Dodaj do ulubionych

co zrobić?

09.07.07, 22:18
Jestem szefem firmy. Mam w biurze kilkunastu pracowników. Ogólnie wiem że nie
są zadowoleni z pracy i nie szanują jej. Zastanawiam się co robię źle.
Wynagrodzenie jest ściśle uzależnione od wyników pracy. Każdy ma podstawę taką
jaką podał na rozmowie kwalifikacyjnej - że tyle chciałby zarabiać. Oczywiście
musi zrobić jakieś minimum żeby być zatrudnionym, ponadto mają premie
uzależnione od wyników. Z pośród tych kilkunastu osób są trzy którzy pracują
dobrze (chociaż można by było lepiej) a reszta robi tylko trochę ponad
minimum. Moje uwagi że mogliby zrobić więcej ignorują, starają się udawać że
pracują, a kończy się to rozmowami między sobą na GG, które teoretycznie
również przydaje się w pracy i owszem może się przydawać jeśli jest dobrze
wykorzystywane. Wyszłam z założenia że dopóki coś robią to będę ich trzymać. W
międzyczasie cały czas szukam nowych pracowników mając nadzieję że znajdę
lepszych ale jak na razie to się nie udaje. Ciężko mi się pogodzić z tą
sytuacją i szlag mnie trafia jak marnują czas. Proszę o rady.
Obserwuj wątek
    • ilragazzo Re: co zrobić? 11.07.07, 14:29
      > Zastanawiam się co robię źle.

      A może zamiast się zastanawiać, warto porozmawiać z pracownikami? Jakaś
      informacja zwrotna powinna do Ciebie spłynąć. Sugeruję zainwestować w fachowca
      aby to przygotował i przeprowadził - jeśli dobrze to wykorzystasz, napewno się
      uda.

      Trudno doradzić coś konkretnego w sytuacji, kiedy nie pracuje się w danej
      firmie. To może być tysiąc i jeden powodów, dla których pracownicy nie pracują
      tak jak oczekujesz. Od pensji, przez pracę (to co wykonują), warunki, po Twoją
      (jako menedżera) osobę - też będącego członkiem tego zespołu, czyli mającego
      teoretycznie NAJWIĘKSZY wpływ na jakość pracy.

      Pobieżne informacje z Twojego postu wskazują, że skupiasz się tylko na twardych
      zagadnieniach: pensja i wynik w pracy. Jeśli ta hipoteza jest prawdziwa, byłbym
      zdziwiony, gdybyś otrzymał(a) więcej od pracowników niż wymagane minimum.

      > Wyszłam z założenia że dopóki coś robią to będę ich trzymać.

      Być może się czepiam, ale bywa i tak, że język jest odzwierciedleniem stosunku
      do ludzi - jeśli Ty ich "trzymasz", a oni (czego Ci nie życzę) odczuwają to, że
      są "trzymani" - będzie Ci bardzo trudno wykrzesać z nich cokolwiek.
      • lena9611 Re: co zrobić? 12.07.07, 20:46
        Dziękuje za odpowiedź. Rozmawiałam z nimi, jak na razie sama bez fachowca.
        Dyskusja wynikła z tego że im odjęłam z premii za niewykonanie zadania.
        Powiedzieli mi że ich to nie motywuje tylko wręcz przeciwnie. To poprosiłam ich
        żeby powiedzieli mi co ich by motywowało. Problem był z ich strony z ustaleniem
        wspólnej wersji a to co mi przedstawili nie wnosiło właściwie niczego tym
        bardziej że ich stanowisko nie było spójne. Nie powiedzieli mi wprost tego ale
        chodzi im owszem o podwyżkę bo pieniędzy nigdy nie za dużo i żeby nie musieli
        nic albo jak najmniej robić. Tak wyglądała ich rozmowa między sobą, o której nie
        wiedzą że wiem. Pensje w końcu taką mają jak chcieli na rozmowie reszta to wynik
        ich pracy. Praca owszem nie jest łatwa, ale większość nie jest i trzeba się
        czasami namęczyć i coś z siebie dać. Odnośnie mojej osoby to na pewno uzyskują u
        mnie odpowiedź na każde pytanie. Tłumacze pewne rzeczy po dziesięć razy. Staram
        się być jak najbardziej obiektywna jak potrafię ustalam jasne zasady. Odnośnie
        mojego słowa że ich trzymam - to fakt nie potrafię tego inaczej określić, bo
        jak? Czy oni to czują - niektórzy może. Powiedziałam jednemu że wiem, że się
        stara i chce i bark wyników jest tylko efektem tego że pewnych rzeczy musi się
        jeszcze nauczyć i ja wierze że jest w stanie. Wiem że kontrolowanie i zwracanie
        uwagi niczego nie zmieni, nie zmieniają też premie ani kary finansowe. Na
        wynikach pracy owszem się skupiam na czym powinnam jeszcze? Acha i odnośnie ich
        pracy to na moje wymagania usłyszałam odpowiedź że nie są cudotwórcami, ja na
        prawdę nie wymagam od nich cudów i tego akurat jestem w 100% pewna.

        --
        • ilragazzo Re: co zrobić? 13.07.07, 09:46
          > Dziękuje za odpowiedź.

          Proszę bardzo. Naprawdę bardzo chciałbym pomóc, ale na odległość to może być
          taki sam skutek jak leczenie pacjenta z bólem w klatce piersiowej przez
          Internet ;-)

          Jedyne co mogę doradzić to wyeksploatowany ogólnik, że jest niezrozumienie
          między Tobą a zespołem. Niekoniecznie tylko z Twojej winy - brak zrozumienia
          jest zwykle udziałem obu stron. Choć bywa i tak, że początkowe zaniedbanie z
          Twojej strony spowodowało zaniedbania ze strony pracowników - ale tego nie
          wiemy.

          Mam jeszcze jedną uwagę (nie musisz się tym dzielić z nami na forum - daję to
          raczej pod rozwagę i analizę dla Ciebie): z Twojego postu wynika, że pracownicy
          dostali takie pensje jakich żądali na rozmowach. Znajdź odpowiedzi na pytania:
          - kiedy byli zatrudniani (jeśli więcej niż 2 lata temu - napewno ta pensja nie
          odzwierciedla obecnych tendencji rynkowych - być może konieczna jest korekta?
          - czy premia jest aby napewno motywująca (wysokość! - jeśli miałbym wkładać 1h
          dziennie więcej, po to, aby otrzymać na koniec miesiąca tylko 100pln więcej -
          nie podjąłbym takiego wysiłku, a wręcz przeciwnie)
          - czy pracownicy mają zapewniony jakiś rozwój w firmie? Np. awans
          (niekoniecznie pionowy), szkolenia...?
          - czy płace podlegają korekcie (choćby o inflację - aczkolwiek to minimum) co
          roku?

          >To poprosiłam ich
          > żeby powiedzieli mi co ich by motywowało. Problem był z ich strony z
          ustaleniem
          > wspólnej wersji a to co mi przedstawili nie wnosiło właściwie niczego tym
          > bardziej że ich stanowisko nie było spójne. Nie powiedzieli mi wprost tego ale
          > chodzi im owszem o podwyżkę bo pieniędzy nigdy nie za dużo i żeby nie musieli
          > nic albo jak najmniej robić.

          Innymi słowy: praca nie daje im satysfakcji. Źle dobrani do stanowisk? Być
          może... a być może brak perspektyw: rozwoju zawodowego (awans, nabywanie
          umiejętności), bogacenia się...

          Lena, przyczyn może być od groma - to co ja tutaj robie, to wróżenie (moje
          hipotezy i pobieżna analiza postu) z fusów (Twój post: czyli zdanie jednej
          strony). Polecam jednak fachowca, lub zaopatrzenie się w książkę odpowiednią
          i/lub kurs zarządzania ludźmi. Skoro coś, co robiłaś i sposób w jaki to robiłaś
          nie działa - musisz coś zmienić, żeby mieć nadzieję, że zadziała.

          Zmiana pracowników nie daje Ci ŻADNEJ gwarancji, że po pół roku z nowymi nie
          stanie się to, co ze starymi, a koszty wzrosną (rekrutacja, przeszkolenie,
          koszt utraconych zysków w początkowym okresie etc). Ty musisz być inicjatorem
          tych zmian.

          Powodzenia.
          • lena9611 Re: co zrobić? 18.07.07, 10:59
            Najstarsza podstawa była ustalona 5 miesięcy temu. Nie sądzę że problem tkwi w
            wynagrodzeniu. Chociaż pewna nie jestem niczego już. Problem też mam z
            wprowadzeniem nowych pracowników do firmy są traktowani jak zło koniecznie i
            zniechęcani do pracy. Od jednej osoby usłyszałam że za żadne pieniądze nie
            chciałaby tu pracować. Gdzie mam szukać specjalisty do pomocy? Odnośnie kursów
            to jestem magistrem zarządzania więc chyba żaden kurs mi nie pomoże.
            • ilragazzo Re: co zrobić? 20.07.07, 15:41
              > Gdzie mam szukać specjalisty do pomocy?

              niestety w tym Ci nie pomogę. pracuję dla dużej korporacji i sam osobiscie nie
              organizuję tych badań - jestem za to ich uczestnikiem (jako podwładny i
              przełożony). Stad wiem, że działają i jak działają, choć wprowadzenie zmian
              zwykle dużo czasu zabiera. Nie znam żadnej takiej firmy, którą mógłbym polecić.
              Proponuję poszukać w internecie.

              > Odnośnie kursów
              > to jestem magistrem zarządzania więc chyba żaden kurs mi nie pomoże.

              Nie mnie oceniać - ja też jestem mgr zarządzania, ale wiedza z uczelni do
              wiedzy zdobytej w praktyce, od innych ludzi i z kursów ma się jak 1 do 6.
              Wiedzę z kursów oceniam również na 1 do 6. Zdecydowanie najwięcej się nauczyłem
              od innych i w toku własnej pracy. Jeśli założymy, że poziom naszych uczelni
              jest zbliżony i poziom zdolności też mamy zbliżony (powiedzmy przeciętny), ale
              nigdy nie uczyłaś się w praktyce od doświadczonych managerów, to masz jeszcze
              bardzo dużo do nauczenia się. Pamiętaj, że to Twój wybór. Chyba, że jesteś
              naturalnym przywódcą - ale takich spotkałem w życiu bardzo niewielu.

              Tak dla przykładu powiem, że w firmach, gdzie managerowie są rekrutowani ze
              względu na umiejętności zarządcze i nabyte/wrodzone cechy przywódcze, a w
              mniejszym stopniu na wiedzę specjalistyczną, bardzo rzadko zdarzają się ludzie
              po zarządzaniu. Czasem nawet - i znam taki przykład, dobry, a nawet bardzo
              dobry przykład - nie trzeba mieć wyższego wykształcenia. A wspomniany kolega
              zespół prowadzi w sposób rewelacyjny. No, ale taka sytuacja rzeczywiście należy
              do rzadkości.

              Uczestnictwo w kursie da Ci przede wszystkim dwie możliwości:
              - odświeżysz wiedzę/nabędziesz nową z danej dziedziny
              - nawiążesz kontakt z praktykami - a to jest nieocenione.

              Reasumując: analiza co jest nie tak (to sugeruję zlecić odpowiedniej firmie
              konsultingowej) a następnie praca nad zmianą. I w tym miejscu, gdy będziesz
              wiedzieć nad czym masz pracować - możesz wybrać specjalistyczny kurs - jeśli
              oczywiście będzie potrzebny.

              Nie przeceniaj siebie i wiedzy z uczelni. Pracuję m.in. z absolwentami SGH i
              osławionego Koźmińskiego, a z drugiej strony z ludźmi, którzy wogole nie
              liznęli na uczelni zarządzania i zapewniam Cię, że ostateczne wyniki
              zdecydowanie zależą od człowieka: od jego chęci rozwoju, umiejętności
              obserwacji, komunikacji, umiejętności uczenia się nowych zachowań i nabywania
              nowej wiedzy. Po roku pracy to, jaką uczelnię ktoś kończył, u nas przestaje
              mieć jakiekolwiek znaczenie.

              Powodzenia,
    • ra75 Re: co zrobić? 23.07.07, 12:34
      A ja własnie pracuję w firmie gdzie szef nie szanuje nikogo prócz udawania
      wobec swych popleczników.Nie płaci wynagrodzenia zależnego od wyników.Zarobiłem
      dla firmy krocie,a on to gdzieś wsadził i nie ma dla mnie.Sytuacja adekwatna do
      Twojej.Ja chcialbym robić więcej tyle,że już nie mam motywacji,bo za co mam
      robić więcej.Nie chce rozmawiać i unika jak może.Team to team,jak mówilem na
      początku.Poziom samooceny spada,motywacja spada i wzrasta poczucie
      niewolnictwa.Zamierzam zmienić pracę i szukam nowej.Myślałem,że agencja
      reklamowa jest nastawiona na kreatywność,a nie odtwórczość-myliłem się,nie
      każda.Spróbuj przeprowadzić badanie poprzez firmę consultingową z zewnątrz i
      doweidz się o co im chodzi.U mnie też rozmawia się mailami,a czasami gdy mam
      dość idę porozmawiać z szefem,ale on zza pleców swych ułomków wynajduje
      argumenty daleko zza granic przyzwoitości,dobrego smaku,oczekiwań i logiki.Mały
      chłopczyk.Jaką branżą się zajmujesz?Motywacja jest b. ważna i
      samorealizacja.Próbuj nie oceniać na wstępie i podążaj wg desideraty.Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka