...spiewala Kasia Nosowska, wokalistka grupy Hey. Przypomniala mi sie ta
piosenka wczoraj, kiedy wyszlam z domu na godzine, zeby zalatwic mala sprawe w
banku i zrobic drobne zakupy. Poniewaz zanosilo sie na deszcz i strasznie
wialo postanowilam podjechac 2 przystanki autobusem. Wsiadam, a zaraz za mna
starszy facet. Drugi, mniej wiecej w tym samym wieku siedzi na miejscu przy
przejsciu, chociaz miejsce przy oknie jest wolne.
"Chce pan tam usiasc, bo mnie boli kolano i nie moge sie przesunac, bo potem
trudno by mi bylo wysiasc".
"Nie, wole postac, bo mnie boli kregoslup, mialem operacje".
"Ja tez mialem operacje na to kolano i nawet przez jakis czas bylo dobrze,
ale...i tu zaczynaja sie dwa rownolegle monologi o dwoch schorzeniach o
operacjach na kolano i na kregoslup, ktore udaly sie, badz nie o
rehabilitacji, lekarzach itd. Nadaja obaj jednoczesnie, ale jeden nie slucha
drugiego, jakby gadali w proznie. I tak przez dwa przystanki, dopoki nie
wysiadlam.
Ide do banku. Wzdluz ulicy handel, sprzedaja przyslowiowe mydlo i powidlo,
miedzy innymi przesieradla/pledy z polaru, na ktorych na sekunde doslownie
zawieszam oko. Wystarczylo, zeby dopadla mnie jakas baba z siatami: "Pani se
kupi koniecznie taki pled. Mowie pani, jakie to mile, jakie cieple. U mnie
dopiero zaczeli grzac, to spalam do zeszlego tygodnia pod koldra, ale zaczelam
tak sie pocic, ze schowalam koldre i spie pod tym. Zupelnie mi wystarcza, a
MUSI pani wiedziec, ze mi bardzo marzna stopy, bo mam klopoty z krazeniem..."
Skoro musze, wiec juz WIEM

) Ide dalej. Po szybkim zalatwieniu sprawy w
banku, na pobliskim straganie kupuje jarzynki, miedzy innymi papryke, ktora
niose w przezroczystej torbie. Kropi deszczyk, wiec kieruje sie na przystanek,
pod wiate. A tu juz czyha nastepna: "Lubi pani papryke? Bo ja nie za bardzo,
za twarda dla mnie i lezy mi potem na zoladku. Ale corka i ziec lubia, to
czasami kupie dla nich, bo ja to wole pomidora, albo ogorka, byle nie surowy,
kiszony najzdrowszy..." Odchodze bez slowa, bo czuje, ze zaraz wdam sie w
rozmowe i nieszczesna milosniczka kiszonek "zbierze" za wszystkich moich
niechcianych interlokutorow. Jestem tak wnerwiona, ze usiluje zapalic
papierosa, co jest dosc trudne, bo kropi i wieje. Pstrykam zapalniczka jak
wsciekla i juz slysze za soba glos: "Nie szkoda to pani zdrowia?..."
Na szczescie podjezdza autobus, na szczescie jest pelen zagadanej miedzy soba
mlodziezy i nie trafia mi sie juz zaden nachalny "nadajnik".
Taki sobie apolityczny reportazyk z warszawskiej ulicy...