anan00
02.09.10, 23:11
Witam,
Złapałem w tym roku 6 kleszczy w tym 5 podczas jednego wyjazdu około 5 tyg. po
tym fakcie postanowiłem zrobić badania (test Elisa). Test wyszedł ujemny 6,88
w klasie IGM a dodatni 138 w klasie IgG. Oczywiście te 6 tegorocznych kleszczy
to nie pierwsze kleszcze jakie się do mnie przyssały więc jest szansa, że
jakiś dziad mógł mnie zarazić wcześniej. Rumień nigdy nie wystąpił.
Nie mam objawów, tzn nie mam tak ewidentnych objawów o jakich czytam na forum.
Czasami po wysiłku bolą mnie stawy kolanowe i skokowe, czasem mam bóle głowy
kilka dni pod rząd itp itd, nic nadzwyczajnego. Generalnie teraz po poczytaniu
forum to u każdego diagnozuje boreliozę więc jest to chyba trochę efekt
placebo. Jak czytam, że w borelizie leczy się objawy a nie wyniki to nawet nie
bardzo potrafię sobie wyobrazić swoje leczenie bo objawów właściwie brak.
Dobra, do sedna. W związku z totalnym brakiem wiarygodności testów,
które wykonałem w najbliższych dniach zrobię Westren Blot. Pytanie brzmi czy
jest sens robić ten test od razu z koinfekcjami? Koszt to łącznie około 600zł
a sam WB 200zł więc różnica jest spora. Skłaniam się raczej ku zrobieniu
samego WB a jak wyjdzie pozytywny to wtedy przed konsultacją z lekarzem
koinfekcje.
Proszę o poradę.
Pozdrawiam