17.11.08, 20:00
Florkowie.
W Sprężynie pada to tylko raz, ale w poprzednich tomach, które sobie ostatnio
odświeżałam - wiele razy. Powszechne jest więc tam mówienie Grzesiowie (na
Gabę i Grzesia mówi tak nawet Mila), Robertowie czy Bernardowie.

Może i tak się mawia w POznaniu, nie wiem, ale drażni mnie to strasznie, tak
jak w latachpo 50. w USA, gdy dajmy na to na Jane, żonę Roberta Smitha mówiło
się Mrs Robert Smith.

Nie można powiedzieć Strybowie na tych Grzesiów nieszczęsnych? Takie to
patriarchalne
--
Obserwuj wątek
    • kanga_roo Re: Florkowie 17.11.08, 20:24
      może tak się mawia w Poznaniu, ja nie słyszałam :-)
      natomiast kojarzę poniższe formy:
      - używanie imion (np. Patrycja i Florek)
      - używanie nazwiska (Górscy)
      - używanie przezwiska jednego z małżonków w odniesieniu do obojga
      (czyli w tym przypadku np. Baltony, u Baltonów, z Baltonami :-)))
      ale to ostatnie z lekka niepoprawne gramatycznie, więc Autorka z
      pewnością by tak nie napisała. byliby co najwyżej Baltonowie, a to
      jest właśnie ta forma patriarchalna, która drażni. mnie to po prostu
      źle brzmi.
      • mankencja Re: Florkowie 17.11.08, 20:28
        > - używanie przezwiska jednego z małżonków w odniesieniu do obojga
        > (czyli w tym przypadku np. Baltony, u Baltonów, z Baltonami :-)))
        > ale to ostatnie z lekka niepoprawne gramatycznie, więc Autorka z
        > pewnością by tak nie napisała. byliby co najwyżej Baltonowie, a to
        > jest właśnie ta forma patriarchalna, która drażni. mnie to po
        prostu
        > źle brzmi.

        do glowy przyszlo mi wlasnie "pulpety"
        • kanga_roo Re: Florkowie 17.11.08, 21:02
          Pulpety są boskie!
          • ready4freddy Re: Florkowie 17.11.08, 22:00
            w weekend jedziemy na grilla do Pulpetow :DDD
    • dakota77 Re: Florkowie 17.11.08, 20:33
      Akurat w ktoryms tomie jest wspomniane, ze Mila na Gabe i Grzesia mowi
      Gabrysiowie:-).
      A na pare tak sie mowi do dzis nie tylko w Poznaniu.
    • sir.vimes Re: Florkowie 17.11.08, 21:22
      A mi bardziej przeszkadza, że bodajże Grześ do bodajże Ignaca (książkę już
      puściłam w obieg więc nie sprawdzę, przepraszam) mówi, ze Gabrysia jest u Górskich.

      Chodzi o siostrę Gabrysi i córkę Ignaca a nie jakąś panią Górską przecież o
      której prócz nazwiska się nic nie wiem - no jak można tak powiedzieć??? Ja jakoś
      nigdy nie mam kłopotu z powiedzeniem , że ktoś jest u "Mariolki i Heńka" , moi
      znajomi też nie wspominają o nikim jako o Heńkowej czy Kowalskich...

      O osobach obcych - jasne, że powiem państwo Kowalscy (jeśli rzeczywiście oboje
      noszą to nazwisko) ale o znajomych czy rodzinie???? A już "Maćkowie" itp to w
      ogóle absurd.
      • ready4freddy Re: Florkowie 17.11.08, 21:59
        nie, dlaczego... zartobliwie mozna tak przeciez powiedziec, nie przesadzajmy :)
        zdarza sie (w sensie: znam z zycia :)
        • sir.vimes Re: Florkowie 18.11.08, 09:12
          żartobliwie - raz na ruski rok, nie częściej.
          • ready4freddy Re: Florkowie 18.11.08, 11:48
            przymusu nie ma :) ale mozliwe to jest, i czasem sie spotyka, rowniez u Bominkow :)
    • laura-gomez Re: Florkowie 17.11.08, 22:34
      O przepraszam, Mila mówiła Gabrysiowie
      • sowca Re: Florkowie 17.11.08, 22:42
        No właśnie, Mila mowiła Gabrysiowie :) Poza tym nie ma nic dziwnego
        w tym, że Grześ mówił "u Górskich". Tak jest krócej i wygodniej i
        nie ma się co czepiać. Ja często mówię, gdy idę do zaprzyjaźnionych
        sąsiadów, że idę do Nowaków czy Krawczyków. Mówię tak nawet wtedy,
        kiedy odwiedzam mojego brata i jego żonę: jadę do Sów.
        • yowah76 Re: Florkowie 17.11.08, 23:32
          Ja o moim przyjacielu z dziecinstwa do dzis mowie po nazwisku,
          chociaz bezposrednio do niego po imieniu, a nazwisko i tak zmienil w
          miedzyczasie z jakis tam przyczyn;) Ale w pewnm momencie mialo sie
          tak do pieciu znajomych Rafalow bodajze i jakos ich trzeba bylo
          rozroznic.
          • asia-fb Re: Florkowie 17.11.08, 23:35
            ja po nazwisku mówię do kuzynki własnej jednej i drugiej, czasem sama do siebie
            (jak musze się zmobilizować. Ciekawostka, używam wówczas nazwiska rodowego,
            jakoś mi bardziej leży), a także do przyjaciół - w zasadzie jest to jakiś objaw
            czułości ;))
            Plus jeden kolega, którego wszyscy po nazwisku tytułują, więc jak ktoś używa
            imienia, to nie za bardzo wiadomo, o kogo chodzi ;)
            • anutek115 Re: Florkowie 18.11.08, 09:19
              Ja do siebie tez mówię po nazwisku! I zdarza mi się powiedzieć, że idę "do
              Nowaków", ale zawsze, jak ostatnio zauważyłam, w wypadku kolezanek uzywam
              nazwiska rodowego. Nie z feminizmu, tylko z nawyku, koleżanki znam co niektóre
              od ósmego roku życia, za mąż wyszły, powiedzmy, pięć lat temu, nie miałam dość
              czasu, by się przestawić ;-).
              Ale siostre jednak tytułuję po imieniu i szwagra też, nie wyobrażam sobie, by
              móc o nich powiedzieć "przyszła kartka od Stefanów" :-))).
          • sir.vimes Re: Florkowie 18.11.08, 09:15
            po nazwisku faktycznie mówię do kilku osób - bo oni sami tak lubią i o sobie
            mówią. O ich partnerkach/ach mówię jednak ICH imieniem - czyli Kowal i Mariolka
            a nie Kowalowie.
            Raz ktoś się do mnie zwrócił nazwiskiem męża i nie widziałam o kogo chodzi.
            Zresztą - i tak mam swoje nazwisko więc jak najbardziej mogłam nie wiedzieć;P
            • niq_miejski Re: Florkowie 14.12.08, 11:40
              Podobnież i ja, mam własne nazwisko, bardzo rzadko mówię o znajomych używając
              "nazwiska kolektywnego", z jednym wyjątkiem - moi przyjeciele geje, będący od
              lat parą, ale "na kocią łąpę" (chętnie by się zalegalizowali ale w Polsce nie ma
              takich możliwości) nazywani zawsze są przeze mnie nazwiskiem jednego z nich
              (tego, którego znalłam jako pierwszego z pary), w wersji "Kowalowie" (to nie
              jest ich prawdziwe naziwsko, tylko przykład gramatycznie odpowiedni)
    • le-lutki Re: Florkowie 18.11.08, 09:49
      Eee, ja tam jestem przyzwyczajona, bo w moim domu rodzinnym (Krakow)
      tak sie praktykowalo :) I nie bylo w tym nic ponizajacego, a wrecz
      przeciwnie - duzo ciepla. Ale rozumiem, ze to indywidualnie sie
      odbiera.

      Za to we Francji, w ktorej mieszkam, do tej pory stosuje sie M et
      Mme dajmy na to André Levallois. :) W kazdym pismie, na kazdej
      wizytowce i na kazdym rachunku :))

      le-lutki
    • amelia007 Re: Florkowie 18.11.08, 11:15
      Akurat mnie to nie razi, poniewaz u mnie w rodzinie tak sie wlasnie
      mowi - Jankowie to rodzina mojego wujka, natomiast Malgosiowe -
      mojej mamy.
      Co do Grzesiow/Gabrysiów, to akurat mnie to troche zdenerwowalo,
      okreslenie "Gabrysiowie" dobitnie pokazywalo miejsce Grzesia w domu
      Bominków. W Sprezynie Grzesio jest calkiem calkiem :DD
      • hopdoprzodu Re: Florkowie 18.11.08, 11:53
        Mnie wydało się to zupełnie naturalne, bo nawet moja teściowa mówi o mnie i moim
        mężu "Jaśkowie", np. spotkanie u Jaśków. I uważam, że to urocze jest!
        • truscaveczka Re: Florkowie 18.11.08, 15:32
          Dokładnie tak - Rafałom urodziło się drugie dziecko, a Maćki w końcu ślub biorą
          - tak u nas w domu to funkcjonuje i też to lubię, nie kojarząc tego zupełnie z
          Mrs Robert Smith ;)
          • kanga_roo Re: Florkowie 18.11.08, 18:37
            ale, jak napisała Truscaveczka, Maćki ślub biorą a nie Maćkowie.
            tak, jakby imię awansowało w przypadku małżeństwa (rodziny) na nazwę
            gatunku :-)))
            natomiast Maćkowie oznacza jednak Maćka z Maćkową (żoną). i dla
            niektórych z nas brzmi staromodnie. nawiasem mówiąc, znalazłabym w
            Sprężnie więcej zwrotów brzmiących staromodnie. to nie krytyka,
            używanie tego typu sformułowań ma swój urok, ale jednak na co dzień
            nie spotyka się ich w takim stężeniu.
    • filifionka-listopadowa Re: Florkowie 18.11.08, 20:06
      Najczęściej spotykam się ze stosowaniem nazwisk, czasem tylko jacyś Grzesiowe
      wyskoczą (w przypadku kilku par o tym samym nazwisku). Osobiście uwielbiam
      tworzyć przezwisko z obojga imion. Kasiotomkowie, Monikopawły. Cudownie to
      brzmi: "Jestem u Alicjobartków" :)
      • julus_d Re: Florkowie 14.12.08, 10:01
        Z tego, co ja wiem, to po nazwisku mówi sięo znajomych, a po imieniu o rodzinie.
        No bo trudno mówić "Nowakowie" gdy jest np. czterech braci ;) Co prawda Borejkom
        to nie groziło, bo każda rodzina nosiła inne nazwisko, to mimo wszystko uważam,
        że forma Grzesiowie, byłaby lepsza ;)
      • niq_miejski Re: Florkowie 14.12.08, 11:31
        Ja też bardzo lubię tę formę - Asiopiotry, Basiokrzysie, albo wersja skrótowa:
        Jodarki
    • panna.bennet Re: Florkowie 14.12.08, 11:42
      W POznaniu zdecydowanie używa się takich określeń, ale powyżej 60-tego roku życia ;)
      Moja babcia np. mówi "Jurkowa" albo "Józiowa" na rozmaite zamężne członkinie
      rodziny i ni w ząb nie może zrozumieć naszego feministycznego oburzenia, nawet
      uwag "ja to jestem najwyżej Haniowa". Ale u młodszych osób tego nie zaobserwowałam.
    • a_weasley Co ja mogę za to? 14.12.08, 11:55
      troppo_bella napisała:

      > odświeżałam - wiele razy. Powszechne jest więc tam mówienie
      Grzesiowie (na
      > Gabę i Grzesia mówi tak nawet Mila), Robertowie czy Bernardowie.

      > Może i tak się mawia w POznaniu, nie wiem,

      Ja nie wiem, jak się mawia w Poznaniu, nie zwróciłem uwagi. Na pewno
      we Warszawie jest przyjęte nazywać małżeństwo względnie inną parę
      liczbą mnogą imienia czy ksywy faceta (niekiedy tworzoną jak od
      rzeczownika nieżywotnego, np. przyjdą Miśki).
      • ginny22 Re: Co ja mogę za to? 14.12.08, 13:26
        A to chyba zależy od pary. Znam takie, o których faktycznie mówi się
        zbiorczo nazwiskiem/ksywką faceta, znam takie, o ktorych mówi się
        wyłącznie imionami ("Idę do Jasia i Małgosi"), a także takie, do
        których przylgnęło zbiorczo nazwisko panieńskie zony, bo
        poręczniejsze w uzyciu. Liczebność trzech podgruo zbliżona.
        • a_weasley Re: Co ja mogę za to? 14.12.08, 13:34
          ginny22 napisała:

          > A to chyba zależy od pary.

          Jako też od środowiska.

          > Znam takie, o których faktycznie mówi się
          > zbiorczo nazwiskiem/ksywką faceta,

          W szczególności w sytuacji, gdy mówiący wcześniej znał dziewczynę.
          Aczkolwiek nie zawsze.

          > znam takie, o ktorych mówi się
          > wyłącznie imionami ("Idę do Jasia i Małgosi"),

          Tego chyba nie spotkałem.

          > a także takie, do
          > których przylgnęło zbiorczo nazwisko panieńskie zony,

          Tego też nie (nie liczę przypadków, że mąż przyjął nazwisko żony).
          Natomiast mam w okolicy dwa małżeństwa, o których mówi się
          ksywą/nickiem żony, jedno z nich nawet Tobie znane.
          Znałem też parę w wieku licealnym, o której mówiono w otoczeniu
          nazwiskiem dziewczyny, co wynikało tyleż z poręczności tegoż co z
          jej pozycji w tym związku...
    • yanga Re: Florkowie 14.12.08, 13:49
      A zauważyliście, że Gabrysia aż do ślubu z Grzesiem funkcjonowała
      jako Gabriela Borejko? Nawet jako żona Pyziaka (np. w OwR), więc nie
      można powiedzieć, że dopiero po rozwodzie wróciła do rodowego
      nazwiska. Oczywiscie mogła od razu zostać przy panieńskim, ale
      wydaje mi się to dziwne, bo jakoś po drugim ślubie zmieniła jednak
      nazwisko.
      • biljana Re: Florkowie 14.12.08, 13:56
        yanga napisała:

        > A zauważyliście, że Gabrysia aż do ślubu z Grzesiem funkcjonowała
        > jako Gabriela Borejko? Nawet jako żona Pyziaka


        > wydaje mi się to dziwne, bo jakoś po drugim ślubie zmieniła jednak
        > nazwisko.

        pierwszy ślub być cywilny, więc nieważny, nie było sensu nazwiska zmieniać.
        Dopiero po prawdziwym ślubie (kościelnym) z właściwym mężem trzba było nazwisko
        zmienic ;-)))
      • a_weasley Gabriela nie Pyziak i wcale się nie dziwię 14.12.08, 14:22
        yanga napisała:

        > A zauważyliście, że Gabrysia aż do ślubu z Grzesiem funkcjonowała
        > jako Gabriela Borejko? Nawet jako żona Pyziaka

        Jak się wychodzi za faceta, który nie chce kościelnego, bo to "za
        mocne więzy", pozostanie przy własnym nazwisku jest rozsądnym
        posunięciem.
        • dakota77 Re: Gabriela nie Pyziak i wcale się nie dziwię 14.12.08, 14:27
          Pytanie w takim razie brzmi, czemu w ogole za niego wyszla. Po takim tekscie
          powinna go wystawic za drzwi, niezaleznie od ntego, czy spodziewala sie jego
          dziecka czy nie. Nazwisko to byl jej najmniejszy problem.
          • lan-ja Re: Gabriela nie Pyziak i wcale się nie dziwię 14.12.08, 16:47
            A wyobrażasz sobie bastruka w Jeżycjadzie? No to masz odpowiedź.
            • dakota77 Re: Gabriela nie Pyziak i wcale się nie dziwię 14.12.08, 17:24
              Tak, ale mnie chodzilo o mechanizmy psychologiczne, bo normalna kobieta
              powiedzialaby mu do widzenia;-). Inna rzecz, ze jak widac normy jezcyjadowe
              nakazuja inne zachowania.
          • a_weasley Re: Gabriela nie Pyziak i wcale się nie dziwię 14.12.08, 23:53
            dakota77 napisała:

            > Pytanie w takim razie brzmi, czemu w ogole
            > za niego wyszla.

            Bo z drugiej strony liczyła, że jak się ożeni, to się odmieni?
            • dakota77 Re: Gabriela nie Pyziak i wcale się nie dziwię 15.12.08, 00:02
              Idiotka?:-P
              • lan-ja Re: Gabriela nie Pyziak i wcale się nie dziwię 15.12.08, 09:22
                Postąpiła jak większość kobiet w tej sytuacji. I tak dobrze, że jej
                nie bił. Scena na oblodzonej szosie pokazuje, że mógł bić. Bo skoro
                siedział w więzieniu (złodziej) i pił (pijak)-to cud, że nie bił.
    • nessie-jp Re: Florkowie 14.12.08, 17:12
      W mojej dalszej rodzinie tak się mówiło zbiorczo na rodziny wujów i ciotek --
      przy czym nazwa zbiorcza pochodziła od imienia tego członka rodziny, którego się
      znało lepiej. Czyli rodzina wuja Olka to były Olki, a rodzina ciotki Jadwigi to
      były Jadźki. Natomiast w bliższej rodzinie używało się raczej wewnętrznych
      ksywek, tak więc bywało się na kolacjach u Łysych (chociaż większość miała
      włosy), u Małych, u Krokodylów, u Borsuków.
      • mmaupa Re: Florkowie 14.12.08, 18:19
        U nas tak samo - szlo sie do Pawlow (rodziny stryja Pawla), ale pisalo kartke do
        Kicow (rodziny kuzynki ojca o uroczym przezwisku Kica). Z kolei para poznana
        mniej wiecej w tym samym czasie funkcjonuje jako Kowalscy (nie Antki/Ele).

        Kiedy bylam mala, straszny problem sprawialy mi nazwiska znajomych rodzicow - bo
        skoro mama mowi, ze przyjdzie Sliwinska z mezem, to wydawalo mi sie naturalne,
        ze maz tez bedzie Sliwinski. A tu klops - pan nazywal sie zupelnie inaczej, bo
        mama notorycznie uzywala panienskich nazwisk kolezanek. Kiedys popelnilam faux
        pas przy wypisywaniu zaproszen i zaadresowalam jedno do panstwa Kowalskich,
        ktorzy de facto byli Nowakami. Bardzo sie smiali.
        • kkokos Re: Florkowie 14.12.08, 18:51
          w rodzinie starszej, jako że tę w pokoleniu mojej matki i
          pokoleniach wcześniejszych mam przeogromną, mówiło się
          zwykle "kaziki" lub "kazikowie", choć to kazik się do rodziny
          przyżenił. a więc patriarchat. w rodzinie młodsze w ogóle się nie
          mówi, bo się nie znamy lub znamy bardzo słabo i nie utrzymujemy
          kontaktów (a żałuję).
          wśród znajomych są praktykowane absolutnie wszystkie wymienione w
          tych wątkach formy - od "kasia i zdzisio",
          przez "nowaki", "kowalscy" po "małgosiowie". zależy od pary, czasem
          od tego, którą osobę z pary znaliśmy wcześniej, a która
          została "doklejona", a także od tego, kto w parze dominuje. reguł
          nie ma. i wcale mnie żadna z tych form nie razi.
          • jordanpeter Re: Florkowie 15.12.08, 07:56
            Cytat: Bo z drugiej strony liczyła, że jak się ożeni, to się
            odmieni?
            --------
            O to to :D
            Gabriela z Różą są niemożliwe po prostu :P Tak łatwo "zapominają" o
            krzywdach wyrządzonych im przez facetów. Może one są tak w nich
            zakochane, że czekają tylko na sugestię, że oni mogliby do nich
            wrócić? Takie ufne, że on się zmienił, a Róża to w ogóle od razu
            chyba zapomniała, że Fryderyk olał ją, gdy była w ciąży :P
            Nieeeeeeeeee, ta świętość mnie dobija.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka