10.04.05, 17:29
Widac mam pecha i trafiam w Polsce na ludzi, ktorzy pogardliwie wyrazaja
sie o Rumunach. Mam nadzieje, ze tylko mnie (i moze kilku innym) to sie
zdarza, bo reszta obywateli w Polsce wyraza sie z szacunkiem o tej nacji.
Obserwuj wątek
    • maryna04 Re: Pech 10.04.05, 17:31
      Pomylkowo rozpoczelam nowy watek, ale spiesze sie i mam poczatki sklerozy.
    • wedrowiec2 Re: Pech 10.04.05, 17:40
      Maryno, nie masz pecha, a jedynie trafiłaś na znaczną większość polskiego
      społeczeństwasad Tych pozbawionych ksenofobii jest mniejszość. Duzo ludzi ma
      usta pełne sloganów o równości ludzi i narodów, ale wczesniej czy później
      wychodzi z nich prawdziwa natura.
      Rumunów widzą poprzez żebrzących Cyganów rumuńskich i wszystkie widoczne złe
      cechy przenoszą na całe społeczeństwo rumuńskie.
      Znam Rumunów od innej strony - jedna z wykładowczyń (gdy jeszcze studiowałam)
      prowadziła wspaniałe zajęcia, żona znajomego rodziców jest Rumunką, mąż
      kolezanki jest naukowcem, stypendystą rządu USA.
      W połowie lat dziewięćdziesiatych rozmawiałam z przedstawicielem jednej z
      międzynarodowych firm, któa dostarcza analizatory m.in. do Polski i Rumunii.
      Porównywał laboratoria i duże państwowe, i małe prywatne w obu krajach.
      Wstydził się, jako Polak, że w Rumunii, biednym, zaniedbanym kraju ludzie
      podchodzą z szacunkiem do pracy, mają jej większą kulturę, dbają o nią, a w
      Polsce...
      • bodzio49 Re: Pech 11.04.05, 06:57
        wedrowiec2 napisała:

        > Maryno, nie masz pecha, a jedynie trafiłaś na znaczną większość polskiego
        społeczeństwa.
        ----
        Gdzie ta znaczna większość? W Twojej rodzinie,kręgu znajomych, środowisku
        zawodowym? Może na jakimś innym forum bo na tym też nie.
        Wolę myśleć, że to z rozpędu, w imię solidarności z koleżanką niż przemyślane
        słowa.
        • wedrowiec2 Re: Pech 11.04.05, 21:20
          bodzio49 napisał:
          > Wolę myśleć, że to z rozpędu, w imię solidarności z koleżanką niż przemyślane
          > słowa.
          >
          Kogo, jak kogo, ale Ciebie Bodziu nie podejrzewałam, że kiedykolwiek posadzisz
          mnie o bezmyślność. Cóż, człowiek uczy się całe życie.

          • mantra1 Re: Kamforo 11.04.05, 21:25
            Sympatia - w pelni odwzajemniona. Naprawde sie ucieszylam, ze tu jestes.
            Reszty Twojego postu natomiast zupelnie nie rozumiem. No, ale w koncu nie do
            mnie byl on adresowany.
          • bodzio49 Re: Pech 11.04.05, 22:36
            wedrowiec2 napisała:

            Kogo, jak kogo, ale Ciebie Bodziu nie podejrzewałam, że kiedykolwiek posadzisz
            mnie o bezmyślność. Cóż, człowiek uczy się całe życie.
            -----
            Zła interpretacja Wędrowcze. Czasem zdarza się ludziom coś nieprzemyślanego
            powiedzieć. To nie jest to samo co posądzenie o bezmyślność. Każdemu może się
            zdarzyć pomylić się w obliczeniach smile
            A jeśli chciałaś przez to powiedzieć, że Tobie się to nie zdarza to gratuluję w
            tym przypadku optymizmu. Ja aż takim optymistą nie jestem, choć niektórzy mnie
            o to posądzają. Pozdrawiam.





    • kamfora szczęście 10.04.05, 20:34
      dochodzę do wniosku, że mam niesamowite szczęście:
      nie zdarzyło mi się spotkać (w tzw. realu) nikogo, kto wyrażałby się
      pogardliwie o innych nacjach (wiem - nie jestem zbyt towarzyska wink
      Ale mnie to nawet torebkę zostawioną w tramwaju oddał młody człowiek, goniąc
      mnie ze 200 metrów (zamiast, jak "normalnie" się uważa : wyrwać wink

      Przepraszam za wtargnięcie - już znikam smile
      • alfredka1 Re: szczęście 10.04.05, 20:51
        "Wtargaj" Kamforo wtargajsmile) rzeczywiście masz szczęście.
        Ale przyznaj,że obiło Ci sie o uszy chociaż raz o żydostwie co to Polskę
        niszczy..
        Pozdrawiamy wraz z wodnikiem, wchodż bez pukania, hej
        • mantra1 Re: szczęście 10.04.05, 21:11
          Nooo to faktycznie mialas szczescie, Kamforko, albo tez masz umiejetnosc
          zamykania uszu w pewnych sytuacjach. Tez nauczylam sie zamykac, gdy slysze pewne
          "osoby publiczne" gledzace w TV, a nie chce mi sie siegnac po pilota. To w
          ramach higieny psychicznej. wink
          A tak poza tym, to przybadz i...badz smile)
          • omeri Re: szczęście 10.04.05, 21:21
            mialaś szczęście kamforo. Jak się nauczyć zamykania uszu?
            • mantra1 Re: szczęście 10.04.05, 23:27
              omeri napisała:

              > mialaś szczęście kamforo. Jak się nauczyć zamykania uszu?
              Lata praktyki, Omeri wink Wystarczylo pomieszkac przez pare lat po slubie w
              jednopokojowym mieszkaniu z mocno rozpolitykowanym malzonkiem, na ciaglym
              nasluchu "wywrotowych i jedynie nieslusznych" rozglosni radiowychsmile
              A wracajac do meritum: nie slyszalam jeszcze, zeby ktokolwiek w mojej obecnosci
              wypowiadal sie z szacunkiem o rumunskich Cyganach (Romach). Owszem, litosc,
              wspolczucie, ewentualnie poprawne przemilczanie tematu, ale nie szacunek. Moze
              ktos z Was mial wiecej "szczescia", ja nie.
        • kamfora Re: szczęście 10.04.05, 21:42
          alfredka1 napisała:

          > Ale przyznaj,że obiło Ci sie o uszy chociaż raz o żydostwie co to Polskę
          > niszczy..

          Obiło, obiło...
          Ale pisałam o realnych spotkaniach "twarzą w twarz", a nie spotkaniach
          "na szklanym ekranie" czy na łamach gazet.
          • maryna04 Re: szczęście czy pech 10.04.05, 22:09
            Ja to jednak mam pecha, bo i w wypowiedziach publicznych spotkalam sie z
            antysemityzmem. Nie moge powstrzymac, zeby nie podac mojego ulubionego
            przykladu, ktory juz podawalam na forum. Tym razem z konkretnymi danymi. Otoz
            juz w tym stuleciu w placowce nadzorczej, jesli chodzi o wychowanie przyszlych
            pokolen - Rodzinnym Osrodku Diagnostyczno - Konsultacyjnym Warszawa ul.
            Lipowczana 3 wisiala na tablicy ogloszen pozolkla od dlugiego wiszenia kartka
            z napisem " JUDE RAUS". Wlasnie takimi literami byl wykaligrafowany napis.
            Rowniez slyszalam, a wlasciwie czytalam antysemickie wypowiedzi polskich
            przedstawicieli wladz, i na pewno pod koniec lat 90-tych ogladalam w Polsce
            poznym wieczorem dyskusje o antysemityzmie z przedstawicielami nurtu anty.
    • emerytus Re: Pech 10.04.05, 22:45
      A w Ameryce bija murzynow.
      • ada296 Re: Pech 10.04.05, 23:11
        Emerytus
        ja wiem, że ni z gruszki ni z pietruszki
        ale lubię Cię
        i nie ma to nic wspólnego z tematem wątku ani z Forum ogólnie pojmowanym smile)
        • onkwe Re: Pech 10.04.05, 23:57
          Europa ma swoich Cyganow "do bicia", Ameryka - Murzynow, Kanada - Indian....a
          Zydow bije sie wszedzie...Jednym slowem "na Zachodzie bez zmian" ..wink))
          • mammaja Re: Pech 11.04.05, 00:06
            Moja corka chyba trzy lata temu przeszla duza czesc Karpat rumonskich z grupa
            przyjaciol.Wrocili zachwyceni i przyroda i ludzmi. Nasze grupy KIK owskie od
            lat jezdza do Rumunii na rowerach,nie maja zadnych uprzedzen.Wszystko zalezy od
            srodowiska...A w ostatniej polityce artykul o francuskim antysemityzmie -
            dopiero smutny..
            • mantra1 Re: Pech 11.04.05, 00:53
              Bija (w domysle "oni"),
              nie maja szacunku (jak wyzej),
              nie lubia (idem)...
              Oni - gdzies, daleko, poza nami. Ale nie my, nie nasi znajomi, nie rodzina. My
              jestesmy poprawni, zawsze w porzadku. MY szanujemy nawet dziesiata, kolejna
              Cyganke, ktora szarpie nas za kiecke, namolnie domagajac sie datkow, druga reke
              usilujac nam wsunac do torebki. Szanujemy zapewne rowniez i tę, ktora zbluzgala
              nas piekna polska wiazanka tylko za to, ze jej zebrzacemu dziecku dalismy bulke,
              czy banana, zamiast pieniedzy na gorzale dla tatusia...
              • onkwe Re: Pech 11.04.05, 01:20
                Spacerek przez maly, zadbany park/skwerek - kwietniki, strzyzone zywoploty,
                giete laweczki, swierczki strzeliste, latarnie w wiktorianskim stylu.Wsrod
                krzaczkow, pod choinkami tobolki, plastikowe reklamowki wypchane szmatami,
                walajace sie puszki po piwie, flaszki, rozlozone spiwory, a w nich strzepy
                ludzkiej godnosci w lachmanach, pochrapuja z cicha. Kilku trzesacych sie
                wojownikow w dziurawych dresach debatuje zawziecie wokol kiwajacej sie na
                lawce, z lekka obitej squaw... Widzac nas nadchodzacych w ich kierunku ( a zeby
                bylo pikantniej, moim spacerowym towarzyszem jest ziomek koczujacego
                plemienia ) grupka wyraznie sie ozywia. Mijajac laweczke slyszymy bardzo
                niesmiale, uprzejme nagabywanie "Szanowni Panstwo, nie macie czasem paru
                drobniakow na kawe?".
                Grzebie w kieszeni...pusto. Uprzejmie wiec informuje tlumek, iz zapasy luznej
                gotowki wlasnie sie wyczerpaly i nie dysponuje zadnymi nadwyzkami. Spotykam sie
                z pelnym zrozumienia bezzebnym usmiechem... i zyczeniami milego dnia...

                Co kraj, to obyczaj ? wink)))

                cdn...
                • onkwe Re: Pech 11.04.05, 02:50
                  Akt 2

                  Pare dni pozniej spacerek przez ten sam skwerek. Jak tu cicho o zmierzchu...I
                  pusto..i czysto ! Zniknely tymczasowe, indianskie obozowiska, trawniki
                  wymiecione, nie walaja sie zadne smiecie nie pobrzekuja butelki. Nagle
                  zauwazam, w zatoczce przy polnocnym wejsciu do parku zaczajona "suke"
                  policyjna. Ide chodnikiem wzdluz zabytkowej kamienicy z piaskowca, bedacej
                  glownym punktem "widokowo-estetycznym" parku, a takze osiedlowym "domem
                  kultury". Najwyrazniej cos sie tam szykuje. Pelna para trwaja przygotowania do
                  jakiejs pompiastej imprezki.Czerwone kubraczki maszeruja dygajac z busiku
                  klarnety saksofony i gitary. Zafrakowani melonikowcy biegaja zdluz alejki
                  ustawiajac latarenki, coby goscie nie mieli problemu z trafieniem w glowne,
                  rzezbione bogato, debowe drzwi. Czapiasci, zafartuchowani kucharze wnosza
                  tylnym wejsciem pelne zarcia tace, krysztaly i polyskujace srebra. Wychodzac z
                  parku mijam pamietna laweczke, na ktorej debatowala Rada Starszych. Tym razem
                  stoi tam dwoch mundurowych, cicho i dyskretnie dyskutujacych nad czerwonoskora
                  obywatelka w stanie wskazujacym na "obcowanie z Wielkim Duchem". Najyrazniej
                  maja ochote "uprzatnac" i ten nieestetyczny "obiekt", coby balujacym w osrodku
                  nie psuc widoku z okien. Druga "suka" zaparkowala przy poludniowym wejsciu na
                  swerek. Jednym slowem, wszystko pod kontrola.

                  Zaraz wybieram sie na spacer. Sprawdze, czy wszystko w "moim" parku wrocilo juz
                  do normy. Na wszelki wypadek wrzuce w kieszen drobne "na kawe" dla starych
                  znajomych ..wink)
                  • maryna04 Re: Pech 11.04.05, 05:54
                    kto Ci emerytus powiedzial, ze w Ameryce bija murzynow? Kto ich bije? Cywile?
                    Ku Klux Klan? To dowcipne powiedzonko mnie akurat nie bawi. Od dobrych
                    kilkudziesieciu lat kazda przemoc wobec czarnego wykonana przez policje jest
                    naglasniana, roztrzasana i karana, bo takie fakty sie zdarzaja. A jedna
                    swastyka narysowana np na aucie Zyda jest pokazana w pierwszej wiadomosci
                    wszystkich dziennikow jako czyn rasistowski, a wiec haniebny.Dla odmiany w
                    Polsce, kiedy znana spoldzielnia mieszkaniowa w Warszawie Dembud dopiero sie
                    rozwijala administracja znajdowala sie w skromnych barakach, do ktorych
                    pomieszczen prowadzily blaszane pomalowane drzwi. Na drzwiach tych wyryta byla
                    szubienica z powieszona gwiazda Dawida i odpowiednim napisem. Przez wiele
                    miesiecy tak bylo, bo po zwroceniu uwagi panie powiedzialy zdziwione, ze nic
                    nie mozna poradzic, bo trzeba by wolac fachowca do pomalowania drzwi. Moze nie
                    mam poczucia humoru, ale w tym temacie szczegolnie.
                    Mammajo, nie watpie, ze w Twoim srodowisku inteligencji katolickiej jest
                    tolerancja, nie ma ksenofobii, ale chodzi o to, ze spoleczenstwo w ogromnej
                    swojej masie nie nalezy do tej grupy i jak do nich dotrzec, skoro zawladneli
                    ich umyslami ludzie, ktorym daleko od idealow Twojego srodowiska.
              • kamfora Re: Pech 11.04.05, 08:11
                mantra1 napisała:

                > My jestesmy poprawni, zawsze w porzadku. MY szanujemy nawet dziesiata,
                > kolejna Cyganke, ktora szarpie nas za kiecke, namolnie domagajac sie datkow,
                > druga reke usilujac nam wsunac do torebki. Szanujemy zapewne rowniez i tę,
                > ktora zbluzgala nas piekna polska wiazanka tylko za to, ze jej zebrzacemu
                > dziecku dalismy bulke, czy banana, zamiast pieniedzy na gorzale dla
                > tatusia...

                Zaplątałaś się, Mantro...w stereotypach.
                Nie chodzi o to, żeby kogoś szanować BO jest Cyganem/Rumunem/Polakiem/Żydem.
                Tak jak nie chodzi o to, by kogoś za to samo prześladować (pogardzać nim).

                A znawca wina nie da się zmylić etykietką (to apropos parkingowych poliglotów.)
                • kanoka Re: Pech 11.04.05, 09:39
                  > Nie chodzi o to, żeby kogoś szanować BO jest Cyganem/Rumunem/Polakiem/Żydem.
                  > Tak jak nie chodzi o to, by kogoś za to samo prześladować (pogardzać nim).
                  Święte słowa, Kamforosmile,ale tak jak Ty piszesz, to POWINNO być, a chyba jest
                  tak, jak pisze Mantrasad(
                  >Bija (w domysle "oni"),
                  >nie maja szacunku (jak wyzej),
                  >nie lubia (idem)...
                  >Oni - gdzies, daleko, poza nami. Ale nie my, nie nasi znajomi, nie rodzina. My
                  >jestesmy poprawni, zawsze w porzadku.

                  Ale nawet jak ci "oni" są wśród nas, to czy z nimi walczymy, piętnujemy , czy
                  też - udajemy, że ich nie ma? Bo tak jest wygodniej.
                  Może tylko unikamy rozmów na niewygodne tematy i tylko czasem baaardzo
                  delikatnie zwrócimy uwagę....
                  • mammaja Re: Sprostowanie 11.04.05, 10:48
                    Wczoraj juz chyba bylam bardzo zmeczona,sadzac z ilosci literowek i faktu
                    pomylenia Polityki z Forum, ktore zaplatalo sie w inne gazety.Chodzilo mi o
                    Forum nr 11 z 14.03.05 - jest tam kilka artykulow dotyczacych antysemityzmu we
                    Francji i Anglii (przedruki z Dossier,le nouvel Observateur, l'Express i The
                    Spectator). Problemy wydaja sie duzo powazniejsze niz w Polsce.
                    • fedorczyk4 Re: Sprostowanie 11.04.05, 10:59
                      Jeśli można z wizytą na chwilkę, to chciałabym skomentować post Mammaji. Oni
                      nie tyle mają większy problem ile przyznają się do posiadania problemu, tudzież
                      usiłują go rozwiązywać. Mówią i pisza o tym otwarcie nie ma tej hipokryzji
                      która nam w Polsce karze mówić o anty cośtam jako o nieznacznej, a widocznej bo
                      hałasującej, mniejszośc społeczeństwa. Pozdrowienia
                      • maryna04 Re: Sprostowanie 11.04.05, 14:55
                        Wlasnie dokladnie to samo chcialam napisac. To, ze sie nie pisze, nie znaczy,
                        ze problemu nie ma, lub, ze jest mniejszy.
                • mantra1 Re: Pech 11.04.05, 15:14
                  kamfora napisała:

                  > Zaplątałaś się, Mantro...w stereotypach.
                  > Nie chodzi o to, żeby kogoś szanować BO jest Cyganem/Rumunem/Polakiem/Żydem.
                  > Tak jak nie chodzi o to, by kogoś za to samo prześladować (pogardzać nim).
                  ****
                  Byc moze, Kamforo masz racje, ze sa to stereotypy. Ale zastanow sie, kto je
                  tworzy? Czy nie same ich podmioty? Sprobuj chociazby wykonac nastepujaca symulacje:
                  - Ide zjesc do rumunskiego Cygana. Wyobrazasz to sobie? Ja chodze do
                  Wietnamczyka, albo Turka ewentualnie, a Ty?
                  - Zamowilam rumunska Cyganke do sprzatania/mycia okien. Jesli juz, to chyba
                  raczej Ukrainke, Rosjanke, Litwinke, nie sadzisz?
                  - Brygada rumunskich Cyganow remontuje mi dom. Chcialabys? Bo ja, jesli mialabym
                  wybierac wolalabym Rosjan, Ukraincow, czy jakakolwiek inna nacje.
                  A teraz:
                  - Uwazaj pod supermarketem/dworcem na zebrzacych Wietnamczykow/Ukraincow
                  /Koreanczykow / Rosjan. Pasuje? Bo mnie jakos nie bardzo.

                  Stereotyp to zatem, czy...?
                  • nokata Re: Pech 11.04.05, 16:03
                    Kamforo przemila...
                    > Nie chodzi o to, żeby kogoś szanować BO jest Cyganem/Rumunem/Polakiem/Żydem.
                    > Tak jak nie chodzi o to, by kogoś za to samo prześladować (pogardzać nim).

                    Podejscie mocno zalatujace sofizmem.
                    Zakladasz ze taki model istnieje i jest obowiazujacy.
                    Bo skoro by go nie bylo, to bys go raczej nie znala,
                    a skoro tak to bys go nie wydlubala.

                    Zanegowalas dwie nieprawdziwe tezy,
                    co nie znaczy ze po zanegowaniu tezy te sa prawdziwe.

                    Bo zgodzisz sie, ze jedynie
                    dysfunkcja Zakladu Masowej Produkcji "Natura",
                    a zwana potocznie "czlowiekiem rozumnym"
                    mimo iz udowadnia on na podstawie mniej lub bardziej
                    irracjonalnych przeslanek swoje wydumane prawo do
                    totalitarnego rzadzania swiatem, tak naprawde go nie ma.
                    A przy tym robi cos, co nie jest znane w calym swiecie.

                    Pogardzanie, przesladowanie i ponizanie BEZ UZASADNIENIA
                    (co zreszta w innym watku podnioslem, ale chyba bez zbytniego
                    entuzjazmu to odebrano), czy psychiczny kanibalizm,
                    jest domena jedynie czlowieka, ktory nota bene ma zapisanie w swojej Najwazniejszej Ksiedze
                    (koran, biblia, tora, wedy, i innych pochodzacych z roznych religii)
                    milosc do blizniego. Do BLIZNIEGO, a nie wspolwiernego.
                    Z tym to tez roznie bywa...
                    Najczesciej do dnia dzisiejszego ze swietym obrazkiem morduje sie innowiercow.

                    Odwaze sie na wyciagniecie wniosku z tego co piszesz:
                    1. Nie chodzi o to, żeby kogoś szanować za to ze [...]
                    2. nie chodzi o to, by kogoś za to samo prześladować

                    Na dobra sprawe, nabralas tu oddechu i nie wydalas glosu:
                    pozwole sobie postawic pytanie uscislajace
                    "O co wiec chodzi?"

                    sa dwa rozwiazania:
                    1.Olac innego czlowieka, dopoki mozna i nic nie rozbic.
                    Tak jak to robi cala otaczajaca przyroda wobec wspolplemiencow.
                    Ale to jest nieco naduzycie logiki w wyciaganiu wnioskow.
                    2. Wyciagnac madra ksiege i zaczac wreszcie postepowac zgodnie z nia.
                    przejrzec wreszcie na oczy, ze to co robimy jest....

                    No wlasnie, nie znam dostatecznie obelzywego slowa zeby to co najczesciej sie robi,
                    posluze sie wiec cytatem Kanoki nieco jednak przerobionym:

                    wybiórcze stosowanie się większości(?)wiernych do zaleceń [ich kosciola] i przekonanie, że nadal jest się pełnoprawnym [wiernym], pomimo [ze dokonuje czynow zabronionych przez system moralny swojej wiary]"
                    w nawiasach kwadratowych - moje skroty i dopowiedzenia,
                    mysle ze Kanoka wybaczy mi ta manipulacje jej wypowiedzia.
                    • meg_s Re: Pech 11.04.05, 18:23
                      nokata napisała:
                      > milosc do blizniego. Do BLIZNIEGO, a nie wspolwiernego.

                      była taka fajna fraszka (Sztaudyngera??):

                      "Dla tej pani bliźni - to tylko mężczyźni"
                      • mammaja Re: Fed. 11.04.05, 18:44
                        No bo w ustrojach totalitarnych nie bylo problemow - mam ci przypominac? A
                        tamte spoleczenstwa zyly "normalnie".
                    • kamfora Nokato 11.04.05, 21:16
                      Też lubię Mantrę.

                      Ale nie polubiłam do tej pory tanich erystycznych chwytów. Kiedyś doprowadzały
                      mnie do wściekłości niemalże. Teraz - przyjmuję to jako pokazanie mi przez
                      Ciebie drzwi wyjściowych, (wierząc - bo chcę wierzyć - że to nie kopniak).
                      Jeszcze raz przepraszam za wtargnięcie - więcej się nie powtórzy.
                      • popaye Re: Kamforo 11.04.05, 21:32
                        czy Ty nie mylisz forow?
                        Tutaj Twoj glos (wpis) i zdanie jest na tych samych prawach jak kazdego innego
                        uczestnika i napewno Mantry.
                        Nie przyjmuj innego zdania o SPRAWIE jako personalnego ataku na Ciebie -
                        napewno Mantra nie miala takiego celu.
                        NIKT Ciebie stad nie "wykopal" i nie wykopie, Ty tutaj nie wtargnelas ani nie
                        musisz zapewniac nikogo o wyjatkowosci tego faktu.
                        Przyjeta konwencja na tym forum, jest iz kazdy ma prawo do swojego zdania
                        i niekoniecznie (w imie jednomyslnosci) MUSI dokonywac wpisow w/g zasady:
                        zgadzam sie ze wszystkimi a najbardziej z... wiekszoscia - szczegolnie aktywna
                        jaka jest niewtpliwie nasza Kolezanka (forumowa) - Mantra smile)
                        Z Nia sie nawet Nokata nie zawsze zgadza!
                        On sie boi tylko do tego przyznac! smile)
                        pozdrawiam,-
                        pE
                        • nokata Popaye 11.04.05, 21:39
                          heh boje sie przyznac?
                          Zebys slyszal/czytal nasze spory w roznych tematach...

                          To juz nie drzazgi leca, a pyl skalny przy ktoregotemperaturze wnetrze slonca ma cieplote cieklego tlenu...

                          Dopiero bylby ubaw, gdybysmy czesc dyskusji przeniesli na forum....
                          • onkwe Stereotypowo 11.04.05, 22:37
                            nokata napisała:

                            > heh boje sie przyznac?
                            > Zebys slyszal/czytal nasze spory w roznych tematach...
                            >
                            > To juz nie drzazgi leca, a pyl skalny przy ktoregotemperaturze wnetrze slonca
                            m
                            > a cieplote cieklego tlenu...
                            >
                            > Dopiero bylby ubaw, gdybysmy czesc dyskusji przeniesli na forum....
                            -----------------------

                            uffff....ubaw to juz jest smile))

                            Po raz kolejny dochodze do "odkrywczego" wniosku, iz dzielenie sie z
                            forumowiczami informacjami z zycia prywatnego, wczesniej czy pozniej sie na nas
                            zemsci i wyplynie w postaci zolci, kwasu czy tez wybuchnie plomieniem
                            niekoniecznie czystym a podsycanym przez cnotliwe i bogobojne westalki (zawsze
                            dziewice ..wink) Jest to stwierdzenie ogolne i skierowane do wszystkich tu sie
                            udzielajacych, takze do siebie ...
                            Dyskusja zabarwiona prywatnymi i personalnymi emocjami przestaje byc, jak widac
                            dyskusja merytoryczna a przepoczwarza sie w ciurkajacy odorkiem strumyczek
                            pretensji, urazow, odzegnywan, tlumaczen, usprawiedliwien, przeprosin..etc
                            etc...

                            Brrrr...

                            A wracajac do "pecha"...

                            Pech chcial, ze jestesmy tylko ludzmi, w dodatku ludzmi myslacymi
                            stereotypowo , bo taka jest nasza myslowa konstrukcja i ju smile)
                            Nie ma od stereoptypow ucieczki, zebysmy nie wiem jak sie zarzekali, nie wiem
                            jak szlachetny tryb zycia starali prowadzic, nie wiem jak starali sie od owych
                            stereotypow odzegnac...one nas i tak dopadna, wczesniej czy pozniej, tu czy tam.
                            Wiec moze lepiej sie z nimi po prostu pogodzic, przyznac do niedoskonalosci, do
                            mysli i czynow "niegodnych", postarac sie zrozumiec geneze, sposob
                            funkcjonowania w roznych spolecznosciach i kulturach, strukture i dynamike
                            stereotypow ...i przestac udawac, ze nas one nie dotycza, ze my
                            jestesmy "lepsi" od "innych", chocby od tych, ktorzy "bija Murzynow"....wink))
                            • warum Re: Stereotypowo 11.04.05, 22:46
                              Ja tam nie musze udawac... Nie bije nikogo. Naprawde.
                              • onkwe Re: Stereotypowo 11.04.05, 22:53
                                Tu nie konfesjonal.....ale rozgrzeszam wink))
                                • warum Re: Stereotypowo 11.04.05, 22:55
                                  A wiesz,ze dzieki osobistym wstawkom/ niekoniecznie "wycieczkom"- forum nabiera
                                  rozpedu? Lzej mi na duszy, moge isc spacsmile
                                  • onkwe Re: Stereotypowo 11.04.05, 23:12
                                    warum napisała:

                                    > A wiesz,ze dzieki osobistym wstawkom/ niekoniecznie "wycieczkom"- forum
                                    nabiera
                                    >
                                    > rozpedu? Lzej mi na duszy, moge isc spacsmile
                                    --------------

                                    Wiem, wiem...i nie mam nic naprzeciwko rozpedzaniu, o ile nas nie poniesie ze
                                    szlaku i nie wpadniemy w bagno...Przydaja sie sprawne hamulce...wink))

                                    dobranoc pchly na noc wink
                            • mantra1 Re: Stereotypowo 11.04.05, 23:38
                              Toscie juz zagmatwali na cacy, tutti quanti.smile
                              - Po pierwsze primo: po tym, co tu napisali kolejno Popaye, Nokata i Onkwe wpis
                              Kamfory jawi mi sie jeszcze bardziej niezrozumialy. Nie odniosla sie Ona bowiem
                              ani do postu mojego, ani do postu Nokaty (ktore to posty powstaly calkiem
                              niezaleznie i nawet nie mogly wyrazac zadnego "wpolnego stanowiska", bowiem
                              traktowaly o czyms zupelnie innym), zlozyla jedynie wyrazy sympatii mnie,
                              wnerwila sie na Nokate i poszla w sina dal uznawszy sie za wyproszona z forum.
                              Dlaczego tak postapila? Nie wnikam, gdyz to nie ja (mam nadzieje) spowodowalam
                              taka Jej reakcje. Tym niemniej nadal Jej nie rozumiem.
                              - Po drugie primo: nie widze w reakcji Kamfory na post Nokaty zadnego zwiazku z
                              moja osoba.
                              - Stad tez, po trzecie primo: odpowiedz nan Popaye'a, poza merytorycznym
                              wyjasnieniem dotyczacym charakteru tego forum potraktowalam jako zart. Zartem
                              tez, aczkolwiek w pelni odzwierciedlajacym stan faktyczny moge nazwac odpowiedz
                              Nokaty.wink
                              - I teraz juz nie "czwarte primo", ale pytanie do Onkwe: jakaz to, ach jakaz
                              sytuacja na tym konkretnym forum sklonila Cie do wyciagniecia takiego, jak samo
                              mowisz "odkrywczego" wniosku? Gdzie lezy, wedlug Ciebie, granica prywatnosci,
                              ktora ujawnic mozemy na takim forum, jak to? Czy powinnismy sie ograniczyc
                              wylacznie do podania miejsca nadawania, plci (!), stanu posiadania dzieci,
                              zwierzat domowych? czy stan cywilny, zawod, hobby, jednostki chorobowe, osobiste
                              problemy dnia codziennego, prywatne doswiadczenia to juz naruszenie tej granicy,
                              czy jeszcze nie? Jak pewnie wiesz, przez dluzszy czas na forum 40+ nie
                              przyznawalismy sie z Nokata do znajomosci i, nie ukrywam, ze wtedy my mielismy
                              ubaw. Tak sie jednak stalo, ze zostalismy (w dobrej wierze, zreszta)
                              zdemaskowani przez jedna ze znanych nam prywatnie forumowiczek. I co? Powinnismy
                              sie tego wyprzec i nadal udawac, ze sie nie znamy, tak jak...? wink Z pewnoscia
                              byloby nam wtedy latwiej i spierac sie i popierac wzajemnie na forum, brac sie
                              nawzajem w obrone, czy bronic do upadlego swoich racji, tak jak to robimy poza
                              forum. Pisze to wylacznie w swoim imieniu (Nokata juz spi snem
                              (nie)sprawiedliwych), bo naprawde nie wiem skad wrazenie, iz jakakolwiek
                              dyskusja na tym forum z naszym udzialem "zabarwiona prywatnymi i personalnymi
                              emocjami przestaje byc, jak widac dyskusja merytoryczna a przepoczwarza sie w
                              ciurkajacy odorkiem strumyczek pretensji, urazow, odzegnywan, tlumaczen,
                              usprawiedliwien, przeprosin"?
                              Przepraszam, to pewnie bylby temat na osobny watek (o granicach prywatnosci na
                              forum), ale skoro ciagniemy to tutaj, to niech tu zostanie.
                              • wedrowiec2 OT, a może nie?Stereotypowo 11.04.05, 23:49
                                Czy przekraczam granicę prywatności informując, że własnie zjadłam uszy zająca?
                                Trudno. Jestem głodna, od kilku godzin moja szara komóreczka jedynaczka
                                intensywnie pracuje i jej zapotrzebowanie na energię gwałtownie wzrasta.
                                Zając (obecnie bezuszny) jest słusznych rozmiarów, jak to z wielkanocnymi,
                                czekoladowymi zającami bywa.
                                • mantra1 Re: OT, a może nie?Stereotypowo 11.04.05, 23:56
                                  Owszem, Wedrowcze, przekroczylas i to znacznie granice prywatnosci rzeczonego
                                  zajaca. Czy zastanowilas sie chociaz przez chwile, ze moze ow zajac nie zyczy
                                  sobie, zebys wywlekala na forum jego "odmienny" stan? smile)
                                  • wedrowiec2 Re: OT, a może nie?Stereotypowo 12.04.05, 00:07
                                    Trudno, stało się. Odbyłam zasadniczą rozmowę z Bezusznym, ale Dusznym Zającem.
                                    Obiecałam szybkie skonsumowanie konkurencyjnej Mikołajowej Czerwonej Czapki.
                                    Zając poczuję się usatysfakcjonowany.
                                    Idę przerzucac ozdoby choinkowe, może jakiś biedak W Czerwonej Czapce ostał się
                                    jeszczesad
                                    • mantra1 Re: OT, a może nie?Stereotypowo 12.04.05, 00:31
                                      No to teraz bedziesz miala przechlapane i u Mikolaja smile)
                                      • wedrowiec2 Re: OT, a może nie?Stereotypowo 12.04.05, 01:15
                                        Sędziwy, do grudnia zapomni.
                              • onkwe Stereotypowo, czyli o granicach prywatnosci ... 12.04.05, 06:02
                                > - I teraz juz nie "czwarte primo", ale pytanie do Onkwe: jakaz to, ach jakaz
                                > sytuacja na tym konkretnym forum sklonila Cie do wyciagniecia takiego, jak
                                samo
                                > mowisz "odkrywczego" wniosku?

                                ----------------
                                Mantro, przyzwoitosc nakazuje udzielic odpowiedzi, co niniejszym czynie, choc
                                miedzybogiemaprawda wole marnowac swoj "czasokres" forumowy dyskutujac np o
                                pechach, sacrum, stereotypach itp bzdetach, jak juz ..wink
                                Otoz, wniosek zostal wyciagniety na podstawie nie tylko ostatniej wymiany
                                miedzy Kamfora, Nokata i Toba....i niekoniecznie sytuacja na tym konkretnym
                                forum spowodowala moj troche, przyznaje, na wyrost post. Coz, i onkwe zdaza sie
                                czasem pierdyknac ..wink)


                                >Gdzie lezy, wedlug Ciebie, granica prywatnosci,
                                > ktora ujawnic mozemy na takim forum, jak to? Czy powinnismy sie ograniczyc
                                > wylacznie do podania miejsca nadawania, plci (!), stanu posiadania dzieci,
                                > zwierzat domowych? czy stan cywilny, zawod, hobby, jednostki chorobowe,
                                osobist
                                > e
                                > problemy dnia codziennego, prywatne doswiadczenia to juz naruszenie tej
                                granicy
                                > ,
                                > czy jeszcze nie?
                                -------------------

                                Granice ustalamy sami, na wlasne ryzyko, sami decydujemy co chcemy o sobie
                                upublicznic, jak daleko chcemy sie posunac w odkryciu swego zycia
                                pozawirtualnego. Inna sprawa, ze im mniej o sobie i wlasnym zyciu piszemy, tym
                                wieksza ciekawosc wzbudzamy u wspolforumowiczow, ktorzy chetnie i czesto troche
                                pochopnie, analizujac strzepy naszych wypowiedzi, zaczynaja przypisywac nam
                                nieistniejace cechy, stan posiadania, plec (!) etc.... Ce la "virtual"
                                vie... wink))

                                Rownoczesnie, musimy zdawac sobie sprawe, ze udostepniajac rozne dane na swoj
                                temat, wystawiamy goly tylek do bicia. Przygotowani na taka ewentualnosc, a
                                wiec zaopatrzeni w mentalnie nadmuchane odpornoscia, poduchy amortyzujace
                                ciosy, mozemy smialo informowac udzielaczy i czytaczy o czym nam sie zywnie
                                podoba, czy to o spozyciu dwoch kilogramow slodyczy, czy o udanym wyproznieniu,
                                nabyciu nowej pralki lub kapelusza, pozbyciu sie starej zony, wydaniu za maz
                                corki, czy tez wreszcie o uczuciach... Gorzej, gdy z poduch uszlo
                                powietrze...wink)

                                Bierzmy jednak pod uwage, ze kazda taka informacja, moze ( choc nie musi) w
                                jakis sposob w przyszlosci zostac wykorzystana przeciwko nam ( zreszta komu ja
                                to mowie ! smile), gdy kogos poniosa nerwy, emocje, gdy wcisnie za szybko
                                przycisk "wyslij", zanim zdazy policzyc do dziesieciu ..wink)

                                Dynamika "ruchow robaczkowych forum" wszedzie jest podobna. Nie ma co sie
                                oszukiwac i udawac ze tu jest inaczej. Co jakis czas , czy chcemy czy nie,
                                dochodzic bedzie do spiec lub wymiany zdan nie majacych nic lub niewiele
                                wspolnego z prowadzona dyskusja.


                                > przyznawalismy sie z Nokata do znajomosci i, nie ukrywam, ze wtedy my mielismy
                                > ubaw. Tak sie jednak stalo, ze zostalismy (w dobrej wierze, zreszta)
                                > zdemaskowani przez jedna ze znanych nam prywatnie forumowiczek. I co?
                                Powinnism
                                > y
                                > sie tego wyprzec i nadal udawac, ze sie nie znamy, tak jak...? wink Z pewnoscia
                                > byloby nam wtedy latwiej i spierac sie i popierac wzajemnie na forum, brac sie
                                > nawzajem w obrone, czy bronic do upadlego swoich racji, tak jak to robimy poza
                                > forum. Pisze to wylacznie w swoim imieniu (Nokata juz spi snem
                                > (nie)sprawiedliwych), bo naprawde nie wiem skad wrazenie, iz jakakolwiek
                                > dyskusja na tym forum z naszym udzialem "zabarwiona prywatnymi i personalnymi
                                > emocjami przestaje byc, jak widac dyskusja merytoryczna a przepoczwarza sie w
                                > ciurkajacy odorkiem strumyczek pretensji, urazow, odzegnywan, tlumaczen,
                                > usprawiedliwien, przeprosin"?
                                ------

                                Zle mnie zrozumialas. No to jeszcze raz.
                                Nie stawiam Wam zarzutow, nie mam zamiaru Was ustawiac, potepiac, czy tez
                                doradzac, bo niby jakim prawem? ...Pisze jedynie o tym, ze wedlug mnie,
                                wczesniej czy pozniej musi dojsc i bedzie dochodzic do wybuchow i niecalkiem
                                merytorycznych, niecalkiem logicznych i niecalkiem spojnych wypowiedzi..i to
                                niekoniecznie z powodu Waszej obecnosci. Nie przypisujacie sobie
                                wszystkich "zaslug", moi drodzy ...wink)) Po prostu tak wyszlo, ze pooooszlo, na
                                kanwie i na bazie kamforowej ..wink

                                Jesli uczestnicy, miast zachowac dystans, miast wypowiadac sie merytorycznie,
                                daja sie poniesc jakims osobistym animozjom, urazom, sympatiom ( niepotrzebne
                                skreslic), tylko dlatego iz buduja zwiazki przyczynowo skutkowe znajac uklady
                                personalne i dysponujac ujawnionymi wczesniej publicznie danymi, lub iz
                                dorabiaja ideologie tam, gdzie jej nie ma, nie ma sie co dziwic, iz polemiki
                                zbaczac beda od czasu do czasu w kierunku "bagien i moczarow", lub tez
                                parafrazujac, jak to napisala warum, "forum nabierze rozpedu"..wink

                                Nie wiem jak Wy, ale ja hamuje z piskiem opon i zjezdzam do
                                zajezdni smile)...........
                      • nokata Re: Nokato 11.04.05, 21:36
                        No wgniotlo mnie u Ciebie, Kamforo, w ziemie odniesienie sie do meritum poruszanego problemu.

                        Niesmialo zapytam:
                        jezeli nie chcesz w temacie rozmawiac,
                        jezeli jedynie Twoje wypowiedzi maja byc czytane,
                        a Ty nie odpowiadasz, to co to za forum?

                        Na ani jedna z moich tez dotyczacych relacji norma - czlowiek nie odpowiedzialas.
                        Czyzbys to wszystko znowu (raz juz tak bylo.... na innym forum) wziela do siebie????

                        Roztrzasany jest problem ogolny...

                        I powiedz co tu ma do rzeczy Mantra? Nawet jej nie wymienilem.
                        Rozumiem, jakbys wymienila Kanoke, ale Mantre?

                        Czy wogole czytalas to do czego odnosisz sie???
                  • mammaja Re: że sie nie pisze.... 11.04.05, 16:05
                    No juz trudno powiedziec,ze Gazeta nie pisze o antysemityznie smile Pisze stale -
                    przyklad sprawa punktu sprzedazy ksiazek - w tym antysemickich wydawnictw pod
                    kosciolem na Pl.Grzybowskim. Zostala bardzo naglosniona i usunieto te
                    wydawnictwa.Mimo, ze proboszcz tlumaczyl sie ze on tylko wydzierzawil lokal. I
                    bardzo dobrze ze naglosniona! Moge zreszta podac wiecej przykladow.
                    • fedorczyk4 Re: że sie nie pisze.... 11.04.05, 16:17
                      W naszej prasie pojawiają sie sporadyczne anegdoty o pojedyńczych przypadkach.
                      Naglaśniane na zasadzie sensacji na kilka dni, to nie jest stała akcja, lub
                      stałe informowanie o stanie zjawiska. Tam są fundacje,organizacje pozarządowe,
                      system monitorowania etc....To nie jest problem który pojawił sie oficjalnie 15
                      lat temu i co jakiś czas wraca na łamy gazet tylko jedna ze skladowych
                      francuskiego zycia publicznego i spolecznego. I oni tak to traktuja, jak
                      chorobę chroniczną wymagają stałego leczenia.
                      • popaye Re: że sie nie pisze.... 11.04.05, 20:55
                        antysemityzm istnieje wszedzie na Swiecie.
                        Francja, Niemcy i inne kraje Europy (nie tylko Polska) sa tego najlepszym
                        przykladem.
                        W Polsce jest szczegolnie jaskrawy i rzucajacy sie w oczy bo (jako Panstwo)
                        mamy swietlane tradycje niespotykanej w Europie tolerancji religijnej
                        i zwiazana z tym historie m/w zgodnej koegzystencji z olbrzymia mniejszoscia
                        zydowska mieszkajaca przez wieki w naszym Kraju.
                        Nie naszymi rekoma, ale na terenie naszego Kraju i przy sporej akceptacji
                        naszych Rodakow dokonano w XX wieku najwiekszej zbrodni na Narodzie Zydowskim
                        - to tez niezaprzeczalne fakty.
                        Czesc z tych ktorzy ocaleli - paradoksalnie, przy wielkiej pomocy rowniez
                        (czesci) naszych Rodakow, nie mieli latwego zycia (poza wyjatkami z szeregow
                        politycznej szumowiny) i (mniej lub bardziej) "dobrowolnie" opuscili nasz
                        (przeciez i ICH) Kraj sad.
                        Mamy co "chcielismy" - panstwo jednonarodowe i .. katolickie (sic!).
                        Lepiej nam teraz! smile)

                        Jak mialem ca 20-cia lat (dawno bylo!) widzialem na wlasne oczy, na Dworcu w
                        Bukareszcie (podczas niechcianej przerwy w podrozy z wakacji w Bulgarii)
                        - rumunskiego POLICJANTA ktory byl ubrany (i owszem!) w mundur ale ... na
                        bosaka!.
                        Pal licho! (co Kraj to obyczaj), ale gole nogi (stopy) tego "przedstawiciela
                        Wladzy panstwowej" byly tak niesamowicie .... brudne smile)
                        Hmmm....
                        conajmniej 30-ci lat minelo od tego czasu ale spotykajac (w Polsce) zebrzace,
                        obszarpane dzieci rumunskich (przecie) Obywateli - mimowolnie nasuwa mnie sie
                        mysl: Boze - NIC sie od tamtych czasow nie zmienilo?.

                        Wiem, ze sie zmienilo i ten spotkany przeze mnie Policjant i obszarpane
                        dzieciaki to nie Rumuni czy Cyganie - tylko margines normalnego, europejskiego
                        Narodu - moze biedniejszego jeszcze od nas - Polakow ale napewno nie mniej
                        wartosciowego czy "glupszego".

                        To nie POLACY kradli (przed kilku laty) w Niemczech samochody - tylko ZLODZIEJE
                        w tym rowniez szumowina z Polski (niewatpliwie) ale z Narodem (wiekszoscia) nie
                        majaca NIC wspolnego - jak cierpliwie i z godnoscia tlumaczyl naszym sasiadom
                        wspanialy moralista i polityk prof. Wladyslaw Bartoszewski - owczesny nasz
                        minister Spraw Zagranicznych.
                        No ale coz.... poczytajcie Panstwo "zdanie" radyjowych doktrynerow (100%
                        Polakow!) - jaki to Zyd, mason i cyklista jest prof.Bartoszewski i ile "szkod"
                        wyrzadzil polskiemu Narodowi smile))
                        Rece opadaja...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka