Dodaj do ulubionych

Leczenie czy Ci...nie.

12.09.05, 16:47
Siedzą sobie ludziska, siedzą, gadają, mimo choroby usmiechnięci. I tak przez
kilka godzinek, czekajac na p.Doktor. No i??? Doczekali się. Czego? A no
tego, że (od osób trzcich) p.Dpktor owszem przyjmuje, ale w szpitalu bo ma
dyżur. A tu na dyżurce p.Pielęgniarka (pyziata), uśmiechnieta od uch do ucha
(nie ma co robić, bo nie ma p. Doktor to i zadowolona), ze zdziwieniem zadaje
pytanie - A co nie wiedzieliście? I ogromne pretensje żeby się nie
awanturować, bo głos mi podskoczł. A skąd do cholery mam wiedzieć, przecież
dopiero wyszedłem ze szpitala, z kardiologi. (Jak tak dalej pójdzie to znowu
wrócę.) A to przecież przychodnia i o ile mi wiadomo to specjalnie mnie
skierowano na dalsze leczenie do przychodni gdyż jest to inny zakład,
oddzielny. I na dżwach p. Doktor pisze od godz.14.15 a tu już16.00 więc tu
powinien być lekarz, który ma pacjentów zarejstrowanych i czekających na
niego aby dalej skierować na leczenie. To on kordynuje moje leczenie. Ja się
na leczeniu nie znam. Ja wiem, tam też leżą chorzy, ale czym ja jestem
gorszy od nich? A może to p. Doktor ma w nosie nas wszystkich. Może tylko
kasa się liczy. Gdzie to się dzieje? W Afryce??? Nie, w rudzie Śląskiej na
Goduli w przychodni!! A może nie wiem co się dzieje? Bo gdy dotarłem do
szpitala na oddział do p. Doktor to odechciało mi się chorować jak zobaczyłem
kolejkę tych co się zwiedzieli wcześniej i tych ze szpitala. To najlepsze
lekarstwo. Chyba na tym jedzie nasze lecznictwo. Wkur....ić pacjenta i
zdrowy. (Po co walczyłem z komuną?) Kula
Obserwuj wątek
    • w36 Re: Leczenie czy Ci...nie. 12.09.05, 22:19
      kula35 napisał:

      > To najlepsze
      > lekarstwo. Chyba na tym jedzie nasze lecznictwo. Wkur....ić pacjenta i
      > zdrowy. (Po co walczyłem z komuną?) Kula

      Trzeba mieć zdrowie żeby chorować :)

      Niestety Twoje przeżycia nie są odosobnione i w przeszłości i teraz. A nie jest
      to sprawa ogólnych kłopotów służby zdrowia (pieniądze), bo przecież za
      wielogodzinne, nerwowe trzymanie pacjentów w poczekalni i traktowanie ich jak
      powietrze żadna kasa nie płaci.
      Każda przychodnia ma kierownika i personel medyczny (panie rejestratorki),
      którzy jak najbardziej odpowiadają nie tylko za samą wizytę w gabinecie ale też
      za ogólną organizację obsługi bądź co bądź chorych ludzi i widocznie w Twoim
      przypadku Ci ludzie nie są świadomi swoich obowiązków.

      Ale jest też inna sprawa. Mając skierowanie do przychodni masz prawo do
      swobodnego jej wyboru, choć kontynuacja leczenia u lekarza który leczył w
      szpitalu może mieć jakiś sens ale wobec takich jak Twoje przeżyć, warto jednak
      mieć to na uwadze.

      Podobnie jak Ty, jakiś czas temu po pobycie w szpitalu (miejscowym) dostałem
      skierowanie do przychodni specjalistycznej. Nie wiele myśląc poszedłem do
      sugerowanej przez lekarza przyszpitalnej przychodni w naszym mieście i
      napotkałem na pierwszy problem, strasznie długi termin. Może gdybym sie zgodził
      poczekać to mógłbym podzielić też Twoje przykre doświadczenia.
      Ale idąc za radą znajomej pielęgniarki, spróbowałem podzwonić po różnych innych
      przychodniach tej specjalności. Trafiłem na prywatną refundowaną przychodnię w
      Świętochłowicach, gdzie zaproponowano mi wizytę za parę dni na konkretną
      godzinę. Jak się później okazało pierwsza i następne wizyty uzgadniane
      telefonicznie odbyły się bardzo sprawnie bez jakiegoś istotnego czekania
      (10-15min), żadnej nerwówki, bezproblemowo. Byłem też poproszony o telefon
      kontaktowy co się tez raz przydało, bo coś wyskoczyło lekarzowi i bez problemu
      uzgodniliśmy inny termin. Miło i sprawnie. Gdy trzeba było pójść do szpitala,
      wybrałem szpital w Piaśnikach i też byłem bardzo zadowolony z fachowości
      leczenia i miłego traktowania.
      Do dziś jednak nie jestem pewien czy miałem jakieś akurat szczególne szczęście.
      • hepik1 Re: Leczenie czy Ci...nie. 13.09.05, 08:46
        Po prostu trzeba egzekwować swoje prawa.A najczęściej jest tak ,że w poczekalni
        ludziska drą gębe a potem przed Panią Doktor-oh i ah,nic nie szkodzi ,nic sie
        nie stało.Konformizm i tyle.
        A ja mam dobre doswiadczenie z rudzką służbą zdrowia.Kiedy w mostku uciskało
        poszedłem do kochłowickiej poradni-zero ludzi.Pani doktor(radna chyba zresztą
        przy okazji) dała skierowanie z dopiskiem Pilne.Dzięki temu dopiskowi w
        przychodni N.Bytomiu miałem termin u kardiologa na drugi dzień i konkretna
        godzinę.Kardiolog powiedział ,że serce mam jak dzwon,bóle jak reką odjął
        przeszły i już;))
        • w36 Re: Leczenie czy Ci...nie. 13.09.05, 13:25
          hepik1 napisał:

          > Po prostu trzeba egzekwować swoje prawa.A najczęściej jest tak ,że w poczekalni
          > ludziska drą gębe a potem przed Panią Doktor-oh i ah,nic nie szkodzi ,nic sie
          > nie stało.Konformizm i tyle.

          Też racja, tak często bywa i brak wtedy motywacji do zmiany zachowań.

          > A ja mam dobre doswiadczenie z rudzką służbą zdrowia.

          Dobrze że Ty jesteś zadowolony, nie chciał bym żeby mój i kuli35 przykład był
          odebrany jako jakieś negatywne ugogólnienie rudzkiej służby zdrowia. Ale
          świetnie to wszędzie nie jest :(

          > Kardiolog powiedział ,że serce mam jak dzwon,bóle jak reką odjął
          > przeszły i już;))

          Bardzo fajnie że tak się skończyło.
    • juliako Re: Leczenie czy Ci...nie. 13.09.05, 14:49
      praktyka ustawiania ludzi w kolejkach jest niestety dośc popularna w szpitalu w
      Goduli. Moja mama otrzymała telefonicznie termin wizyty u specjalisty, ze
      wskazaniem bodaj na godz. 8.30. Na miejscu okazało się, że przed okienkiem stoi
      kolejka złozona z kilkudziesięciu osób - podana godzina było godziną otwarcia
      rejestracji. NIe wiem dlaczego tak musi być. Jeżeli podaje sie pacjentowi
      termin, to chyba można przewidzieć ile minut trwa rejestracja, a ile przeciętna
      wizyta u lekarza i rozłożyć wszystkich na cały dyżur w przychodni. Jeżeli tak
      potrafią prywatne przychodnie, to dlaczego nie te "nasze"?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka