Dodaj do ulubionych

Borelka mojego znajomego

17.05.10, 14:18
Od pewnego czasu zastanawiam się JAK przebiega scenariusz choroby w przypadku
zakażenia bb? Scenariusz jest pewnie uzależniony od rodzaju koinfekcji. Ale
przyjmijmy tylko borelioze.

Opisujecie tu różne cięższe przypadki a ja chciałbym opisać przypadek znajomego:

Załapał kleszcza w okolicy roku 1980. Miał rumień. Leczony był ale z
dzisiejszego punktu widzenia - za krótko. 1 tydzień antybiotyk.

Po 4 latach (około 1985) miał bóle stawów - znowu antybiotyk i znowu krótko -
przeszło. Potem miał jeszcze chyba jakieś drobne nawroty, ale nie jest pewien
czy to bb.

Ale dzisiaj po 30 latach, nie ma jakiś szczególnych objawów.
Wniosek - nie każde zarażenie musi mieć drastyczny przebieg.

Ciekawe od czego to zależy? Ciekawe jaki jest procent osób które noszą bb
którym nie szkodzi? Tak jak w tym przypadku.
Obserwuj wątek
    • fionka21 Re: Borelka mojego znajomego 17.05.10, 15:19
      Wszystko zależy od sprawności układu immunologicznego.

      Podobno znakomita większość ludzi zarażonych borrelią jest bezobjawowa lub nisko
      objawowa. Przez całe lata choroba może przebiegać łagodnie, dając zmienne i
      bardzo dyskretne dolegliwości, których zwykle chory nie łączy z boreliozą.

      Krach przychodzi zwykle po megastresie (wypadek, utrata pracy, śmierć w
      rodzinie, rozwód) lub po prostu na starość i wtedy choroba pokazuje co umie.

      Dlatego wiedząc, że jest się zarażonym należy dbać o odporność, a w chwili gdy
      choroba rozhula się - nie dać sobie postawić jakiejś innej diagnozy. Lekarze w
      większości nie mają pojęcia o boreliozie i zwykle negują jej możliwości.
    • uruz2 Re: Borelka mojego znajomego 17.05.10, 18:33
      Nie ma się co łudzić - prędzej czy później zaszkodzi...Jeśli nastąpi
      to po wielu latach, to na pewno żaden lekarz nie pomyśli ( nawet w
      pijanym widzie) o prawdziwej przyczynie. I pacjent dostanie leki na
      Alzheimera, sterydy na stawy i leki na nadciśnienie. O ile pacjent
      nie wyzionie ducha w wyniku zawału bądź udaru...
      • authokrata Re: Borelka mojego znajomego 17.05.10, 20:59
        hmm...
        ciekawi mnie jedna kwestia w BB????

        jesli kleszcze są rezerwuarem okoł 60 patogenów mogacych prawdopodobnie szkodzic
        człowiekowi a medycyna poznała tylko kilka patogenów na które notabene nie ma
        jak sie okazuje skutecznej terapii to skad ci co zostali pokąsani przez kleszcze
        wiedza ze lecza sie na BB i na znane koinfekcje skoro testy na te patogeny sa
        mało wiarygodne??

        moze wiele osób na forum choruje na cos zupełnie innego, nie poznanego jeszcze ,
        a sprzedanego przez kleszcza , na co leki które stosuje sie w BB wogóle nie sa
        skuteczne za to skutecznie niszcza np: watrobę !!

        moze to jest jakas droga do wyjasnienia problemu osób długo leczących sie na BB
        ( gdzie nie ma 100% potwierdzenia )bez poprawy stanu zdrowie, moze ci ludzie
        choruja na zupelnie inny szajs sprzedany przez kleszcza????
        • szila2008 Re: Borelka mojego znajomego 17.05.10, 21:57
          To jest możliwe.Dlatego też ok 20% jest opornych na leczenie.
          Co do wątroby to po półtora roku abx mam na poziomie 17,18.
          • arrakis74 Re: Borelka mojego znajomego 17.05.10, 23:44
            A u mnie na abx wyniki wątrobowe drastycznie się poprawiły smile Więc sugestia o
            szkodliwym działaniu jest lekko nie trafiona.

            Też ostatnio myslałem na ten temat.
            Tutaj jednak musiałby wypowiedzieć się biolog.

            To że kleszcz ma wiele patogenów nieznanych nie oznacza, że dostępne leki i
            zioła na nie nie działają.
            Co więcej jest wielce prawdopodobne że działają ponieważ maja szerokie spektrum
            działania.
            Być może nie jesteśmy w stanie usunąc 100% patogenów przekazanych nam przez
            kleszcza ale jeśli usuniemy większość z nich, tych poznanych, jest szansa, że te
            nie poznane i te pozostałe z tych poznanych zostaną unieszkodliwione przez układ
            odpornościowy który odzyska swoją sprawność (zaburzona w wyniku infekcji).
            Dlatego też, gorąco namawiam i zachęcam osoby którym leczenie "nie idzie" aby:
            1. Wzmacniały system odpornościowy
            2. Dokonały odrobaczenia
            3. Wzbogacały leczenie ziołami

            W którymś momencie coś na pewno "zaskoczy"
            • authokrata Re: Borelka mojego znajomego 18.05.10, 00:20
              ja zdaje sobie sprawe że leki sa po to by je podawać chorym
              jak ktoś jest chory to bierze leki
              ale nie wolno zapominac o drugiej stronie medalu
              leki maja skutki uboczne , które moga być odczuwalne po długim czasie od
              zaperzestania brania leków

              po drugie czytajac posty osób z tego forum odnosze wrażenie że prawdopodobnie
              wielu z chorych poprzez tak długie i agresywne leczenie ( wcale nie podwazam
              jego zasadności) wprowadza sie w gorszy stan serwując sobie np: grzybice, która
              objawami bardzo koreluje z Borelioza

              mysle ze ta cała BB jest jak grużlica, nie do wyleczenia , ewentualnie do
              zaleczenia ???
              takie jest moje zdanie po lekturze postów na tym forum
              pozdr.
              • arrakis74 Re: Borelka mojego znajomego 18.05.10, 00:28
                "leki maja skutki uboczne , które moga być odczuwalne po długim czasie od
                zaperzestania brania leków"

                Czy możesz przytoczyć jakieś badania potwierdzające Twoją tezę?

                Jakieś linki do badań?

                "Mogą być" ale nie muszą. Po gruntownym oczyszczeniu organizmu po terapii abx wg
                mnie jest na to mniejsza szansa.
              • margolcia_63 Re: Borelka mojego znajomego 18.05.10, 00:53
                Nie wiem, czy jesteś chory, czy masz kogoś chorego w otoczeniu? Skąd
                zainteresowanie tematem ale chyba nie dość dokładnie przewertowałeś to
                forum, więc: nie wszystkim ale wielu uda się wyzdrowieć i wg mnie nie
                należy nikomu takiej nadziei odbierać, po wtóre gruźlicę też leczy się nie
                po to, by choroba się nie szerzyła tylko aby zapobiegać uszkodzeniom w
                organiźmie chorych. Ja leczę się głównie z tego powodu ale też po prostu
                nie miałam innej alternatywy bo nie byłam w stanie funkcjonować a
                ewentualne skutki uboczne to zwyczajnie wybór mniejszego zła. Dobijam
                trzeciego roku leczenia i póki co wątroba jest ok a grzybicy chyba nie mam
                a przynajmniej nic na nią nie wskazuje. Pozdrawiam.
                • margolcia_63 Re: Borelka mojego znajomego 18.05.10, 01:15
                  A, zapomniałam jeszcze dodać, że alternatywą nie leczenia przyczyny
                  choroby a tylko zwalczanie jej objawów jest długotrwałe przyjmowanie leków
                  przeciwzapalnych, przeciwbólowych i w zależności od zaatakowanych narządów
                  kolejnych na depresję, padaczkę, serce, oczy..... i długo by wymieniać
                  możliwe kombinacje, dodatkowo takie leczenie nie jest koordynowne bo jak
                  wiadomo na ogół każdy lekarz leczy swoją działkę a "reszta" pacjenta już
                  nie wiele go interesuje.
                  • mab62 Re: Borelka mojego znajomego 18.05.10, 08:10
                    Podzielam twoje wątpliwości dotyczące leczenia niestandardowego.Tylko,że ja
                    zanim rozpoczęłam to leczenie miałam już dość bezowocnej diagnostyki(10
                    narządów)i leczenia przeciwbólowego.Tym bardziej,że mnie zadowoli nawet
                    częściowa poprawa.Być może późnej boreliozy nie da się całkowicie wyleczyć.Mam
                    nadzieję,że choroba odpuści chociaż na parę lat.Po leczeniu standardowym(ale 3
                    letnim)żyło mi się prawie bez bólu kilka lat i mogłam normalnie
                    funkcjonować.Natomiast jestem przekonana o tym,że gdybym nie rozpoczęła obecnej
                    terapii musiałabym korzystać z wózka inwalidzkiego.
                    • prowirus Re: Borelka mojego znajomego 18.05.10, 09:56
                      Cytatmysle ze ta cała BB jest jak grużlica, nie do wyleczenia , ewentualnie do
                      zaleczenia ???
                      takie jest moje zdanie po lekturze postów na tym forum

                      Bo widzisz... zazwyczaj na tym forum siedzą ludzie najbardziej chorzy, z powikłaniami i koinfekcjami.
                      Ja osobiście poznałem już kilka osób, które wyleczyły się i czują się dobrze, więc domyślam się, że jesteś w błędzie, bo lekarze z ILADS (Ci z USA) którzy to zapoczątkowali mówią o wyleczeniach a nie zaleczeniach... Gdyby miało to być zaleczenie to nikt by się nie bawił w takie antybiotykoterapie tylko zwyczajnie poddałby się comiesięcznej kuracji abx + dbanie o odporność - tutaj trudno przewidzieć komu by to pomogło o komu nie. Tutaj w ogóle cokolwiek trudno przewidzieć...
                      Być może faktem jest, że "czysta" bb leczy się dużo łatwiej nawet gdy jest późno rozpoznana - gorzej już jak są koinfekcje i zakażenie przez lata zrobiło sporo spustoszenia w organizmie.


                      Co do tematu, to trudno stwierdzić czy rozpocząć leczenie i "budzić" potwora, który i tak kiedyś się wybudzi i zaatakuje.
                      Na chwilę obecną poczekałbym z leczeniem, dbał o odporność, pozbył się pasożytów i toksyn z organizmu, po to by organizm miał siłę do walki z bb a nie z pasożytami itp. Do tego oczywiście zdrowe odżywianie i lekkie sporty.

                      Być może za niedługo zaczną coś z tym leczeniem i wytycznymi robić, a Ci co zaczną się leczyć później, będą mieli "troszkę lepiej", bo my chyba teraz należymy do jednego wielkiego eksperymentu na ludziach...

                      • trockey Re: Borelka mojego znajomego 18.05.10, 12:21
                        > Bo widzisz... zazwyczaj na tym forum siedzą ludzie najbardziej chorzy, z
                        powikłaniami i koinfekcjami.

                        Tak pewnie jest. Słabo doświadczeni nawet nie widzą że te drobne drętwienie w
                        kolankach to borelka. Sam bym nie widział.

                        > Być może za niedługo zaczną coś z tym leczeniem i wytycznymi robić, a Ci co zac
                        > zną się leczyć później, będą mieli "troszkę lepiej", bo my chyba teraz należymy
                        > do jednego wielkiego eksperymentu na ludziach...


                        Tak, temat słabo zbadany przez medycynę, wszystko przed nami.
            • tajtaja Re: Borelka mojego znajomego 20.05.10, 12:20
              arrakis74 napisał:

              > A u mnie na abx wyniki wątrobowe drastycznie się poprawiły smile Więc sugestia o
              > szkodliwym działaniu jest lekko nie trafiona.
              >
              > Też ostatnio myslałem na ten temat.
              > Tutaj jednak musiałby wypowiedzieć się biolog.
              >
              > To że kleszcz ma wiele patogenów nieznanych nie oznacza, że dostępne leki i
              > zioła na nie nie działają.
              > Co więcej jest wielce prawdopodobne że działają ponieważ maja szerokie spektrum
              > działania.
              > Być może nie jesteśmy w stanie usunąc 100% patogenów przekazanych nam przez
              > kleszcza ale jeśli usuniemy większość z nich, tych poznanych, jest szansa, że t
              > e
              > nie poznane i te pozostałe z tych poznanych zostaną unieszkodliwione przez ukła
              > d
              > odpornościowy który odzyska swoją sprawność (zaburzona w wyniku infekcji).
              > Dlatego też, gorąco namawiam i zachęcam osoby którym leczenie "nie idzie" aby:
              > 1. Wzmacniały system odpornościowy
              > 2. Dokonały odrobaczenia
              > 3. Wzbogacały leczenie ziołami
              >
              > W którymś momencie coś na pewno "zaskoczy"

              zaskakuje bardzo dużo juz przy samym odrobaczaniu!!!usuwa się przeszkadzacze
              w leczeniu!!!!!pod jednak wszak warunkiem, ze odrobaczanie jest robione
              prawidłowo i prawdziwe powinno trwac ok 4-6 miesięcy
        • trockey Re: Borelka mojego znajomego 18.05.10, 12:17
          Twoja hipoteza jest całkiem prawdopodobna.
          • uruz2 Re: Borelka mojego znajomego 18.05.10, 18:05
            Większość chorób jest uleczalna tylko w jakimś procencie. Znaczy
            mamy nie leczyć nowotworów, bo chemia szkodzi? Kardiochirurgia to
            już właściwie ludobójstwo...To jest jakaś prowokacja chyba.

            Każdy tutaj ma więcej niż wolny wybór. Możemy sobie umrzeć w bólach
            od bb i koinfekcji, albo spróbować jedynej dostępnej metody leczenia.

            I należy pamiętać, że to MY błagamy o to leczenie, bowiem większość
            ( przytłaczająca!) lekarzy posługuje się argumentacją authokraty.

            Sorki za napastliwość, ale, wydaje mi się, że autor postu niezbyt
            dokładnie przejrzał forum. Oczywiście, że możemy mieć niezbadane
            jeszcze koinfekcje. Oczywiście, że medycyna nie wie wszystkiego.

            A gruźlica jest w tej chwili uleczalna, chyba że pacjent zgłosi się
            na leczenie bez płuc...

            • jan440 Re: Borelka mojego znajomego 18.05.10, 20:25
              Niestety są już szczepy bakterii(na wschodzie jeśli chodzi o gużlicę) odporne na
              działanie wszzelkich antybiotyków.Tak samo jak ktoś łyka dłuższy okres abx też
              nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy one jeszcze działają.
              • uruz2 Re: Borelka mojego znajomego 18.05.10, 21:34
                Jestem w takiej sytuacji, że wiem, który abx działa. Od początku mam
                herxy...

                Ale wiem też, że nie wszyscy mają tą wątpliwą przyjemność i tutaj
                rodzą się wątpliwości...
                • authokrata Re: Borelka mojego znajomego 18.05.10, 22:13
                  utarło sie stwierdzenie ze skutki uboczne jakie powoduje zazywanie wielu leków
                  utrzymują sie i występuja podczas przyjmowania danego specyfiku.
                  po części zgadzam sie z tym stwierdzeniem , a po częście nie...
                  a to dlatego że mam osoby znajome które długotrwale były leczone lekami ( w gre
                  wchodza nawet kilkuletnie okresy) i wystapiły u nich objawy uboczne przypisywane
                  danemu farmaceutykowi , po zaprzestaniu ich stosowania ( brak czynnika
                  wzbudzajacego objaw) objawy pozostały mimo upływu bardzo długiego czasu od
                  zakończenia przyjmowania leków,
                  według opini tych osób oraz ich lekarzy u niektórych osób nastąpiły trwałe
                  uszkodzenia w wyniku toksycznego oddziaływania leków , chodzi głównie o objawy
                  neurologioczne ( parestazje, polineuropatie, mrowienia , dretwienia)

                  sądzę wiec że nie należy bagatelizować toksycznego wpływu leków na nasz organizm

                  jeśli chodzi o grużlice to na hasło ""gruzlica"" wiekszość mysli płuca....
                  to tak jakbysmy przyrównali BB tylko do postaci stawowej
                  tymczasem gruzlica moze dotyczyc kazdego narzadu i to ze postac płucna została
                  wyleczona nie oznacza ze pozbyto sie prątków z organizmu i ze za jakis czas ni9e
                  bedzie nawrotu
                  w rodzinie mam 2 osoby chorujące na TB i mimo szybkiej diagnostyki i wdrozenia
                  14 miesiecznej kuracji 3 antybiotykami po wyleczeniu postacci płucnej,nastąpił
                  nawrót ( postaci neurologicznej , a u drugiej osoby kostnej)

                  a jeszcze dla wyjasnienia
                  jestem bratem osoby po przeszczepie która tez meczy sie z BB udzielała sie na
                  tym forum pod nickiem ( lastszogun)

                  mnie tez niedawno dziabnał kleszcz, mam rumień i brat podesłał mi link do tego
                  forum i kwoli rozjasnienia sobie paru kwesti czasami wertuje sobie posty

                  jak narazie lecze sie standardowo bo dla mnie osobiście nie jest istotny fakt
                  wyleczenia , bo nikt nie jest mi tego w stanie zagwarantowac ani udowodnic ze
                  jestem czysty !!
                  liczy sie tylkoi komfort zycia , abym w miare funkcjonował, dlatego narazie
                  zaczynam od standardu, a potem jak zobaczymy co dalej, jakos nie przekonuje mnie
                  narazie szprycowanie sie abaxami na potege, ale byc moze z biegiem czasu zmienie
                  zdanie jak BB da mi w palnik smile
                  w sumie tylko " krowa na ugorze nie zmienia zdania" smile
                  zreszta mam wsród znajomych mnóstwo wedkarzy i kazdy z nich miał juz po kilka
                  lub kilkanascie czerwonych kółek na skórze po kleszczach i jakos funkcjonuje bez
                  prochów...moze i mi sie udasmilesmilesmile
                  pozdr.
            • aqarel Re: Borelka mojego znajomego 18.05.10, 22:31
              uruz2 napisała:

              > Większość chorób jest uleczalna tylko w jakimś procencie. Znaczy
              > mamy nie leczyć nowotworów, bo chemia szkodzi?


              Uważasz, że należy brać chemię na każdą (łagodną) zmianę nowotworową bo ta,
              w przyszłośći, może się stać nowotworem złośliwym.


              > Kardiochirurgia to już właściwie ludobójstwo...To jest jakaś prowokacja
              chyba.


              Jasne wszystkim co mają wady serca wstawić zastawki a innym zrobić koronografię
              i na wszelki wypadek zrobić bajpasy.


              >
              > Każdy tutaj ma więcej niż wolny wybór. Możemy sobie umrzeć w bólach
              > od bb i koinfekcji, albo spróbować jedynej dostępnej metody leczenia.


              Tak, jasne jedyna i jeszcze dostępna, raczej (nie)dostępna.

              >
              > I należy pamiętać, że to MY błagamy o to leczenie, bowiem większość
              > ( przytłaczająca!) lekarzy posługuje się argumentacją authokraty.


              Kolejny raz ktoś przemawia w imieniu WSZYSTKICH...to jest manipulacja,mów
              w swym imieniu.
              Nie wypowiadaj opinii za kogoś, zostaw w spokoju MY,WY,ONI.

              Wiele osób uważa, że posiada wiedzę tyczącą się leczenia BB, to nie jest
              wiedza to są informacje( bardzo cenne informacje) w najlepszym przypadku wiedza
              teoretyczna, która się ma nijak do wiedzy praktycznej.
              Podeprę się cytatem z wikipedi, bo jest bardzo obrazowy:
              "Jeśli przeczytaliśmy w książce, że najszybszym stylem pływackim jest kraul i
              zgadzamy się z przytoczoną argumentacją, to jest to przykład potocznie
              rozumianej nabytej wiedzy teoretycznej (lub zaakceptowanej informacji). Z
              posiadania tej wiedzy/informacji nie wynika jednak, że potrafimy sami pływać tym
              stylem. Aby się tego nauczyć, czyli posiąść praktyczną wiedzę polegającą na
              umiejętności pływania kraulem musimy się najpierw dowiedzieć, jakie należy
              wykonywać ruchy w trakcie pływania, a następnie przejść dość żmudną, praktyczną
              lekcję wykonywania tych ruchów w wodzie własnymi kończynami" - dokładnie tak
              samo jest z leczeniem a w szczególności leczeniem innej osoby
              >
              > Sorki za napastliwość, ale, wydaje mi się, że autor postu niezbyt
              > dokładnie przejrzał forum. Oczywiście, że możemy mieć niezbadane
              > jeszcze koinfekcje. Oczywiście, że medycyna nie wie wszystkiego.
              >
              > A gruźlica jest w tej chwili uleczalna, chyba że pacjent zgłosi się
              > na leczenie bez płuc...


              O gruźlicy lekoopornej wspomniał Jan440

              Odnośnie skutków leczenia standardowego czy skojarzonego(kilka antybiotyków w
              dużych dawkach) mało kto wspomina o skutkach ubocznych by nie "wywoływać wilka z
              lasu" w nadziei, że mnie powikłania ominą.

              arrakis74 napisał:
              "Czy możesz przytoczyć jakieś badania potwierdzające Twoją tezę?"



              Polekowe uszkodzenie wzroku


              chomikuj.pl/coova/Dokumenty/metronidazol_mutagenny.pdf


              Amoksycyklina odczyn


              chomikuj.pl/coova/Dokumenty/Hepatotoksycznosc.pdf


              /Dokumenty/niepozadane_dzialanie_lekow.pdf



              "leki maja skutki uboczne , które moga być odczuwalne po długim czasie od
              zaperzestania brania leków" i tu authokrata ma rację, reakcje na leki mogą być
              natychmiastowe lub oddalone w czasie. Podpalając lont może sie okazać,że na jego
              koniec jest wetknięty w materiał wybuchowy.
              Koś powie,że statystycznie jest to mało prawdopodobne by coś wybuchło...oby.
              Każdy ma nadzieję a może lont zgaśnie,a może nie wybuchnie, a jak wybuchnie to
              tak troszeczkę, czego sobie i wszystkim leczącym się (standardowo,niestandardowo
              i ziółko-żercom) życzę.
              • ewa_100 do autokhraty 18.05.10, 22:52
                rumien wg. ILADS skutecznie mozna wyleczyc w ciągu 6 tygodni jednym
                antybiotykiem ale w dwa razy wiekszej dawce niz standardowa (FAQ)-
                takie leczenie nie jest ani bardzo toksyczne ani bardzo groźne -
                daje natomiast dużą szansę całkowitego wyleczenia - szkoda żebys tę
                wstępna faze infekcji zaprzepaścił i rozpaprał się standarowym
                leczeniem, gdyby to było leczenie dłuższe mozna by się zastanawiać
                ale to tylko 6 tyg.
                Standardowe leczenie rumienia naprawdę bardzo rzadko sie udaje,
                jeżeli w ogole....
                • authokrata Re: do autokhraty 19.05.10, 00:31
                  moze masz racje , moze powinienem za twoja rada brac duze dawki leków ??

                  nawet o tym myslałem....
                  ale staram sie działać racjonalnie i gdybym myslał jak ty to defacto po kazdej
                  wycieczce do parku, lasu, nad wode musiałbym sobie zaserwowac 6 tygodni kuracji
                  niestandardowej
                  dlaczego??
                  bo:
                  1 kleszcze sa wszedzie
                  2 Polska jest rejonem endemicznym BB
                  3. nie kazdy ma farta dorwac kleszcza na swojej skórze ( czesto nie mamy
                  pojecia ze mieliśmy gościa)
                  4. tylko 25% chorych ma objaw w postaci rumienia

                  tak wiec widzisz , ja staram sie raczej nie popadac w panike, bo zamykac sie w 4
                  ścianach nie zamierzamsmile
                  a nie sadzę aby dobra profilaktyka było szprycowanie sie zapobiegawczo abaxami
                  po kazdym wyjściu nałono natury

                  takie myslenie do niczego dobrego nie prowadzi

                  wiem że dobrze mi radzisz , ale najpierw spróbuje leczenia normalnego bo wbrew
                  pozorom sa ludzie którym to pomaga , inaczej wszyscy byli by borelikami

                  pozdr.
                  • ewa_100 Re: do autokhraty 19.05.10, 00:41
                    nadinterpretowałes mojego posta - i wiesz dobrze o tym, nikt tu nie
                    mówi o profilaktycznej antybiotykoterapii po kazdym wyjściu na łono
                    natury, w każdym razie na pewno nie ja i prosze nie robic ze mnie
                    paranoiczki, mowa była o boreliozie z rumieniem, a kleszcze cóz, w
                    jednych miejscach jest ich wiecej w innych mniej a w niektorych
                    wcale ich nie ma, jestem wrogiem szafowania antybitykami. Podałam
                    tylko pewniejsza metode wyleczenie juz istniejacej choroby i prosze
                    mnie nie atakaować, wiadomo ze wyboru kazdy dokonuje sam.
                    • uruz2 Re: do autokhraty 19.05.10, 09:14
                      No coż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jeśli się jest
                      niskoobjawowym, to rzeczywiście protokoły wydają się groźne, a
                      konsekwencje długiej antybotykoterapii niebezbieczne. Lekooporność
                      istnieje, jak i nieuleczalne choroby. Stwierdziłam to na samym
                      początku.

                      Jeśli się ma siłę na sport i w miarę normalnie funkcjonuje -
                      faktycznie trudno podjąć decyzję o leczeniu. Rozumiem to i szanuję.
                      JA już takiego wyboru nie miałam, więc piszę ze swojej
                      perspektywy.Wiem też, że moje leczenie byłoby o wiele
                      łatwiejsze, gdyby zostało podjęte we właściwym momencie.

                      Ryzyko rozwoju pełnoobjawowej bb w przypadku rumienia jest bardzo
                      duże. Spore też jest ryzyko uszkodzeń po abxach. Każdy wybiera na
                      własną odpowiedzialność.Nie ma o co kruszyć kopii.
                      • arrakis74 Re: do autokhraty 19.05.10, 09:53
                        Wg mnie jest to kwestia wyboru mniejszego zła.
                        Nie leczona borelioza i koinfekcje mogą doprowadzić do dużo poważniejszych
                        uszkodzeń organów niż ewentualne skutki uboczne abx.
                        Wszystko zależy od tego w jakim stanie jest pacjent.

                        Jeżeli ma sie kupę objawów, zmiany demielinizacyjne i podchodzi się pod diagnoze
                        SM, które jest nieuleczalne wydaje mi się że nie ma się co zastanawić.
                        Nieleczenie może skończyć się inwalidztwem i prawie 100% uzależnieniem od innych
                        osób. Ktoś z Was w takiej sytuacji podjąłby takie ryzyko i nie leczył się?

                        Jeżeli jest się bezobjawowym lub niskoobjawowym można sprawę olać. Pytanie tylko
                        czy warto?
                        W miarę upływu czasu i starzenia się organizmu człowiek traci mozliwości
                        regeneracyjne i wg mnie trudniej się wyleczyć.
                        Czy czasem osiągnięcie pełnego wyleczenia i regeneracji gdy zajdzie taka
                        potrzeba w późniejszym czasie będzie możliwa?
                        • anyx27 aqarel 19.05.10, 10:20
                          Nic dodać, nic ująć smile
                          • authokrata Re: aqarel 20.05.10, 12:02
                            nie było moim zamiarem nikogo posadzac o jakąś paranoje
                            jesli poczułas sie urazona to bardzo przepraszam

                            ja poprostu przeczytałem FAQ, poradnik P.Kurkirwicza i dr Buroscano ( chyba tak
                            sie pisze)
                            informacje zawarte w tych materiałach jednoznacznie wskazuja na:
                            1. cała Polska jest rejonem endemicznym boreliozy , a nie jak sie sadzi
                            powszechnie obszar Warmii i Mazur

                            2.duzy odsetek kleszczy jest zarazony borelioza i patogenami wywołujacym
                            koinfekcje a nie jak sie powszechnie sadzi tylko 20% populacji

                            3. kleszcze zyja wszedzie ( trawniki, parki, skwery, wysokie trawy) a nie jak
                            sie utarło tylko w lasach

                            4.błednym rozumowaniem i postepowaniem w diagnostyce i leczeniu BB jest
                            przeswiadczenie o wystapieniu odczynu skórnego swiadczacego o rozwoju choroby.
                            faktycznie odczyn śświadczy o zakażeniu, ale wystepuje jedynie u 30% pokasanych
                            u reszty pomimo braku rumienia moze rozwinac sie pełnoobjawowa BB, a osoby te
                            własnie ze wzgledu na brak rumienia traktowane sa jak hipochondrycy !!

                            5.mnóstwo osób nawet nie wie ze miało goscia gdyz istnieja 3 formy rozwojowe
                            kleszczy , przy czym najbardziej zjadliwa i generalnie trudna do zauwazenia jest
                            postac nimfy
                            osoby pokasane nawet nie maja pojecia o tym fakcie pomimo ze nie były na
                            obszarze lesnym, moga dodatkowo znalezć sie w tej grupie osób u których nie
                            wystapi odczyn skórny , a objawy grypopodobne z czasem przejda i temat zastanie
                            zamkniety !!


                            i tu dotykam sedna zawartego w moim poprzednim poscie:

                            wnioski nasuwaja sie same , jezeli spedzamy czas na łonie natury a kleszcze są
                            praktycznie obok nas , to jestesmy narażenie na ich pokasanie, dodajac fakt że
                            wcale nie musimu byc swiadomi pokasania i przeniesienia patogenów ( brak
                            widocznego kleszcza, brak rumienia) nasuneła mi sie mysl ze defacto po kazdym
                            wypadzie w teren nalezy brać profilaktycznie ABAXY, aby nie dopuscic do rozwoju
                            choroby

                            oczewiscie jest to skrajne podejscie ale defacto wynika z informacjijakie
                            zamieszczone sa w przytoczonych wyżej zródeł

                            jeszcze raz sorki , ze poczułas sie urazona
                            pozdr.
                            • anya_1313 Re: aqarel 24.05.10, 21:54
                              Przynajmniej w jednej sprawie masz jasność - miałeś rumień, masz boreliozę. Tu
                              nie musisz się już zastanawiać i polegać na niepewnych testach.

                              Ja byłam leczona prawie od razu po rumieniu, standardowo - Unidox przez 3 tyg. w
                              dawce 2 x 100. Byłam pewna, że mam tą sprawę już z głowy. Niestety po 4 latach
                              bez żadnych, nawet najmniejszych objawów miałam bardzo stresujący okres w życiu
                              i borelioza się bardzo nieprzyjemnie ujawniła. Na tyle, że ciężko było normalnie
                              funkcjonować. Zawroty głowy, duże problemy z pamięcią, zapalenie wątroby,
                              gorączka 38 - 39 stopni przez ponad miesiąc. Po pobycie w szpitalu wykluczyli
                              inne choroby.

                              W którymś poradniku jest napisane, że biorąc Unidox w dawce 2 x 200 przez 6 tyg.
                              zaraz po zachorowaniu, masz 99% szans na pozbycie się tego świństwa na dobre. Ja
                              bym sobie takiej szansy nie odbierała. 6 tyg. antybiotyku w porównaniu z tym, co
                              może zrobić człowiekowi borelioza, to nie jest ani długo ani dużo. Mówię tu
                              oczywiście o przypadku, kiedy się ma taką pewność, że się zachorowało jak Ty,
                              czyli rumień. Gdybym mogła cofnąć czas, to nawet sekundy bym się nie
                              zastanawiała, czy brać antybiotyk w większej dawce przez 6 tyg., czy w mniejszej
                              przez 3 tyg. Zresztą ja chciałam brać zaraz po rumieniu antybiotyki dłużej,
                              tylko żaden lekarz nie chciał mi ich na dłużej przepisać. Ale wybór oczywiście
                              zależy tylko od Ciebie, to Twoje zdrowie i Twoje życie. Życzę podjęcia dobrej
                              decyzji, takiej, której nigdy nie będziesz żałował. Bo oczywiście antybiotyki to
                              nie cukierki, mogą mieć nieprzyjemne skutki uboczne (które na szczęście można
                              zminimalizować odpowiedzialnym podejściem do ich brania) i to też oczywiście
                              trzeba brać pod uwagę.
                              Tylko, że Ty masz pewność, że jesteś chory...
    • aqarel Re: Borelka mojego znajomego 08.03.18, 10:16
      up

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka