vol5
30.04.05, 20:37
Nie macie czasem wrażenia, że żyjemy na pustyni kulturalnej? Gdy się pojedzie
chociażby do Katowic, Bytomia, Gliwic czy Mikołowa te miasta tętnią życiem,
są kluby, ośrodki kulturalne, teatr, kina.
Nie żebym tylko narzekał, bo przecież był ostatnio Flimofil, otwarli Chorus
pub, Nomad, jest Druid, muzeum w Rudzie, ale mimo wszystko nijak się to ma do
teatru Wyspiańskiego i Rozrywki, Instytutu mikołowskiego, jazz klubów Fantom,
Hipnoza, Elektro, Gugalander, Zanzibaru, Fraktala, Spirali, Śląskiego Jazz
Klubu, rynku w Gliwicach, ul. Wolności itd.
Mamy kluby osiedlowe, domy kultury, ale to wszystko jakies takie małe,
nijakie, średnie... Śląski blues, pijalnie piwa, kopalnie, huty, lasy... I
spokój, taki, że az mozna zasnąć.
A gdy tylko komus się uda natychmiast politycy próbują podpiąc się pod ten
sukces, patrz: relacje Otylia Jędrzejczak <-> Andrzej Stania.
ps. Nie czytam tego froum zbyt często, także nie wiem czy taki watek był już
poruszony.