26.04.06, 03:55
26 kwietnia mija dwudziesta rocznica katastrofy w Czarnobylu. Po latach
wiekszosc specjalistow coraz bardziej minimalizuje skutki katastrofy, w
odroznieniu od politykow, ktorzy w dalszym ciagu lubia zbijac na tym kapital.
Sklaniam sie do opinii specjalistow, skutki zdrowotne nie byly tak wielkie,
natomiast skutki spoleczne ludzi wysiedlonych raz na zawsze ze swojego malego
swiata byly i sa tragiczne. Ludzkosc miala doswiadczenie ze skutkami wybuchu
bomb atomowych, a nie awarii elektrowni - stad te straszliwe obawy. Tak jak
kazdy z nas pamieta co robil w chwili ataku na WTC w 2001 r, tak chyba kazdy
pamieta co robil w momencie kiedy dowiedzial sie o katastrofie w Czarnobylu.
Ja osobiscie pamietam upaly poludnie na dzialce w dniu 1-maja, kiedy to
jeszcze nieswiadoma sciagnelam mojemu malemu synowi podkoszulek, zeby sie
lepiej opalil, zreszta wszyscy dzialkowicze wystawiali wtedy ciala do slonca.
A jakie Wasze wspomnienia?
Obserwuj wątek
    • byfauch Re: Czarnobyl 26.04.06, 08:01
      Ja pracowałem wtedy w Porcie Gdańskim na WOC-u.
      Po placach składowych chodzili panowie z licznikami Geigera.
      Przyjeżdżała też straż pożarna i polewała towar (kształtowniki stalowe, szyny)
      wodą zmywając pył radioaktywny.
      Mała panika wywołana zapewne przez zachodnich odbiorców.
      O ile dobrze pamiętam, dokerzy dawali mierzyć ewentualne skażenie rękawic.
      • mantra1 Re: Czarnobyl 26.04.06, 11:29
        Pamietamy, pamietamy.
        Dzien po wybuchu lekarka zakladowa Polskiego Radia, gdzie wowczas pracowalam
        biegala po wszystkich pokojach i kazala zamykac okna. Nie wiem, co bylo gorsze -
        czy ryzyko zaciagniecia sie chmura radioaktywna z Czernobyla, czy duszenie sie
        przez caly dzien (nastepnego dnia oczywiscie juz wszystkie okna byly otwarte) w
        pokoju, gdzie trzy osoby (w tym i ja) palily papieroski smile
        Nasza radiowa hipochondryczna namber łan zademonstrowala pani doktor nader
        niepokojace wykwity na jezyku, jakie pojawily jej sie w pare godzin po wybuchu,
        mimo, ze jeszcze o nim nie wiedziala smile) Po poludniu wpadla ciotka exa i kazala
        nam spozyc w jej obecnosci wystany przez nia w aptece plyn Lugola. Spozylismy -
        byl ohydny.
        A potem byla ta pamietna konferencja prasowa Urbana, na ktorej stwierdzil, ze
        spozycie tych "paru" ponadnormatywnych nanocuriow to samo zdrowie dla ludzkiego
        organizmu, a w ogole to nie ma zadnych skazen. I dopiero wtedy zrobilo sie
        straszno. Do dzis mam wsrod znajomych ofiary tej katastrofy, glownie osoby ze
        wsch. Polski, u ktorych w pare lat po Czernobylu pojawily sie powazne problemy z
        tarczyca.
        Na moje osobiste szczescie, moj Tata byl specjalista od radiometrii, wiec
        rodzina przezyla ten czas w miare spokojnie, nie ulegajac ogolnej panice i
        dobrze poinformowana o prawdziwych, badz wydumanych zagrozeniach.
        • omeri Re: Czarnobyl 26.04.06, 11:43
          Pamiętam.ylam wtedy na pogrzebie w Bieszczadach i po 14tej zlał nas deszcz. 6
          tygodni pozniej następny pogrzeb w Lublinie sad
    • ewelina10 Re: Czarnobyl 26.04.06, 12:01
      Strasznie. Nawet i słońce wydawało mi się, że inaczej świeci. Po pracy
      ustawiałam się z maluchami w straszliwych kolejkach do przychodni by poddać się
      profilaktyce jodynowej. Okien nie zamykałam, bo trudno było mi uwierzyć w te
      bajdy, że to nas uchroni.
      • mammaja Re: Czarnobyl 26.04.06, 18:39
        Wiele osob z moich okolic pracuje w Swierku, wtedy nazywało sie to Instytutem
        Badań Jądrowych, bodajże. Stamtad zawsze natychmiast ida "cynki" jezeli cos sie
        dzieje - i te 20 lat temu takze jakies przerazajace wiesci podawane z ust do ust
        - z telefonu do telefonu, "nie wypuszczajcie dzieci na dwor", nie otwierajcie
        okien,
        potem jak i Ewelina pomietam zdobywanie plynu Lugola dla dzieci, koszmar.
        W kazdym razie my bylismy wczesnie uprzedzeni,ze cos sie dzieje, a brat z
        drugiego konca miasta jak rano wyszedl "na dzialke", tak do popoludnia robili z
        zona wiosenne porzadki, korzystajac ze slonca i pieknej pogody! Nie bylo jeszcze
        komorek, zeby zadzwonic!
    • popaye Re: Czarnobyl 26.04.06, 19:49
      brawo Maryno,-

      Nobel pewny za stwierdzenie: "... Sklaniam sie do opinii specjalistow, skutki
      zdrowotne nie byly tak wielkie ..."
      Napisz tylko co to za "specjalisci" i od czego?.

      Z perspektywy faceta zonatego grubo ponad 30 lat i ciagle z ta sama kobita -
      ( i akurat z "Ta" ) zawsze bede subiektywnie przekonany , ze jesli
      kiedykolwiek "krew mnie zaleje i wyciagne nogi" to... bedzie w tym najwiecej
      Jej "zaslugi" - fakt!.
      Mimo wszystko, tak zupelnie bagatelizowac wplywu tej katastrofy na nasze
      zdrowie i zyciowe rokowania, nie mowiac o przyszlych pokoleniach, bym nikomu
      nie radzil.
      Rosjanie, w odroznieniu od "specjalistow" z Texas-u czy Arizony maja chyba
      wiecej doswiadczenia, materialu do badan i o komercjalne interesy oraz
      powiazania akurat w tym przedmiocie bym Ich tez nie posadzal.
      Pierwsza-lepsza strona www "w temacie":
      www.fortunecity.com/boozers/vines/858/bandazevski/content003.htm#
      Poza Krajem zastala mnie ta tragedia, w "wolnej" (he, he) Europie.
      Nikt tu nie pil jodyny - fakt, ale "paniki" w publikatorach obok uczciwej
      i obiektywnej publicystyki bylo sporo.
      Problem juz (teraz) znany w Polsce: w bezmiarze dostepnej informacji
      i "wolnego rynku" (w tym publikacji) trzeba umiec sie poruszac by samemu nie
      dac sie "zwariowac".
      Cwaniactwo zarobilo (w majestacie prawa) miliony na zdezelowanych
      i obiektywnie nic nie wartych licznikach promieniowania sprzedajac je, po
      wygorowanych cenach - oczywiscie, czytelnikom(czkom) springerowskiego Bild-a
      ktorzy z "madra mina" mogli stwierdziec: wow! - cos w sluchawkach "trzeszczy"!
      - jest ZLE! sad
      Jakies stetryczale 80-cio letnie Emerytki - zaciagaly pozyczki by zakupic
      bardziej "obiektywne" bo... profesjonalne urzadzenia do laboratoriow
      dozymetrycznych ktorych nie mialy szans nawet uruchomic bo naklad pracy, czasu
      i srodkow przy ustalaniu rzeczywistych danych jest absolutnie nieadekwatny
      dla potrzeb jednostki czy rodziny.
      O potrzebnej wiedzy by te dane spozytkowac - juz nie mowiac sad.
      Politycy i "lobbysci" rowniez wtedy zacierali raczki "przestrzegajac" by nie
      kupowac zywnosci importowanej z Krajow Europy Wschodniej - zaklinajac
      jednoczesnie iz zywnosc "made in Germany czy France" - jest absolutnie ...
      bezpieczna, itd, itp smile
      Normalka,- bo to ten wyidealizowany: "wolny Swiat" jak wiekszosci naszych
      Rodakow (wtedy) sie jeszcze wydawalo smile.

      Dzisiaj juz (chyba) mniej sie wydaje, bo mamy to w Polsce na codzien.
      Amerykanie tylko tego nie zrozumieja. Bog chroni (przeciez) Ameryke a wolnosc
      - (wszelka) wymyslili tez Oni.
      Czernobyl to tylko potwierdzil! - W bezboznej Rosji (i okolicach) nawet jodyny
      w Aptekach brakowalo ... bez tragedii Czernobyla! sad(

      pozdrawiam,-
      pE
      • alfredka1 Re: Czarnobyl 26.04.06, 20:52
        Dzień wyjątkowo piękny, tylko słońce w takiej dziwnej otoczce i chwilami jakby
        przesłonięte mgiełka. Sąsiad marynarz mówił, że to chyba wiatr pyłki znad
        Sahary przywiewa /bo rzeczywiście tak bywa/. Sąsiadka wróciła z działki z
        poparzonymi nogami i ramionami. Oczywiście lugol wypiłam na polecenie
        obeznanych w temacie. Nasłuchiwaliśmy wrażych radiostacji by się czegoś więcej
        dowiedziec.Grozy żadnej w moim otoczeniu nie było. Dopiero potem, gdy zmarły
        dwie osoby z K., które były w dniu wybuchu w Tatrach Wysokich, gdy
        dowiedzieliśmy się o innych przypadkach już nie tak tragicznych w skutkach, to
        zdaliśmy sprawę jak blisko nas rozgrywała się tragedia.. Po paru latach
        obejrzałam film o dzieciach narodzonych już po wybuchu, okropne
        zniekształcenia, dzieci niedzieci., koszmar.
    • jan.kran Re: Czarnobyl 27.04.06, 08:28
      Ja byłam podówczas w ósmym miesiącu ciąży i mieszkałam w bawarskiej wiosce.
      Dość słabo rozumiałam po niemiecku ale czułam że coś poważnego się zdarzyło bo
      panika wśród nimieckich znajomych była spora. Zachowywali sie jakby im ta
      elektrownia walnęła pod Monachium...
      Ja się za bardzo o moje dziecko nie bałam ale dziewczyny będące na poczatku
      ciąży były dość przestraszone.
      Niektórzy Niemcy jeszcze przez rok nie kupowali mleka , używali tylko w proszku
      i ogólnie byli dośc ostrożni z jedzeniem warzyw i grzybów.
      Kran
    • kanoka Re: Czarnobyl 27.04.06, 09:33
      W tym temacie nie ma oczywistych prawd, wspólnych dla wszystkich. Każdy znajdzie
      coś, z czym się zgodzi i coś, przeciwko czemu ostro zaprotestuje. Może to też w
      jakimś stopniu, spowodowane jest naszą niewiedzą i strachem przed tym co
      niewidoczne, a groźne? Poczytajmy Zbigniewa Jaworowskiego
      www.swiatnauki.pl/index.php?go=demony
      Z własnych wspomnień, pamiętam wszechwładny upał i płyn Lugola. Przyniosłam go z
      pracy dla dzieci i męża, ale okazało się, że dzieci już dostały go w szkole.
      Synowi i całej jego klasie, zaaplikowano go podwójnie - doustnie i
      dostópnie(posmarowano podeszwy stóp!!). Ja sama z racji niezupełnie wyleczonej
      nadczynności tarczycy, nalewki jodowej nie popijałam. W mojej instytucji, do
      pracowni skażeń promieniotwórczych, która nagle awansowała na najważniejszą,
      biegano z prawie każdym produktem spożywczym, żeby dowiedzieć się, czy jest
      "bezpieczny". Na pobliskim bazarze, gniły nowalijki, których nikt nie kupował z
      obawy przed skażeniem. Jesienią zaczęło się sprawdzanie zebranych i ususzonych
      grzybów i trwało to przez najbliższe 2-3 lata. Wiele lat później, przeczytałam
      pracę jakiegoś lekarza weterynarii o istotnym wzroście nowotworów tarczycy w
      populacji psów warszawskich, którym raczej nikt jodu nie dawał.
      • kanoka Re: Czarnobyl 29.04.06, 11:58
        Od narzeczonego córki, dowiedziałam się, że wkrótce później, na koloniach,
        dzieci śpiewały na melodię "Morskich opowieści" piosenkę "Hej, Lugola nalej".
        Moje dzieciaki nie jeździły na kolonie, więc ani one, ani ja tej piosenki nie
        znaliśmy. Wklejam dla zaineresowanych:

        "Hej, ha, Lugola nalej,
        Hej, ha, probówki wznieśmy,
        Na chorobę popromienną,
        Jest to lek najlepszy.

        Chodź, opowiem Ci bajeczkę,
        O dalekiej Ukrainie,
        Wy?.bało elektrownię,
        Pół wschodu nie żyje.

        Bracia nic nie powiedzieli,
        Myśleli, że się rozwieje,
        Ale Szwedzi namierzyli,
        Już się Lugol leje.

        Ciągle straszą nas Reganem,
        Rakietami i kosmosem,
        A tu bracia robią prezent
        Pod samiutkim nosem.

        Kiedy tylko coś tam gruchnie,
        Wschodni wiatr ku nam zawieje,
        Wtedy każdy chętnie spieprza
        W niedostępną knieję.

        Na Podlasiu się rozeszła
        Wieść, co przyszła prosto z pola:
        Chodźcie ludzie do ośrodka,
        Dają tam Lugola.

        Krów na łące paść nie można,
        Choć stężenie ciągle spada,
        TASS agencja przecież wszędzie
        Ciągle o tym gada.

        Pierwszy Maja Święto Pracy,
        Na ulicach tłum wariuje,
        A tu miłość od przyjaciół
        Ciągle promieniuje.

        Kiedy włosy mi wypadną
        I biegunka mną zawładnie,
        Co ja wtedy sobie myślę,
        Tego nikt nie zgadnie.

        W głowie coś mi strasznie łupie,
        Skóra schodzi też płatami,
        Lecz Ty miej to wszystko w dupie,
        Śpiewaj razem z nami.

        Kiedy zęby Ci wylecą,
        Łysa pała Ci zostanie,
        Wspomnisz Bracie dawne czasy,
        Hej, Lugola nalej!

        Pij Lugola, pij na zdrowie,
        To się może przydać jeszcze,
        Bo w Żarnowcu już budują,
        Skończą za lat dwieście.

        Na Europę padł strach blady,
        Co sprytniejszy schron buduje,
        Płaszcz gumowy na się wkłada,
        Mleka nie kupuje.

        A ja przecież wdzięczny jestem,
        W sercu się zabliźnia rana,
        Że mi zginąć nie pozwolą
        Od rakiet Reagana."

        Za moich czasów, to śpiewało się na obozach o Franku Powersie, czyli tak zwaną
        kukurużę - w sumie podobny rodzaj twórczości, ale mniej traumatyzujący powód.
        • mammaja Re: Czarnobyl 29.04.06, 20:24
          Kanoko, piekna piesn,calkiem mi nieznana, az sie dziwie ze mnie ominela! Dziekismile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka