lswaczyna
26.07.06, 20:27
Tadeusz Ruksza
Dlaczego w naszym kraju nie ma pracy dla wszystkich? Dlaczego ci co mają pracę
często nie mają godziwych zarobków? Dlaczego musimy stąd wyjeżdżać by utrzymać
nasze rodziny?
Politycy zdają się nie dostrzegać problemu. Ministerstwo Pracy uważa, że
wyjazdy mają charakter okresowy i dotyczę głównie ludzi młodych. Nic bardziej
błędnego. Dziś nie ma chyba rodziny, w której bliżsi lub dalsi krewni nie
pracowaliby na Zachodzie. Wyjeżdżają ojcowie, żony, dorosłe dzieci, wreszcie
wyjeżdżaj całe rodziny. Również i ja ostatnie osiem miesięcy spędziłem w
Irlandii pracując na budowie. Nie jest to długi okres, zważywszy, że w wielu
śląskich rodzinach stan taki trwa już kilkanaście lat. Dziś wracam, bo nie
chcę by moje dzieci wzrastały beze mnie. Wiem jednak, że niektórzy moi znajomi
wybierają inne rozwiązanie i sprowadzają rodziny tam gdzie mają pracę.
Na Wyspach Brytyjskich jak grzyby po deszczu powstają organizacje polonijne,
polskie szkoły, gazety i audycje radiowe w języku polskim. O nastrojach wśród
emigracji świadczy odpowiedź na apel prezydenta Kaczyńskiego namawiający
rodaków do powrotu. Gazeta Polska wychodząca w Dublinie wydrukowała co
niektóre wypowiedzi czytelników. Pozwolę sobie kilka zacytować. „ W Polsce
miałam mieszkanie własnościowe, a tu wynajmuję dom, czy p. Prezydent wie jaka
to różnica?”, „wyjechałam od beznadziei, bezrobocia i od interesownych
lekarzy, którzy chcieli leczyć moje dzieci za pieniądze”, „Życzę panu
Prezydentowi by choć połowę spełnił z tego, co obiecał w kampanii wyborczej”.
Irlandia to 4–ro milionowy kraj, który wchłania każdą ilość imigrantów z
Polski. Wystarcza podstawowa znajomość języka angielskiego. Kto natomiast zna
biegle język ma szanse na pracę w swoim wyuczonym zawodzie. A ofert pracy nie
brakuje. Nie przypadkowo więc emigranci czują się potrzebni i wzrasta ich
poczucie wartości.
O korzyściach z pracy za granicą jak i o kosztach wynikających z rozłąki można
pisać długo. Nasuwa się jednak nieodparte pytanie. Dlaczego to my musimy
wyjeżdżać do Irlandii, Holandii czy Wielkiej Brytanii a nie na przykład
Irlandczycy i Holendrzy do nas? Wszak Polska to 40-to milionowy kraj! Pytanie
jest retortoryczne więc i odpowiedź oczywista. Szkoda, że w poczynaniach
naszych polityków nie widać działań zmierzających do zmiany tego stanu rzeczy.
Czym zajmują się politycy? Wystarczy włączyć telewizor i już wszystko wiadomo.
Nic więc dziwnego, że w ostatnich czasach wzrasta zainteresowanie
organizacjami i ruchami społecznymi, które głoszą potrzebę organizacji życia
społecznego bez oglądania się na Warszawę. Coraz powszechniejsza staje się
bowiem świadomość, że Polska – kraj z którym wielu z nas się identyfikowało,
została zawłaszczona przez polityków. Młodzi ludzie masowo imigrują, gdyż mimo
wykształcenia nie mają szans na pracę. Obsada stanowisk publicznych ciągle
dokonywana jest według jakiegoś klucza partyjnego. A przecież kwestie te
powinny regulować najzwyklejsze konkursy. Dla mnie przykładem zawłaszczenia
państwa jest zakup z naszych podatków klapek kąpielowych m. in. dla Andrzeja
Leppera (kancelaria Sejmu przeznaczyła kilkadziesiąt tysięcy złotych na
wyposażenie basenu dla VIP-ów. Koszt może nie wielki, ale pieniądze jakie
wypłacają sobie partie z budżetu państwa sięgają setki milionów złotych.
Dzieje się tak wbrew mojej woli i zgodzie przy jednoczesnych obietnicach
taniego państwa. Podjąłem decyzję, że resztę swojego życia spędzę tu na Naszym
Śląsku. Zamierzam czynnie włączyć się w działania Ruchu Autonomii Śląska, choć
moje śląskie korzenie są stosunkowo młode, sięgają zaledwie kilkadziesiąt lat.
Liczę na poparcie idei Ruchu Autonomii Śląska również przez tych mieszkańców
naszej krainy, których rodziny – podobnie jak moja – przybyły na Śląsk
sześćdziesiąt lat temu. Nie ważne czy jesteś Polakiem, Ślązakiem czy Niemcem.
Ważne byśmy wszyscy zgodnie pracowali nad pomyślnością i dobrobytem Śląska i
aby nasze dzieci miały pracę tu i nie musiały stąd wyjeżdżać.