Dodaj do ulubionych

Jedyny podmiot zdarzen - ja

27.10.05, 17:13
...spiewala Kasia Nosowska, wokalistka grupy Hey. Przypomniala mi sie ta
piosenka wczoraj, kiedy wyszlam z domu na godzine, zeby zalatwic mala sprawe w
banku i zrobic drobne zakupy. Poniewaz zanosilo sie na deszcz i strasznie
wialo postanowilam podjechac 2 przystanki autobusem. Wsiadam, a zaraz za mna
starszy facet. Drugi, mniej wiecej w tym samym wieku siedzi na miejscu przy
przejsciu, chociaz miejsce przy oknie jest wolne.
"Chce pan tam usiasc, bo mnie boli kolano i nie moge sie przesunac, bo potem
trudno by mi bylo wysiasc".
"Nie, wole postac, bo mnie boli kregoslup, mialem operacje".
"Ja tez mialem operacje na to kolano i nawet przez jakis czas bylo dobrze,
ale...i tu zaczynaja sie dwa rownolegle monologi o dwoch schorzeniach o
operacjach na kolano i na kregoslup, ktore udaly sie, badz nie o
rehabilitacji, lekarzach itd. Nadaja obaj jednoczesnie, ale jeden nie slucha
drugiego, jakby gadali w proznie. I tak przez dwa przystanki, dopoki nie
wysiadlam.
Ide do banku. Wzdluz ulicy handel, sprzedaja przyslowiowe mydlo i powidlo,
miedzy innymi przesieradla/pledy z polaru, na ktorych na sekunde doslownie
zawieszam oko. Wystarczylo, zeby dopadla mnie jakas baba z siatami: "Pani se
kupi koniecznie taki pled. Mowie pani, jakie to mile, jakie cieple. U mnie
dopiero zaczeli grzac, to spalam do zeszlego tygodnia pod koldra, ale zaczelam
tak sie pocic, ze schowalam koldre i spie pod tym. Zupelnie mi wystarcza, a
MUSI pani wiedziec, ze mi bardzo marzna stopy, bo mam klopoty z krazeniem..."
Skoro musze, wiec juz WIEM smile) Ide dalej. Po szybkim zalatwieniu sprawy w
banku, na pobliskim straganie kupuje jarzynki, miedzy innymi papryke, ktora
niose w przezroczystej torbie. Kropi deszczyk, wiec kieruje sie na przystanek,
pod wiate. A tu juz czyha nastepna: "Lubi pani papryke? Bo ja nie za bardzo,
za twarda dla mnie i lezy mi potem na zoladku. Ale corka i ziec lubia, to
czasami kupie dla nich, bo ja to wole pomidora, albo ogorka, byle nie surowy,
kiszony najzdrowszy..." Odchodze bez slowa, bo czuje, ze zaraz wdam sie w
rozmowe i nieszczesna milosniczka kiszonek "zbierze" za wszystkich moich
niechcianych interlokutorow. Jestem tak wnerwiona, ze usiluje zapalic
papierosa, co jest dosc trudne, bo kropi i wieje. Pstrykam zapalniczka jak
wsciekla i juz slysze za soba glos: "Nie szkoda to pani zdrowia?..."
Na szczescie podjezdza autobus, na szczescie jest pelen zagadanej miedzy soba
mlodziezy i nie trafia mi sie juz zaden nachalny "nadajnik".
Taki sobie apolityczny reportazyk z warszawskiej ulicy...
Obserwuj wątek
    • alfredka1 Re: Jedyny podmiot zdarzen - ja 27.10.05, 17:45
      Ub.piątek, sześciogodzinne czekanie na kolejne badania, ludzie ci sami. I już
      wiem co kto lubi, kto i kiedy miał jaką operację, co robię córki, synowie,
      synowe, wnuczęta. Następnie który protetyk w mieście najlepszy a który
      najgorszy, jakie odleżyny / ?? / były na dziąsłach i co z tego wynikło. Chłop
      jednej współczekającej to nie bardzo może twarde zjeść bo go nawet... oczy
      bolą, a potem to caLe dnie w ubikacji przesiaduje. A w telewizji to teraz nic
      nie ma do oglądania tylko "MY jak miłość" dosłownie. Włączył się mężczyzna i
      mówi że on na działce to taaaakie dynie wyhodował, że od sąsiadki słoiki
      pożyczali na zaprawy.I tak grupowo przechodziliśmy z piętra na piętro a tematów
      nie brakło.I tak jak napotkani przez Mantrę, ludzie ci słuchali siebie, byli
      wręcz szczęśliwi a mnie było smutno i zadawałam sobie pytania: czy oni są tacy
      samotni, czy tak zakochani w sobie i swoich rodzinach, czy ja jestem
      nienormalna ponieważ nie potrafiłam się włączyć w ten ich słowotoksad(
      A gdy już znalazłam się na sali, moja współchora zaczęła znów opowiadać to co
      mówiła w piątek. Ale wzruszyła mnie wczoraj przed wypisem, rzekła tak: my to by
      się z panią nadały,musimy się kiedyś spotkać to nauczę panią jak się KRUSZANKE
      robi dobrą, tylko koniecznie trzeba dodać proszku do pieczenia.smile))
      Ach, jeszcze jedno - ponieważ wędrowiec ciągle przybiegała, więc gdy znikała
      otqczali mnie i pytali ile ma lat, ile ma dzieci, a gdzie mieszka, ile
      zarabia... Moje odpowiedzi brzmiały "widzą państwo jaka jestem stareńka , nie
      wszystko pamiętam więc nic nie powiem bo jeszcze poprzekręcam" i wiecie????
      uwierzyli i zaczynali temat o wadach starości.
      Jak zapewne zauważyliście - z okiem jakby lepiejsmile)) pozdrawiam
      • warum Re: Jedyny podmiot zdarzen - ja 27.10.05, 18:26
        eh... Was to denerwuje? Takie mowienie o sobie, chwalenie lub narzekanie na
        bliskich? A o czym innym mozna z obcymi?/ no jeszcze o plitycesmile) ale to bardzo
        wkurzajacy temat/, przeciez wokol tego kreci sie nasze zycie. Mnie sie raz
        zdarzylo,ze na sali gdy poszlam w odwiedziny do ojca- rozpoznal mnie po glosie
        pan bedacy wtedy po wylewie, a ktorego moj staruszek nawet z nazwiska nie
        kojarzyl. Za to jak zaczelismy rozmowe/ on widzial mnie ostatni raz gdy mialam
        ok 12 lat!/ - okazalo sie,ze on myslal,ze moj tata nie zyje od dawna/ bo pomylil
        imie / i caly czas myslal,ze na sali lezy ktos nieznajomy o takim nazwisku. I
        dzieki mnie.... mieli o czym przez 2 tygodnie gadac, bo od moich 12 urodzin
        uplynelo duzo czasu, a kazdy z nich rozwijal tematy "okolo" czyli rodzina,
        znajomi , pracy, ulicy, wsi, wycieczki itd. Polaczyly w rozmowie najbardziej
        wspomnienia o psach i ich przyzwyczajeniachsmile Wiec moze trzeba czasem grzecznie
        posluchac na odczepnego, bo starsi ludzie lubia do kogos mowic... podzielic
        sie, szczegolnie jak juz nikt ich w domu nie slucha. Mlodym sie to raczej nie
        zdarza..., wiec poki my tak nie nadajemy do obcych bez konktretnego powodu to
        chyba wciaz jestesmy mlodzi?smilePozdrwiam Anielsko cierpliwych i wyrozumialych A40+smile
        • alfredka1 Re: Jedyny podmiot zdarzen - ja 27.10.05, 18:50
          Warumko, nie denerwują mnie sytuacje opisane, one mnie zadziwiają jako cechy
          charakteru. 0czywiście są męczące zwłaszcza wtedy gdy nie można wstać,
          przeprosić i pójść i napewno denerwowałyby mnie monologi pani od kruszanki
          gdybym musiała dzielić z nią dłużej salę szpitalną . A może to zazdrość
          przemawia że nie potrafię tak otworzyć sie rodzinnie i zdrowotnie przed obcymi?
          I może dlatego tak dużo, czasami za dużo, piszę na naszym Forum, ale tylko na
          naszym.Ale proszę, nie pisz że tutaj też są obcy bo ja naprawdę jestem
          starastarowinka i jak polubię to... do końca. Czy mogę wzorem Ady przesłać ci
          Cmok cmok /bo cmokaski należą to Nokaty/
          • warum Re: Jedyny podmiot zdarzen - ja i Alfredka:) 27.10.05, 19:24
            Alfredko! Absolutnie nie jetes mi "obca". Czasem mysle,ze to straszne tak sie
            zzyc wirtualnie, bo jak sie zatnie komputer to cierpie okrutniesadPozdrawiam
            serdecznie, niestety ja chyba jestem typ nadajnikasad( ale czasem kiwam glowasmile
      • mantra1 Re: Jedyny podmiot zdarzen - ja 27.10.05, 19:01
        Ciesze sie bardzo, ze z oczkiem juz lepiej i ze opuscilas szpitalny przybytek,
        Alfredko. Jak wiadomo, szpitale i poczekalnie w przychodniach to miejsce
        najwiekszego zageszczenia "nadajnikow". Kiedys takim miejscem byly jeszcze
        kolejki po wszystko, ale dzis (prawdopodobnie ku ich wielkiem ubolewaniu) jeno
        na poczcie czasami kolejka jakowas sie trafi i to tez nie wszedzie, bo w
        wiekszosci sa numerki smile)
        Zauwazylam, ze zjawisko staje sie coraz bardziej masowe, a nadajacy reprezentuja
        coraz to mlodsze pokolenia, przestalo to wiec byc domena samotnych emerytow.
        Nadajniki osaczaja wszedzie - od kolejki do rejestracji pojazdow w Wydziale
        Komunikacji, poprzez przystanki, poczekalnie, windy, urzedy i sklepy.
        Odbiornikow wlasciwie brak, bo nawet jak jeden z drugim na moment przestawi sie
        na odbior, zadajac jakies (czesto wscibskie i niedelikatne pytanie), to i tak
        zaraz sie rozstroi i przejdzie na nadawanie. Pomijajac to, ze nie bardzo lubie
        sie "bratac" z obcymi, z ktorymi okolicznosci zetknely mnie tylko na moment i,
        ze niewiele mnie obchodza dolegliwosci gastryczne, czy preferencje kulinarne
        pani w rozowym berecie, czasami w takich miejscach zwyczajnie chce sobie cos
        przemyslec, poczytac gazete, wyslac pare smsow, czy poprostu porobic NIC. Jak
        reagujecie w takich sytuacjach? Bo najbardziej radykalna reakcja, na jaka ja sie
        zdobylam (poza udawaniem gluchoniemej cudzoziemki, co najczesciej robie) bylo
        "rzniecie damy" w stosunku do namolnego nadajnika z przystanku: "Czy my bylismy
        sobie przedstawieni? Nie? No to jako osoba, ktora prawdopodobnie odebrala dobre,
        przedwojenne wychowanie powinien pan wiedziec, ze nie wypada zaczepiac
        nieznanych kobiet na ulicy". Faceta najpierw zatkalo, a potem chyba chcial mi
        nawrzucac, ale umknelam.
        Jednak przyznam sie, ze nie byla to reakcja spontaniczna, musialam chwile
        pokombinowac i ulozyc sobie caly speach w glowie wink) Spontanicznie z
        nadajnikami rady sobie nie daje smile)
        • warum Re: Jedyny podmiot zdarzen - ja 27.10.05, 19:33
          Manterkosmile Chyba Ci z oczu dobrze patrzy, i dlatego tak Cie ludzie wybieraja...
          Moze pocwicz spojrzenie? smile szczegolnie zza okularow albo w barwnych
          soczewkach. Kiedys mi sie zdarzylo widzec mloda dziewczyne w roznych kolorach na
          obu oczach- bylo to tak niesamowite , ze ogladalam sie za nia jak za nieziemskim
          zjawiskiem, ale nie zagadalam...zaluje do dzissmile
    • byfauch Re: Jedyny podmiot zdarzen - ja 27.10.05, 19:50
      Odleżyny na dziąsłach!
      Bajer!
      • alfredka1 Re: Jedyny podmiot zdarzen - ja 27.10.05, 20:08
        Ja tego nie wymyśliłam, naprawdę tako rzeczonosmile))
        • mammaja Re: Jedyny podmiot zdarzen - ja 27.10.05, 21:49
          Moja fryzjerka nadaje bez przerwy.Gdyby nie to, ze dobrze wykonuje swoj zawod,
          jest blisko i ceny ma umiarkowane, juz dawno poszukalabym innej. Poza tym
          odwiedzam ja zaledwie raz na dwa miesiace, wiec od jednej wizyty do drugiej
          zpominam troche o tym jej gadaniu. Otoz zna sie ona na wszystkim, zwlaszcza na
          polityce, ja natomiast znam juz cale jej zycie, wszystkie problemy blizszej i
          dalszej rodziny, dowiaduje sie rowniez co u kogo w okolicy, kto jest cacy a kto
          jest be. Czasami pod koniec wizyty mam zamiar ja udusic, ale wtedy naszczescie
          wklada mi glowe w ten kubel do suszenia wlosow, pozostaje z szumem w uszach,
          oddzielona od jej potokow slowo - tokow, widze jak rusza dalej ustami, nic nie
          slysze! Jest dobrze !
          • omeri Re: Jedyny podmiot zdarzen - ja 27.10.05, 21:58
            Nie trawie takich osób, ale tez staram sie dzielnie znosić
            • mantra1 Re: Hehe odlezyny na dziaslach :-)) 27.10.05, 22:16
              Niedawno, kiedy bylam u kolezanki po fachu wpadla do niej sasiadka, by po raz
              kolejny poprosic o pozyczke pieniezna. Poniewaz byla to notoryczna
              pozyczalska-niezwracalska uslyszala odmowe. Kobita sie zaperzyla wielce i
              walnela z grubej rury: "No tak, pani jest sama i tylko na siebie potrzebuje, a
              co ja mam zrobic jak mam chora matke z cysta na PROSTACIE ! " smile)
              • omeri Re: Hehe odlezyny na dziaslach :-)) 27.10.05, 22:37
                smile))
                • mammaja Re: Hehe odlezyny na dziaslach :-)) 28.10.05, 00:43
                  Ta pani powinna zaprzyjaznic z panem, ktory na komisje lekarska (celem
                  uzyskania renty) dolaczyl fotografie kregoslupa zwojej zony. No coa, nazwisko
                  sie zgadzalo - poza tym niewile, ale uwazal, ze to drobiazg smile
                  • maryna04 Re: Hehe odlezyny na dziaslach :-)) 28.10.05, 02:46
                    W windach w amerykanskich szpitalach jest napis przypominajacy, ze nie nalezy
                    tu rozmawiac o stanie zdrowia pacjentow, poniewaz maja zagwarantowana prawem
                    dyskrecje w sprawie stanu swojego zdrowia.
    • no_no Re: Jedyny podmiot zdarzen - Mantra1 09.11.05, 13:07
      mantra1 napisała:

      > Taki sobie apolityczny reportazyk z warszawskiej ulicy...
      -----
      Przeczytałem z dużą przyjemnością. Lubię teksty z życiasmile wzięte, a że masz
      Mantro niewątpliwie lekkiesmile pióro, bardzo proszę o więcej podobnych reportaży
      z warszawskich ulic i nie tylkosmile

      no_no - czytelnik prowincjonalnysmile
    • luiza-w-ogrodzie Re: Jedyny podmiot zdarzen - ja 09.11.05, 23:35
      Mantro, dziekuje za przypomnienie kolorystyki polskiej ulicy,
      pelnej "besserwisserow" i "dobrze zyczacych" w formie nadajnikow.

      Bedac w Polsce w pazdzierniku jakies trzy lata temu pewnego poludnia szybkim
      krokiem przemierzalam poznanskie ulice odziana w koszulke bez rekawow (sweter
      mialam w plecaczku). Wszyscy sie za mna ogladali az w pewnym momencie pani wagi
      ciezkiej i obwieszona siatami rzucila sie na mnie z komentarzem "Pani, to sie
      skonczy grypa! Moja corka tez taka polgola chodzila i potem chorowala na nerki,
      mowie Pani co mysmy z nia mieli..." w tym momencie dostalam napadu smiechu, bo
      to bylo tak surrealistyczne - byc w publicznym miejscu zaczepionym przez
      nieznana osobe, dajaca rady na temat mojego ubioru i zachowania. baba przestala
      gadac, ja poszlam dalej smiejac sie ale i lekko zaszokowana. No i do dzis nie
      wiem, czy to wrodzone "besserwisserstwo" Polakow (skad sie to wzielo?), czy po
      prostu brak dobrego wychowania.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • jan.kran Re: Jedyny podmiot zdarzen - ja 09.11.05, 23:44
        Mnie to czasem brakuje żeby ktoś coś do mnie zagadał w publicznym miejscusmile))
        Norwegowie są tak spokojni i mało ciekawi innych ludzi że raczej nie mam na co
        liczyćsmile))) Są mili uśmiechnięci ale nie wyobrażam sobie rozmowy na jakieś
        osobiste tematy z obcymi osobami.

        Ja natomiast czasem zarzucam sieć na jakąś starszą osobę czując że ma ochotę
        zamienić parę słów.
        Wiem jak samotni potrafią być starsi ludzie.
        Zagaduję o wodzie , o pogodzie i z reguły osoby zagane są bardzo zadowolonesmile
        Kran

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka