jak sobie radzicie ???

23.02.07, 00:03
Dieta C. byla bardzo skuteczna dla mnie X lat temu kiedy bylam singielka i
tylko ode mnie zalezalo co jest , albo czego nie ma w lodowce. Na dzien
dzisiejszy mam malzonka i kilka kilogramow do zrzucenia.
No i tutaj zaczyna sie problem...
Lodowki nie moge wylaczyc z kontaktu, ani zapasow wyrzucic do smieci bo:
(maz), (kasa), (jedzenia sie nie wyrzuca) itp - pytanie do Was dziewczyny:
jak Wy sobie radzicie z tym ,,problemem''????
    • voluptas Re: jak sobie radzicie ??? 23.02.07, 12:55
      Regina, to wszystko kwestia autosugestii. Jeśli podejmę decyzję o diecie,
      jedzenie przestaje dla mnie istnieć, to znaczy mam swoje saszetki i nic poza
      tym. Mam męża i zwierzaki, one muszą dostawać swoje normalne jedzenie, a mąż
      jest kuchennym leniem i nic sobie sam nie zrobi - więc gotuję ja, bo wolę
      nakarmić go kotletem, niż żeby się opychał kebabami u Turka.
      Przy ostatniej ścisłej miałam kryzys tylko raz: mąż poprosił mnie o zrobienie
      naleśników z Nutellą, które ja po prostu uwielbiam. Pomogła dopiero
      autosugestia, że nie jest to ostatni naleśnik, który w życiu robię, ani ostatni
      wyprodukowany słoik Nutelli, więc kiedy będę po diecie, nic nie stoi na
      przeszkodzie, żebym kiedyś w ramach obiadu sama sobie takie naleśniki
      zaserwowała. Nie muszę akurat teraz zaraz, w tym momencie.
      Poza tym - to już bardziej w ramach ciekawostki - dwukrotnie byłam na ścisłej w
      czasie Wielkanocy, na którą zresztą sama przygotowywałam jedzenie, włączając w
      to wypieki, bo akurat w nich się specjalizuję. I udało się, bez jednego
      oblizania łyżki. Dlatego jeszcze raz: IMO to wszystko kwestia podejścia i
      samozaparcia. No i priorytetów. Ja akurat uważam, że ważniejsze, niż kęs tego
      czy tamtego jest dla mnie w tej chwili schudnięcie i właśnie ten cel realizuję
      konsekwentnie :)
Pełna wersja