bszabatowski
22.11.14, 19:27
Na wstępie mała dygresja: Wiem, że dla wielu osób tutaj piszących jako osoba związana z Referendystami i FS jestem "zaszufladkowany" jako zaplecze i zwolennik PO (lub jak tam inaczej to jest zwane). Jednakowoż, kto mnie zna, lub choć trochę poświęcił czasu na uważne przeczytanie moich postów wie że daleko mi do bycia zwolennikiem PO - zwłaszcza w odniesieniu do struktur miejskich. Post ten nie ma na celu agitacji, wręcz przeciwnie - ma na celu przemyślenie wszystkich (mam nadzieje) opcji wyborczych (i ich konsekwencji) II tury. Ps. Przepraszam za ilość wypocin, ewentualne błędy stylistyczno-językowe (Pipi) oraz dużą ilość skrótów myślowych, ale jeżeli chciałbym przelać wszystkie myśli dokładnie musiałbym napisać "ciut, ciut" więcej, a i tak zdaję sobie sprawę że zaraz ktoś napisze: po co tyle piszesz i tak nikt tego nie czyta!
II tura przed nami - zostało nam do zastanowienia się nad tym na kogo oddamy nasz głos tylko 7 dni i jakie będą konsekwencje naszych wyborów. Tak na szybko mamy 4 wyjścia:
1. Pójść i zagłosować na Grażynę Dziedzic.
2. Pójść i zagłosować na Aleksandrę Skowronek.
3. Zostać w domu i nie głosować (a później narzekać jakie "barany" nami rządzą ;) )
4. Pójść i oddać nieważny głos.
1. Zwycięstwo Grażyny Dziedzic: Z racji tego, iż nie potrafię zachować obiektywizmu pozwolicie Szanowni Czytelnicy, że nie będę rozwijał tego punktu i niejako go pominę - ja nie widzę dobrych stron - co nie znaczy, że może ich nie ma - jeżeli ktoś widzi proszę o uzupełnienie - ale pod jednym warunkiem: pomijamy obietnice wyborcze kandydatek - bo jak wiemy "obietnica, obietnicą" - a czy będzie spełniona to już czas oraz dobra wola zwycięzcy pokaże.
Do najważniejszych negatywnych zaliczę: brak większości w RM, brak "lobbingu" finansowego na szczeblach regionalnych oraz krajowych oraz dalszy rozrost miejskiej odmiany partyjniactwa którego oficjalnie nie uprawia.
2. Zwycięstwo Aleksandry Skowronek:
- Posługując się powszechnymi opiniami mamy kilka opcji w jednym: nastąpi "lekka" wymiana kadr zarządzających miastem - Ci z nadania GD odejdą, a na ich miejsce przyjdą osoby związane z PO. Najwięcej obaw będą mieli urzędnicy i pracownicy spółek związanych z miastem. Jakkolwiek możemy krytykować takie rozwiązania jest to logiczne działanie (oczywiście jak w każdej sytuacji chodzi o skalę). Osoba piastująca najwyższe stanowisko w mieście i odpowiedzialna za "całość" powinna otaczać się ludźmi zaufanymi i jego (jej w tym wypadku) zdaniem kompetentnymi. O skali "wymiany kadr" już niestety nie mogę się już wypowiedzieć - wszystko zależy od tego kto o tym wspomina: przeciwnik AS powie że będzie to permanentna wymiana (czyt. każdy urzędnik/pracownik ma się bać), zwolennik powie że ograniczy się to do "góry" i zaplecza aktywnie wspomagającego niektóre praktyki. Zresztą zaraz pewnie odezwą się jedni i drudzy więc przekonamy się z autopsji forumowej :)
Dygresja: Osobiście stoję na stanowisku wprowadzenia coś na styl amerykański - kto zna choć trochę ich system wie, że oni tam za Wielką Wodą takie praktyki mają "ustawowo zalegalizowane" - jak dobrze pamiętam wraz z zmianą Prezydenta USA następuje wymiana ok 10% aparatu urzędniczego (federalnego) - oczywiście w naszych warunkach nie możemy mówić o 10% - tą wielkość trzeba by zmniejszyć do 2 - 3% a w liczbach 14 - 21 osób (jako że nie wiem ile jest de facto urzędników zatrudnionych w UM w celu obliczeń założyłem iż 700) - ba nawet dalej - można określić te stanowiska (I tu ważna rzecz do osób które podniosą larum że to jest niezgodne z naszym prawem: nie znalazłem zakazu, a praktyka stosowana co 4 lata pokazuje że "można" - kwestia umowy Ps. Wiem jestem idealistą :)
- Współpraca z Radą Miasta: - tu w przeciwieństwie do GD, AS będzie miała większość - widać to po dotychczasowych działaniach i koalicjach "których nie było" zawieranych w poprzedniej kadencji. Świadomie pomijam spór ideologiczny (ale go nie bagatelizuję) między PiS oraz PO - może to przynieść "pewne komplikacje", ale wydaje się że są to sprawy do "przełknięcia" na szczeblu RM. Z racji animozji osobistych między Posłem, a Grażyną Dziedzic nie zakładam iż dojdzie do wspólnej współpracy, no ale mogę się mylić w końcu to polityka więc wszystko może się zdarzyć, bo za rok wybory...
- Finanse: tu ponownie w przeciwieństwie GD, AS zostawia swoją rywalkę daleko w tyle. Nie trzeba chyba uzasadniać dlaczego - choć dla niewtajemniczonych mała podpowiedź: PO wygrała w województwie i jest (póki co - jak kto woli) u steru władzy państwowej. A za tym idą pieniądze. Poprzednia kadencja pokazała co się dzieje jak Prezydent uważa się za lepszego i publicznie hmm pogardza partiami politycznymi. Każdy widzi, że Ruda Śląska straciła w tym temacie ogromne środki i bez odpowiedniego zaplecza politycznego nie zyskamy nic w tej nowej kadencji. Hepik lansuje fajną formułę - AS na Marszałka - fajna, ale miasto nic niestety na tym nie zyska - bo chyba nikt nie zakłada że dojdzie do współpracy na linii PO i GD - zwłaszcza po tych wszystkich atakach i "wycieczkach" na rządzącą w Polsce partię. Dla miasta o zdecydowanie i bezdyskusyjnie w kwest finansów lepiej będzie gdy zamiast na urzędzie Marszałka Skowronek zasiądzie w fotelu Prezydenta RŚl., bo w końcu Marszałkiem będzie jej kolega, lub koleżanka partyjna, a to w kwestii lobbingu jest ważne. Jeżeli nie najważniejsze (niestety).
3. Pozostanie w domu - tu może z racji własnych przekonań odradzam, bo ktoś wygra, a narzekanie później na "władze" gdy się samemu zostało w domu jest co najmniej głupie - proszę pamiętać że wybory i tak się odbędą, a o naszym losie ewentualnie zdecyduje "głupek z naprzeciwka" - bo on zagłosuje. Wiec ewentualnie pretensje można mieć tylko do siebie.
4. Oddanie nieważnego głosu: podobnie jak w punkcie 3 - choć do tego też dorabiana jest "ideologia" z góry skazana na porażkę: jeżeli ktoś myśli, że politycy zastanowią się nad kwestią dużej liczby nieważnych głosów i "postanowią działać w celu poprawy" to jest w bardzo dużym błędzie: politykom nie zależy na dużej frekwencji, lub dużej ilości ważnych głosów. Działają wg zasady im mniej głosujących tym lepiej - bo mają swój "twardy" elektorat - tu oczywiście wszystko zależy od opcji która wygra (lub sondażu poparcia dla partii): ta wygrana nie będzie protestować na ilość głosujących, ta przegrana będzie lamentować - ale do czasu :)