biala25
21.10.05, 21:37
Prześledziłam trochę życiorys głównego platfusa i to mnie oziębiło. Młody
chłopak zostaje Przewodniczącym Kongresu Liberalno – demokratycznego i prawie
natychmiast staje po stronie Wałęsy w słynnej wojnie na górze. W zamian
członek Kongresu Kielecki zostaje premierem a większość ministrów jest z
Kongresu, szef partii nie dostaje żadnego stołka bo jak stwierdził
Wałęsa: „jest zbyt niesamodzielny nawet na ministra”. Potem w nowym sejmie
razem z SLD tworzą opozycję do Olszewskiego. Jest jednym z głównych po
Wałęsie i Moczulskim sprawcą obalenia rządu Olszewskiego i znowu nic nie
dostaje. Suchocka /po krótkim Pawlaku/ zostaje premierem, ministrami ludzie z
Kongresu a on nic. Z pamiętników tamtych czasów wynika, że ciężko się obraził
na wszystkich. Nawet na swojego kumpla Lewandowskiego /to ten który
autentycznie sprzedał pół Polski/. Po przegranych wyborach w 1993 łączy się z
UD i powstaje nowa partia UW. Wydawałoby się, ze przy nowym szefie
partii /Balcerowicz/ młody liberał zrobi karierę. Nawet był
wiceprzewodniczącym UW ale to wszystko. Po porozumieniu z AWS znowu biedny
Donald zostaje wykukany i na pocieszenie zostaje wicemarszałkiem senatu.
Nadchodzi wiekopomna chwila jak mówił Pawlak. Balcerowicz idzie na szefa
Banku Narodowego i trzeba wybrać nowego szefa UW.
Takiej kampanii jeszcze w żadnej partii nie było, ludzie Donalda i on sam
jeżdżą , po wszystkich wioskach i powiatach i się promują. UW pęka na pół i
jest raczej pewne, że wybrani delegaci zrobią nareszcie Donalda
Przewodniczącym. Niestety, Niestety w trakcie zjazdu wychodzą na wierzch
brudy dot. wyboru delegatów. Okazuje się, że część delegatów została wybrana
w sposób niezgodny z statutem /zwykłe szwindle/. Największy opisywany w
gazetach bodaj był w Krakowie. Donal przegrywa z Gierymkiem Donald na sam
koniec zjazdu obiecuje, że będzie współpracował, że kocha tylko UW i niegdzie
nie odejdzie. Miesiąc później już zakładał z Olechowskim i Płażyńskim
platformę. Tam nie był pierwszy. A struktury były faktycznie po kampanii
Olechowskiego. Najpierw pozbył się Płażyńskiego. Donalda uznał go za
groźniejszego przeciwnika. Potem na zjeździe ludzie Donalda i Rokita
zniszczyli Olechowskiego /wszyscy widzieliśmy to w TV/. Nareszcie, nareszcie –
pierwszy. Teraz tylko jeden stołek go interesuje.
Wszystko to betka, jego liberalizm, młodość, sprawność fizyczna to jego
atuty. Ma jedną wadę, nie jest osobą niezależna. Od 1989 roku to nie Donalda
wydawał decyzje, on ma zawsze swoich nieformalnych doradców i to oni za niego
rządzą. Jego zadaniem jako prezydenta będzie ukręcenie głowy kilkom aferom
np. Lewandowski do Trybunału.
Dość podpowiadaczy u prezydenta RP.Jeden Wachowski wystarczył.
Głosuję na Kaczyńskiego, przynajmniej jest stabilny i to on na pewno wydaje
decyzje.