
            • idomeneo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 22:07
              mmoni napisała:

              > Zgadzam się z onion, mnie też biernik w nieodpowiednim miejscu
              > doprowadza do szału.

              tak, na przykład w takim: "feministek, broniących to, co MM krytykuje" (zamiast
              "broniących tego"). Elementarne błędy językowe u nauczyciela są niestety,
              szczególnie kompromitujące.
            • anutek115 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 09:10
              A, no to od razu, niejako z rozpędu - irytuje mnie mówienie "tą oranżadę", "tą
              pastę". Zastanawiam się nawet, czy to juz nie jest dopuszczalna forma, tylko ja
              się czepiam, ale zawsze jak słyszę (a słyszę wszędzie, w reklamach, na ulicy, ze
              złotych ust naszych, nieprawdaż, gwiazd tivi) mam ochotę wrzasnąć "TĘ!!! Tę
              książkę, do jasnej Anielki!!!".
              • jottka Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 21:03
                anutek115 napisała:

                > A, no to od razu, niejako z rozpędu - irytuje mnie mówienie "tą oranżadę", "tą
                pastę". Zastanawiam się nawet, czy to juz nie jest dopuszczalna forma


                w języku mówionym jest od bodaj dwóch lat uznana już za formę oboczną, ale w
                języku pisanym to nadal gruby błąd. no ale można starać się trynd odwrócić,
                skoro to w końcu uzus decyduje:)
            • klymenystra Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 13:10
              sprobuj tej orenzady jak dla mnie jest tu w funkcji partitvu- cos jak we
              francuskim rodzajnik czastkowy.
    • lezbobimbo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 20:08
      Codziennie irytuje mnie arogancja i chciwosc, zwlaszcza u decydentów wszelakiej
      masci (od Busha juniora po najmniejszych powiatowych bon vivantów, nie
      wahajacych sie przed zamykaniem dzieciom biblioteki, szkoly etc.)
      Najbardziej irytuje mnie i przeraza, kiedy taka chciwosc i bezmyslnosc ludzka
      niszczy przyrode.. n.p. gdy w Kanadzie co roku nadal morduja focze malenstwa dla
      futra :(((
      Albo gdy taka bezmyslnosc i okrucienstwo dreczy innych ludzi, n.p. rezimy w
      Iranie, Burmie, Chinach, Afganistanie, etc.
      Irytuje mnie brak empatii, rasizm, koltuneria itp.
      Irytuje mnie tez bardzo, ze w 21 wieku nadal masowo grzezniemy w technologii
      rodem z 19 wieku, n.p. spalanej ropie naftowej (czyli nadal bezmyslnie niszczymy
      i zatruwamy srodowisko).

      W obliczu tych swiatowych (niestety) irytacji jakies paniusie ujezdzajace na
      rowerkach czy z pieskami sa doprawdy mikropylkami ;) Kolory takich paniusi mam w
      szczesliwym nosie :)))
    • agnieszka_azj Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 20:12
      Denerwują mnie ludzie palący papierosy i zmuszający mnie do
      wdychania ich smrodu. Udało mi sie tak ułożyc sobie zycie, że
      niewiele mam takich sytuacji, ale złoszczą mnie nieodmiennie.

      Do rozpaczy doprowadzają mnie pomieszczenia, które przesiąkniete są
      dymem - ostatnio miałam pecha kilkakrotnie nocować w takich
      pokojach. Zasłony, dywany - wszystko śmierdziało i żadne wietrzenie
      nie pomagało (szczególnie w lutym :-(
      • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 20:16
        czy juz wspominalem, ze rzucilem 2 miesiace temu? :)
        • agnieszka_azj Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 20:22
          Ready,
          masz u mnie plus :-)))
          • lezbobimbo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 20:41
            Brawo Fredek ;)) Tak trzym! A czemu w ogóle zaczales, czyzby zainspirowal Cie
            wszeteczny Bender Bending Unit Rodriguez? Czy moze caly ten tyton na
            stroniczkach Muminków? :)
            • verte34 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 21:01
              O, to ja muszę też:
              Do białości wkurzają mnie ci, którzy, nie znając realiów zawodu
              nauczyciela (bo ostatni kontakt ze szkołą mieli 20 lat temu), WIEDZĄ
              jak pracują nauczyciele (czyli nie pracują), jakie mają kompleksy
              (bieda, brzydota, niespełniona żądza władzy, "selekcja negatywna",
              niepotrzebne skreślić) i kogo w związku z tym niszczą (dziewczynki,
              chłopców, biednych, zamożnych, zdolnych, mniej zdolnych, jw). Oraz,
              jak powinno się uczyć. I taką przewidywalną litanię zaczynają
              od "wy". Wrr...
              • lezbobimbo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 21:08
                verte34 napisała:
                > O, to ja muszę też:
                > Do białości wkurzają mnie ci, którzy, nie znając realiów zawodu
                > nauczyciela (bo ostatni kontakt ze szkołą mieli 20 lat temu), WIEDZĄ
                > jak pracują nauczyciele (czyli nie pracują),

                Jak to, jak to - wiec jednak nauczycielki na lekcjach nie czytaja Harlekinów? ;)
                • verte34 Re: 26.05.08, 22:40
                  > Jak to, jak to - wiec jednak nauczycielki na lekcjach nie czytaja
                  Harlekinów? ;)

                  "Siadaj, pała" - wiadomo, zamiast argumentu :>

                • anutek115 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 11:36
                  Pasjami. Pasjami. Li i jedynie.
              • moniko78 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 21:41
                verte! tak mnie rozśmieszył Twój post - przypomniałam sobie mojego
                wuja idiotę, z któreo ust padały dokładnie te słowa pod adresem
                mojej mamy nauczycielki - że oplułam świeżo pomalowaną ścianę -
                najgorsze jest to, że w ustach miałam czerwone wytrawne wino -
                pyszności. i nie wiem czego bardziej mi żal: winka, czy ściany
                koloru Magnolii...
                • alitzja nauczycielsko 26.05.08, 21:56
                  Hehe. I jeszcze nauczyciele mają za dobrze, bo mnóstwo wolnego, za
                  które dostają 100% pensji, mało godzin (kto to widział kończyć pracę
                  np. o 12.25?!) i jeszcze im mało i strajkują (a tak, ja też będę).
                  A cwaniacy potrafią być naprawdę zadziwiający. Przykładem jest moja
                  uczennica, która musi zaliczyć pierwszy semestr (dostała na koniec
                  ndst), więc przychodzi na zajęcia wyrównawcze, które prowadzi
                  koleżanka. Ma na nich napisać klasówkę (zna zakres materiału, zna
                  wręcz pytania) - i co robi? Najpierw wypiera się, że części tego, co
                  jej się każe pisać, miało nie być, a potem... ach, potem oświadcza
                  wprost: "Będę mogła ściągać, prawda?". Rozkoszna, nieprawdaż?
                  I jeszcze uwielbiam pełne oburzenia teksty: "Mnie nie było na tej
                  lekcji, więc nie umiem" (a lekcja była miesiąc wcześniej).

                  Tak, naprawdę, nic, tylko harlequiny czytać;-)
                  • metwoh Re: nauczycielsko 27.05.08, 19:28
                    Zapomniałaś dodać, że na koszt uczniów jeżdżą sobie na wycieczki.
                    Szczegół, że po raz nty zwiedzają Wawel-ale powinni przecież płacić
                    za siebie. O odpowiedzialności 24 na dobę nawet nie wspomnę.
            • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 21:51
              koledzy mie zainspirowali, na obozie letnim. potem juz tak samo poszlo :)
              rzucilem kiedys na dwa lata, ale potem z glupoty znow zaczalem i teraz rzucilem
              znowu, bo.. mialem dosc. Bender "Bending" Rodriguez pali tylko cygara, a ja
              takie zwyczajne szlugi :) jesli juz, to C.G.B. Spender, nawet w szczytowym
              okresie fascynacji X Files tak samo trzymalem szluga :D co swoja droga jest
              dziwne, bo moim idolem byl Mulder, a on przeciez nie pali.
      • mmoni Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 21:34
        Denerwują mnie palacze w pociągach, którzy wsiadają do wagonu dla niepalących,
        po czym wychodzą na korytarz i puszczają dymka przez okno, sądząc, że drzwi od
        przedziału są hermetyczne. Wariant: co niektórzy moi ukochani sąsiedzi, którzy
        wychodzą na klatkę schodową i sądzą, że otwarcie okienka załatwia sprawę.
        Niestety w bloku, w którym mieszkam, jest dużo kawalerek i w związku z tym
        zapewne sporo palaczy nie chcąc traktować współlokatorów smrodem zagęszczonym
        traktuje pół klatki smrodem rozrzedzonym. Kiedyś wyjdę na klatkę i zakrzyknę -
        Dlaczego, dlaczego wy ludzie Boga w sercu nie macie!
        • lezbobimbo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 26.05.08, 21:57
          mmoni napisała:
          > Kiedyś wyjdę na klatkę i zakrzyknę -
          > Dlaczego, dlaczego wy ludzie Boga w sercu nie macie!

          W plucu raczej ;) I nie boga, tylko sumienia! Do tego efektownie miotnij psina ;)
    • mankencja Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 00:40
      niepalący, którym się wydaje, że wszędzie, gdzie się pojawią,
      automatycznie powinno się ogłaszać zakaz palenia

      moja niezwykle irytująca babcia

      ludzie z tendencją do pouczania

      osobniki wyglaszajace pelne pogardy/nienawisci/czegokolwiek
      plomienne przemowy i toczace piane z pyska ilekroc slysza slowa-
      klucze (takie, jak: feminizm, wyborcza, parada równości. albo, dla
      odmiany: kosciol katolicki, rydzyk, pis). raz mozna, ale zeby
      reagowac jak pies pawlowa, na kazdy sygnal, to juz mnie powoli
      zaczyna denerwowac. (nalezy tu dodac, ze niektóre jednostki
      obdarzone ta brzydka tendencja poza tym sa calkiem ok)

      jak przychodze do domu zmeczona, a brat wrzeszczy siedzac przed
      komputerem "zrob mi jesc!". to, co mu wtedy odpowiadam, nie nadaje
      sie do druku.

      i wiele, wiele innych
      • kaliope3 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 00:49
        Do szału doprowadza mnie barbarzyński zwyczaj palenia w piecach czym
        popadnie.Brzmi niewinnie z pozoru a jest to koszmarny proceder,który mam
        (dosłownie)pod samym nosem.Ludzie palą(i to nie tylko w zimie,co
        niepojęte)plastik,opony i inne świństwa.W powietrzu wiruje cała tablica
        Mendelejewa ale nikt nie reaguje.Jak zadzwonić na straż miejską,odsyłają na
        policję.Policja do straży pożarnej i tak w kółko.Jakaś policja ekologiczna by
        się tu przydała,tylko trzeba by zacząć egzekwować kary za takie bandyckie trucie
        siebie i innych.A tu z tym kiepsko
        • meduza7 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 22:31
          >Jak zadzwonić na straż miejską,odsyłają na
          > policję.Policja do straży pożarnej i tak w kółko.

          Straż Miejska niestety nie może wejść do prywatnego domu i sprawdzić, kto czym
          pali. Policja może. Straż może co najwyżej sprawdzić, czy ktoś ma aktualną umowę
          ze stosowną firmą na wywóz śmieci.
    • zaisa Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 05:40
      - kierowcy parkujący bezmyślnie jakby nigdy nie mieli/nie mieli mieć dzieci,
      które najczęściej jednak transportuje się w wózku (także ci, z fotelikami w
      samochodach) i nie pomyśleli, że samych ich kiedyś może wózek inwalidzki spotkać.
      - kierowcy parkujący bezmyślnie i muszący mieć za sobą wolny min. metr parkingu
      lub więcej a zwisający maską nad wąskim chodnikiem,
      - palacze palący w kolejkach, na imprezach masowych (także na wolnym powietrzu),
      ogólnie w tłumie, pod wiatami przystanków autobusowych lub ustawiający się tak,
      że dym leci wyłącznie tam (a krótka myśl, ciut chęci i zmiana pozycji o 2 metry
      ułatwiła by wszystkim życie), w windach, na klatkach schodowych. Oraz w parkach,
      zwłaszcza przy/na placach zabaw. Bo wiosną do parku idzie się przecież w celu
      wąchania dymu papierosowego. Szatniarka paląca w pracy. Kierowca autobusu palący
      w pracy. Palący idący chodnikiem strzepujący popiół i iskry na idące za nim/obok
      osoby.
      - palacze porzucający pety beztrosko niezależnie od ilości koszy na śmieci wokół.
      - wszyscy inni porzucający beztrosko opakowania w całości lub fragmentach oraz
      inne śmieci.
      - rowerzyści śmigający bezgłośnie po chodniku.
      - osoby idące skosem po pasach, chodniku, nie patrzące, czy nie zachodzą drogi
      (na siebie samą też się w takiej sytuacji irytuję, bo nie jestem bezgrzeszna).
      Co i rusz obiecuję sobie, że następnym razem nie będę hamowała wózkiem - solidny
      mamy, nie on ucierpi;)
      - osoby, którym się wydaje, że jak zignorują obecność wózka dziecinnego, to on
      zniknie (zapewniam, że nie zniknie).
      - faceci z piwem ustawiający się w marketach do kas dla uprzywilejowanych.

      Problemy światowe mnie przerażają + inne uczucia, zdecydowanie silniejsze od
      irytacji.

      Plagiatów nie rozumiem, za leniwa na to byłam. Wolałam przeczytać oryginał niż
      jakieś bryki. Ale w dobie komputerów i internetu jest to zapewne łatwiejsze.

      - zdecydowanie szorowanie korytarza czymś bardzo chlorowym i śmierdzącym - u
      mnie w mieszkaniu - o 5-ej rano nie mam szans przed tym uciec!
      • nioszka Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 11:06
        palcze-rodzice pchający wózki ze swoimi szkrabami i dmuchający im w
        te niewinne twarzyczki, palacze w miejscach publicznych, ok, ktoś ma
        prawo by palić, ja mam prawo do tego, by nie czuć się trutą
      • melmire Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 12:00
        Piesi/rowerzysci idacy/jadacy pod prad na jednokierunkowej sciezce
        rowerowej(czyli widzacy mnie z daleka), majacy pewnosc ze to JA sie usune. A figa.
        Palacze na wspolnych posiedzeniach, ktorzy uwazaja za oni MUSZA palic a ja sie
        MUSZE dostosowac. Zaczne stosowac podpatrzona na forum mama technike kadzidelka
        - ja tez w koncu moge chciec sie rozluznic, nie?
        Pracownicy w urzedzie pracy ktorzy o rynku pracy slyszeli tyle co o tym mowily
        gazetki wydawane przez liberalnych przedsiebiorcow, w kazdym razie ja tak
        interpretuje ich swiatle rady (nie, prosze pni, teraz kursow sie nie robi, firma
        pania zatrudnia i potem ksztalci).
    • truscaveczka Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 14:02
      Osoby uważające, że kobieta z siatami i prowadząca dwuletnie dziecko łatwiej może zmienić trajektorię niż zażywna 50-latka z małą torebeczką.
      Osoby hodujące psy w blokach, wyprowadzające je na trawnik i niesprzątające po nich.
      Kosze na psie odchody ustawione przy wybetonowanej ulicy a nie tam, gdzie są potrzebne.
      Moja teściowa ścierająca 3 okruszki z mojego stołu w kuchni i stwierdzająca "Bo u mnie musi być czysto".
      Biernik. Ten, co wiecie ;)
      To, że czwarte piętro bez windy jest o wiele wyżej, gdy się wraca z zakupami, niż gdy się idzie bez siatek.
      Niskokaloryczne produkty z niektórych sklepów, które są w horrendalnie wielkich opakowaniach - trzeba zjeść całe albo wyrzucić.
      Samochody parkujące za blisko przejść dla pieszych lub wręcz na nich.
      Kotlety schabowe na niedzielę. O, jak mnie irrrrrrrrrytują.
      • nioszka Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 14:14
        to "coś" wyskakujące jak teraz w tej chwili przy przeglądaniu wątków
        czy stron internetowych (bannery, pop-upy czy jak to zwią)
        • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 21:19
          chcialem napisac od razu "zainstalujta se, pani Magdo, fajerfoksa z adblockiem i
          noscriptem", ale albo ten adblock pro jakis lewy, albo sie reklamy wycwanily,
          fakt faktem, ze niektore wyskakuja.
          • nioszka Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 28.05.08, 21:09
            panie Michale, kiedyś czystym przypadkiem coś takiego włączyłam i zablokowałam
            sobie przez to pewne funkcje w systemie rezerwacyjnym do wczasów, więc już wolę
            nie ryzykować.
            poza tym fajerfoksy itd to czasem za dużo dla blondynki :P
            • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 28.05.08, 21:38
              e tam, za duzo. trza sie przygladnac i pokombinowac, to potem dziala jak ta lala
              :) ale czasami faktycznie sa problemy, i to nie tylko z firefoxem, nawet nowy
              explorer tez domyslnie blokuje wyskakujace okienka i czasem trudno je odblokowac
              tak od razu, trzeba zstapic do glebi i nadusic odpowiednie guziki :)
      • mankencja Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 14:28
        przez schabowe przeszlam na wegetarianizm :)
    • croyance Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 14:41
      Mnie najbardziej irytuje brak myslenia, glupota i brak inteligencji
      (nie myslic z brakiem wyksztalcenia!). Po prostu piany na ustach
      dostaje, dym idzie mi z uszu i robie sie bardzo, bardzo niemila :-(
      • nioszka Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 15:28
        irytują mnie jeszcze młodzieńcy w autach, zmuszający pół miasta do
        słuchania wątpliwej jakości muzyki wydobywającej się z tychże aut
        (głośne umcy-umcy)
        • ginestra Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 15:45
          Hej! Jaki terapeutyczny wątek - można wyrzucić wszystkie swoje żale i poczuć się
          o wiele lepiej :)

          Tak myślałam co tu dopisać. Tak najszczerzej to musiałabym powiedzieć, że
          irytuje mnie przede wszystkim (a może wyłącznie?) to jak ktoś stawia się nad
          kimś drugim, o czym już kiedyś sporo pisałam (jak by tak bardziej wniknąć, to
          wychodzi na to, że i Was też to irytuje, bo wiele Waszych przykładów również ma
          tenże wspólny mianownik).

          A gdyby chcieć wymienić rzeczy takie bardziej szczegółowe, to musiałabym
          pomyśleć, a więc może wrócę tu w wolnej chwili i coś dopiszę. :)
          • nioszka Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 15:53
            nno, Ginestro, taki był zamysł by sobie tu powyrzucać swoje żale :)
            • monikate Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 16:59
              Wymieniliście mnóstwo rzeczy, które doprowadzają mnie do białej
              gorączki. Dorzucę, że mnie niemożebnie irytuje zwrot "ubrać buty,
              spodnie, skarpetki, etc.". Włożyć, nie ubrać!
              • onion68 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 17:03
                Dekold, branzoletka ;-)
                Dlatego czasami odwiedziny na forum moda kosztują mnie trochę zdrowia.
              • mankencja Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 17:07
                heh, mnie denerwuje, ze nie moge sie oduczyc mowic "ubrac cos" :)
                • verdana Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 17:42
                  Ostatnio denerwuja mnie lekarze. Nie strajki, nie żądania placowe,
                  tylko niekompetencja.
        • mmaupa Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 18:19
          > irytują mnie jeszcze młodzieńcy w autach, zmuszający pół miasta do
          > słuchania wątpliwej jakości muzyki wydobywającej się z tychże aut
          > (głośne umcy-umcy)
          A mnie ostatnio milo zaskoczyli mlodziency tego typu - z ich samochodu dobywalo
          sie (owszem, na caly regulator) nie umc-umc ale piekne tango milonga.
    • agnieszka_azj Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 17:42
      W kwestii palaczy:

      absolutne mistrzostwo świata należy się panu, który palił jadąc
      wyciągiem krzesełkowym przed nami. Pan się delektował widokami i
      papieroskiem, a my nie mieliśmy jak uciec ;-) Wyciąg długi i całą
      drogę jechaliśmy w smudze jego peta.

      Miał szczęście, że szybko odjechał po zsiąściu z krzesełka, bo mój
      Mąż miał rządzę mordu w oczach.
      • agnieszka_azj Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 18:02
        Bożesztymój :-(((

        ŻĄDZĘ miał oczywiście. Przepraszam za ortografa.
        • onion68 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 18:06
          Właśnie mi się też to niedawno zdarzyło, i też tutaj: pomieszałam każe (kazać) i
          karze (karać).
          • tennesee Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 19:53
            Dużo ciekawych irytacji się tu nazbierało. Dodam zatem swoje:
            - niektóre błędy językowe ale przede wszystkim:
            - śmieciE
            - schizofreMia
            - na dworzU
            - oglądnąć
            - pernamentny, względnie permamentny
            - piesi na ścieżce rowerowej. Mam na nich pewien okrutny sposób
            - ocenianie cudzego życia osobistego, marzeń i potrzeb (polecam
            soczewkę w postaci forum slub i wesele)
            - wypowiadanie sie o wszystkim ex cathedra, choć ponoć sama tak mam
            - potępianie w czambuł współczesności
            - potępianie w czambuł polityków, wymiaru sprawiedliwości,
            urzędników etc.
            - potępianie bez próby zrozumienia
            - zachwyt intelektualistów nad Dodą.

            Pozdrawiam,

            ps. wiecie, że jest forum Centrum użalania się nad soba?
            • idomeneo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 20:11
              ja bym jeszcze dorzuciła piękne nibysłówko "przekonywUjący" - i właśnie przed
              chwilą je widziałam w artykule w Gazeta.pl i to o reklamie (!) w PRL-u.
              Mówienie: "włanczać" i "wyłanczać" też jest niezłe.
              • tennesee Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 20:21
                i jeszcze: irytują mnie postawy takie, jaką prezentuje Ten, Którego
                Sobie Wygasiłam.
                Fakt, że mój patron poprawia mi stylistykę uzasadnień na gorszą.
                a także to, że nie umiem inaczej napisac posta, niż przez 'odpowiedz"
                • mankencja Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 28.05.08, 12:09
                  > a także to, że nie umiem inaczej napisac posta, niż
                  przez 'odpowiedz"

                  to pozbawie cie kolejnego poweodu do irytacji
                  img261.imageshack.us/img261/519/mmyg0.jpg
                  • tennesee dzięki, ale.. 28.05.08, 19:03
                    .. umiem założyc nowy wątek. Nie umiem inaczej napisać w
                    istniejącycm, niż przez opcję odpowiedz;)
                    • mankencja Re: dzięki, ale.. 28.05.08, 19:07
                      bo tak to sie chyba w ogole nie da
                      • ready4freddy Re: dzięki, ale.. 28.05.08, 19:18
                        chyba rozumiem, w czym rzecz. na forum (naszym i podobnych) rzeczywiscie tak sie
                        nie da, mozna co najwyzej odpowiedziec bezposrednio osobie zakladajacej watek.
                        na forum pod artykulami jest mozliwosc "dodaj swoja opinie" (czy jakos tak) i
                        wtedy nasza wypowiedz jest na najwyzszym "poziomie" drzewka. czy o to chodzilo?
            • alitzja Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 20:25
              tennesee napisała:
              > Dużo ciekawych irytacji się tu nazbierało. Dodam zatem swoje:
              > - niektóre błędy językowe ale przede wszystkim:
              > - śmieciE
              > - oglądnąć

              Pewnie Cię to zdziwi, ale zarówno śmiecie, jak i oglądnąć to formy
              poprawne. Odpadają Ci więc dwa powody do irytacji;-)
              Swoją drogą polecam świetną poradnię językową:
              poradnia.pwn.pl/
              • tennesee Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 21:47
                alitzja napisała:

                > Pewnie Cię to zdziwi, ale zarówno śmiecie, jak i oglądnąć to formy
                > poprawne. Odpadają Ci więc dwa powody do irytacji;-)
                > Swoją drogą polecam świetną poradnię językową:
                > poradnia.pwn.pl/

                dzięki za poradnię, rzeczywiście te nie- błędy mnie zaskoczyły. A do
                kolekcji chciałam jeszcze dorzucić naczynie (jako liczba mnoga)
            • nighthrill Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 20:56
              Podziel się sposobem na rowerzystów:)
              • tennesee Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 21:48
                nighthrill napisała:

                > Podziel się sposobem na rowerzystów:)

                sposob jest na pieszych, ale boje sie, ze mnie znielubicie, jak sie
                podzielę nim.
                • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 28.05.08, 00:04
                  niech zgadne: tez nabylas trabe na sprezone powietrze? maj best frend twierdzi,
                  ze jest doskonala (dla futuramomaniakow: wielce przypomina trabe, przyprawiona
                  Benderowi w "The Idle Hands.." przez diabola, tfu, Robot Devila... te
                  streszczenia wiedzmaka mi zaszkodzily :)
                • szprota Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 28.05.08, 23:35
                  tennesee napisała: > sposob jest na pieszych, ale boje sie, ze mnie znielubicie,
                  jak sie podzielę nim.
                  Dawaj! Nie mogę znielubić ciebie bardziej niż tych klabzdronów na ścieżce!
                  • tennesee piesi na rowerowej 29.05.08, 18:36
                    no dobra,

                    a zatem gdy pieszy idzie przodem do mnie po prostu przyspieszam,
                    intensywnie dzwonię i uprzejmie wskazuję część dla pieszych, która
                    jest równoległa zwykle. raczej ustępują.

                    jeżeli natomiast pieszy idzie tyłem do mnie, wówczas raczej
                    zwalniam, podjezdżam cichutko i nad uchem owego nieszczęśnika GOŚNO
                    mówię ściezka rowerowa. zwykle podskakują ze strachu i tymże skokiem
                    znajdują się na części pieszej. Może ta terapia behawioralna coś da?

                    pozdros

                    ps. oczywiście nie stosuję tego wobec staruszek, ludzi obarczonych
                    gromadą dzieci etc, choć tu takze staram się egzekwować fakt, że
                    jestem w prawie.
            • jottka Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 21:13
              tennesee napisała:

              > - niektóre błędy językowe ale przede wszystkim:
              > - oglądnąć


              ale to nie jest błąd! to jest małopolski regionalizm, fakt, że brzmi osobliwie
              dla ludzi nie stamtąd, ale z językowego punktu widzenia błędem nie jest (jak np.
              kupywać, grrr). na podobnej zasadzie istnieje przedziwne słowo 'spłuknąć', na
              które już prawie nie reaguję:)
            • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 21:16
              what really grinds my gears? bledy w zwiazkach frazeologicznych, swiadczace o
              tym, ze uzywajacy po prostu ich (zwiazkow onych :) nie rozumie. przyklady: "kto
              z kim przYstaje...", "poDwinela sie noga (komus)". rozne glupoty i glupotki mnie
              draznia, kiedy wiem, ze cos jest nie tak, jak byc powinno :) np. w tekstach
              PeZeta drazni mnie watek o chlaniu na umor jako "skazeniu PRLem", chociaz
              "prawdziwy warszawiak" powinien znac Grzesiuka, jak mniemam, i wiedziec, ze
              chlalo sie w Polsce i przed wojna, tudziez drazni mnie "stopieni jak parmezan",
              bo niby brzmi dobrze, ale to stopione to mozzarella akurat.

              drazni mnie niesamowicie w rozmaitych dyskusjach wymienianie "disco" i "techno"
              jako "muzyki, ktorej nie slucham, bo to nie muzyka". drazni mnie nie dlatego, ze
              np. uwazam, iz kazdy wlasnie tym powinien sie fascynowac, ale fakt, ze
              piszacy/mowiacy tak w 99% przypadkow nie maja bladego pojecia, o czym mowia, a
              na mysli maja jakies "taneczne" lupu-cupu produkowane od metra, ktore ani z d,
              ani z t nie ma nic wspolnego. o. podobnie drazni mnie deprecjonowanie "z
              difolta" kreskowek czy komiksow, jako "podgatunkow" ("pod" jak podludzie, w
              odroznieniu od uebermenschow).
              aha, i drazni mnie "dobry.." poprzedzajace "rock" lub "jazz". zalatuje mi tym,
              czego akurat w "Trojce" nie lubie, i Kydrynskim Marcinem :)
              • tennesee Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 21:44
                ready4freddy napisał:

                > what really grinds my gears? bledy w zwiazkach frazeologicznych,
                swiadczace o
                > tym, ze uzywajacy po prostu ich (zwiazkow onych :) nie rozumie.
                przyklady: "kto
                > z kim przYstaje...", "poDwinela sie noga (komus)".

                acha, do tej kolekcji należy dodac nagminne zasypywanie gruszek w
                popiele:)
                • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 21:56
                  jeszcze z podobnych kwiatkow (nadal w h-h) to O.S.T.R.y, ktorego skadinad
                  uwielbiam (a moja mama pokochala wersje instrumentalna plyty, czyli: dla kazdego
                  cos fajnego :) niemile mnie zazyl "marnotraCtwem", no ale kazdemu, panie tego,
                  moze sie noga po-d-winac :D
                  • jottka Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 22:00
                    apropo świeżych związków frazeo, przypomniała mi sie trawestacja przysłowia albo
                    raczej przysłów - leje jak wół do karety:) który to rodzaj deprawacji językowej
                    bardzo lubie

                    i dlaczego nikt jeszcze nie wymienił ubogacania? się albo kogokolwiek?
                    • mmaupa Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 27.05.08, 23:34
                      O, jeszcze mozna dodac "po najmniejszej linii oporu".
                      • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 28.05.08, 00:07
                        przyznam sie, ze przez chwile nie moglem dojsc, w czym rzecz :O po rzeczonej
                        chwili zalapalem, ale to chyba jest dowod na rozpowszechnienie "twojej" wersji,
                        znaczy osluchal sie czlowiek :)
                        • mmaupa Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 28.05.08, 12:32
                          Niestety...

                          Mi sie zawsze powiedzenie w tej formie kojarzy z chodzeniem po linie. Jak
                          najmniejszej :)
                          • yowah76 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 29.05.08, 01:35
                            W czym moge pani POMÓŻ?
                            bynajmniej a przynajmniej (potrzebuje bynajmniej trzech)
                            i jeszcze pare takich;)
                            Kiedys denerwowaly mnie emotikonki, ale jak zaczelam sie udzielac na
                            forach to sie czasem nie dawalo bez...
                            • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 29.05.08, 10:05
                              a jeszcze to: "polskie domy opływają w luksusach" - abstrahujac od tresci i
                              tego, co autorzy artykulu uwazaja za luksusy (nie wiem, bo jeszcze nie czytalem,
                              ale bodaj chodzi o telewizory i podobne), czy nie powinno byc "w luksusy"? bo
                              sie zgubilem :)
                              • dakota77 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 29.05.08, 10:17
                                Zdecydowanie "w luksusy";-). A w tresci faktycznie artykuly AGD i RTV;-)
                                • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 29.05.08, 10:23
                                  podoba mi sie ta koncepcja "artykulow" na tym portalu, tzn. wersje beta,
                                  poprawiane (albo i nie) po narzekaniach czytelnikow :D
            • verte34 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 29.05.08, 20:20
              Aha, i jeszcze dysleKcja :)
    • mankencja Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 29.05.08, 12:11
      irytuje mnie, że od godziny nie mogę założyc konta w katalońskim
      systemie elektronicznej rejestracji dla kandydatów na studia, bo
      ciągle wyskakują błędy. i to, ze system odmówił akceptacji
      hasła "jagiełło" i musiałam wymyślić inne.
      • yasemin Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 29.05.08, 14:06
        fajny watek. up! up!
        oooh gdybym ja miala sie wypowiadac o rzeczach ktore mnie denerwuja
        to bym tyle czasu tu siedziala ze chyba bym sie nie przygotowala do
        egzaminu....dlatego sie ogranicze do najwazniejszych:
        -nikt jeszcze o tym nie wspomnial: kierowcy (przewaznie sa to mlodzi
        ludzie w moim wieku albo i mlodsi ze swiezo otrzymanym prawkiem)
        wjezdzajacy na chodnik z taka predkoscia i brawura jakby chcieli
        przechodniow rozjechac i jeszcze SMIEJACY SIE przy tym gdy ci
        przechodnie przezornie sie przed nimi cofaja. niedawno taki numer
        wlasnie mi jacys gowniarze wycieli. to chyba nie jest nic smiesznego
        ze ktos sie boi???a gdyby tak hamulce nie zadzialaly??? ja chyba
        zaloze na ten temat osobny watek!!!
        -tak jak wiele moich przedpisczyn denerwuje mnie jak ktos zwlaszca
        wyksztalcony albo ksztalcacy sie nie umie mowic po polsku. ow slynny
        biernik nie tylko zamiast dopelniacza ale stosowany tak jakby
        chodzilo o rodzaj meski podczas gdy rzeczownik jest rodz. nijakiego.
        czyli GO zamiast JE. (i bynajmniej nie chodzi o to zeby stanac
        naGO :))przyklad: ugotuj go (w domysle: jajko).
        -rowniez udzielalam przez jakis czas korkow i denerwowalo mnie i
        nadal to jeszcze przezywam ze uczen nagminnie nie odrabial zadanych
        przeze mnie cwiczen a jego mama pozwalala mu jezdzic na caly weekend
        na rajdy (bo przeciez 'dziecko nie moze ciagle tylko sie uczyc!')a
        potem sie dziwila sie ze z niemieckiego nie ma zadnych efektow. co
        mnie jeszcze denerwuje to to ze taki byl jakis strasznie
        niedomyslny: ja sie go pytam: skoro 'fernsehen' to po
        niemiecku 'ogladac telewizje' to co to moze byc 'Fernsehapparat'- a
        on na to: ogladac zdjecia! a przeciez dla kogos kto ma nawet blade
        pojecie o niemieckim (jak ktos w ogole nie zna to moze nie wiedziec.
        ale jak ktos sie uczy?) to chyba nie wyglada jak czasownik? ja
        mysle ze przyczyna tej niedomyslnosci jest nadmiar tv a za malo
        czytania ksiazek.
        -palenie przy mnie rowniez. w ogole egoizm i nieliczenie sie z
        potrzebami zwl. ze zdrowiem innych. opowiadalam koledze z pracy ze
        nie moge miec w domu kota bo moja mama jest uczulona a on na to: a
        moja jest uczulona na psy i co? i kupilem sobie psa bo bez psa nie
        moge zyc! - rece mi opadly po prostu!!!
        -wysmiewanie sie z czyjejs religii lub religijnosci albo symboli
        religijnych- ludzie nie wszyscy musimy wierzyc w to samo ale miejcie
        troche SZACUNKU dla inaczej wierzacych!troche KULTURY- bo to chyba
        przeciez z kultury powinno wynikac!!!
        -poniewaz od lat siedze w tematach bliskowschodnich denerwuje mnie
        mylenie Turkow z Arabami albo Arabow z muzulmanami w ogole- juz po
        prostu mi sie odechciewa ciagle poprawiac taka ilosc niedouczonych
        ludzi na innych forach. zgrrrrroza.
        to by bylo na tyle. siadam do nauki :)
        • idomeneo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 29.05.08, 19:08
          yasemin napisała:

          > mylenie Turkow z Arabami albo Arabow z muzulmanami w ogole

          mówienie o Irańczykach jako o Arabach też jest bardzo powszechne niestety. I
          jest równie mądre i taktowne, jak powiedzenie komuś z Tajwanu, że to przecież
          część Chin albo Nowozelandczykowi, że jest z Australii. Ostatnio przy okazji
          protestów okołoolimpijskich nie tylko ludzie na forach, ale też dziennikarze
          nagminnie mylili Tybet z Nepalem.

          Ale to wszystko są pewnie przykłady na mądrowanie na tematy, na których się ktoś
          nie zna, ale nie ma niestety dość rozsądku, żeby się nie odzywać.
    • marajka Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 29.05.08, 19:55
      Piesi na ścieżkach rowerowych. Płacenie kartą w kasie, kiedy się spieszę. Zastanawianie się nad miejscówką w pociągu, kiedy ja stoję przy kasie 5 minut przed odjazdem. Pies wielkości młodej krowy, spuszczony ze smyczy, bez kagańca- NIE GRYZIE. Nie ugryzł jeszcze, nie znaczy, że nie gryzie. Robienie atmosfery psychozy przed egzaminem. Ojciec Dyrektor.
      • mmaupa Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 30.05.08, 15:00
        > Płacenie kartą w kasie, kiedy się spieszę.

        Ale chyba o wiele szybciej jest zaplacic karta niz szukac drobnych na dnie
        plecaka do ktorego juz sie wladowalo w pospiechu polowe zakupow (dreszczyk
        emocji: bedzie to 50gr? nie bedzie? moze trzeba bylo nie brac czekolady?).
        Chyba ze irytuje Cie Twoja wlasna karta.
        • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 30.05.08, 15:11
          ja to zrozumialem jako wlasna karte :) jeszcze a propos kasy to nie lubie (ale
          na to nic nie poradze), kiedy kasowanie na kasie odbywa sie szybciej niz jestem
          w stanie przerzucac towar z powrotem do wozka i mam wrazenie, ze wszyscy za man
          sie irytuja, ze blokuje im kase zbierajac zakupione towares :)
          • kaliope3 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 30.05.08, 15:27
            Ha!To mój problem!Zawsze zastrzegam sobie żeby pani kasjerka wrzucała moje
            zakupy jakoś na bok,żebym mogła je sobie spokojnie popakować a nie trzęsącymi
            rencami wrzucać jak popadnie do plecaka(ziemniaki na jajka np)pod ostrzałem
            czerwieniejących z furii współkupowaczy.
            • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 19:48
              chcialem sie pochawalic, ze dzisiaj pierwszy raz skorzystalem z samoobslugi przy
              kasowaniu, znaczy skanowaniu. taka karte sobie trzeba wyrobic i wtedy sie bierze
              czytnik, cos jak pilot do telewizora, ale starego typu, bo ciezki jak diabli, i
              sie skanuje. najsamprzod szlo mie nielekko, wrecz jak po grudzie, ale jakas mila
              starsza pani wyjasnila, jak nalezy tym laserem po kodach smigac, i potem sie
              wyrobilem. a wtedy przy kasie (dedykowanej!) to nawet nie trzeba nic wyciagac,
              chyba ze losowa kontrola uczciwosci :), i szurrrr, zalatwione. ale tylko jedna
              siec ma cos takiego, taka francuska na C (w Polsce tez jest, dlatego mowie -
              moze tez to wprowadzili).
        • marajka Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 30.05.08, 19:02
          O nie. Wyciąga taki kartę, zapomina PINu, źle wciśnie, zapomni zielonego, operacja anulowana...Ja do takich mam pecha.
          • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 30.05.08, 21:22
            aha. to nie ja, nauczylem sie obslugiwac pady jedna reka (w garsci trzymam
            pinpad, kciukiem dusze guziki - jak gra wideo, a co :)
            a z tym zielonym to nic nie rozumiem - niektore chca, zeby wciskac, inne same
            sie domyslaja, ze po pieciu cyferkach jest OK.
            • alitzja Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 00:45
              To ja trochę zboczę z opowieści motoryzacyjnych, ponieważ właśnie
              wróciłam z koncertu, na którym przypomniałam sobie, co jeszcze mnie
              potwornie irytuje. Otóż są to młodzieńcy (na ogół), którzy nie
              bacząc, że przebywają raczej w ścisku, skaczą i potrącają wszystkich
              wokół. I do tego - fuj, to jest nawet nie irytujące, tylko ohydne -
              zazwyczaj są mocno spoceni i tym mokrym cielskiem dotykają innych,
              zostawiając na ich skórze ślady swojego potu. Bleee...

              (a koncert był przecudowny, swoją drogą)
      • onion68 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 16:42
        > Pies wielkości młodej krowy, spuszczony ze smyczy, bez kagańca- NIE G
        > RYZIE. Nie ugryzł jeszcze, nie znaczy, że nie gryzie.

        O tak, dzisiaj podczas porannej przebieżki spotkałam kilka osób z psami. Żaden
        nie miał kagańca, nie wszystkie były na smyczy. Za to wszystkie wykazywały
        niezdrowe zainteresowanie biegnącą osobą. Apogeum - wątły facecik z paniką w
        oczach przytrzymujący wielkie bydlę i krzyczący: "no biegnie pani, biegnie"
        (przedtem zwolniłam, zastanawiając się, czy to aby nie ostatnie minuty moich
        piszczeli). Uch!
    • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 30.05.08, 11:18
      moja najnowsza, ale juz dosyc dluga (z przerwami) irytacja to sluchawki do mp3
      walkmana. otoz te oryginalne, dostarczane z onym sa typu "dousznego" i na
      codzien daja rade, ale juz np. na silowni nie, bo wypadaja z uszu kiedy sie
      truchta na biezni, i nie sa w stanie zagluszyc otoczenia, tzn. muzyki do
      rozmaitych aerobikowych hopsa-sa :)
      wobec tego nabylem sluchawki earplug, co sie je wtyka jak zatyczki. najpierw
      przez dluzszy czas bylem w siodmym niebie, a potem zaczely sie irytacje - bo sie
      zepsuly, tzn. przestala kontaktowac lewa. poszedlem do sklepu, ze niby gwarancja
      2 lata i tam sie dopiero zirytowalem, bo mi oswiadczono, ze to jest "material
      eksploatacyjny" (nie wiem jak to dokladnie nazwac po polsku, ale chodzilo o cos
      takiego jak tonery, papier czy plyty cd-r) i gwarancji nie ma. zeby nie
      przedluzac: po wymianie maili z europejska centrala firmy i lokalnym importerem
      (rozmiauczalem sie w glos nad moja krzywda i przy okazji naskarzylem na sklep, a
      co! skoro polityka firmy to "lifetime warranty, no questions asked", co prawda w
      USA, ale UE tak czy siak gwarantuje 2 lata gwarancji...) dostalem nowe. i znow
      bylo slodko az do wtorku trzy dni temu, bo znow mi sie cos przerwalo w lewym
      kabelku i teraz nawet mi sie nie chce kombinowac z gwarancja (chyba juz uplynela
      nawet), sluchawki zwykle mnie draznia, a te zatyczkowe sa sporo drozsze (i co
      najbardziej mnie drazni, w USA kosztuja 1/2, slownie polowe tutejszej ceny).
      and that's what really grinds my gears.
    • czekolada72 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 30.05.08, 13:39
      no trudno, tez cos dorzuce:
      - kierowcy parkujacy jak krowa na granicy - zamiast zajac jedno
      miejsce - tarasuja 2, a nawet trzy, wrrrrrrr
      - rowerzysci, ktorzy na zakrecie, zhjezdzaja z chodnika, ktorym nie
      powinni jechac wprost na ulice, pod moje autko, kiedy to ja
      mameidentne pierwszenstwo
      - piesi wymuszajacy sobie przejscie na srodku ulicy
      - "dowxcipni" panowie, ktorzy przechodzac przejsciem stukaja w maske
      stojacych na czerwonym swietle autek, w tym takze mojego, wrrrrr
      - starsze, zmeczone zyciem panie, ktore zyc, chodzic i stac nie maja
      sily, ale zadeptac wsio stojace na drodzeby dopasc upatrzone miejsce
      w mpk - jak najbardziej (upatrzone!, nie najblizsze)
      - panie jw, tratujace ciezarne kobiety
      - sprzedawczynie, obrazone, ze ktospo cos wszedl do sklepu
      - sprzedawczynie, obrazone, ze ktos wszedł do sklepu i nic nie kupił
      - Biura Obsługi Klienta/Abonenta
      - strajkujacy, ktorych strajk nie jest skierowany przeciwko
      pracodawcy, wrrrr
      to chyba tyle na razie ;)
      • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 30.05.08, 15:09
        "- piesi wymuszajacy sobie przejscie na srodku ulicy"

        tak!!! dusilbym gadow golemi rencami, chociaz czasem tez tak przelaze (odkad
        jezdze, zdecydowanie mniej, nadkladam drogi do zebry nawet). wylezie taki na
        linie rozdzielajaca oba kierunki i nie wiadomo - hamowac, bo wylezie,
        przepuscic, bo idiote zabije cos z naprzeciwka, niech juz lepiej zejdzie z tej
        ulicy, wrrrrrrr...!
        • marajka Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 30.05.08, 19:04
          Oj, sama tak nieraz robię na przejściu. Ile można stać? Jest przejście dla pieszych, aj jestem piesza i jak się kulturalny nikt nie znajdzie, to nie wchodząc kierowcom pod koła, można czekać do śmierci.
          • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 30.05.08, 21:20
            na przejsciu to tak, zreszta to ty masz na nim pierwszenstwo. o ile tylko nie
            wskakujesz pod kola tym zlosliwcom, to masz slusznosc :)

            chodzilo o miejsca, gdzie przejscia nie ma (albo jest, tylko 10 metrow dalej, to
            po co dreptac). wtedy taki delikwent wychodzi na srodek ulicy, bo nawet
            kurcgalopkiem nie da rady zaliczyc calej za jednym zamachem, i stoi wyczekujac
            wlasciwej chwili. stoi na jezdni, tylko akurat po jego stronie nic nie jedzie.
            pytanie: co mam zrobic jako kierowca? przepuscic? znaczy spowodowac zagrozenie w
            ruchu, hamujac znienacka (tutaj to nie problem, wszyscy maja refleks jak jakis
            Kubica czy inny Schumacher, w zadek raczej nie wjada :)?
            • metwoh Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 16:31
              Trąbić, panie Ferdku. A jak próbuje ominąć, to w mercedesie jest
              taki celownik. No i zawze możesz drzwiami dziada zahaczyć.
            • marajka Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 16:43
              A rozjechać gada!
              • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 19:43
                no niby w prawie bym byl, bo wlazl na jezdnie w miejscu niezdatnym do tego, ale
                co potem? rozjade idiote, bede odpowiadac jak za porzadnego czlowieka :)
                przypomnialo mi sie jeszcze cos w sprawie trabienia. otoz czasem sie zdarza, ze
                ktos przede mna nie zauwazy, ze mamy juz zielone, i nadal zajmuje sie swoimi
                sprawami. wiec ja wtedy robie takie "bip-bip" jak Strus Pedziwiatr, i
                czesto-gesto nawet podnosza lapke do gory, ze niby dziekuja. natomiast sa tacy,
                co w podobnej sytuacji opieraja sie chyba calym ciezarem na klaksonie. nie dalej
                jak pare godzin temu stoje sobie na czerwonym i nagle slysze taki przeciagly
                ryk, jakby ktos slonia ciagnal za ogon (ciagnikiem dla wiekszego efektu).
                rozgladam sie spanikowany, a tu wlasnie ktos mial ruszac (ale nie ja) i ten za
                nim mu zatrabil. ile fabryka dala mu zatrabil. co za ludzie...
    • szprota Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 14:28
      Po spotkaniu klasowym: denerwują mnie baby, które nie umieją mówić na inny temat
      niż dzieci i ciążowe przejścia. Ja się domyślam, że pojawienie się dziecka to
      jedno z najwazniejszych wydarzeń w życiu, ale mogę wysłuchać raportu o stanie
      zdrowia i samopoczucia, pogratulować, a nie za każdym razem wysłuchiwać relacji,
      o której dziecko się obudziło i kiedy się uśmiechnęło i w którym trymestrze
      najbardziej chce się spać.
      Drażni mnie również jakieś typowo "polackie" podejście do spotkań po nawet nie
      latach, a miesiącach: że trza się załoić do imentu. Wiem, że jestem dziwoląg, bo
      nie piję w ogóle, ale na co dzień przebywam wśród ludzi, którym alkohol
      towarzyszy mniej więcej tak, jak każdy inny artykuł spożywczy - lampka wina do
      obiadu, puszka czy dwie piwa pod meczyk. Nikt nie robi z samego faktu
      zaprawienia się jakiejś pieprzonej celebry, bo takie klimaty to się łapało w
      liceum, gdy się człowiek zerwał ze smyczy rodziców. A koledzy z klasy ewidentnie
      z tego nie wyrośli. Szkoda, bo na trzeźwo to sympatyczni, ciekawi ludzie i
      chętnie bym sobie z nimi pogawędziła. Ale nie pobełkotała :/
      • metwoh Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 16:38
        No to nieźle się bawisz. Szczególnie jak taki bujający ssię do tańca
        poprosi i zionie gorzałką skrzyżowaną ze śledzikiem.
        Nic, tylko się napić z rozpaczy.
        Ciekawe, czy zajrzysz, bo podobno jestem skasowany u Ciebie. Ale
        stawiam, ze jednak przeczytasz.
      • szprota Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 16:59
        Aha, i jeszcze nie lubię, jak moja mama, mieszkająca piętro niżej we wspólnym
        domku, postrzega otwarte u mnie okno jako ustawienie w tlenie statusu "chętnie
        pogadam" (gdy ja tymczasem chcę się oddać poobiedniej drzemce np.)
        • onion68 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 18:51
          A ja, też w związku z rodzicielką, powiem, że irytują mnie nieproszone rady.
          • anutek115 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 19:16
            O, mnie też, mnie też! Zwłaszcza w temacie "jak powinno się wychowywać męża", bo
            w temacie wychowania dzieci chwilowo dano mi od porad odpocząć.
            • onion68 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 20:26
              Skąd wiedziałaś ?! ;-)
          • szprota Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 19:30
            onion68 napisała:

            > A ja, też w związku z rodzicielką, powiem, że irytują mnie nieproszone rady.
            Tak, mnie również. Z tym, że z radami to jeszcze umiem sobie przetłumaczyć, że
            to z troski i od tego jest Mamą, żeby się troszczyła, więc się zżymam, ale
            dzierżę. A tego "Katarzyna...!" właśnie w chwili, gdy pięć minut temu
            rozmawiałyśmy i już mi się udało popaść w drzemkę lub smakowity wątuś na forum -
            nie.
        • metwoh Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 12:13
          No to może pora przeciąć pępowinę i wyprowadzić się na swoje.
      • anutek115 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 19:12
        No to jest nas dwie, i to w obu kwestiach :-). Co prawda po moim pierwszy
        porodzie, który się odbył w wyjątkowo koszmarnych i traumatycznych
        okolicznościach po drugim, wykonanym szybko, sprawnie i z pieśnią na ustach taka
        byłam z tego powodu uszczęśliwiona, że pewnie parę osób zamęczałam opowieściami.
        Ale juz mi przeszło :-).
        Za to jeśli chodzi o alkohol, to nie rozumiem idei, że on musi byc, aby zabawa
        była udana. Zazwyczaj, gdy wygłaszam taką opinię otzrymuję urażone spojrzenie i
        parę uwag o abstynentach, którzy sami się bawić nie umieją i innym nie
        pozwalają. Ja zaś nie jestem abstynentem. I bawic się umiem. Ale mój pogląd na
        dobrą zabawę różni się dość diametralnie od wizji urżnięcia sie do
        nieprzytomnosci i chóralnego wykonywania dwóch pierwszych wersów utworu o
        góralu, który powinien wracać na ojczyste hale
        • szprota Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 19:32
          Ja jestem abstynentką, ale znajomi mi świadkiem, że bawić się umiem. Co najwyżej
          nieco wolniej się rozkręcam, ale za to wszystko nazajutrz pamiętam :P
          • anutek115 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 19:57
            szprota napisała:

            > nieco wolniej się rozkręcam, ale za to wszystko nazajutrz pamiętam :P
            Zupełnie jak ja :-). Także to, co inni woleliby, bym zapomniała :-))).
            • szprota Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 20:09
              Powstała w mej głowie śmiała teoria, że ci, którzy lubią sobie porządnie wypić
              nie lubią abstynentów na imprezach właśnie z tego powodu. Nie, że psują zabawę,
              tylko, że nie daj Bóg, wszystko taki zapamięta i może jeszcze przekaże, gdzie
              nie trzeba.
              • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 20:44
                mysle, ze to uzasadniona teza :) to sie nazywa "kto nie pije, ten kapuje" :)
                glupie, ale chyba dosc popularne.
                • idomeneo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 21:03
                  Ja nie jestem abstynentką, ale za bardzo rozumiem, na czym miałaby polegać
                  zabawa z upijania się. No chyba, że ktoś jest masochistą.
                  • idomeneo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 21:11
                    miało być: "nie za bardzo rozumiem"
                  • szprota Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 21:18
                    Albo, co dużo bardziej prawdopodobne, ktoś ma problem.
                    Ja ze swoim konikiem terapii uzależnień jestem ciut przeczulona, gdy pada w
                    pubie to sakramentalne (sakramenckie czasami!) pytanie: -A ty co, nie pijesz?
                    Wiadomo, odpowiadam: -Nie, nie piję, w ogóle.
                    -Ale piwka małego nawet? / Aha, znaczy się wódkę łoisz? / Bierzesz jakieś leki?
                    Ja: -Nie, po prostu nie piję.
                    I tu, jeśli rozmówca ma problem, według mnie, rzecz jasna, zaczyna drążyć: -Ale
                    tak nic a nic? Ale dlaczego?
                    A jeśli nie ma, to mówi: -Aha.
                    Opcjonalnie wzrusza ramionami. Mój przyjaciel zareagował: -Super. Ja nie jem mięsa.
                    • idomeneo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 21:35
                      Szprota, rozumiem, że Ty jesteś fachowcem od uzależnień, ale sama tak amatorsko
                      też na to kiedyś zwróciłam uwagę, że to jest jakoś dziwne i nie w porządku, że
                      ludzie którzy nie piją w ogóle (albo akurat nie mają ochoty na alkohol) w
                      okolicznościach towarzyskich często muszą się z tego tłumaczyć. Właściwie
                      dlaczego? W Polsce ta presja wydaje mi się tez znacznie silniejsza niż w
                      Stanach, tu ludzie raczej właśnie powiedzą "aha" i przejdą nad tym do porządku
                      dziennego.

                      Tak sobie jeszcze myślałam, że jest trochę takich wymówek zrozumiałych dla tych,
                      którzy oczekują tłumaczeń - na przykład: jestem w ciąży, biorę leki, prowadzę
                      samochód, moja religia mi nie pozwala (chociaż to akurat raczej nie w Polsce).
                      Ale już powiedzenie "jestem niepijącym alkoholikiem" to byłby w Polsce, tak
                      myślę, dowód dużej odwagi, pewnie niełatwo przychodzi wyznanie czegoś takiego.
                      Więc tym bardziej stwarzanie takiej presji na tłumaczenie się wydaje mi się nie
                      tylko nietaktowne, ale czasami wręcz szkodliwe.
                      • szprota Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 31.05.08, 21:59
                        Mój znajomy otwarcie mówi, że jest właśnie trzeźwiejącym alkoholikiem. Bardzo go
                        za to podziwiam. Ale tekst "już swoje wypiłam" mówi właściwie to samo, a nie
                        obnaża.
                        • idomeneo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 00:21
                          nie wiem, czy potrafię to dobrze wyjaśnić, ale mam wrażenie, że to namolne
                          dopytywanie się o to, czemu ktoś nie ma ochoty się napić alkoholu jest w pewnym
                          sensie równie ryzykowne, jak pytanie o to, czemu ktoś jeszcze nie ma dzieci.

                          Pewnie w 99,9 procentach przypadków tych osób indagowanych to jakoś specjalnie
                          nie rusza i odbiorą to jako zwykłe wtykanie nosa w nieswoje sprawy, nietakt,
                          który można łatwiej lub trochę trudniej zbyć. Ale zawsze może się zdarzyć ten
                          setny przypadek, kiedy ktoś na przykład nie może mieć dzieci, chociaż bardzo by
                          pragnął i jest to jego/jej osobisty dramat. I wtedy takie drążenie to już nie
                          jest zwyczajne bezmyślne wścibstwo, tylko przypieranie człowieka do muru. I
                          analogicznie, ten niepijący alkoholik, jak przypuszczam, może się poczuć w
                          sytuacji bycia indagowanym fatalnie, bo ma do wyboru albo skłamać, żeby się
                          natręt odczepił albo ryzykować stygmatyzację.
                          --
                          Inside a broken clock, splashing the wine with all the rain dogs, taxi, we'd
                          rather walk.
                          • kaliope3 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 01:16
                            Idomeneo-Ty biedulko tak tu teraz sama jesteś boć to u nas już noc ciemna...Na
                            koniec dnia weszłam jeszcze no forum-patrzę że jest już coś z datą 01.06 i od
                            razu pomyślałam że to Ty!Nocne pozdrowienia!
                            A w nawiązaniu do tematu,to ja ograniczam się zazwyczaj do jednego,wyjściowego
                            drinka,albo piwa i na ogół mi to wystarcza.Głowę mam strasznie słabą,więc to
                            nawet dobrze się składa.Poza tym jakoś nie przepadam za alkoholem,ewentualnie
                            białe wino reńskie,od czerwonego mam zaraz nogi i ręce jak z ołowiu i jak
                            ostatni przedszkolak muszę zaraz iść spać:)
                            Teraz w zasadzie też byłaby już pora.
                            Dobranoc!Udanego dnia!
                            • idomeneo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 01:20
                              Kalliope, kochana! Jak miło że się odezwałaś :)
                              Miłych snów!
                              • kaliope3 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 10:17
                                :))
                          • szprota Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 01:21
                            I w jednym, i w drugim przypadku budząca ciekawość pytającego sytuacja może
                            wynikać bądź z osobistego wyboru, bądź z konkretnego stanu zdrowia. I myślę, że
                            w obu przypadkach indagowana osoba musi sobie umiejętnie dobierać przyjaciół i
                            być przygotowaną na sytuacje pytań i dziwnych komentarzy. Gdy jest to osobisty
                            wybór, jest oczywiście łatwiej się przygotować, ma się jakiś zasób argumentów,
                            które w razie można przedstawić, bądź mieć w sobie wystarczającą pewność, by w
                            ogóle do dyskusji nie dopuścić. W przypadku choroby natomiast może pojawić się
                            element niezgody na nią, walka z bezsiłą wobec stanu - na który nie można
                            poradzić i trzeba się tylko starać, by nie było gorzej (tu się raczej odnoszę do
                            trzeźwiejącego alkoholika), dbać o siebie, jak alergik nie narażać się na
                            alergeny. Wtedy może zabraknąć tej pewności. -Nie piję. -Dlaczego? -Bo jestem
                            uzależniony. -Kto ci to powiedział? Jakiś konował, który chce zbić na tobie
                            kasę? -...
                            Tak naprawdę, takimi pytaniami, które wszak prócz nieuzasadnionego wścibstwa
                            mają też podszewkę nadziei, że może zawróci się dziwoląga z tej kostropatej
                            ścieżki i jednak się napije, są dla niepijącego, zwłaszcza początkowo,
                            alkoholika, niebezpieczne. No bo, niestety, zawsze może nastąpić ten moment, gdy
                            wiary w to, że chce się być trzeźwym, bo to jedyna droga, by alkohol nim nie
                            rządził zabraknie. I co wtedy.
                            Piszę "początkującego", bo później się jednak obrasta w asertywność i łapie
                            wyczucie, komu można powiedzieć otwarcie, komu dać wykręt "swoje już wypiłem",
                            komu skłamać o antybiotykach, a na kogo wrzasnąć, żeby nie namawiał, bo jeszcze
                            raz i otrzyma gołą rzycią w pysk.

                            [znów offtopic! już schodzę z tematu]
                            • idomeneo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 01:29
                              szprota napisała:

                              > wrzasnąć, żeby nie namawiał, bo jeszcze
                              > raz i otrzyma gołą rzycią w pysk.

                              ożesz Ty! no, to się nazywa asertywność :O
                              • szprota Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 15:07
                                idomeneo napisała: > ożesz Ty! no, to się nazywa asertywność :O
                                Bogiem a prawdą to już jest raczej agresja. Cały wic polega na tym, by nie
                                dopuścić do tego, by taki znajomy wlazł na głowę i do tego stopnia był nachalny
                                z pytaniami. Ale nie zawsze się da.
                                Tak naprawdę wygaszenie Metwoha i ignorowanie jego zaczepek to też trening
                                asertywności. Dopóki mu odpisujemy, gramy jego kartami i jego regułami gry. A
                                przecież stać nas na własne.
                                [nawiązuję do niego, bo przecież widzę, jakie wątki idą w górę i jak bardzo tam
                                nie ma żadnego wpisu, który chciałabym przeczytać ;) Jestem diablo ciekawa, ile
                                czasu musi minąć, żeby do niego dotarło, że literalnie nikt nie życzy sobie z
                                nim rozmawiać. R4F pomijam, bo to z kolei klasyczny misjonarz z młotem na trolle ;)]
                                • kaliope3 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 15:49
                                  szprota napisała:

                                  > idomeneo napisała: > ożesz Ty! no, to się nazywa asertywność :O
                                  > Bogiem a prawdą to już jest raczej agresja. Cały wic polega na tym, by nie
                                  > dopuścić do tego, by taki znajomy wlazł na głowę i do tego stopnia był nachalny
                                  > z pytaniami. Ale nie zawsze się da.
                                  > Tak naprawdę wygaszenie Metwoha i ignorowanie jego zaczepek to też trening
                                  > asertywności. Dopóki mu odpisujemy, gramy jego kartami i jego regułami gry. A
                                  > przecież stać nas na własne.
                                  > [nawiązuję do niego, bo przecież widzę, jakie wątki idą w górę i jak bardzo tam
                                  > nie ma żadnego wpisu, który chciałabym przeczytać ;) Jestem diablo ciekawa, ile
                                  > czasu musi minąć, żeby do niego dotarło, że literalnie nikt nie życzy sobie z
                                  > nim rozmawiać. R4F pomijam, bo to z kolei klasyczny misjonarz z młotem na troll
                                  > e ;)]
                                  Ja sobie wypracowałam metodę prostą(po moim ugięciu się i zbojkotowaniu własnego
                                  apelu).By nie karmić trolla wystarczy uświadomić sobie jak BARDZO on czeka na te
                                  nasze ochłapy.I już!
                                  No chyba że pojawi sie misjonarz,tudzież inna litościwa dusza;)
                                • onion68 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 16:37
                                  > Tak naprawdę wygaszenie Metwoha i ignorowanie jego zaczepek to też trening
                                  > asertywności. Dopóki mu odpisujemy, gramy jego kartami i jego regułami gry. A
                                  > przecież stać nas na własne.

                                  Dokładnie.
                                  Wiecie, wyobraziłam sobie jak ktoś natrafia na to forum, tak jak ja kiedyś,
                                  zaczyna czytać i widzi ten szlam w wątku "agenci". Choć jestem pewna, że autorka
                                  wątku nie miała żadnych złych intencji, a do żenujących przepychanek z
                                  wycieczkami osobistymi może doprowadzić każdy temat, nawet najbardziej
                                  trywialny, jak prasowanie. Jak ktoś do tego dąży.
                                • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 17:01
                                  e tam, misjonarz. zwykly wiedzmak-wannabe, drazliwy ponad ludzka miare :)
                                  ale tera nie czas na to, bo wkrotce sie okaze, co mi wyszlo z proby podrobienia
                                  kolejnego srodziemnomorskiego dania. obym nie pekl jak jaki smok :D
                                  • anutek115 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 18:55
                                    ready4freddy napisał:

                                    > wkrotce sie okaze, co mi wyszlo z proby podrobienia
                                    > kolejnego srodziemnomorskiego dania. obym nie pekl jak jaki smok :D

                                    Daj koniecznie znać, co to było takiego, i czy przetrwałeś w stanie względnie
                                    nienaruszonym?
                                    • ready4freddy Re: irytacje srodziemnomorskie - off topic 01.06.08, 19:13
                                      juz daje znac, jako ze przetrwalem i nawet jestem bardzo z siebie zadowolony.
                                      byla to mianowicie tzw. parmigiana z baklazanow, a po ludzku mowiac taka...
                                      hmmm, zapiekanka? no, bierze sie baklazana, kroi w plasty, te plastry smazy, a
                                      potem robi warstwy w naczyniu zaroodpornym - baklazan, mozzarella, sos
                                      pomidorowy, tarty parmezan i tak w kolko. i to sie wsadza do pieca na trzy
                                      zdrowaski, wroc, na czas jakis :) jedyna wada jest taka, ze nie mam bladego
                                      pojecia co zrobic, aby poprawic estetyke. bo w smaku rewelacja, natomiast z
                                      wygladu to taka paciaja troche, o ile wyjac z naczynia na talerz. troche to tez
                                      wina nadmiaru sosu pomidorowego, tudziez mojego raczej artystycznego niz
                                      inzynierskiego podejscia "na oko, ale kreatywnie" :D ale to detal, grunt, ze
                                      wyszlo nienajgorzej :)
                                      • lezbobimbo Re: irytacje srodziemnomorskie - off topic 02.06.08, 17:54
                                        ready4freddy napisał:
                                        > byla to mianowicie tzw. parmigiana z baklazanow, a po ludzku mowiac
                                        >taka... hmmm, zapiekanka?

                                        To brzmi jak moussaka, tylko bez miesa i po wlosku a nie grecku :)
                                        (pardoneri za offtopico;)
                                        • ready4freddy Re: irytacje srodziemnomorskie - off topic 02.06.08, 18:34
                                          no prawie.. poza tym, ze w moussace nie ma sera :D na wiki pisza, ze moussaka
                                          jest podobna do caponaty, ale to tez zly trop, bo caponata jest z warzyw i nie w
                                          warstwach, a raczej w kawaleczkach.
                                          jak zwal, tak zwal, dobre bylo :)
                                • idomeneo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 18:16
                                  aż się zaczęłam zastanawiać, jak by to miało technicznie z tą rzycią wyglądać -
                                  bo własną to chyba ciężko? Chyba trzeba by złapać jakąś osobę trzecią i jej
                                  rzycią przyłożyć natrętowi?
                                  • szprota Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 19:14
                                    Właśnie dlatego tak lubię to powiedzonko, że budzi mnóstwo radosnych
                                    plastycznych wyobrażeń. Chociaż ja akurat miałam wizję własnej. Szybko seblekam
                                    galoty, odwracam się i robię wyskok. Coś w tym stylu.
                                    • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 20:01
                                      i koniecznie z polobrotu, jak Chuck! :)))
                                      • szprota Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 20:21
                                        Z półobrotu to bym zabiła, a tu chodzi o to, by delikatnie skarcić...
                                        • idomeneo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 20:27
                                          hm, ja jednak wciąż mam wizję, żeby tak po zbójnicku jakimś kolegą zawinąć nad
                                          głową i jego rzycią plasnąć
                                          • szprota Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 21:11
                                            idomeneo napisała:

                                            > hm, ja jednak wciąż mam wizję, żeby tak po zbójnicku jakimś kolegą zawinąć nad
                                            głową i jego rzycią plasnąć
                                            OK, nie będę Cię z niej zbijała, bo i mnie urzeka :D
                          • anutek115 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 18:05
                            Mam identyczne skojarzenie (w kwestii namolnego dopytywania się o dzieci czy też
                            o powody niepicia, wyjaśniam, bo nie wiem, gdzie to mi się wklei :-)). Jako
                            wieloletnia wegetarianka dodam, że podobne nienaturalne dopytywanie się
                            zaliczałam bardzo często przy ujawnieniu mojej diety. Tak mi się wydaje, że
                            większość ludzi po prostu nie lubi, gdy ktoś od nich "odstaje" (nawet nie od
                            całego społeczeństwa, bo przecież całe społeczeństwo nie składa się z pijących
                            na umór bezdzietnych, zagryzających schabowym każdą kolejną butelczynę czegoś
                            mocniejszego, ale od ich wizji tego, co jest "normalne"). Pisałam o tym gdzieś
                            wyżej w tym wątku - bo jest to powód irytacji, i owszem, chociaż nie wiem, czy
                            do końca pozajeżycjadowej, bo w Jeżycjadzie podobne postawy
                            (inny=nienormalny=podejrzany) gdzieniegdzie prześwitują.
                            Natomiast argumentem o ludziach bezskutecznie starających się o dziecko
                            wyleczyłam moja mamę ze skłonności odpytywania młodych mężatek o tupot małych
                            stópek. Nadal, gdy sześć miesięcy po ślubie dziewczyna nie wykazuje oznak stanu
                            odmiennego moja mama (która kiedyś przyznała mi się, że wyszła za mąż głównie po
                            to by miec dzieci, i jest to dla niej najwyższe szczęście, jakie może się
                            przytrafić kobiecie) nadal roztrząsa "moga? nie mogą? są w ciąży? nie są?", ale
                            przynajmniej tylko w mojej obecności.
                            • idomeneo Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 18:26
                              Anutek, zgadzam się i myślę, że za takimi pytaniami, podobnie jak za
                              nieproszonymi dobrymi radami, o których też tu ludzie pisali, stoi głównie chęć
                              urobienia bliźniego do swojego własnego wzorca.

                              I jest w tym arogancja, która polega na tym, że nie dostrzega się drugiego
                              człowieka i nie szanuje jego wyborów życiowych (a czasem rzeczy, na które on nie
                              ma wpływu), tylko zakłada, że słuszne jest tylko to, co się samemu myśli i że
                              inni koniecznie powinni myśleć i zachowywać się tak samo.
                              • anutek115 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 18:54
                                Oooo, i jeszcze a propos urabiania bliźnich do jedynego właściwego wzorca i
                                jednoczesnie dzieci przypomniała mi się kolejna irytacja! Jako mamunia małego
                                dziecka średnio raz w tygodniu od pół roku słyszę zadane z namaszczeniem
                                pytanie: "Karmisz?". Zawsze mam wtedy ochotę odpowiedzieć: "No pewnie, że
                                karmię, przecież gdybym go nie karmiła, to by dawno umarł z głodu". Odpowiadam
                                (inaczej, w każdym razie chwilowo ;-)), i zawsze, w zależności od tego, na
                                zwolennika jakiego karmienia trafię, otrzymuję albo spojrzenie pełne aprobaty,
                                albo szereg dobrych rad, o które nie prosiłam i którymi w najmniejszym stopniu
                                nie zamierzam się przejmować...
                                • szprota Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 01.06.08, 19:59
                                  Tak, coś w tym jest. Na wspominanym przeze mnie wcześniej spotkaniu klasowym
                                  była jedna koleżanka w 6. miesiącu i dwie dzieciate, które zasypywały ją dobrymi
                                  radami chyba w każdej dziedzinie. Widziałam po jej minie, że niewiele brakuje, a
                                  wejdzie pod stół i zacznie skamleć...
        • karuuu Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 02.06.08, 10:02
          O, a mnie najbardziej, najbardziej irytują ludzie wyskakujący z pretensjami do
          innych nie mając pojęcia o istocie rzeczy.

          Vide:

          "panie zeskakujące z roweru tuż przed przejściem dla pieszych" - otóż panie te
          czynią jak najbardziej słusznie i zgodnie z prawem, rower przez przejście należy
          przeprowadzić, za przejechanie grozi mandat do pięciuset złotych.

          "rowerzysta, który nie jedzie drogą rowerową po drugiej stronie ulicy" -
          zapewniam, że ruch prawostronny naprawdę obowiązuje i na ścieżce także nie wolno
          jeździć pod prąd. Ku utrapieniu uroczo nieświadomych przepisów pieszych i
          wrednych kierowców oczywiście.

          Ludzie wyprowadzający swoją dzieciarnię na spacerki po drodze rowerowej.
          Przeważnie święcie oburzeni, że jakiś niedobry rowerzysta na nich dzwoni.
          Samochodziarze parkujący na tejże drodze. Wymuszanie pierwszeństwa przed
          rowerem. Bo przecież co on mi może zrobić?

          Oczywiście kilkaset kilogramów blachy daje przewagę, ale jeszcze kilka takich
          irytacji i zacznę imać się drastycznych środków, z rysowaniem karoserii
          bezczelnych kierowców włącznie, jak Boga kocham.
          • onion68 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 02.06.08, 10:31
            > Oczywiście kilkaset kilogramów blachy daje przewagę, ale jeszcze kilka takich
            > irytacji i zacznę imać się drastycznych środków, z rysowaniem karoserii
            > bezczelnych kierowców włącznie, jak Boga kocham.

            Wielkim hufnalem? ;-)
          • czekolada72 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 02.06.08, 11:04
            karuuu napisała:

            > O, a mnie najbardziej, najbardziej irytują ludzie wyskakujący z
            pretensjami do
            > innych nie mając pojęcia o istocie rzeczy.
            >
            Wymuszanie pierwszeństwa przed
            > rowerem. Bo przecież co on mi może zrobić?
            >
            > Oczywiście kilkaset kilogramów blachy daje przewagę, ale jeszcze
            kilka takich
            > irytacji i zacznę imać się drastycznych środków, z rysowaniem
            karoserii
            > bezczelnych kierowców włącznie, jak Boga kocham.

            No tak, Ty mozesz, a co ja mam zrobic, jaki taki przebojowiec na 2
            kołkach, majacy same prawa, oraz innych na 4 kółkach głęboko gdzies
            jedzie sobie spacerkiem srodkiem drogi, gdzie nie ma zadnej
            mozliwosci ominiecia go, nawet łamiac prawo z lewej strony i nie
            raaguje na zadne sygnały dzwiekowe, za to skutercznie przyczynia sie
            do powstania gigantycznego korka??
            Otwarta jestem na wszelkie rady!
          • ready4freddy Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 02.06.08, 11:44
            karuuu napisała:

            > O, a mnie najbardziej, najbardziej irytują ludzie wyskakujący z
            > pretensjami do innych nie mając pojęcia o istocie rzeczy.

            o, to tak, jak mnie! :) bratnia dusza :)


            > Vide:
            >
            > "rowerzysta, który nie jedzie drogą rowerową po drugiej stronie
            > ulicy" -
            > zapewniam, że ruch prawostronny naprawdę obowiązuje i na ścieżce
            > także nie wolno jeździć pod prąd. Ku utrapieniu uroczo
            > nieświadomych przepisów pieszych i wrednych kierowców oczywiście.

            o masz ci los, znow nie wyrazilem sie dostatecznie jasno, bo to ja pisalem o
            sciezce "po drugiej stronie". otoz w inkryminowanym przypadku sciezka znajduje
            sie WYLACZNIE po jednej (wschodniej) stronie aleji, i jest dwukierunkowa.
            natomiast po drugiej, zachodniej stronie jest szeroki chodnik wzdluz dlugiego
            muru, okalajacego firme, w ktorej pracuje. w murze sa co jakis czas bramy, przez
            ktore wchodzimy do pracy, a chodnikiem jezdza rowerzysci LAMIAC PRZEPISY.
            niektorzy dzwonia, niektorzy podjezdzaja znienacka i patrza potem wilkiem i
            spode lba, ze smiem sobie isc i nie ustepowac im drogi (niby jak? tylko
            wiedzmaki potrafia widziec to, co jest z tylu bez lusterka :)
            czasem na kogos wpadaja, na szczescie z rzadka, a czasem spotyka ich zasluzona
            kara, kiedy musza hamowac z calej mocy, bo chodnik w okolicach bram sie urywa i
            w bramy/z bram wyjezdzaja samochody. majac przy tym pierwszenstwo.
            no, tosmy sobie wyjasnili :) nie wiem tylko, co mam porysowac nastepnemu
            idiocie, ktory bedzie probowal mnie rozjechac. moze mu narysowac mapke, gdzie
            chodzki, gdzie ulica, a gdzie sciezka? :)
            • kaliope3 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 02.06.08, 11:59
              Ja generalnie nie mam nic przeciwko rowerzystom,mając nadzieję,że oni tez nie
              maja nic przeciwko mnie,ale są sytuacje kiedy szlag mnie trafia nagły.Osobiście
              pedantycznie przestrzegam nie włażenia im na ścieżki rowerowe,kiedy ścieżka jest
              równoległa z chodnikiem i się z nią przecina, uważnie się rozglądam czy kto nie
              nadjeżdża itp.a są takie miejsca,gdzie rowerzyści kompletnie nic nie robią sobie
              z pieszych niestety.Np taki wał przeciwpowodziowy,który jest jednocześnie
              promenadą i nie ma tam żadnego znaku że wydzielone jest miejsce szczególnie dla
              rowerzystów.Jak się chce po takiej drodze pospacerować to najlepiej od razu
              nałożyć kask(pożyczony od rowerzysty np)bo wzdłuż i w szerz w opętańczym tempie
              jeżdżą całe-bardzo przepraszam-hordy. Jeżdżą przy tym w szeregu bo oprócz pędu
              lubią też sobie pogawędzić i naturalnie jeśli chcesz przeżyć albo chociaż być
              sprawnym to najlepiej jest stanąć grzecznie na trawie i cierpliwie poczekać aż
              przejadą by po 2 minutach zrobić to samo.No przepraszam,ale jakoś nie mam wtedy
              dla nich admiracji,że tacy ekologiczni i powietrza nie zanieczyszczają...
    • czekolada72 Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 02.06.08, 11:06
      - wycieczki idace alejką pod prad
      - wycieczki idace alejką całą szerokością
      - wycieczki w ogole nie patrzace jak idą
      • ginestra Re: irytacje pozajeżycjadowe :) 03.06.08, 09:50
        Miałam się też dopisać do irytacji, pamiętam.
        Tak, to co opisujecie jak ktoś się nie liczy z innymi i blokuje różne alejki czy
        inne miejsca, to naprawdę działa na nerwy. Choć i mi czasem zdarza się jakaś
        bezmyślność typu przechodzenie przez ulicę nie w tym miejscu co trzeba, ale
        ogólnie uważam na to (też we własnym, dobrze pojętym interesie, żeby nie doznać
        uszczerbku).

        Myślę od jakiegoś czasu o czym by napisać, co mnie irytuje, bo obiecałam dopisać
        się. I chyba wiem: pewne rzeczy w kolorowej prasie. Zaraz wyjaśnię. Owszem,
        czasem lubię poczytać rozmaite pisemka u fryzjera czy coś i nawet informacje o
        tym, że ktoś schudł czy przytył, ktoś się dobrze ubrał, a ktoś źle itp. (no
        trudno, taki jest świat, że o czymś muszą pisać i choć nie popieram tego jak
        paparazzi prześladują biedne gwiazdy, to rozumiem i to, że te gwiazdy w jakimś
        sensie z wyboru znalazły się na tym świeczniku i też często chcą by o nich
        pisano). To złożona sprawa, ale ogólnie chciałam powiedzieć, że do pisemek
        generalnie nic nie mam. Natomiast w tychże denerwuje mnie to jak na przykład na
        okładce jest pokazana szczęśliwa para typu: Tomasz i Hanna Lis albo Cezary
        Pazura i jego nowa miłość albo Jan Englert i jego miłość itp. i w środku
        oczywiście wywiad i jakieś opisy, jakby nigdy nic, jak to oni się kochają i jak
        jest fajnie. To, co mnie irytuje, to właśnie ten składnik: opisywanie tego i
        pokazywanie tych zdjęć i tych okładek ___jakby nigdy nic___, traktowanie
        czytelnika jakby się wczoraj urodził, jakby nie wiedział, że ta nowa miłość to
        właśnie znalazła się w życiu tej rzeczonej gwiazdy "na zakładkę". Rozumiem, że
        ludzie mogą mieć różne problemy, że (naciągając mocno), ktoś ożenił się, a
        dopiero potem spotkał miłość swojego życia. I to jest ich sprawa i nawet lepiej
        by było to uszanować i nie oceniać, bo nie znamy bliżej sprawy itp. Ale chodzi
        mi tu (jako irytacja) o sposób pokazania tego, że to jest takie właśnie super,
        takie normalne. Moim zdaniem, nawet jeśli taka historia ma miejsce w czyimś
        życiu, to tenże człowiek raczej nie powinien się z tym obnosić, powinien jakoś
        rozumieć co zaszło i jaki to ma wydźwięk. I dziennikarze i odbiorcy też. A to co
        jest teraz daje taki przekaz, jakby ten gwiazdor mówił z okładki: "Popatrzcie,
        romansowałem latami z najlepszą przyjaciółką mojej żony, a teraz wreszcie
        zostawiłem żonę i jestem z tą drugą i jest nam fajnie, zobaczcie jaki jestem
        super!". (Że nie wspomnę o tych osobach, które przecież żyją, a muszą to widzieć
        ze wszystkich stron, ze wszystkich kiosków, zapowiedzi treści pisemek w TV itp.:
        byłe żony, dzieci itp.) To naprawdę, jak dla mnie, jest tak postawione na
        głowie, że aż bije w oczy. A zwłaszcza ta jakaś dziwna "niepisana umowa" mediów
        z czytelnikami, że wszystko jest ładnie-pięknie. A w niektórych ludziach budzi
        to konsternację i niesmak i chciałoby się wyłamać z tego trendu: "zobaczcie
        jakie cesarz ma piękne nowe szaty" i chciałoby się powiedzieć "przecież on jest
        nagi". I to naprawdę podważa jego inteligencję i inne przymioty, które chce on
        pokazywać światu zawodowo. Jeśli jest tak, że on takich prostych rzeczy nie
        widzi i nie rozumie, to kim on jest? Czy w ogóle warto wobec tego o nim pisać?
        No coś w tym sensie.
        To jest chyba jedyna irytacja poza tymi, jak wspomniałam, że ktoś stawia się nad
        kimś. Ale - tu też - jak się bliżej przyjrzeć, to ktoś stawia się nad kimś.
        A więc na to samo wychodzi.
        Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka