Dodaj do ulubionych

Dzieńdoberki z przełomu lat...

23.12.05, 19:10
...chyba, ze natluczemy kolejna setke jeszcze w starym roku, to biegusiem
zaloze pierwsze - noworoczne wink
Obserwuj wątek
    • gaja_1 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 23.12.05, 19:18
      Historycznie rzecz biorac, zakupy zawsze robilam w wigilię smile
      W tym roku przełomsmile
      Nie mogąc znieść od rana modłów, kwakania, cmokania, bicia czołem, umizgów,
      wybyłam z fotela smile
      Własnie wrócilam i biorę się za małe pichceniesmile
      Do rana wyrobię smile
      A rano żeby nie słuchać dalej pójdę spać smile
      • mantra1 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 23.12.05, 19:29
        popaye napisał:

        > Caly rok nic nie jecie czy co? smile))
        ****
        Zapytaj o to swoja forumowa kumpelke - Nokate wink
        • popaye Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 23.12.05, 20:55
          Mantro Przemila,-

          Ja - jak Nokata moja "...forumowa kumpelka" - mniam-mniam lubie! smile)
          Tylko, hmmm... nie przesadzajmy, wiekszosc z nas na tym Forum to "malenkie"
          grona rodzinne - 2 osoby i wyjatkowo tylko wiecej jak 1-2je dzieci.

          Nawet, przyjmujac, iz w czasie Swiat a szczegolnie Wigilii spozywa sie
          tradycyjnie potrawy niecodzienne (barszcz, grzybowa, uszka z grzybow czy karp)
          - to ile tego znowu?.
          Jeden max 2 karpie (czy innej ryby), kilka pierogow i jakies ciasto - ktorego
          tak naprawde samemu nie oplaci sie piec bo... swietnych, tradycyjnych, wyrobow
          cukierniczych w Polsce - napewno nie brakuje.
          Nie demonizujemy my przypadkiem tej "okazji"?.
          Rozumialem to wszystko w czasie (mnie na szczescie nie znanych z autopsji) gdy
          w okresie intensywnej budowy Socjalizmu w Polsce - wszystkie te tradycyjne
          potrawy trzeba bylo to robic z dostepnych wylacznie na rynku 2-ch produktow:
          musztardy i octu.
          Ale dzisiaj?.
          Jak sie sie ktos szczegolnie "narobi" to znaczy dla mnie iz sa tylko 2-ie
          alternatywy:

          1.gotujemy WYLACZNIE w okresie przedswiatecznym, a reszte roku "ssiemy lape" -
          ew. zupa "z torebki" lub posilki cateringowe,-

          2.lubimy sie narobic na "wlasne zyczenie".

          Z wpisow kumpelki Nokaty wnosze iz On(a) CIAGLE cos "pichci" wiec przygotowania
          przedswiateczne tylko tym sie roznia od codziennosci iz pichci "inne potrawy"
          a sam sens tej roboty jest ten sam: napelnic brzuszek smakolykami! smile)
          I do tego On(a) (Nokata), jak wynika z wpisow, skarzy sie na te robote
          najmniejsmile).

          Pozdrawiam Was serdecznie,-
          pE


          ps. Alfredko serdeczne dzieki za link.
          Ocena korespondenta TIMES-a pokrywa sie z moja w 100%.
          I... co najgorsze, TAK to powszechnie widza i oceniaja Zagranica.

          Uklony.
          • warum Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 23.12.05, 21:48
            To ja z tych, co NIE "lubia sie narobic, na wlasne zyczenie", a "sie narobia".
            Nie mam wyjscia. Bo nikt mnie nie uszczesliwil wycieczka na Karaiby albo gdzies
            rownie daleko sad((/ wtedy zostawilabym wszystko i wszystkich -z lista co
            trzeba zrobic i zyczeniami/ Ale chce sie pochwalic,ze z roku na rok jest
            inaczej/ wg mniej coraz normalniejsmile/ czyli luz, blus/i koledy plus coraz
            wiecej dystansu do Swiat/ latka robia swoje - za duzo,zeby sie przejmowac, za
            malo zeby zalowac/. Kupic faktycznie mozna juz wszystko, poza czyms takim jak
            "tradycja" - przy tym jednak trzeba sie narobicsmilezeby wygladalo "jak kiedys" .
            • mammaja Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 23.12.05, 23:02
              No tak - zastanowilam sie czy ja za duzo robie.Otoz nie! Z ciast tylko
              drozdzowe z kruszonka (uwielbiam!), piernik, (mloda upiekla pierniczki i kruche
              ciasteczka "choinkowe}. Makowiec zamowiony w cukierni.Wyprobowany.Sernik
              (kawalek ) dostalam w prezencie. Z rybek - sledz (moze zostac na potem - w
              oliwie i siekany - ulubiony moich dzieci i one go przyrzadzaja). Grzybowa
              ugotowana wczesniej na wigilie i barszczyk (na oba dni swiat). Uszka i male
              pierozki do obu zup.Kapusta z grzybami. Jak nie zjedza w wigilie idzie do
              bigosu.Pasztet upieczony (indyczo miesny), nadzarty przez kota, ale w malej
              czesci.Karpik w galarecie - i smazony - w sumie trzy nieduze rybki.Indyczka na
              oba dni swiat i potem. Bigos swiateczny - dla wszystkich glodnych, zwlaszcza
              mlodziezy ktora sie przewinie przez dom w ilosci nieprzewidzianej.Kompot z
              suszu.No i niby nic, nie widze tu niczego z czego mozna by zrezygnowac.Nie
              bedzie ani lamancow z makien, ani klusek z makiem.I w sumie czemu ja sie tak
              narobilam??????
      • jan.kran Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 28.12.05, 16:37
        No dla mnie przełom roku to zawsze przełom bo pod koniec roku przybywa mi latsmile

        Ten rok będzie przełomowy bo już zaczynam robić kroki w celu zmian poważnych w
        moim życiu.
        Definitywnie okaże się jakoś w lipcu czy moje plany wypalą.
        Ale działać zacznę zaraz po Nowym Roku.
        Kran
        • mantra1 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 28.12.05, 17:04
          Oooooo...czko zaczyna pracowac! Ciesze sie z Toba, Alfredko i zycze Ci pelnej
          stereowizji jak najszybciejsmile
          Po dwoch dniach slomianego wdowienstwa tez wybieram sie jutro do urzedu wymienic
          dowod osobisty, bo to ostatni dzwonek. Mam nadzieje, ze:
          - nie bedzie dlugich kolejek,
          - nie beda sie czepiac, ze nie zmienilam zaraz po rozwodzie i od paru lat wciaz
          w dowodzie robie za mezatke,
          - sad byl uprzejmy w ciagu tych lat powiadomic moj USC o rozwiazaniu malzenstwa
          i nie bede musiala po raz kolejny kiblowac w kolejce w sadzie po stosowny
          papierek (przez telefon powiedziano mi, ze na dwoje babka wrozyla, a sprawdzic
          to mozna dopiero na miejscu - wszystko jest w segregatorach, a nie w kompach).
          Cale szczescie, ze nie musialam isc jeszcze do fotografa, a sprawe przepisowych
          fotek zalatwilam w domu - SKN pstryknela, ja dorobilam jasne tlo i wyslalam
          fotki mailem, a chlopak z Allegro zrobil mi za cale 5 zlotych dziesiec odbitek w
          wymaganym formacie (w Gorzowie smile). I to sie nazywa komputeryzacja! smile)
          • alfredka1 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 28.12.05, 18:15
            A mi się paszport "skończył" w ubiegłym roku, trzebaby pójśc po nowy, tylko
            jak to będzie ze zdjęciemsad( co roku gorsi fachowcy z fotografów, jakoś taka
            dziwna potwora im wychodzi ,ja wchodzę i uczesana i umakijażowana... a
            wychodzę , eeeech lepiej nie oglądać. Szkoda Ze Nokata z manterką tak daleko,
            jakoś mnie na papierku uczłowieczylibysmile))
    • omeri Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 25.12.05, 17:12
      Gościłam siostrę na wigilii i pierwszy dzień - nawet udalo mi sie conieco
      kulinarnie
      • mammaja Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 25.12.05, 19:50
        Spokojny dzien swiateczny w rodzinnym gronie - zbieram sily na jutrzejszych
        gosci. Pozdrawiam swiatecznie!
        • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 25.12.05, 20:29
          Połowa Świąt minęła. Na ulicach, w domach cisza. Pogoda była raczej
          wielkanocna. Jutro zacznę wypatrywać pierwszych roślinek. Spacerującą
          dżdżownicę już widziałamwink
    • gaja_1 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 26.12.05, 18:59
      Pięknie kończą się moje Święta sad
      Na czwartek muszę się zameldować w Jeleniej Górze na pogrzebie ciotki sad
      To się nazywa śmierćsad
      Ból, szpital, jeden dzień i wąchamy kwiatki od spodu sad
      Też bym tak chciała, tylko niekoniecznie w Świąta.
      • mantra1 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 26.12.05, 21:22
        Kazdy by tak chcial. Sam dla siebie, bo dla rodziny to straszny szok. Moj Tata
        tak wlasnie umarl. Na ulicy, w drodze na zakupy. Wyszedl zdrowy i juz nie
        wrocil. On tez tak wlasnie chcial sad
        Wspolczuje Ci, Wywrotku.
      • omeri Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 26.12.05, 23:10
        Wspolczuję.
        • mammaja Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 26.12.05, 23:44
          Ja tez wspolczuje, smutny koniec swiat, jak by nie patrzec.
      • jan.kran Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 27.12.05, 15:30
        Gaju , współczuję....

        Mój ex Teść umarł przed Świętami. Junior bedzie na pogrzebie , ja z Młodą nie.
        Dobrze że ex ma J. przy sobie , choć ta śmierc nie była dla nikogo zaskoczeniem
        ale gdy Rodzice odchodzą zawsze kończy sie jakiś etap...

        Młoda przyjechała. Jest supersmile)) Nie będe się chwalić ale jak na Nią patrzę i
        Jej słucham to widzę że odwaliłam kawał dobrej roboty w życiu.
        Jeszcze muszę J. na czowieka wyprowadzić. Droga śliska i wyboista ale nie narzekam.
        Kran
        • mammaja Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 28.12.05, 11:09
          Snieg nas zasypal - pieknie, bialo, szkoda ze tak nie bylo w swieta!
          Kranie, twoj tesc do konca pozostal twoim tesciem - nie ex smile W ustawodastwie
          polskim wiezy powinowactwa nie ustaja po rozwodzie. Pewnie dlatego, ze to
          dziadek dzieci - zastanawialam sie nie raz czemu tak jest...
          • jan.kran Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 28.12.05, 16:32
            mammaja napisała:

            > Snieg nas zasypal - pieknie, bialo, szkoda ze tak nie bylo w swieta!
            > Kranie, twoj tesc do konca pozostal twoim tesciem - nie ex smile W ustawodastwie
            > polskim wiezy powinowactwa nie ustaja po rozwodzie. Pewnie dlatego, ze to
            > dziadek dzieci - zastanawialam sie nie raz czemu tak jest...

            Ja mam taki bałagan w papierach że już się zastanawiam tylko nad stanem
            faktycznym a nie nad papieramismile)))
            Może się wreszcie zbiorę i poukładam ale w PL jestem rozwódką , we Francji
            męzatką a w Norwegii separatką. W Norwegii separacja jest w zasadzie
            równoznaczna z rozwodem , tylko muszę co jakis czas czas potwierdzać ten fakt
            żeby dostawać parę groszy więcej na Juniora oraz płacić mniejszy podatek.
            Właśnie po nowym roku czeka mnie wizyta u norweskiego ściągacza podatków smile))

            Co do Teścia to ja nie miałam z Nim kontaktu od jakiegoś czasu ale rzeczywiście
            dla dzieci zawsze był Dziadkiem.

            Pozdrawiam.
            Kran.
    • kanoka Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 27.12.05, 09:27
      Gaju, wyrazy współczucia.

      Święta, Święta i po Świętach.....Wigilię spędziliśmy z mężem i psicą we trójkę w
      MM, a w niedzielę rano wyruszyliśmy do Warszawy, do dzieci. Pierwszy dzień Świąt
      u córki, drugi u brata i bratowej. Teraz pakujemy się i z powrotem do MM. Mąż
      właśnie śniada, a ja czytam (dzięki, Maryno za Alaskęsmile)i piszę.
      W MM mieszka nam się bardzo dobrze, chociaż pracowicie, ale jak to jest
      naprawdę, to okaże się po paru miesiącach, a może i latach. Póki co, mogę tylko
      stwierdzić, że małe miasta są bardziej na ludzki wymiar skrojone, niż te duże
      ;0.Jak będę miała neostradę, to wrócę aktywnie na forumowe łono i napiszę coś
      więcej.
      Życzę wszystkiego najlepszego w Nowym 2006 Roku i do zobaczenia
      knk
      • mammaja Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 27.12.05, 11:22
        Kanoko - dla Ciebie i rodziny najlepsze Zyczenia Noworoczne! Wspaniale, ze
        zaklimatyzujecie sie w nowym miejscu, wiosna bedzie jeszcze przyjemniej ! No i
        tego dostepu do sieci jak najpredzej! Trzymaj sie cieplutko!
        • omeri Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 27.12.05, 12:32
          Witam na zwolnionych obrotach. swieta,święta i po swiętach smile
          • alfredka1 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 28.12.05, 14:58
            A u nas nawet śnieg, nawet mróz... / -4 / więc dla rozgrzewki przemeblowalam
            swój pokój. To znaczy Wodnik się rozgrzewał przemeblowaniem a ja emocjami smile)
            jest pięknie!!! Dzisiaj "zobaczyłam" prawym okiem napis na ekranie "Forum
            gazeta" i po prawej stronie kawałek pajacyka, ale radość. Może do Wielkiejnocy
            będę widziala resztę literek na ekranie.
            • jan.kran Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 28.12.05, 16:34
              alfredka1 napisała:

              > A u nas nawet śnieg, nawet mróz... / -4 / więc dla rozgrzewki przemeblowalam
              > swój pokój. To znaczy Wodnik się rozgrzewał przemeblowaniem a ja emocjami smile)
              > jest pięknie!!! Dzisiaj "zobaczyłam" prawym okiem napis na ekranie "Forum
              > gazeta" i po prawej stronie kawałek pajacyka, ale radość. Może do Wielkiejnocy
              > będę widziala resztę literek na ekranie.

              Bardzo się cieszę kochana Alfredko Na pewno niedługo pajacyk pojawi się w całości !
              Pozdrawiam serdecznie.
              Ksmile
    • wedrowiec2 Prośba do fotografujących:) 28.12.05, 18:37
      Dojrzeliśmy do zakupu cyfrowego aparatu fotograficznego. Wybór wielki, decyzja
      trudna. Co sądzicie o canonie A610 lub canonie IXUS40? A może canon A510?
      Za każdą doradzającą odpowiedź będę bardzo wdzięcznasmile
      • alfredka1 Re: Prośba do fotografujących:) 28.12.05, 18:50
        nie dodałaś, że chodzi o taki APARAT na którym twa mać będzie jakotako wyglądać
        • omeri Re: Prośba do fotografujących:) 28.12.05, 23:07
          Wędrowcze drogi, myśl ,że najlepiej Ci Bodzio doradzi.
          • mammaja Re: Prośba do fotografujących:) 28.12.05, 23:33
            Albo Wlodekbar -
      • popaye Re: Prośba do fotografujących:) 29.12.05, 11:15
        Mily Wedrowcze,-

        Daleko mnie zapewne do klasy profesjonalisty - fotografa i fotografowanie nie
        jest moim hobby wypelniajacym bez reszty moj czas wolny.
        Tylko... hmmm... - Twoim zapewne tez nie! smile.

        W mlodosci mej czyli pamietnych i dla Ciebie polskim czasie przasno-buraczanym
        wydawalo mnie sie (teraz juz wiem iz nie) iz posiadanie semi-profesjonalnego
        sprzetu foto, wlasna ciemnia - jak na amatora dobrze wyposazona zrobia ze mnie
        "artyste" smile))
        Bzdura, z ktorej dzisiaj moge sie tylko smiac.

        "Porady" profesjonalistow i hobbystow - he, he.
        Pierwsi - inny krag zanteresowan i potrzeby oraz wrecz niemoznosc wybrazenia
        juz sobie po co przecietnemu amatorowi potrzebny jest aparat fotograficzny.
        Drudzy, - chwala to co znaja - czyt. co przypadkowo kupili bo... stac ich bylo
        na to w momencie zakupu i "wydawalo sie im" to co mnie przed ca 35-laty smile).

        Nie poradze Ci jaki model konkretnie zakupic bo i tak nie kupisz tego co ja mam
        - byloby bez sensu.
        Rozwoj fotografii cyfrowej i sprzetu do niej jest tak szybki iz to co kupisz za
        1-2 lata bedzie "cztery dlugosci za Murzynami" czy Ci sie to podoba, czy nie.

        Moje, przez lata, przyzwyczajenie do lustrzanki ze zmienna optyka, choc to
        zawsze "wielkie" (gabarytami i waga) doprowadzilo do tego iz z niecierpliwoscia
        czekalem na tego typu aparat(cyfrowy)ktory by byl jednoczesnie "do zaplacenia"
        (max. 1000 $) i taki sobie kupilem.
        W miedzyczasie, wlasnie z powodu CENY, zasmakowalem zalet aparatu typu compact
        ktory do profesjonalnej (i artystycznej) fotografii sie nie nadaje ale ma
        nieporownywalne z czym innym "zalety" : wielkosc paczki papierosow (lub mniej),
        auto-focus, zoom, prostote obslugi i latwosc przegrywania zrobionych zdjec do
        domowego komputera.

        Pamietaj, ze dzisiaj to praktycznie nie sam aparat (jego klasa) "decyduje"
        o tym jak beda wygladac koncowe efekty twojego "fotografowania" tylko obrobka
        materialu zdjeciowego w programie komputerowym jak Photoshop (wszystkie wersje)
        czy jemu podobne.
        Wlasciwie WSZYSTKIE "bledy" fotografujacego i samego aparatu mozna w ten sposob
        skorygowac (poza ostroscia - bo ta tylko w rel. ograniczonym zakresie), kolory,
        tlo, kadr, naswietlenie itd. - wiec wyrzucanie pieniedzy (dla amatora!) na
        optyke "obowiazkowo" f-my Zeiss jest przesada smile.

        Z praktyki, mojej, wlasnej.

        - wszystkie canony - napewno wybor bez "pudla", Oni nie robia "zlych" aparatow.
        ale jezeli "nie" Canon to:

        - przy zakupie kieruj sie nie tylko zakresem zoom-u (teoretycznie czym wiekszy
        - to lepszy) a dla Ciebie jako gorskiej turystki - wazna cecha, ale pomysl
        iz bedziesz robic rowniez inne zdjecia (rodzinka przy wigilijnym stole np)
        i wtedy, o czym amatorzy z mala praktyka rzadko mysla - wazna jest optyka
        "krotkoogniskowa", wiec MNIEJ jak standardowe 35 mmm - umozliwiajace
        fotografowanie CALEGO stolu wigilijnego wraz z najblizsza Rodzinka + niekochana
        Ciotka (lub Tesciowa!) - BEZ wychodzenia w tym celu "na balkon!" smile)

        Sprawdz czy nie ma aparatu z zoomem ale od np. 28 mmm - bedziesz napewno
        zadowolona gdy (wreszcie!) rowniez Ciocia bedzie na zdjeciu, a nie tylko
        narzeczony i rodzice! smile)

        Rozdzielczosc: zakres 3-5 mln pikseli dla amatora - "swiat i ludzie".
        Jak "napewno" bedziesz potrzebowac wiekszej rozdzielczosci (w co watpie!)
        - zakupisz taki aparat ale juz jako DRUGI, za rok-dwa, za cene tego ktory
        kupisz teraz smile.

        WAZNE jednak jest czy bedziesz potrzebowac "papierowych" odbitek robionych ujec
        i.. jak szybko!.
        Zdna domowa drukarka (uniwersalna), nawet te drogie, nie dorowna klasie odbitek
        na papierze fotograficznym (punkty Uslugowe lub uslugi on-line).
        Specjalne drukarki, wylacznie do zdjec, pomijajac iz to rel. droga zabawa, -
        najlepiej wspolpracuja z produktami tej samej firmy np. wyroby Kodak czy HP
        - mozna np. robic odbitki BEZ posrednictwa komputera.

        Ostatnia "rada" - nie kupuj, nawet jak okazyjna cena jakiegos "egzotycznego"
        produktu.
        Zapasowe akumulatory do takiego "dziwadla" beda nie do nabycia i o ew. serwisie
        naprawczym - zapomnij sad

        WAZNE!.
        Jako dodatek (poza osprzetem), zawsze jest jakis program komputerowy do obrobki
        zdjec.
        "Wszystko" jest dobre ale (z praktyki) klasy (i mozliwosci) Photoshopa (f-my
        Adobe) nie osiaga zaden inny.
        Canon dolacza (niestety) inny program sad
        Ale, hmm.... dokupic zawsze mozna i warto! smile.
        Wbrew pozorom (i dobrym checiom) ani ja, ani (nawet) pp.Bodzio i Wlodek nie
        beda w stanie wyjasnic Tobie wszystkich mozliwosci komputerowej obrobki zdjec
        - wiec dobra literatura (dla amatora) jest podstawa.
        Z praktyki moge polecic wszystko autorstwa p. Scott Kelby co ukazalo sie
        w Polsce (Wydawnictwo Helion). On "wie" o czym pisze! - serio smile
        Polecam szczegolnie Jego ksiazki np: "Fotografia cyfrowa - Edycja zdjec"
        - lektura "zrobi" z Ciebie "zawodowca" w tym zakresie i bedziesz miala
        sporo "zabawy" ogladajc efekty produkowane przez niektorych "hobbystow" smile)).

        pozdrawiam serdecznie,-
        pE

        ps.
        ....kup IXUS-a 55, ew. 40-tke o ktorej piszesz, nie bedziesz zalowac.
        - buziak






        • wedrowiec2 Re: Prośba do fotografujących:) 29.12.05, 15:12
          Dziękuję za uwagi. Są bardzo cenne.Aparat jest mi potrzebny do zwykłych,
          domowych zdjęć, ale jeśli wyjdzie piękne zdjęcie, to będę szczęśliwawink
          Nie będę kupować wyrobów obcych, mało znanych firm.
          Mam dwa programy do obróbki zdjęć - Ulead Photo Express (załącznik do skanera)
          i iGrafx (nie pamiętam skąd go mamsad).
          Książki opisujące obróbkę kupięsmile
          Wybierając aparat zwrócę uwagę na opcję Macro - roślinki w duzym zbliżeniu są
          przepięknesmile
    • jan.kran Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 29.12.05, 14:56
      Dziś kolejny przełomsmile))) Za jakieś dwie godziny będę o rok starszasmile
      Nie wiem czy to standart dla innych ale mnie z wiekiem przybywa radości życia.
      Może po prostu się starzeję wesoło:o))
      Kran
      • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 29.12.05, 15:13
        Janie.Kranie, wszystkiego dobregosmile
        Mój przełom był trzynaście dni temuwink
        • omeri Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 29.12.05, 15:58
          Wszystkiego najlepzego dla "Przełomowiczanek"
          • mantra1 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 29.12.05, 17:50
            Dedykuje Ci zatem, Kochany Janie Kranie biezaca setke Dziendoberkow, wraz z
            najlepszymi zyczeniami urodzinowo-przelomowymi:

            tinyurl.com/bu2xo
            oraz okolicznosciowymi cmokami smile)
            • jan.kran Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 29.12.05, 18:53
              mantra1 napisała:

              > Dedykuje Ci zatem, Kochany Janie Kranie biezaca setke Dziendoberkow, wraz z
              > najlepszymi zyczeniami urodzinowo-przelomowymi:
              >
              > tinyurl.com/bu2xo
              > oraz okolicznosciowymi cmokami smile)

              Karteczka wirtualna śliczna... uściskaj SKN bo pewnie się przyłozyłasmile))
              Kran
              • nokata Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 29.12.05, 20:35
                Kranie z Janowa, albo Janie z Kranowa (czy jakos tak)
                No, niespecjalnie sie przylozylam do kartki,
                jeno do czynnosci sado-maso wzgledem niejakiej Manterki
                A dokladniej - biczem ja chlostalem.
                Konstruktywnej krytyki oczy-wizda.

                A po wyjasnieniach:
                JK, czyli KJ
                Caluje Cie cala, od A poprzez caly alfabet.
                Niech Ci nigdy nie zabraknie
                Sloneczka do opalania powloki doczesnej,
                Brut-a albo i Veuve Cliq-uot aby spragnionym ustom dac ulge.
                (Uot? What?)
                Niech jesiotry podejmuja czyny produkcyjne, bys zaspokoic swe kaprysy mogla
                A nade wszystko bys jak najdluzej miala
                mozliwosc obcalowywania przesympatycznej SKN tongue_out
                Czego i sobie serdecznie zycze

                Bobasisko,
                Masz wyjatkowe cmokasisko
                w samego kranowego cmoka
                od Starej Nokaty-mamrota
                • jan.kran Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 30.12.05, 12:17
                  Dziękuję za życzenia i posyłam wszystkim CMOK ale z oddali.
                  Jestem przeziębiona, wrrrrr !
                  Kran
                  • mammaja Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 30.12.05, 21:03
                    Kranie J., najlepsze zyczenia - porzuc przeziebienie i ciesz sie dalej zyciem -
                    wraz ze swoimi wspanialymi dzieciakami! Serdecznosc.Mm.
      • wodnik33 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 29.12.05, 15:46
        Już kieliszek i wino przed nami, okolo 17. wzniesiemy toast za Twe zdrowie i
        pomyślnośc. Wszystkiego najlepszego. Masz rację, że z każdymi urodzinami
        jakoś "radośniej" u nas to chyba dlatego, że jeszcze jesteśmy względnie zdrowi
        i nie tracimy poczucia humoru. No to skool smile))
        • maryna04 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 29.12.05, 18:11
          Janie Kranie - wszystkiego najlepszego. Potwierdzam zdanie Wodnika - z wiekiem
          mozna miec wiecej radosci zycia i ciekawosci swiata, a najwazniejsze - patrzy
          sie na wszystko z dystansem. A to ostatnie nie jest przywilejem mlodosci.
          Niestety, Kranie - ty ciagle jestes bardo mloda, ale doczekasz sie!!!
          • warum Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 29.12.05, 20:22
            Solenizantkom - spelnienia marzen.
    • jan.kran Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 31.12.05, 15:40
      Liczę na to że w myśl Pieśni:

      Co się polepszy to się popieprzy,
      Kroczek do przodu , dwa kroki w tył...

      Rok kończący odejdzie w niepamięć a Nowy się zacznie znakomicie.
      Na razie niezbyt zdrowa idę do pracy.
      Pół godziny walczyłam z guglem w różnych językach żeby znaleźć ulubioną odę
      Horacego w oryginale... bezskutecznie.
      Młodej udało się załatwić moją kartę bankową. Połknęło bo dziecko nie umiało
      zapamiętać czterech liczbsmile)
      Rozmowa z norweskim Człowiekiem_Pełniącym _Służbę telefonicznie dostarczyła mi
      niezapomnianych wrażeń.

      Nic tu nie działa , mam pieniądze na koncie , Młoda ma travelers check ale u
      Wikinga takie wynalazki cywilizacji nie działają.
      Na szczęście zrobiłyśmy zakupy i mamy jakieś drobne smile a w poniedziałek pójdę do
      banku...
      Kran_na _ Rubieży
      Czuję się w tej Norwegii jak na innej planecie....
      • maryna04 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat...Wedrowcze 01.01.06, 15:27
        Dziekuje za wyjasnienia, tez nie uwazam, ze w obecnej dobie roznice w
        sposobach lecznie sa wielkie. Zwlaszcza, ze nie chodzi o specjalistyczna
        aparature, specjalne zdiagnozowanie itd. Jako laikowi wydaje mi sie, ze chodzi
        tylko o te "proste" anybiotyki. Ten pomysl wyniknal z tego, ze kiedys (ale
        wiecej niz 25 lat temu) nasz przyjaciel "sciagal" od swojej matki antybiotyk z
        USA, ktory nastepnie podawano w klinice w Lublinie jego zonie. Ten antybiotyk
        wyszedl im w posiewie jako korzystny, ale nie mieli go w wystarczajacej ilosci
        na stanie. Wiesz, czlowiek lapie sie wszystkiego. Na razie nie mam komunikatu,
        na pewno rodzice sa w szpitalu. Wiec nie dzwonie, czekam na e- mail. Naogol
        brak wiadomosci to dobra wiadomosc. O tych podstepnych wyrostkach wiem cos, ale
        nie pora tu pisac.... ((((
        • mammaja Re: Dzieńdoberki z przełomu lat...Wedrowcze 02.01.06, 13:35
          Maryno, napisz jak ten chlopiec sie czuje. Sama przezylam jakies 5 lat temu
          nagly ayak wyrostka! W tym wieku! O 18 tej zaczal potwornie bolec mnie brzuch, a
          o 23 ciej juz bylam na stole. Zdazyli, ale zawsze sie boje zeby to sie nie
          zdarzylo dzieciom w jakichs ekstremalnych warunkach!
          • maryna04 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat...Wedrowcze 02.01.06, 15:24
            Chlopiec czuje sie...b.z..Wczoraj wieczorem znow goraczka podskoczyla,
            podejrzewaja jakis kolejny problem -ze zrobila sie torbiel. Prawdopodobnie
            dzisiaj znow pojdzie na stol. W dzisiejszej dobie internetu, wszystko mozna
            sprawdzic, wiec rowniez jego mama "wie wszystko" jak powinno sie go leczyc. Nie
            ma zastrzezen do leczenia obecnie. Ale poczatek to prosty KRYMINAL. Przywiezli
            go z bolami w noc przedwigilijna, w piatek. Ale poniewaz juz zaczeto swietowac
            Boze Narodzenia technik od USG mial normalne wolne trzy dni - sobota,
            niedziela, poniedzialek. We wtorek bylo spietrzenie pacjentow i USG zrobiono mu
            po poludniu i.... groza. Przeszlo 4 dni stracone, kiedy licza sie godziny.
            Dlatego nie martw sie Mm, ze w razie czego Twoje dzieci bedac w dziwnych
            miejscach "nie zdaza", raczej nic nie dzieje sie w sekundzie. Byle nie
            zaniedbac, a jak widzisz mozna osiagnac tragiczny stan niekoniecznie zdala od
            szpitala, ale w szpitalu. Kilka nastepnych posuniec lekarki tez mnie sie w
            glowi nie miesci, (etyka, medycyna?) spytala chlopaka, czy ma komorke, mial -
            to zadzwon do taty, zeby przyjechal zaraz do szpitala. Po przyjezdzie spytala
            brata: jest Pan autem? Tak. To jedzcie do szpitala tego i tego - tam juz
            wiedza (ja nawet naiwnie spytalam, czy jechala z nimi?) Wiec jechal z tym
            nieszczesnym chlopaczyno w niewielkim aucie - towarzyszyla im jedynie corka - 8
            km po zakretach (moj brat mieszka w bardzo gorzystym terenie), w padajacym
            sniegu i slizgawicy. Poprosil : Wojtek, zapnij pas, tato ja nawet na 10 cm nie
            moge zblizyc reki tak mnie boli. Na pogotowiu, to juz niekoniecznie pogotowia
            wina, najpierw obslugiwali (jak barwnie opisal moj brat) przywiezionych karetka
            zamarznietych pijakow, bo oni przeciez przyszli na nogach. Po awanturze zajeto
            sie nim blyskawicznie, teraz naprawde nie narzekaja na szpital. Z Wojtkiem
            lezy drugi chlopaczek, wlasciwie z tym samym - w ostatni piatek, ale mial
            szczescie bo bolesci wziely go rano, wiec poszedl z matka do przychodni -
            zrobiono mu od reki USG i natychmiast przewioziono do szpitala, z tym samym
            rozpoznaniem, tyle ze rozpoznanie o wiele dni wczesniej. Nawet chlopcu nie
            otwierano brzuch, bierze tylko antybiotyki, wczoraj na wieczor mial juz tylko
            37,5. Moja oferta pomocy nawet jakos zostala potraktowana przez szpital, z
            tym, ze lekarz mowi, ze normalnie to oni sprowadzaja leki z Niemiec -
            widocznie Unia. Na razie jednak trzeba czekac, moze zareaguje na te, ktore
            dostaje. Czekac, nawet najbardziej niecierpliwi naucza sie...czekac.
            • alfredka1 Re: Dzieńdoberki gapowate 02.01.06, 17:13
              Dokonałam nielada wyczynu, wchodząc do Wędrowca nie trafiłam w szeroko
              otwarte drzwi wejściowe /na klatkę schodową/ i uderzyłam prawą stroną oblicza o
              metalową futrynę. Efektów parę: połamana oprawka okularowa, siniaczek a
              właściwie jeszcze czerwoniaczek na wyrostku jarzmowym kosci
              czołowej /!!!??? / ,nagle "utyta" powieka no i cholerny ból. Myślalam, że może
              chociaż od tego wstrząsu złogi w oku się osuną i bedę widziala, ale gdzie tam,
              tyle cierpienia i wszystko na nicsmile)...
              Podobno to efekt odzyskiwania widzenia, takie przesunięcie obrazu, pociesza
              Wędrowiec ale ja i tak wiem żem Gapa nad Gapy. Uściski.
              Maryna, coś bym napisała na tematy j.w. alem tak obolała,że nie znioslabym
              jeszcze klapsów od Brata ukochanego w Chałwie i Przyjaciela Barana.
              • nokata Re: Dzieńdoberki gapowate 02.01.06, 17:33
                Alfredko zasmutana i przez futryne doswiadczona!
                A dlaczemu mialabys byc klapsiona????
                Pojdz dzieweczko ja cie piescic bede.
                I po glowce pogladze, i do lewego bjusta przytule,
                i cukierka dostaniesz, i gwiazdke z nieba i kafelek z pieca.
                A nade wszystko CHALWY.
                Oczywiscie w celach jedynie terapeutycznych.
                A zebym mial pewnosc ze Ci nie zaszkodzi,
                kazda porcje zakupiona bede probowal, czy aby nie jest paskudna.
                Wszyscy wiemy, ze chalwa poprawia znacznie nastroj lakomczucha.
                A warunkiem wlasciwej rekonwalescencji jest dobry nastroj.
                Poniewaz Alfredka jest lakomczuchem, powinna jesc chalwe.
                Co Nalezalo Dowiesc.

                Tak wiec
                "Pojdz dzieweczko ja cie piescic bede."

                Cmokaski Bobaski
                • alfredka1 Re: Dzieńdoberki gapowate 02.01.06, 17:43
                  Jem chałwe, jem i czekam na nową dostawę /tę od Ciebie/. A najbardziej
                  dziękuję za brak kondolencjismile)
                  "Uważajcie uważajcie, bo nie zawsze drzwi szeroko otwarte gościnnie zapraszają"
                  • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki gapowate 02.01.06, 17:58
                    Za drzwi klatkowe odpowiedzialności nie ponoszę!
                    Drzwi osobisto-wedrowcowe zawsze gościnnie zapraszająsmile
                    • alfredka1 Re: Dzieńdoberki gapowate 02.01.06, 18:22
                      Powinnaś je okleić aksamitem albo obić wojłokiemsmile) albo lepiej nie, bo cie
                      wyeksmituja jako bardzo dziwną lokatorkę. Nie martw się łaziczku ,jutro też
                      przyjde na obiadsmile)
                      • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki gapowate 02.01.06, 18:31
                        Może wywieszę za okno drabinkę sznurkową, albo zrobię jakąś pochylnię? Okno mam
                        szersze niz drzwi klatkowe, a parter nie jest wysokismile
                    • jan.kran Re: Dzieńdoberki gapowate 02.01.06, 18:31
                      Ja wczoraj poślignęłam się na porzuconym podstępnie na podłodze szpiglu i
                      wykonałam piruet z obrotem 3/4 zakończonym przejechaniem na plecach przez salon...
                      Bez efektóff ubocznych oprócz lekkiej panikisad(((

                      Tak że Najdroższa Alfredko nie jesteś niestety sama ze swoją nieostrożnością...
                      Przytulam Cię do prawej piersi.
                      Na talerzyku przepchanym przez łacza podaję chławę pistacjowę , waniliową i
                      sezamową i kielszek amaretto na smuteczkismile)
                      Ściskam ostrożniesmile))
                      Kran
                      • alfredka1 Re: Dzieńdoberki gapowate 02.01.06, 18:58
                        Wszystkie dobroci przyjmuję z radoscią i rosnącym apetytem.Prosze, napisz co to
                        jest "SZPIGEL" może komuś podrzucęsmile)
                        • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki gapowate 02.01.06, 19:00
                          Der ...
                          • omeri Re: Dzieńdoberki szpiglowe 02.01.06, 19:03
                            smile)
                            • omeri Re: Dzieńdoberki szpiglowe 02.01.06, 19:04
                              Oby to nie skutki drzwi wejściowych i spotkania z nimi. Uważaj droga Alfredko
                              • jan.kran Re: Dzieńdoberki szpiglowe 02.01.06, 19:27
                                Kochana Alfredko , w wypadku mojego poślizgnięcia ważna była forma (śliska
                                gazeta + parkiet )a nie treść ( germańska ).
                                Szpigel jest jedyną gazetą jaką czytam ( czasem przebiegnie mi drogę jakaś
                                norweska ale to w fabryce ).

                                Dalej dmucham i ściskam
                                Ksmile
                                • alfredka1 Re: Dzieńdoberki szpiglowe 02.01.06, 19:39
                                  Aaaaa już prawie wiem , lustrzana polepa w salonie + gazeta czytana z
                                  poślizgiem dały takie wyniki. A salonu Ci zazdroszczę. alfredka, która
                                  lepiej niech sie nie wpatruje w żadne Spiegle
                                  • jan.kran Re: Dzieńdoberki szpiglowe 02.01.06, 19:54
                                    Acha , czytam jeszcze GW ale to w laptopie i na nim wolałbym sie nie przejechać...
                                    Jak , troszkę lepiej... wszyscy się tak o Ciebie troszczymysmile))
                                    Pozdrów Wodnika i Wędrowca smile
                                    • alfredka1 Re: Dzieńdoberki szpiglowe 02.01.06, 20:05
                                      Kochani, dzięki za troski, jest lepiej przynajmniej kolorystycznie, niedługo
                                      wokoło oka będę cała tęczowa. "W und W" nie pozdrowię, ciągle ryczą ze śmiechu
                                      czytając wpisy naszesmile))) Ajak tam Twe plecki szanowne???
                                      • jan.kran Re: Dzieńdoberki szpiglowe 02.01.06, 20:14
                                        Mni sie nic nie stało. Choć czułam się jak karaluch bo nie mogłam sie podnieść
                                        z plecków do pionu.
                                        Powinnam sobie komórkę przykleić gdzieś do ciała butaprenem na wszelkim wypadek...
                                        Tylko gdzie dzwonić w takiej sytuacji ?
                                        Ksmile
                                        • alfredka1 Re: Dzieńdoberki szpiglowe 02.01.06, 20:27
                                          tylko nie przyklejaj do plecówsmile))
                                          No to do jutra . Hej!
                                          • jan.kran Re: Dzieńdoberki szpiglowe 02.01.06, 20:34
                                            Śpij dobrze Alfredkosmile))))
                                            Ksmile
    • no_no Re: Dzieńdoberki 02.01.06, 22:50
      Si_si, to ja, jak prawdziwy(smile
      Zdecydowałem się pokazać twarz,
      by nie czynić złudzeńwink
      Kłaniam się i za chwilę znikam,
      bo mnie we wsi rozpoznająsmile)

      no_no - pozdrawiam
      • mammaja Re: Dzieńdoberki 02.01.06, 23:49
        Bardzo wspolczuje Alfredce konfrontacji z framuga! Przypomnialo mi sie jak nasz
        niegdysiejszy pies wparowal w wielka szybe z calym rozpedem! Mam nadzieje
        Alfredko, ze nie przeszkadza ci to skojarzenie, to byl ukochany pies!
        A dzisiaj wysiadlszy z samochodu z koszykiem z przysmakami i termosem wywinelam
        orla na zaspie.Naszczesie koszyk bohatersko utrzymalam w poziomie!
        • alfredka1 Re: Dzieńdoberki 03.01.06, 13:47
          O biedny pieseczek, widocznie też coś z oczkami miał nie w porządku, a może
          stary był i zaćmę miałsad(
          Mammajko, takie już jesteśmy albo damy nieuważne albo nierozważne albo upadłe
          ale nie całkiem /kosz utrzymany we właściwej pozycji/ Uściski Tączowa Alfredka
          • nokata Re: Dzieńdoberki 03.01.06, 14:47
            Ciekawy ten nasz admin.
            Od 19.12 nie ma go.... zyczen zimnych babelkow nie zlozyl,
            wzgledem paszkwila noworocznego nie wykonal stosunku...
            czy nie przegina z dyskrecja???
            • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki 03.01.06, 14:57
              Ot takie ni to, ni siosmile
              • mammaja Re: Do Alfredki 03.01.06, 15:23
                Alfredko, tej szyby w ogole nie bylo widac taka byla przezroczysta.To skad pies
                mogl wiedziec ze jest? Pozdrawiam serdecznie w biegu!
              • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki 03.01.06, 18:28
                wedrowiec2 napisała:

                > Ot takie ni to, ni siosmile

                I TO i TAMTOsmile)
      • alfredka1 Re: Dzieńdoberki 03.01.06, 18:47
        no_no napisał:

        > Si_si, to ja, jak prawdziwy(smile
        > Zdecydowałem się pokazać twarz,
        > by nie czynić złudzeńwink
        > Kłaniam się i za chwilę znikam,
        > bo mnie we wsi rozpoznająsmile)
        >
        > no_no - pozdrawiam
        i ja naiwna zrozumiałam, że no-no zdjęcie swe wkleił, wpadłam jak burza do
        Alumu i.... nic ,a może tylko dwuocy widzą a tylko ja niesad(
        • jan.kran Re: Dzieńdoberki 04.01.06, 00:40
          Alfredko Aktywna... nie jak burza tylko jak wiosenny deszczyksmile Musisz
          pohamowac swoj temperament smileppp
          Kran nocny
          • alfredka1 Re: Dzieńdoberki 04.01.06, 17:15
            wyhamowałam i wylądowałam, wedle polecenia, w Dzieńdoberkach.Wszystkim
            mówię "DOBRYDZIENNIECHBEDZIEDOWIECZORA"
            • jan.kran Re: Dzieńdoberki 05.01.06, 08:25
              Ja jestem dziś i wczoraj ... myślami w Izraelu.
              Kran.
              • alfredka1 Re: Dzieńdoberki 05.01.06, 10:45
                A my jestesmy myślami przy Tobie.Usciski
                • ania_2000 Re: Dzieńdoberki 05.01.06, 21:04
                  Alfredko, Wedrowcze i Wodnikusmile) my to sa sosiady!smile)
                  ja tez mieszkalam na skrzyzowaniu swierczewskiego z wyzwolenia! nad garmazerka!
                  na przeciwko cezasu!
                  jak jeszcze sie okaze ze wedrowiec chodzil do szkoly podstawowej 62?..??smile)
                  • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki 05.01.06, 21:50
                    smile)) Mały ten światsmile))
                    My tez na przeciwko Cezasu, ale po drugiej stronie - w czteropiętrowym domu,
                    który w latach świetności miał szczyt z niebieskiej cegłysmile
                    Skończyłam szkołę podstawową nr 56, a potem "pobożniak".
                    • jan.kran Re: Dzieńdoberki 06.01.06, 11:38
                      Zastanawiam się co u Maryny i Alfredki...
                      Kran
                      • maryna04 Re: Dzieńdoberki 06.01.06, 15:04
                        bardzo mila Janie Kranie, mysle, ze pytasz, co u syna mojego brata. Ciagle
                        baaaaaaardzo srednio, to jest...nie chce o tym pisac. Pozdrowienia
                        • maryna04 Re: Dzieńdoberki 06.01.06, 15:17
                          Janie Kranie, jest z Wojtkiem chyba bardzo zle, co to dziecko i co ci rodzice
                          przechodza. To jest tak straszne, tak niepotrzebne. Ci co wierza zawziecie sie
                          modla w takich i innych sytuacjach, o zdrowie dla swoich najblizszych
                          zapominajac o statystyce (tez dziele bozym) - jak nie ty - to tamten. Modlimy
                          sie o zly los dla innych? Ja tak nie umiem.
                          • alfredka1 Re: Dzieńdoberki 06.01.06, 15:57
                            Maryno droga, na tak wiele rzeczy nie mamy wpływu, nasza bezradność w takich
                            sprawach jest okropna. Zazdroszczę czasami tym, których wspiera mocna wiara...
                            chyba jest im lżej, chociaż wszyscy ludzie w obliczu nieszczęścia cierpią
                            jednako. Są pytania bez odpowiedzi.Sciskamy serdecznie.
                            • mammaja Re: Dzieńdoberki 06.01.06, 16:52
                              Nie wiem czy jest lzej.Jedni w obliczu nieszczesc traca wiare, inni zaczynaja
                              wierzyc. Kazdy los i czlowiek jest inny, zycze bardzo zeby bylo dobrze.
                          • ania_2000 Re: Dzieńdoberki 06.01.06, 19:11
                            Maryno, ogromnie ci wspolczuje - takze rodzicom Wojtka. Niewyobrazam sobie co
                            przechodza. Najgorsza swiadomosc tego, ze nie jest to wypadek, przypadek,
                            zrzadzenie losu - lecz...wlasnie? jak to nazwac? olewactwo sluzby zdrowia?
                            znieczulica? brak odpowiedzialnosci ze strony lekarzy? nieliczenie sie z
                            pacjentem??? U mnie w rodzinie byla podobna sytuacja..sad Moj siostrzeniec-
                            dziecko 3 letnie ledwo przezylo...co sie nacierpialo.. lezal w szpitalu przez
                            miesiac! zupelnie niepotrzebnie! lekarka stwierdzala uporczywie "kolki
                            brzuszne" i dopiero jak dziecko prawie umarlo na rekach z zapaleniem otrzewnej -
                            rozpoznano wyrostek..Czasami mysle, ze niestety - w Polsce opieka lekarska
                            jest jak z poczatku 19 wieku. Ludzie umieraja na proste choroby..
                            Najgorsze jest to, ze nie wynika to z braku sprzetu, technologii - tylko ze
                            zwyklego nieudolnego podejscia lekarzy...
                            Martyno - badz dobrej mysli - wyzdrowienie trwa dlugo.
                      • alfredka1 Re: Dzieńdoberki 06.01.06, 15:53
                        U alfredki niby lepiej ale "gorzej... widzę lepiej ale bez zgody oka lewego -
                        gazeta położona na stól zsuwa się z jego krawędzi, wrzątek zamiast w filiżance
                        jest na spodku, szafce i moich nogach ale stopa wsuwana w mój pantofel trafia w
                        romkowy kapeć, zwariować można.
                        • gaja_1 Re: Dzieńdoberki 06.01.06, 22:36
                          Chyba odespałam wszelkie zaległości smile
                          Ale czytając Marynę i Alfredkę wolałabym pewnie dalej spać i żyć w nieświadomościsad
                          Najgorsze, że w żaden sposób nie potrafię pomóc sad
                          W takich sytuacjach najgorsza jest bezsilność sad
                          Jednak wierzę, że wszystko będzie dobrze, bo musi tak być!!!
                    • ania_2000 Re: Dzieńdoberki 06.01.06, 19:03
                      HA - a ja skonczylam jedynkesmile do dwojki poszla moja najlepsza przyjaciolkasmile
                      jak ostatnio bylam w Szczecinie, to na przeciwko mojego domu, gdzie kiedys
                      przyjezdzal cyrk albo wesole miasteczko - wyroslo GALAXYsmile)
                      • alfredka1 Re: Dzieńdoberki 06.01.06, 21:20
                        Szczerska i Pobożniak to najlepsze licea były w miesciesmile)
                        Wędrowiec pozdrawia współforumowiczów ,u niej internet nie działa, może jutro
                        naprawią.
    • jan.kran Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 07.01.06, 02:23
      Ja też jestem dziś zmartwiona. Przyjaciółka Claire, ta od Konfucjusza jest
      ciężko chora.
      Moim zdaniem nie trafiła na dobrego lekarza, ja mogłabym coś ewentualnie
      spróbować ale nie chcę się wtrącać.
      Az mi żal patrzeć jak moja córka się martwi... a tę dziewczynę bardzo lubie.
      Bardzo niedobrze to wyglądasad
      Kran
    • gaja_1 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 07.01.06, 16:27
      Wstałam cała w skowronkach smile
      Połowinka pojechała do córy a mnie diabli podkusili siąść przed kompem.
      I co???
      I po skowronkachsad
      Podrzucono mi linki do poczytania
      O wpływie pornografii:
      wiadomosci.onet.pl/1304795,720,1,kioskart.html
      ruszyło mniesad
      poszukałam kto zacz owa pani
      i stała się jasność smile
      następny o przemocy w rodzinach policyjnych
      wiadomosci.onet.pl/1304409,2677,1,1,kioskart.html
      i nawet nominacja Zyty przestała mnie cieszyć, szczególnie po obejrzeniu kaczki
      stękaczkisad
      Pół dnia minęło, jestem zdołowana
      idę wieczorem się upićsmile
      Rano kac nie pozwoli wleźć do netu i bynajmniej spokojnie jeden dzień pożyję w
      nieswiadomości smile
      • gaja_1 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 08.01.06, 12:13
        Udało się wink
        Kaca nietsmile
        Ale będąc o jeden dzień mądrzejszą, nie włażę do żadnych wiadomoscismile
        Za to od rana licytuje na allegro na rzecz Owsiakasmile
        tylko co ja później zrobię z tymi maskotkamismile
        Czekam na propozycjesmile
        Mogłabym kupować jakieś szmatki, bizuterię,
        ale jak nie kupić bambetli skoro są ze zbiórek w szkołach smile
        Przy tym nagłówkowali się,żeby wierszykami zareklamowac np:

        "Najnowsza fryzura, kokarda, te oczy!!!
        Na żadnym biurku nikt jej nie przeoczy.
        Dotrzymać towarzystwa zawsze wiernie umie,
        a nie powstydzisz się jej w żadnym tłumie."
        • mantra1 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 08.01.06, 12:49
          Ja niestety na wywrot....znaczy na odwrot. Dzis zwatpilam w to, ze czowiek w 80%
          sklada sie z wody. Czuje, jakbym skladala sie z najwyzej 15wink
          No, ale przynajmniej profilaktyka zadzialala i po tym kleczeniu z lopata na
          pudelku po Telepizzy, w lekkiej spodnicy, bez czapki i rekawiczek ani sladu
          kataru nawet smile) Nokata tez zdrowa, aczkolwiek snuje sie jakas taka rozmazana
          miedzy lozkiem a kanapa. A miala mi dzisiaj szafke do kuchni sklecic z
          zakupionych wczoraj w OBI elementow.
          Ale czymze sa te problemy wobec tych, o ktorych tu piszecie... I dobrze, ze
          piszecie. Wierze, ze takie "skanalizowanie" smutnych spraw, ich nazwanie moze
          czasami pomoc odwrocic zly los, a jesli nie, a przynajmniej poczuc sie nieco
          lepiej. Trzymajcie sie. Slonko swieci a Orchiestra gra.
          • alfredka1 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 08.01.06, 15:46
            Licytować nie umiemy ale serduszkami przyozdobione ubranka, samochód a nawet
            oba okna na podwórko.Sąsiadom to się nie spodoba jak i sprzątanie przed
            szabasem ale takie to już ci z żeremi złośliwce. A naprawdę to z serca dajemy
            a nie za serca czerwoniutkie.
            • maryna04 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 08.01.06, 16:04
              Alfredko, czemu serduszka na ubrankach maja sie nie podobac.
              Gaju, w kazdym domu powinna byc duza schowanka na takie wygrane fanty,
              prezenty od maluchow. Wiadomo, wszystko w dobrej intencji i nie ma czlowiek
              sumienia wyrzucic. Chyba, ze po czasie.
              • alfredka1 Re: Dzieńdoberki z przełomu lat... 08.01.06, 16:13
                Maryno, serduszka w okienkach "się nie podobują" - takie ludzie.smile Naklejki
                przed głosowaniem do UE też nie były mile widzianesad(
    • gaja_1 Re: Jestem tępa :( 09.01.06, 17:02
      Powiedzcie, na czym polega chrześcijański liberalizm ?
      co będzie wytyczało drogę Pani Gilowskiej?
      • wedrowiec2 Re: Jestem tępa :( 09.01.06, 17:45
        Liberalizm?
        Nie będzie palic na stosie, ani pławic w rzece za złamanie ustawy budżetowej.
        Dla maluczkich, za przestępstwa podatkowe, ograniczy karę chłosty, a dyby będą
        tylko na jedną parę kończyn.
        • alfredka1 wiadomość od Kanoki 09.01.06, 18:15
          DostaLam kartkę od Kanoki, narazie nie ma nadziei na internet, serdecznie
          wszystkich pozdrawia.
          A szkodasmile) niedawno gdzieś czytałam, że nawet o 100km od stolicy internetowe
          łącze jest marzeniem, myślałam że to dziennikarska przesada, niestety nie.
          • jan.kran Re: wiadomość od Kanoki 09.01.06, 21:30
            A ja ma skype ponowniesmile
            Pożracz czasu ale miły smile
            • maryna04 Re: wiadomość od Kanoki 10.01.06, 13:12
              Okropnie, czyli bardzo brakuje nam Kanoki. Pisze w liczbie mnogiej bo nie ma co
              do tego watpliwosci. Pozostaje miec nadzieje, ze jednak szybko wroci na stale.
              Przesylam jej za Twoim posrednictwem Alfredko wirtualne usciski.
              Czy to znaczy, ze w jej miejscowosci nikt nie ma polaczenia internetowego i ze
              takich terenow jest w Polsce duzo?
              • alfredka1 Re: wiadomość od Kanoki 10.01.06, 16:44
                Napisałam, pozdrowienia i uściski przekazałam. Postaram się odszukać artykul
                o "białych plamach internetowych".
                • omeri Re: wiadomość od Kanoki 10.01.06, 17:56
                  Rozumiem,że od nas wszystkich!
                  • alfredka1 Re: wiadomość od Kanoki 10.01.06, 18:32
                    oczywiście, bo wszyscy ją wspominamy i czekamy aż bedzie mogła sama do nas
                    napisać.
                    Hej, hej!!! a jakie to Dzieńdoberki prosze Mantry????smile)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka