Dodaj do ulubionych

Byki i byczki.... bez sprośności

22.06.06, 01:50
Nie wiem, czy to już starość
czy wina czytania różnego rodzaju forów,
ale zaczyna mnie to wkurzaćsad
Walę takie błędy, że to przestaje być zabawnesad
Kiedyś jedynym słowem, z którym miałam wieczny kłopot
było -żółtko- a teraz jak widzę,
że świeży klepię przez -rz- ręce mi opadają,
szkoda, że nie w czasie pisaniasmile
Też tak macie, czy tylko ze mnie robi się wtórna analfabetka?
Obserwuj wątek
    • jan.kran Re: Byki i byczki.... bez sprośności 22.06.06, 01:59
      Za malo sypiasz :ppp
      Literowki ? Za szybko piszesz ?
      Ja stwierdzam czasem ze za malo czytam po polsku. Nie mam problemow generalnie
      ale ostatnio wpadlam w traume jak pojawily sie watpliwosci jak pisac "rzadko".
      Dobrze napisalam ????
      Kran Analfabeta
      • gaja_1 Re: Byki i byczki.... bez sprośności 22.06.06, 10:56
        JK sypiam za dużo jak na moje potrzebysmile
        Strasznie się rozleniwiłamsad
        Ja mam żółtko Ty masz rzadko,
        całe szczęście że na forum nie bywa mój Plastuś polonistasmile
    • banitka51 Re: Byki i byczki.... bez sprośności 22.06.06, 03:24
      Gaju - z pewnością za mało czytania, jeśli się zastanawiasz. Literówki to
      normalka, jak się szybko pisze. Ale nie rozpaczaj, zajrzyj na komentarze
      młodzieży - muszę czytać kilka razy, bo słów w ich pisowni nie rozpoznaję. Coraz
      wiecej osob pisze, jak słyszy.
      {Menszczyśni majom tak czenściej, bo czytajom żadziej.}
      • gaja_1 Re: Byki i byczki.... bez sprośności 22.06.06, 10:58
        Banitko, przypuszczam że właśnie łażenie po różnych forach,
        gdzie trudno odnaleźć znaczenie tekstu
        jest przyczyną mojego wtóranalfabetyzmusmile
    • popaye Re: Byki i byczki.... bez sprośności 22.06.06, 07:13
      Mila Gaju,-
      musisz byc bardzo mloda 40-tka smile
      Gratulacje.

      Fora,- chyba nie najlepsze wzorce gramatycznej i zgodnej z ortografia
      polszczyzny.
      Podzielam zdanie Pan wpisujacych sie przede mna, ze najpraktyczniejsza metoda
      zgodnego z zasadami orto/gramatycznymi pisania jest lektura poprawnych tekstow.

      W czasach kiedy ja sie uczylem czytac, a czynilem to z checia bo... innych
      codziennych rozrywek (poza radiem) raczej nie bylo - rodzice pierwszy odbiornik
      TV kupili w 1959 r. a biblioteka w domu byla dosc spora i stale uzupelniana.
      Drukowanych tekstow "niegramatycznych" i z bledami ortograficznymi - tez
      (raczej) nie pamietam.
      Byla gwarancja, ze: wydrukowany i przeczytany tekst byl napisany w dobrej
      (prawidlowej) polszczyznie i... ustroj polityczny nie mial w tym przypadku
      zadnego znaczenia.
      W Szkole tez nie robilem specjalnych bledow (ortograficznych),- nie przypominam
      sobie bym na "niedostateczny" napisal jakies dyktando a w Liceum to juz na
      pewno - nie smile.

      Trzeba bylo lat by to zmienic sad.

      Po 28 (a praktycznie 30-tu) latach stalego pobytu poza Polska i odcieciu od
      systematycznego, codziennego czytania poprawnych polskich tekstow i nie
      uzywania (przez wiekszosc czasu) polskiego jezyka do komunikacji z otoczeniem
      stalem sie wreszcie (he, he) przyglupiastym polanalfabeta! sad((

      Nawet smiac mnie sie nie chce sad((

      pozdrawiam,-
      pE

      ps. poniewaz nauczylem sie (bez jakania-sylabizowania) czytac w wieku lat 5-ciu
      czyniac z tej umiejetnosci uzytek na dobrych przykladach tekstow literackich,-
      nigdy nie "zmusilem sie" do przyswojenia i zapamietania zasad gramatyki jezyka
      polskiego sad
      Po co? - skoro (niby) wiedzialem jak sie pisze bo podswiadomie "widzialem"
      kazdy wyraz czy zwrot juz kiedys poprawnie wydrukowany i nie musialem jego
      poprawnosci sprawdzac z zasada (regula) ortograficzna czy gramatyczna sad.

      W ten sposob nigdy nie przylozylem sie do nauki gramatyki ojczystego jezyka co
      doprowadzilo juz do mojej kompromitacji na (ustnym) egzaminie maturalnym gdzie
      nie umialem odpowiedziec na proste pytanie: podaj roznice miedzy imieslowem
      przymiotnikowym a przydawka (pamietam jakby bylo wczoraj).
      Mialo to dalsze konsekwencje bo... nie umiesz (nie znasz) gramatyki jezyka
      ojczystego to NIGDY nie nauczysz sie (poprawnie) gramatyki jezyka(ow) obcych!.

      Konsekwencje - hmmm.... no comment's sad
      Dzieki Opacznosci dzis, bez wysilku mozna (w kazdym jezyku) pisany tekst
      sprawdzic wbudowanym do elektronicznych edytorow "slownikiem" - troche mniej
      okazji do codziennej kompromitacji (u mnie).

      Wniosek: nie uczcie dzieci (wnukow) zbyt wczesnie czytac (i pisac!) -
      pozostawcie to szkolnym Pedagogom, bo Oni wiedza jak to robic najlepiej
      - z pozytkiem dla zyciowych umiejetnosci w tym przedmiocie takiego "uczonego"smile.
      • popaye Re: errata 22.06.06, 07:30
        opacznosc czy... opatrznosc?
        a czy to ma jeszcze jakies znaczenie? - chyba tylko dla jezykowych purystow
        i mojej p.Nauczycielki jezyka polskiego w Liceum (swieta kobieta!) sad
        • gaja_1 Re: errata 22.06.06, 10:43
          Dzięki Popaye smile
          Odmładzając mnie, poprawiłeś mi hummor na cały dzieńsmile
          Żałuję, że jest to przypuszczenie dalekie od prawdysmile
          Wracajac do meritum.
          Tutaj mogłabym skopiować Twój post.
          Porównywalne mamy doświadczenia zarówno w czytaniu jak i gramatyce.
          Do czasu telewizji na koniec 60r.
          byłam już dzieckiem całkiem dobrze obeznanym z Dumas'emsmile
          Byłam i jestem pasjonatką czytania.
          Stąd wnioskuję, że zaniedbania w tej dziedzinie
          nie są przyczyną problemów z obecnym pisaniem.
          Do tej pory w razie jakiejkolwiek wątpliwości wystarczyło,
          że napisałam wyraz z błędem oraz poprawnie i bez problemu wybierałam właściwysmile
          Teraz najgorsze jest to, że nie mam wątpliwoścismile
          Pewność bezbłędnego pisania wyłączyła autokorektęsad
    • ewelina10 Re: Byki i byczki.... bez sprośności 22.06.06, 10:55
      Gaju, humanistką nie jestem, wierszy nie piszę. Czasami poezja mnie wzrusza -
      baa ... bywa, że do łez ją przeżywam smile - ale przeszkadza mi w niej to, że jest
      ucieczką od rzeczywistości. W szkole dziwiłam się, dlaczego inni "matmy" nie
      cierpnią i mają z nią wieczne kłopoty, ja z nią byłam za "pan brat" i lubiłam
      w niej to, że daje konkretnie rozwiązania działań smile

      Nie bardzo rozumiem, dlaczego natura miałaby mnie wszystkim na raz obdarzyć smile

      Jestem przekonana, że z taką "ułomnością" da się żyć, niemniej, jest to pewne
      ograniczenie wyrażania naszych odczuć smile))

      Ale przyznaję, że dokucza mi i mocno razi, kiedy tuż po wysłaniu swojego
      postu - bez zaglądania do słownika - widzę błędy pisowni, których nie
      popełniłabym pisząc tekst długopisem na papierze, jak również, powielanie
      fragmentów części zdań użytych we wcześniejszym fragmencie. Ale to ostatnie
      wynika raczej z tego, że w trakcie pisania często jestem przez kogoś odrywana,
      co uważam, wcale mnie nie usprawiedliwia smile))
      • gaja_1 Re: Byki i byczki.... bez sprośności 22.06.06, 11:17
        Ewelino, ze mnie ni pies ni wydrasmile
        Jak była konieczność to nie miałam problemów
        ani z wodolejstwem ani z konkretamismile
        Dlatego ani nie piszę poematów
        ani nie zajmuję się fizyką molekularnąsmile
        Za to mam tak jak Tysmile
        Jak puszczę post a później widzę błąd to jestem zdegustowanasad
        Jest mi straszecznie głupio.
        Żałuję, że na gazecie nie ma edytowania postów.
        Na innych forach nie mam takich problemów,
        bo zawsze mogę poprawić zamiast się rumienićwink

        • banitka51 Re: Byki i byczki.... bez sprośności 22.06.06, 12:27
          Macie rację, że na forum aż się roi od byków i byczków językowych, ale przecież
          to trybuna (hyde park) dla poglądów, nawiązywanie znajomości, przyjaźni. Problem
          tylko w tym, jak szybko niechlujstwo językowe sie rozpowszechnia.
          'Elity' młócące językiem o patriotyźmie zapominają, że naród, jego odrębność -
          to jego kultura, a ta trwa i ginie wraz z językiem.
          Wkraczamy w epokę obrazków, symboli i prostoty przekazów, tracimy niuansy, a w
          języku ojczystym - tracimy instynkt samozachowawczy. O ile "bądź co bądź" wraz z
          "w każdym razie" doprowadziły do hybrydy (poloniści krzyczą, że bład!) - "w
          każdym bądź razie", to jednak cały czas jest to polskie. Zalew anglikanizmów
          wcale naszego języka nie wzbogaca, a często utrudnia posługiwanie się ojczystym.
          No i przy okazji pojawiają się problemy ortograficzne czy gramatyczne. Mają swój
          udział też reklamy tv, które wkręcają w mózg różne obłedne pomysły. (Pamiętam
          polską reklamę persila, znaną mi z niemieckiej tv - "to się wie, co się ma".
          Dosłowne tłumaczenie poszło w eter.)
          Moim zdaniem - najważniejsze jest, by ci, którzy zawodowo piszą - robili to w
          naszym kraju po polsku, a cała reszta - by miała coś do powiedzenia. Treść i
          myśl ma wszak pierwszorzędne znaczenie.
          Przecież nie oceniamy człowieka po ortografii, już szybciej zniesmaczyć może
          powiedzenie "coś jest na rzeczy" niż napisane "coś w tym tkfi".
          Popaye - piszesz świetnie, biorąc pod uwagę Twoją wieloletnią emigrację, mam
          przyjaciół rozsypanych po świecie (od +/- 1980r)i nad ich listami czasem spędzam
          sporo czasu, rozszyfrowując słowa.
          A gramatyka to nauka wtórna - najpierw przecież był język, reguły powstały z
          chęci panowania nad tą ulotną materią, co bardzo ludzkie. Naprawdę nie jest
          niczym trudnym, ale językoznawcy starają się ją "unaukowić". Nie wiem, czy
          wiecie, że Gramatyka Schobera jest JUŻ nieaktualna - to znaczy, że uczyliśmy się
          ze złej książki. I jakoś nam to nie przeszkadza, prawda? Wygaje mi się, że
          wczesne czytanie nie przeszkadza w gramatyce - też czytałam przed szkołą,
          gramatyki nigdy nie lubiłam, ale przyswoiłam. I właściwie mi to przeszkadza, gdy
          słucham teraz tv czy radia.
          Ortografia - i jej błedy - pojawiają się razem z niechlujną wymową. Miałam
          szczęście, że nauczycieli miałam ze wschodu i różnica między "huśtawką" i
          "chatą" była słyszalna. Żartowaliśmy, że można było w dyktandzie rozróżnić "u" i
          "ó". Poza tym - jeden łapie szybciej język, inny woli się skupić na fizyce.
          Ważne Gaju, że potrafimy wyrazić to, co myślimy - do tego potrzebny często spory
          zasób słów - a ortografią się nie przejmuj. Zapuściła w Tobie korzenie i
          niesforne pędy Cię nie pokonają.
          • mantra1 Re: Byki i byczki.... bez sprośności 22.06.06, 12:40
            banitka51 napisała:
            (...)(Pamiętam polską reklamę persila, znaną mi z niemieckiej tv - "to się wie,
            co się ma". Dosłowne tłumaczenie poszło w eter.)
            ****
            Gorzej smile) Reklama zostala przetlumaczona jako "To wie się, co się ma", co
            fonetycznie do zludzenia przypominalo "To Wiesiek, co siema", kojarzac sie
            nieodparcie ze slynnym powitaniem Owsiaka smile)
    • skrzydlate Re: Byki i byczki.... bez sprośności 22.06.06, 19:12
      jeden mój znajomy pisze teksty w wordzie i jak mu na czerwowo sie szlaczek
      wyświetli, zadowolony poprawia, to jest sposob.. ale nie przejmuj sie bykami,
      polskie zasady ortograficzne sa straszne i tyle.. ja juz sie pozegnalam z
      polskimi czcionkami bo mam dosyc.. uzywam ich nieczesto i wyjatkowo
      • gaja_1 Re: Byki i byczki.... bez sprośności 22.06.06, 21:04
        Skrzydlate, napewno to jest rozwiązanie
        ale nie dla takiego lenia jak jasmile
        Jakbym miała tak robić, to prawdopodobnie
        w życiu by się nie ukazał ani jeden mój post smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka