Dodaj do ulubionych

Terapia Gersona - moje doświadczenia.

18.10.10, 15:48
Zakładam nowy wątek bo myślę że to interesująca sprawa. Jestem na terapii Gersona trzeci dzień.Pierwszy dzień - czułam się świetnie. Przespałam pierwszą noc bez bólu od daaawna. Dosłownie nic mnie nie bolało.Teraz jednak mam coś co przypomina silnego klasycznego herxa (od już połowy drugiego dnia terapii) - jak po abx. Póki co jest paskudnie (źle się czuję) ale mam nadzieję że to dobry znak (organizm naprawdę reaguje)
Będę pisać raz na jakiś czas.
Terapia skomplikowana i droga - dopiero teraz w pełni doświadczam czego się podjęliśmy. Warzywa eko udało się załatwić bezpośrednio od producenta więc jest duużo taniej niż w sklepie ale i tak oceniam że nasze wydatki na żywność wzrosną o ok. 1,5 tys/mc .Ja, mąż i nasze dwie córki - wszyscy odżywiamy się teraz ekologicznym jedzeniem, chleb i wędlinę dla męża i dzieci (ja nie jem) robimy sami - z produktów eko. Mięso znacznie ograniczyliśmy. Dużo warzyw. Reszta rodziny dziennie pije po 2 soki dzieci i 3 soki mąż. Koszt wyciskarki - ok. 3,400 - można kupić na raty. Wkład pracy i czasu w terapię - ogromny. Mam do pomocy męża 3x w tyg pracującego zdalnie oraz nianię młodszej córki a i tak nie wiem w co ręce włożyć. Ale myślę że to kwestia wprawy i odpowiedniego ułożenia i za kilka dni jeśli poczuję się lepiej - wrócę do kilku godzin pracy zawodowej dziennie (pracuję z domu)
Przy pracy poza domem - dla mnie terapia byłaby nie do zrobienia ale znam człowieka który pracuje i jest na terapii (b. duże zaangażowanie rodziny pomagającej)

Moja borelioza jest aktywna nadal (potwierdzona badaniami) - nie byłam pewna co mi jest (długie leczenie abx bez poprawy) ale teraz wiem że bb mam na 100%

Będę się starała sprowadzić ze Stanów suplementy - nie mam wszystkiego. Póki co czeka mnie nauka robienia sobie zastrzyków (B12) Za kilka tygodni mogę dołączyć twaróg chudy więc zamierzam do gersona dodać pastę Budwig (nie przeczy zasadom terapii Gersona, myślę że nie zaburzy a olej będzie się lepiej wchłaniał niż z warzywami)
Obserwuj wątek
    • mab62 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 18.10.10, 17:22
      Witaj.
      Bardzo Ci kibicuję, życzę szybkiego ustąpienia herxa,a także lepszego samopoczucia z każdym dniem.Mam też nadzieję,że trud włożony w przygotowywanie tej terapii już niedługo zaprocentuje poprawą Twojego zdrowia.
      Pozdrawiam gorąco.
      • szila2008 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 18.10.10, 18:13
        Zonka powodzenia.Trzymam kciuki.

        Wiola.
        • dx771 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 18.10.10, 19:15
          W jaki sposób dobierasz żywność? Co jest gwarancją ze jest uprawiana w gospodarstwie biodynamicznym? Wiele lat temu cestyfikaty wydawał "Ekoland", ciekaw jestem jak jest teraz.
          • zonka77 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 18.10.10, 19:53
            nie wiem kto wystawia certyfikaty - tym się zajmował (sprawdzaniem) mój mąż. Ale zapytam i napiszę. Ja biorę większość warzyw z jednego gospodarstwa (mają certyfikaty), ale w pobliżu są inne gospodarstwa więc np. pomidory mój dostawca bierze od sąsiadów (też certyfikowane) a to czego już nie ma bo za zimno mam z hurtowni - wszystko kompletuje mi dostawca i nie dolicza już nic do warzyw z hurtowni więc mam -25% od cen jakie dostałabym jako odbiorca detaliczny.
            Od kolejnych sąsiadów tego gospodarstwa będziemy brać jabłka (certyfikaty są) i drób (nie certyfikowane ale pani zarzeka się że są chowane ekologicznie - ponieważ mięsa ja nie jem a dzieci mniej więc uznałam że lepsze kury ze wsi z bio gospodarstwa niż z hipermarketu)
            • glowa_do_gory Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 18.10.10, 21:34
              złe samopoczucie na trzeci dzień diety to typowy "kryzys ozdrowieńczy" analogiczny z herxem bo organizm sie oczyszcza i toksyny wariują. Drugi taki kryzys może być ok 7-9 dnia, a trzeci po ok 3 tyg. Jak najbardziej to dobry objaw.

              Życzę dużo siły i szamozaparcia!
              • tajtaja Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 19.10.10, 18:10
                zonka77, bardzo ci kibicuję smile zycze wytrwałości i powodzenia terapii, a wierzę, że tak będzie !
    • zonka77 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 20.10.10, 23:06
      jutro moje wyniki histopatologicznego badania...tak się boję sad
      Co do Gersona - pierwszy kryzys ozdrowieńczy za mną. Powaliło mnie na 2 dni. To niewiarygodne z jaką siłą (byłam chwilami przerażona że coś strasznego zrobiłam, że się truję tym i że zamiast się wyleczyć to właśnie umieram) Naprawdę fizycznie i psychicznie byłam w innym świecie, ból bardzo silny, wszystkie objawy bb zwielokrotnione. Nie miałam siły sama do łazienki dojść. Nie miałam siły wstać z podłogi (z legowiska do lewatyw) Coś ekstremalnego naprawdę. I myślę że gdyby nie ogromny strach przed jutrem to dzisiaj naprawdę łaziłabym w euforii bo po pokonaniu pierwszego kryzysu moje samopoczucie fizyczne skoczyło w górę bardzo. Tylko psychika i strach to psuje - u mnie niestety taki stres = b złe samopoczucie. Ale i tak jestem zdziwiona że daję radę bez leków antylękowych i mimo że się bardzo boję nie histeryzuję i nie panikuję aż tak jak się spodziewałam.
      • rich69 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 21.10.10, 11:11
        Witaj zonka,bardzo a bardzo Ci kibicuje.Z Twoim podejsciem do tematu naprawde Ci sie uda, powatpiewania nie raz wroca. Informuj nas na biezaco,pewnie jestes pierwsza osoba w Polsce ktora przejdzie ta terapie, czekamy.
        • mniamumniamu Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 21.10.10, 11:45
          Ja spotkałam już jedną na innym forum, która opisywała systematycznie swoją kurację Gersonem, jaką stosowała, by wyleczyć się z grzybicy i endometriozy.

          rich69 napisał:

          > Witaj zonka,bardzo a bardzo Ci kibicuje.Z Twoim podejsciem do tematu naprawde C
          > i sie uda, powatpiewania nie raz wroca. Informuj nas na biezaco,pewnie jestes p
          > ierwsza osoba w Polsce ktora przejdzie ta terapie, czekamy.
          • zonka77 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 21.10.10, 19:53
            Ja znam osobiście dwie osoby które są na gersobie z powodu raka - oba przypadki z sukcesem, o terapii dowiedziałam się od koleżanki która dzięki niej pozbyła się glejaka 2 stopnia - dawano jej 9 mies życia. Dzisiaj ponad rok później, od prawie roku na gersonie nie tylko żyje i ma się dobrze ale też po ogromnym glejaku nie ma prawie śladu. Kiedy zobaczyłam wyniki jej badań i przegrzebałam net (głównie zagraniczny) zdecydowałam się spróbować. Mam pomoc medyczną ale bardzo nieoficalną (choć niezwykle przydatną, wręcz konieczną)
            Znalazłam trochę info na tenat ludzi z bb leczących się za granicą gersonem. Gdzieś wyszukałam blog chłopaka który o ile dobrze rozumiem leczy lyme tylko gersonem (nie brał leków) ale nie miałam sił tego przeczytać porządnie (tym bardziej ze bardzo długi blog) Jeśli znajdę jakieś materiały/opisy ludzi to wkleję linki.
            Sama postanowiłam spisywać wszystko co się ze mną dzieje. Ponieważ chwilami to jest ekstremalne i przebiega jednak trochę inaczej niż opisy w książce dotyczące raka. Mam cały czas nadzieję że ten ogromny wysiłek się opłaci.
      • malgog 21.10. 21.10.10, 12:36

        zonka mam nadzieję, że nie masz czkawki bo mysle o Tobie od rana
        trzymam kciuki za wyniki

        • zonka77 Re: 21.10. 21.10.10, 19:56
          Bardzo dziękuję smile
          Nie miałam czkawki big_grin
          Ale za to mam wyniki. NACZYNIAK smile)))) zmiana łagodna!! Nie napisałam od razu bo jak wróciliśmy to padłam i spałam tylko z przerwami na soczki robione na zmianę przez męża i naszą kochaną nianię. Po 2 tygodniach ogromnego napięcia i ostatnich przeżyciach fizycznych z powodu terapii po prostu padłam jak niezywa i dopiero teraz się pozbierałam i czuję cudowną ulgę mimo że spałabym najchętniej jeszcze ze 2 dni smile
          • szila2008 Re: 21.10. 21.10.10, 20:42
            To gratulacje.
            Teraz zabierz sie za gadzinę bb.
            Pozdr.
            • tajtaja Re: 21.10. 22.10.10, 00:15
              dobra wiadomośc, zonka77 !!!
              • mniamumniamu Re: 21.10. 22.10.10, 08:39
                No i bosko!! smile
                • ewa475 Re: 21.10. 22.10.10, 09:48
                  Zonkasmile śpij jak tego potrzebujesz!
                  Ja tak spałam ciągle w świętokrzyskich lasach,jakby tlen mnie usypiał.
                  Usiłowałam Gersona,ale nie byłam za wytrwała,przeraziły mnie zawroty głowy.
                  Jestem jednak pewna,że pomaga,choć jest rudny.Dasz radę!
                  Ściskam mocno,Ewa.
                  • bapona Re: 21.10. 22.10.10, 21:16
                    O Gersonie myślałam sporo i czytałam też. Mam świadomość, że na takie leczenie potrzeba przede wszystkim czasu. I na razie nie mogę, choć bardzo bym chciała spróbować.
                    Cieszę się, że założyłaś ten wątek. Trzymam kciuki za Twoją wytrwałośćsmile
                    Jestem przekonana o sukcesiesmile
                    Pozdrawiam serdecznie.
    • zonka77 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 24.10.10, 23:55
      Minął już ponad tydzień. Jest ciężko. Objawy się nasilają/odchodzą. Na dzień dzisiejszy najbardziej stresuje mnie częstomocz i bardzo jasny kolor moczu. Tłumaczę sobie to dużą ilością płynów ale jutro chyba zrobię sobie badanie moczu. Bolało mnie przez kilka dni bardzo nieprzyjemnie w okolicach nerek. Teraz czuję pieczenie przy siusianiu i ogólnie piecze mnie w "tym" miejscu prawie cały czas. Tak jakbym po kolei miała objawy chorób które mnie męczyły przez kilka lat (miałam problemy z nerkami, z pęcherzem - w tym temacie to męczę się od lat)

      Miałam niedawno usg jamy brzusznej, w nerkach i nadnerczach nic niepokojącego nie było. Badania krwi bardzo dobre wyszły. Tylko moczu nie badałam (żałuję) i jak pisałam - sprawdzę chyba jutro. Generalnie psychika mi trochę się poprawiła wczoraj i dzisiaj, fizycznie też odpuściło - ale od wieczora dzisiejszego znowu gorzej. Martwię się tym częstym siusianiem, pieczeniem...

      Kurcze duzo bym dała za poroady kogoś kto ma doświadczenie z terapią w przypadku choroby bakteryjnej...Porady mam ale od osób z rakiem. A to jednak inna sprawa.
      • zonka77 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 24.10.10, 23:56
        W każdym razie - trwam. Nie odważyłabym się teraz przerwać. Jeśli z moczem coś będzie nie tak zrobię dodatkowe badania krwi.
        • tajtaja Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 25.10.10, 01:00
          wg mnie po prostu twoj organizm usuwa toksyny.....
          • zonka77 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 25.10.10, 08:09
            Mam nadzieję. I mam nadzieję że to się poprawi, że nie będę się tak fatalnie czuła cały czas...
            • mniamumniamu Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 25.10.10, 10:16
              Pisałam gdzieś wyżej, że kiedyś śledziłam wątek osoby stosującej Gersona, pamiętam, że u niej występowało coś takiego, jak pojawianie się objawów chorób, jakie miała dawniej. Do tego na którymś etapie kuracji nawet ślad po dawnym szczepieniu czy jakimś zastrzyku, teraz dokładnie nie kojarzę, zaognił się, zaczął boleć i sączyła się z niego ropa, potem samo przeszło.
              A żeby było lepiej, pamiętam jak tamta kobitka pisała, jak któregoś dnia wydaliła z siebie bliżej nieokreśloną maziowatą kulę w kolorze smolistym, o takim samym zapachu. Kojarzyła to z tym, że była dawniej dość zawziętym palaczem.
              Pamiętam, że u niej złe samopoczucie przychodziło falami.
              • glowa_do_gory Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 25.10.10, 13:52
                Zonka - nasilanie objawów przebytych chorób jest typowe przy dietach oczyszczających typu Gersona czy dr Dąbrowskiej. Ludzie, którzy np. mieli lata temu ropień nagle podczas diety w tym samym miejscu pojawia im się ropień, itp. Tp jest efekt oczyszcania organizmu i ostatecznego leczenia chorób. traktuj to wszystko w kategoriach kryzysów ozdrowieńczych.

                Nie wiem czy masz książkę o Diecie Gersona autorstwa córki doktora, którą przetłumaczył na polski człowiek, który się leczy tą metodą. Można ją zamówić tutaj:

                www.terapiagersona.com.pl/ksiazka.html
                Polecam też ksiązki dr Dąbrowskiej:

                "Ciało i ducha ratować żywieniem" oraz "Przywracać zdrowie żywieniem" - tam możesz się dowiedzieć wiele o kryzysach ozdrowieńczych.

                trzymam kciuki!
                • zonka77 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 25.10.10, 16:07
                  książkę o terapii mam - tą zieloną. Wiem że w książce pisze w kilku miejscach o odnawianiu się przebytych chorób - tylko ciężko było mi w to uwierzyć smile A jednak po kolei całe moje ciało reaguje. Muszę przestać się bać - potraktować to jako całość faktycznie. Po prostu mam stracha chwilami bo dolegliwości są naprawdę mocne a ja nie mam lekarza który by mnie prowadził. Trochę pomocy medycznej mam ale nie lekarza.
                  • aqarel Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 25.10.10, 20:27
                    zonka77 napisała:

                    > książkę o terapii mam - tą zieloną. Wiem że w książce pisze w kilku miejscach o
                    > odnawianiu się przebytych chorób - tylko ciężko było mi w to uwierzyć smile A jed
                    > nak po kolei całe moje ciało reaguje. Muszę przestać się bać - potraktować to j
                    > ako całość faktycznie. Po prostu mam stracha chwilami bo dolegliwości są napraw
                    > dę mocne a ja nie mam lekarza który by mnie prowadził. Trochę pomocy medycznej
                    > mam ale nie lekarza.
                    Jak będziesz stosowała dietę z głową to raczej sobie krzywdy nie zrobisz. Twoje ciało na nowo uczy się "pobierania" energii z tego co zjadasz wszak całkowicie zmieniłaś dietę.
                    Zjadasz mniej węglowodanów, organizm pozyskuje energię z z tego co może...resztę
                    z "pożerania" własnego białka(jeśli drastycznie ograniczyłaś białko) i tłuszczu a tego miewamy
                    w nadmiarze.
                    Gdzieś czytałem, że z przerabiania tłuszczu jako "odpad" powstaje sporo wody, plus dużo soków to może być przyczyna częstego siusiania. Możesz sobie zrobić bilans płynów,
                    to co wypijasz plus część wody z potraw, owoców porównaj ze zbiórką dzienną moczu.
                    No i z lewatywy troszkę organizm wchłonie.
                    Co do kawy(kofeiny) "Kofeina czysta, podobnie jak jej sole (kofeino-benzoesan sodowy Coffeinum natrium benzoicum, kofeino-salicylan sodowy Coffeinum atrium salicylicum) pobudzają korę mózgową i ośrodki podkorowe, pobudzają ośrodek oddechowy i naczynioruchowy; rozszerzają naczynia mózgowe, nerkowe i wieńcowe serca, zwężają naczynia brzuszne. Powoduje więc przepływ krwi z jamy brzusznej do skóry, mięśni i mózgu. Zwiększa wydolność psychofizyczną. Przyśpiesza przemianę materii, podnosi ciepłotę ciała. Duże dawki kofeiny zwiększają siłę skurczową mięśnia sercowego, małe dawki kofeiny zwalniają czynność serca. Zwiększa wentylację płuc. W dawkach leczniczych pobudza układ bodźcowo-przewodzący serca. Wzmaga wydzielanie soku żołądkowego, pobudza ruchy robaczkowe przewodu pokarmowego, wzmaga ilość wydzielanego moczu, nasila działanie leków przeciwgorączkowych i przeciwbólowych. Kofeina zwiększa percepcję (odbiór) i analizowanie wrażeń, przyśpiesza i usprawnia procesy myślowe. W małych i średnich dawkach ułatwia pracę umysłową, polepsza procesy zapamiętywania i kojarzenia. Znosi uczucie znużenia, niechęci i zmęczenia. W dawkach większych powoduje gonitwę myśli i ogólne rozbicie myślowe. Nadużywana i przedawkowywana osłabia koncentrację i powoduje bezsenność, niepokój, drżenie mięśniowe, a nawet drgawki kloniczne." www.luskiewnik.strefa.pl/psychostymulantia/p33.htm
                    Do przodu, napieraj, podziel się informacją o wyciętym znamieniu ...wiesz gdzie
                    ("wolny strzelcu") bo i tam Cię wspierają.
                    • zonka77 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 26.10.10, 13:59
                      Do przodu, napieraj, podziel się informacją o wyciętym znamieniu ...wiesz gdzie
                      ("wolny strzelcu") bo i tam Cię wspierają.
                      ? - chodzi Ci o nowotwory? Podzieliłam się smile
                      • zonka77 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 26.10.10, 14:00
                        aaa - załapałam smile Już się dzielę smile
              • gra-ga Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 25.10.10, 13:53
                Zonko. Ja wcześniej przed leczeniem i przed bb oczyszczałam organizm ParaProtexem
                i kiedy doszłam od małych dawek do największych coś ok 6 szt to miałam takie parcia na pęcherz jak Ty mimo tylko kropelki moczu, ból nerek promieniujący wszędzie, ból głowy nie do wytrzymania i czułam się jak zbity pies - wszystko mnie bolało. Kiedy zmniejszyłam troszkę dawki wszystko się conęło i w mniejszym tempie bez bóli doszłam do tego samego. Tylko u Ciebie nie wiem co zmniejszyć. Ale myślę, że coś można ograniczyć i postepować trochę podobnie. Trudno powiedzieć też co w tej diecie może mieć największe właściwości oczyszczające ale może przeanalizuj i sobie lużyj jeżeli nie możesz funkcjonować.
                Ja niby oczyszczałam organizm pod kontrolą ale u każdego jest inaczej, stężenie oczyszczaczy może też inaczej zadziałać, każy może mieć inne ilości toksyn itd.
                Mam też pytanie jak robisz zaopatrzenie w owoce , które w tym roku w Polsce są kiepskie i mało to czym się kierujesz? Czy kupujesz np. z Hiszpanii itd. Masz jakieś priorytety

                Pozdrawiam gra-ga.
                • zonka77 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 25.10.10, 16:04
                  nic nie mogę raczej ograniczyć...nie robię lewatyw z olejem rycynowym póki co (tylko kawa)
                  Wszystko (owoce, warzywa, płatki, kawa) skupuje mi jedna osoba - pani od której biorę większość warzyw z jej gospodarstwa. Ona kupuje mi od sąsiadów to czego nie ma u siebie (np jabłka) a z hurtowni ekologicznej to co jest sprowadzane (gruszki, winogrona, banany) Dzięki temu jest dużo taniej (pani ma -25% od ceny jaką dostałabym w hurtowni jako odbiorca detaliczny, nic mi nie dolicza do tego co nie jest od niej)
                  Kieruję się ceną. Z owoców: jabłka, gruszki, winogrona, banany, pomarańcze i tyle.
                  • tajtaja Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 25.10.10, 20:26
                    zonka, pamietaj, ze po to by się polepszyło najpierw sie pogarsza
                    ktos kiedys napisał/powiedział, że jak się pagarsza, tzn. ze lek jest trafiony inie powinno sie kuracji przerywać, w takiej sytuacji pacjenci zwykle oddstawiają lek ('no bo gorzej się czuję') i to jest najwiekszy błąd...wierze, że wytrwasz i bedziesz innych uczyć jak taka kuracje przeprowadzicsmile
    • zonka77 dzień 10 25.10.10, 23:06
      Jest lepiej. Nadal mam objawy od strony nerek i pęcherza ale dużo znośniejsze.
      Ogólnie całe ciało reaguje - boli. Chwilami bolą mnie łydki, chwilami sztywnieje kark. Chwilami bardzo mocno boli tył głowy, po sokach boli w okolicy nerek. Chwilami nie boli nic a chwilami całe ciało. Najgorzej jest rano, w ciągu dnia jest dużo lepiej, wieczorem się pogarsza (fizycznie) Ale psychicznie dużo lepiej (jednym z objawów u mnie są ciągłe lęki, częste załamania - więc każda chwila spokojna i wolna od strachu i nerwów jest wielkim oddechem nawet jeśli coś boli)
      Na bóle bardzo pomaga zalecana przez Gersona triada (niacyna+wit C+aspiryna) oraz na bóle głowy inhalacje z octem jabłkowym - rewelacja
      Piję soczki (10 dziennie), staram się jeść ile dam radę (wszystko wg zasad) robię 3 lewatywy z kawy. Z suplementów: niacyna, krople lugola. Potas nadal nietknięty (nie wiem jak dawkować to co mam) wit b 12 nietknięta (szukam pielęgniarki do robienia zastrzyków
      Muszę się zebrać i zamówić jutro suplementy ze Stanów...niedługa wraca znajomy więc mógłby przywieźć szybko. Ceny nie są duże i miałabym wszystko co trzeba w takich dawkach jak należy.
      Jak mi się uda zamówić wszystko i zacznę stosować to napiszę co jak i gdzie.
    • zonka77 Rodzina 25.10.10, 23:16
      Moja rodzinka powoli się przystosowuje. Mój mąż jest niezastąpiony. Cały weekend spędził w kuchni i na zabawie z dzieciakami bo ja się źle czułam - więc on robił soki, jedzenie. Pomału się stabilizuje - w dni powszednie część pracy przy sokach i posiłkach wykonuje nasza wspaniała niania. Myślę że dzięki temu będę mogła naprawdę zacząć pracować znowu. Na razie zaplanowałam jeszcze około 10 dni wolnych a potem postaram się częściowo wrócić do zarobkowania.
      Mój mąż początkowo pił 3 soki dziennie ale zrezygnował ponieważ bardzo źle się czuł - póki ja jestem taka osłabiona to jedno z nas musi być na chodzie. Więc i mąż i dzieci teraz max 1 sok dziennie - więcej to zbyt dużo i pojawiają się objawy detoxu. Po weekendzie gdzie mąż napił się więcej soków odezwała się stara kontuzja kolana - i to bardzo mocno i nagle!
      Do tego doszedł b. silny ból głowy i bardzo złe samopoczucie.
      Jak ze mną będzie dobrze to w okolicach wakacji zaplanujemy oczyszczanie dla mojego męża - ze 2 tygodnie na kuracji. Dzieci początkowo ospałe i marudne (soki + nowa dieta) polubiły warzywka już po tygodniu. Od 10 dni mięsko na obiad było tylko 2 razy a i tak wszyscy wymietli...pieczone ziemniaki i pomidorki. Mięso jakoś nie wchodzilo smile
      A moja starsza córka stwierdziła nawet że lubi sałatę i ciemny chleb! hahaha - już dla samych zmian w żywieniu mojej rodziny warto stosować tą terapię smile
    • zonka77 co jem 25.10.10, 23:30
      rano owsianka z rodzynkami niesiarkowanymi sparzonymi + 1 łyżeczka cukru (trzcinowy, ekologiczny)

      obiad to zupa hipokratesa, sałatka i ziemniaki, najczęściej z piekarnika, zapiekane z cebulką, czosnkiem i zielem angielskim. Do tego gotowane warzywa: np kalafior na pomidorach z porem. Oczywiście wszystkiego po troszku bo to bardzo dużo jedzenia a apetyt po tych sokach mam minimalny.

      kolacja taka sama jak obiad

      w międzyczasie staram się zjeść przynajmniej 2 owoce dziennie - nie jestem w stanie dodać ich do posiłków głównych, to za dużo.

      W każdym razie sałat i warzyw idzie trochę mniej niż się spodziewałam - nie jesteśmy w stanie tego przejeść. Myślałam że będę ciągle głodna a tymczasem jest dokładnie odwrotnie - nie mogę patrzeć na jedzenie chwilami. Mięso wzbudza we mnie obrzydzenie. Podobnie jak sól. Myślę że pogorszony apetyt jest wynikiem obrzydliwych zielonych soków - które wmuszam w siebie z najwyższym poświęceniem wink
      Pozytywny skutek: schudłam już ze 3 kg
      • szila2008 Re: co jem 26.10.10, 15:36
        Chyba wszyscy czytamy twoje wpisy z ciekawością i zainteresowaniem.
        • ewa475 Re: co jem 26.10.10, 16:02
          Ja też bym tak chciała,bardzo Cię podziwiam.
          Jak próbowałam Gersona piłam soki jednodniowe i pomidorowy sobie wyciskany,pamiętam zupełny brak apetytu,z biedą wmuszałam owsiankę.
          Czy mi się zdawało,że gdzieś było,że w którymś momencie popija się szampana i zajada truskawkismile
          • zonka77 Re: co jem 27.10.10, 11:32
            haha - nic mi nie wiadomo o szampanie i truskawkach big_grin
            Mnie się marzy na dzień dzisiejszy kromka chleba z wędlinką i jajkiem. I z majonezem i ketchupem. O matko jak mi się marzy!!! I barszczyk czerwony porządnie przyprawiony ze śmietanką i ziemniaczkami albo z jajeczkiem ...
            Udaje mi się jak na razie całkowicie trzymać wytycznych. Tylko mam problem z apetytem. Pomidory które bardzo lubiłam straciły całkowicie smak. nie mogę patrzeć na ziemniaki. Sałata wywołuje mdłości (sam widok)
            W tym jednym muszę się nie zgodzić z książką. W książce pisało że moje kubki smakowe się odblokują i że po kilku dniach zacznę odczuwać "prawdziwy" smak warzyw. Otóż wręcz przeciwnie. Po 12 dniach na diecie bezsolnej warzywno owocowej wszystko wydaje mi się całkowicie pozbawione smaku, warzywa które lubiłam stały się jak bezsmakowa trawa. Nie mogę w siebie wmusić nawet 1/2 jedzenia jakie powinnam zjeść mimo że jestem głodna (mam odruchy wymiotne w trakcie jedzenia) Soki jeszcze jakoś wchodzą poza zielonym którego wypicie jest torturą.
            • mniamumniamu Re: co jem 27.10.10, 11:43
              Ja kiedyś robiłam podejście do diety Dąbrowskiej, po paru dniach spasowałam. Nie umiałam nic zjeść, bo kończyło się właśnie odruchem wymiotnym.
              Teraz wcinam już jakiś czas pastę dr Budwig, też mam dość na sam widok i ledwo juz przełykam, ale tak rewelacyjnie działa na wyniki mojej morfologii, że się nie poddaję smile
              • zonka77 Re: co jem 27.10.10, 13:14
                Zamierzam włączyć pastę budwig za około 4,5 tygodnia - w sumie poza większą ilością oleju nie kłóci się z terapią Gersona.
                Pastę z tego co widziałam można przyrządzić na kilka sposobów (na słodko, na słono, na ostro) chociaż przypuszczam że smak oleju czuć jak cholera mimo wszystko (wstrętny ten olej jest, muszę 2 duże łyżki dwa razy dziennie do sałatek dawać - naprawdę już jak otwieram butelkę z olejem to mi się chce wymiotować)
                A poza wynikami morfologii czujesz poprawę zdrowia? Z tego co zrozumiałam potrzeba sporo czasu aby to porządnie zadziałało.

                Ja poświęciłam tyle czasu, pieniędzy i energii swojej i moich bliskich że nie mogę się poddać bo mi nie smakuje. Mam nadzieję że po jakimś czasie to przejdzie. Koleżanka stosująca Gersona już od ponad roku też na początku terapii przechodziła przez wstręt do jedzenia i do soków, potem były wymioty - a potem przeszło i się jednak przyzwyczaiła. Muszę więc przetrwać po prostu.
                • mniamumniamu Re: co jem 27.10.10, 13:47
                  Na początku przyrządzanie na różne sposoby działa, potem i to nic nie daje, jakbym tego nie zrobiła, nie mogę na to patrzeć. Za to mój mąż, który jest zdrowy i nie musi tego jeść, czasem mi podbiera mówiąc, że pycha!
                  Nie wiem, ile to trzeba jeść, by zaczęło działać i chyba na każdego działa inaczej. Mi podniosło WBC z poziomu 2,4, neutrocyty z poziomu 0,9, limfocyty obniżyło do normy. Spadły mi też próby wątrobowe. Moze to łączne działanie i pasty, i leków, może podleczenia się, nie wiem. Ale ja zauważyłam, ze poprawa tych wszystkich rzezcy nastąpiła jak zaczęłam jeść pastę i do tego jak przestaję, to znów wszystko się pogarsza.
                  POprawę zdrowia czuję, co prawda końca leczenia nie widać, ale jest lepiej niż było. Ale to akurat myślę kwestia tego, że się leczę, a nie pasty jako pasty. Herxy nadal mam koszmarne, ale codzienność jakoś znoszę, pracuję, zajmuję się dzieckiem, żyję prawie normalnie. Tyle ze jak już gdzieś pisałam, przyjmuję mało abx-ów, bo moje herxy są bardzo silne i razem z lekarzem jestem zdania, że leczenie ma leczyć a nie zabijać.
    • zonka77 dzień 12 27.10.10, 13:20
      Njwiększy problem to wstręt do jedzenia i do zielonego soku. Rozważam podanie go w lewatywie jak przestanę go trzymać w żołądku. Jestem głodna ale nie mogę jeść. To jedzenie jest paskudne.
      Nadal mam problemy z bólem w okolicach nerek oraz pieczeniem i częstym siusianiem. Przeszły bóle miednicy i podbrzusza. inne objawy przychodzą i odchodzą (bóle mięśni, płytki oddech, walenie serca, chwile paniki)
      Od wczoraj wyszły mi w buzi różne chrostki/owrzodzenia małe. W tych miejscach w których wychodziły mi przez ostatnie kilka miesięcy (wszystko pojawiło się w jednym dniu i piecze mnie pół paszczy) Nie uwierzyłabym gdybym sama nie doświadczyła. Nawet ślinianka która jakiś czas temu była powiększona mocno i miałam tam stan zapalny - powiększyła się i piecze...trudno w to uwierzyć ale naprawdę wychodzą codziennie jakieś dolegliwości. Czuję się jakby mi trochę odbijało psychicznie. Zastanawiam się czy sobie nie wmawiam - no ale to co mam w ustach to widać - czerwone, spuchnięte i piecze...
    • zonka77 dzień 13 28.10.10, 13:49
      Wczoraj dołożyłam do mojego menu trochę białego chudego sera (ekologicznego)
      Wiem że to niezgodne z programem terapii. Ale nie widziałam innego wyjścia. Nie byłam w stanie nic zjeść. Miałam taki jadłowstręt że nie mogłam nawet owsianki przełknąć. Prawie przestałam jeść. Dzisiaj też zjadłam odrobinę tego twarogu - szczerze mówiąc pomogło. Inny smak mnie odblokował i zjadłam trochę owsianki i sałatki. Mam wrażenie że dam radę z zupą. Robię sobie zakwas na chleb - muszę mieć jakąś odskocznię od warzyw, inaczej się nie da.
      Poczułam się po tym serze znacznie lepiej fizycznie. Ogólnie dzisiaj mam się znacznie lepiej. Po 13 dniach potężnego osłabienia i różnych boleści dzisiaj nie boli mnie prawie nic. Nie chce mi się spać, nie mam mętliku w głowie - kompletnie nie boli mnie tył głowy. Z nerkami i pęcherzem prawie normalnie - bardzo się poprawiło. Widzę światełko w tunelu wink
      • szila2008 Re: dzień 13 28.10.10, 19:55
        Zonka trzymamy kciuki.
        Wierzę,że to ciężka dieta.Ja kiedyś stosowałam dwutygodniową kopenhadzką na odchudzanie i pamiętam jaki miałam wstręt do warzyw które nawet nie mogły być posolone.Już sama myśl o sałacie lub kalafiorze była odrażająca i brak sił temu towarzyszący.Tak,że bardzo ci współczuję bo wyobrażam sobie przez co przechodzisz.
        • welwiczia1 Terapia 10.11.10, 12:12
          Zonka, jak leci? Kontynuujesz terapię? Czekam na wpisy, bo bardzo mnie ten temat interesuje.
          Pozdrawiam i trzymam kciuki
          Welwiczia
          • malgog Re: Terapia 10.11.10, 13:16
            no właśnie zonka daj znak życia....też podczytuję o Twoich zmaganiach
            • rich69 Re: Terapia 10.11.10, 13:34
              Dodanie tego sera to nie byl najmoadrzejszy ruch, takie male odskocznie moga zniweczyc Twoja dotychczasowa prace.
    • zonka77 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 13.11.10, 20:27
      Witajcie
      Kontynuuję terapię
      Z sera zrezygnowałam smile
      Jest znaczna poprawa ale nie pszę o tym ponieważ nie wiem czy trwała (Ciężko uwierzyć po tak długim czasie że w ciągu 3 tygodni można uzyskać poprawę dzięki sokom i innemu żywieniu)Pozytywy:
      -zanik upławów męczących mnie od miesięcy
      -zanik bólu podbrzusza
      -zanik bólu mięśni i karku
      -zanik bólu w piersiach i pod pachą
      -lepsza kondycja psychiczna (nie szukam chorób u siebie i bliskich, śpię spokojnie, nie mam ataków paniki)

      negatywy:
      -jestem strasznie głodna cały czas
      • zonka77 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 13.11.10, 22:32
        z negatywów jeszcze:
        -700zł tygodniowo na żywność ekologicznę
        -tej terapii wg mnie NIE DA SIĘ prowadzić samemu. Ja jestem uzależniona od pomocy. Fizycznie nie dałabym rady - za dużo pracy.
        Z pozytywów:
        wracam do pracy zawodowej (już wróciłam od piątku)
        • tajtaja Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 13.11.10, 22:51
          to idziesz jak burzasmilesmile
        • wetiver Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 26.11.10, 00:53
          zonkasmile
          odbierz gazetową pocztę
    • szafirek_80 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 15.11.10, 13:25
      Czytam z zainteresowaniem Twój wątek i trzymam kciuki! Powodzenia smile
      Kasia
      • mab62 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 15.11.10, 19:10
        Ja też mocno ci kibicuję i śledzę na bieżąco twój wątek.
        Pozdrawiam serdecznie.
        • tajtaja Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 28.11.10, 14:53
          zonka, napisz o postępach, please.....
          • zonka77 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 28.11.10, 23:18
            Nadal się trzymam smile
            Na dzień dzisiejszy właściwie nic mnie nie boli ! Poprawiła mi się tez pamięć !
            Trochę jeszcze mi drętwieją ręce ale to pikuś w porównaniu do tego jak mi drętwiały kiedyś.
            I ciągle jednak muszę dużo spać i kiedy się wysilę fizycznie to jestem nieproporcjonalnie bardzo zmęczona. Ale ogólnie bardzo na plus. Ciekawi mnie cały czas czy tylko pozbywam się objawów (ciągłe oczyszczanie z toksyn) czy naprawdę mój organizm zwalczy paskudę
            • rich69 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 29.11.10, 10:55
              Piszesz bardzo ciekawe rzeczy, nawet po antybiotykach malo osob mialo taka poprawe,jak i po ziolach tak szybko, rowniez jestem ciekaw jak daleko i jak szybko Twoj organizm powroci do zdrowia.Czy po tak duzym ochlodzeniu powietrza odczuwasz jakos wiecej zimno?
              Trzymaj sie, pozdrawiam.
              • tomik78 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 30.11.10, 15:26
                rich69 pamietaj ze JEDZENIE MA ZNACZENIE smile
            • tomik78 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 30.11.10, 15:20
              Pozbywajac sie toksyn dajesz mozliwosc odbudowy ukladu immunologicznego ktory zostal oslabiony przez borelke i jedzenie ktore zawalone jest chemikaliami!teraz napewno uklad walczy ze wszystkimi swinstwami jakie masz w sobie.To jest dobra droga i trzymam kciuki.smileTomek
              • rich69 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 01.12.10, 12:44
                Wiem,wiem bo sam odzywiam sie makrobiotycznie, ale nigdy nie bylyto tak raptowne zmiany.
                • zonka77 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 02.12.10, 23:01
                  Miałam również taką szybką poprawę przy pierwszych kilku ygodniach chlorelli - właściwie wszystkie objawy ustąpiły w ciągu kilku dni dosłownie - niestety potem wróciły. Potem przerwałam tą kurację i dwukrotnie wracałam ale nie było już poprawy. Mam nadzieję że teraz nie tylko pozbywam się tksyn smile Bo chciałabym kiedyś jednak jeść "normalnie" (tzn do jedzenia nieekologicznych produktów to już raczej nie wrócę jeśli finanse pozwolą)
                  • bapona Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 05.12.10, 10:11
                    Bardzo się cieszę z Twoich sukcesówsmile.
                    Powtórzę za rich69 - Czy siniej odczuwasz zimno przy takiej diecie?
                    Bardzo mnie to interesuje, gdyż mam obniżoną temperaturę ciała i każde ochłodzenie mocno mi dokucza.

                    Pozdrawiam i trzymam kciukismile
                    • bapona Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 30.12.10, 01:15
                      Czy zakończyłaś już tę terapię?
                      Mogłabyś ją podsumować? Jakieś wnioski, dodatkowe spostrzeżenia?
                      Pozdrawiamsmile
                      • szila2008 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 31.12.10, 23:05
                        Zonka chyba już tak zdrowa,że zapomniała o tym forumsmile
                        A my czekamy na relacje.
    • damajah zmiana nicka - zonka77 10.01.11, 19:51
      Witam was kochani - to ja zonka. Absolutnie nie zapomniałam o forum ani (niestety) nie doznałam aż takiego uzdrowienia aby tu nie zaglądać (hehe - mam nadzieję że doznam ale będę zaglądać nadal)
      Trochę się u mnie podziało, miałam spory kryzys psychiczny połączony z problemem rodzinnym i w wyniku tego w afekcie pokasowałam wszelkie w tym oczywiście na forum - czego mi teraz trochę żal bo mimo że chciałam już od dawna zmienić nicka to nie w taki sposób.
      Niemniej jednak stało się i teraz będę pisać pod nowym nickiem bo tego się odkręcić nie da

      Co do terapii to trzymam się - niestety na tydzień totalnie odeszłam od terapii i to był szok dodatkowy - szkoda się rozpisywać. Wróciłam do rygorystycznego stosowania. I mimo tego odstępstwa już po kilku dniach poczułam się znowu dobrze fizycznie (bo kiedy odstawiłam to po 2-3 dniach mnie położyło, wszystkie objawy wróciły i czułam się fatalnie)
      Na dzień dzisiejszy czuję się fajnie, muszę się powstrzymywać od tego żeby nie robić za dużo (fizycznie) bo mam coraz więcej siły fizycznej ale zgodnie z zaleceniami z książki staram się nie ulegać fałszywemu poczuciu siły.
      Uważam widząc po sobie że z tą terapią jest tak że każde odstępstwo po prostu przerywa jej działanie natomiast kiedy się wraca do rygorystycznego stosowania dobroczynny wpływ powraca.
      Jednak w książce i wg informacji w necie przestrzega się mocno przed przerywaniem i to jest oczywiste ponieważ jednak w większości przypadków stosowania tej terapii chodzi o raka gdzie czas i szybkość leczenia ma znaczenie podstawowe i odejścia od terapii mogą mieć katastrofalne skutki. W przypadku boreliozy moim zdaniem - podkreślam MOIM subiektywnym zdaniem jakieś odstępstwo nie jest aż tak dramatyczną sprawą. Przynajmniej u siebie widzę że w chwili kiedy powracam do pełnego stosowania to zaczynam się czuć super już po 2-3 dniach. Oczywiście nie jest to kwestia wyleczenia tylko jak przypuszczam ciągłego oczyszczania z toksyn - ważne że czuję się dobrze.

      Ta terapia jest BARDZO trudna. BARDZO. Naprawdę bardzo ciężko ją utrzymać. Ale walczę i staram się jak mogę. Jeśli podwinie się noga - zbieram się i idę dalej. Za dużo już poświęciłam żeby przerywać. Zresztą spłacam moją maszynę hehe - bez sensu byłoby to zaprzepaścić smile))

      Wszyscy mnie pytają teraz czy już jestem zdrowa, rodzina (zwłaszcza mój kochany tata) dopytuje kiedy badania zrobię i kiedy się dowiem czy to działa. I to jest trochę frustrujące bo raz - o wiele za wcześnie na jakiekolwiek prawdziwe wyleczenie, dwa - żadne badania nie dadzą mi pewności, trzy - na razie efekt jest moim zdaniem "powierzchowny" bo jak pisałam, kiedy odstąpiłam na tydzień to objawy choroby wróciły.
      Dziwne to wszystko ale ja wierzę nadal że to zadziała przy odpowiednio długim czasie, w każdym razie czuję się lepiej niż na jakichkolwiek lekach więc warto.

      Ustąpiło mi całkowicie i nie wróciło kilka problemów, nie związanych chyba z boreliozą: nie wypadają mi włosy, mam wręcz wrażenie że gęstnieją (odrastają) i ogólnie bardzo się poprawił ich stan. Bardzo poprawiły mi się paznokcie, nigdy nie miałam takich ładnych i gładkich zwłaszcza na stopach gdzie walczyłam z nawracającą grzybicą od lat a tera mam śliczne gładziutkie - nie mogę się napatrzeć big_grin. Bóle podbrzusza i upławy pożegnałam całkowicie i jest to cośfantastycznego - bo dręczylo mnie przez ostatnie dwa lata i wg lekarzy miało dręczyć póki nie dokonam operacji podniesienia macicy. A jednak NAPRAWDĘ przestało boleć całkowicie i życie bez tego bólu jest o niebo lepsze smile (a zwłaszcza bez stresu spowodowanego niepewnością czy to aby na pewno "tylko" obniżenie macicy...)

      reasumując: mam się dobrze, trzymam się terapii mimo paru problemów. Pozdrawiam Was cieplutko!!
      zonka77
      • tajtaja Re: zmiana nicka - zonka77 11.01.11, 01:22
        dobrze, ze piszesz...juz się martwiłam, że do nas nie zaglądasz
        pisz co jakiś czas, proszę....smile
        taja
        • rich69 Re: zmiana nicka - zonka77 11.01.11, 13:05
          Rowniez sie martwilem i mialem podejrzenia ze poddalas sie pokusom i zaprzestalas odzywiania wedlug Gersona, bardzo Cie rozumiem jakie trudnosi musisz przechodzic z tym zwiazane i bardzo Cie podziwiam. Zycze Ci wytrwalosci i duzo zdrowia.Idzie wiosna bedzie latwiej!
      • mallaina Re: zmiana nicka - zonka77 14.01.11, 10:13
        Witaj damajah. Mam pytanie a propos wody, której używasz do jedzenia i mycia się. Czy faktycznie używasz destylowanej, czy używasz zwykłej "kranówy"?
        • bapona Re: zmiana nicka - zonka77 17.01.11, 01:53
          Bardzo się cieszę damajah i gratuluję - to się "czuje"w Twoim wpisie, że jest już lepiej. I rewelacja, że inne dolegliwości Ci minęły. Bardzo mnie zastanowiło, że zniknęły objawy grzybicy. Super.
          Czy swoją kurację opierasz wyłącznie na książce "Terapia Gersona"?
          Pozdrawiam smile
          • damajah Re: zmiana nicka - zonka77 18.01.11, 14:06
            Na książce i doświadczeniu znajomych stosujących terapię
        • damajah Re: zmiana nicka - zonka77 18.01.11, 14:05
          Największy problem z wodą w Stanach jest taki że jest fluorowana. Na szczęście w polsce nie jest więc do jedzenia/kawy używam wody przefiltrowanej (chlor i zanieczyszczenia) a do mycia normalnej kranówy.
          • bapona Re: zmiana nicka - zonka77 19.01.11, 21:58
            Z tego, co pamiętam, to jednak w niektórych miastach woda jest wzbogacana o fluor (Gdańsk?).
            A pasty do ząbków - też bez fluoru? To trochę kłopotliwe - rzadko są spotykane.
            • tajtaja Re: zmiana nicka - zonka77 19.01.11, 23:50
              bapona napisała:

              > Z tego, co pamiętam, to jednak w niektórych miastach woda jest wzbogacana o flu
              > or (Gdańsk?).
              > A pasty do ząbków - też bez fluoru? To trochę kłopotliwe - rzadko są spotykane.

              sa w sklepach ekologicznych
            • damajah Re: zmiana nicka - zonka77 25.01.11, 17:53
              nie ma problemu - pasty bez fluoru i kosmetyki ekologiczne są w sklepach eko
              • szila2008 Re: zmiana nicka - zonka77 25.01.11, 19:11
                Zonka jak dajesz radę z dieta i czy wciąż widać jej efekty?
                • damajah Re: zmiana nicka - zonka77 26.01.11, 10:44
                  daję sobie radę - chociaż mam chwile słabości to coraz rzadziej a słabości typu kilka kęsów czegoś "normalnego"
                  Efekty są cały czas takie same - większość objawów ustąpiła ale jak na razie jestem przekonana że jeśli odstąpię od diety wrócą natychmiast (raz odstąpiłam na tydzień - koszmarny dół i nie wytrzymałam i wszystko wróciło)
                  Robienie soków i odpowiednich potraw to już żaden problem - rutyna. Najgorsze jest powstrzymanie się od zjedzenia czegoś dobrego. Usiłuję łączyć to co mogę i doprawiać tym czym mogę. Czosnek i zielona pietruszka schodzi masowo smile Majeranek i kilka innych przypraw też (oczywiście wszystko bio)
                  • damajah Re: zmiana nicka - zonka77 26.01.11, 10:45
                    i stałam się fanką lewatywy hehehe. Daje kopa i pomaga na ból głowy jak nic innego. i generalnie super się czuję po "kawce"
                    • szila2008 Re: zmiana nicka - zonka77 26.01.11, 13:57
                      Zonka jeśli to nie tajemnica to ile kosztuje taka profesjonalna maszyna do soków?
                      • kkkkk4 Re: zmiana nicka - zonka77 26.01.11, 20:31
                        Wygląda na to, ze terapia gersona to póki co najszybciej dająca poprawe zdrowia i najlepiej rokująca terapia. Na przykładzie Zonki, ktorej nie za bardzo cokolwiek pomagało mozemy sie przekonac. Trzymaj sie Zonka i pisz częsciej choć kilka slów- jestes pionierką i niesiesz nadzieję dla wielu.
                        • tosho Re: zmiana nicka - zonka77 26.01.11, 22:04
                          Witam. Zdecydowałem się pójść w ślady Zonki, zwłaszcza, że od września mam wymuszoną przerwę od abx, i od grudnia włączałem terapię Gersona. Obecnie jestem tak na 60-70% zaleceń terapii i również widzę poprawę - niewielka ale jest (lepszy stan psychiczny, nieco więcej sił, ładniejsza skóra). Nie oczekuje cudów po tej terapii no ale zobaczymy. Potwierdzam, że terapia jest mocno czasochłonna.
                          Szila - wyciskarka to Angel 7500, kosztuje ok. 3100 zł.
                          Ponoć można też używać Omega 8006 (za około 1500 zł), ale nie jestem pewien.
                      • damajah Re: zmiana nicka - zonka77 26.01.11, 23:16
                        Tak jak pisał tosho - w okolicach 3 tys (ja kupiłam chyba za 3 300 o ile pamiętam dobrze)Angel - model sprawdzę bo jest chyba więcej niż jeden
                        • szila2008 Re: zmiana nicka - zonka77 27.01.11, 12:16
                          Myślę,że warto zastanowić się nad tą metodą gdy inne zawiodą.Skoro działała na gruzlicę to może na bb też .
                          Problemem jest dostanie odpowiednich ekologicznych warzyw i tak jak piszecie czasochlonność terapi.Po krótce to wypija się co godzine sok do tego 3 warzywne posiłki i do 6 lewatyw?Czy przy takim charmonogramie da radę pracować ?
                          Zamówię sobie książkę i ją przeanalizuję.
                          I jeszcze jeden szczegół -wytrzymać rygor terapii.Mi ciężko było wytrzymać 6 tyg na Dąbrowskiej i skończyłam po trzech a też czułam się lepiej tylko od tych soków bardzo zimno ciągle było.
                          Zonka czy teraz jesteś bezobjawowa?Jakie doleglowości ci przeszły a co zostało?
                          Ile ma trwać terapia?


                          Pozdr.Wiola.
                          • damajah Re: zmiana nicka - zonka77 27.01.11, 18:31
                            Ja wypijam 10 soków dziennie, 3 lewatywy, dwa warzywne posiłki (wersja dla pracujących)
                            Mogę to robić bo pracuję w domu. Na początku musiałam zrobić kilka tygodni przerwy w pracy. Bez męża i niani mojej córki która też pomaga mi bardzo (robi mi soki kiedy pracuję, przygotowuje kawę, dogląda zupki i ziemniaków) nie dałabym rady absolutnie.
                            To wymaga zmiany trybu życia całej rodziny.
    • slowianka_kr Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 27.01.11, 12:44
      Zonka,
      fantastycznie, że dzielisz się tymi doświadczeniami z forum! To bardzo ważne dla "oporników".

      Ja rozważam dietę Dąbrowskiej, ale dopiero późną wiosną - te kuracje bardzo wychładzają organizm i moja refleksoterapeutka sugeruje przesunięcie terapii.

      Jeśli chodzi o warzywa ekologiczne - nie jest łatwo, ale da się znaleźć sensownych dostawców. Obdzwoniłam kilkunastu z okolicy, zanim znalazłam "swojego". Choć po przygotowaniu wiejskiej kury na rosół dla ozdrowieńca byłam bliska przejścia na wegetarianizm wink

      Mam jeszcze do Was pytanie o lewatywy z kawy - napiszcie, proszę, łopatologicznie, jak się za to zabrać. Jaka kawa, jak przygotowana, no i jak technicznie przygotować (się) do lewatywy.
      Z góry dzięki!


      • tosho Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 27.01.11, 15:22
        Praktycznie wszystkie niezbędne produkty można zamawiać z www.biosfera24.pl robią dostawę raz w tygodniu na całą Polskę.

        Jedynym elementem terapii z którego ja zrezygnowałem są lewatywy z kawy. Wiem, że niby są one niezbędną częścią terapii i niektórzy czują się po nich lepiej, ale niestety nie są one w pełni bezpieczne. Takie jest zdanie gastroenterologów i internistów, których pytałem - można kawą uszkodzić sobie jelito, od łagodnych podrażnień śluzówki jelita do poważnych uszkodzeń zagrażających życiu (perforacja jelita).
        Nie przemawia też akurat do mnie teoria Gersona, że lewatywa cudownie "oczyszcza" z "toksyn". Krąży opinia (również w książce Gersona) , że lewatywa z kawy "otwiera drogi żółciowe". Jest to nieprawda - nie otwiera, ponieważ drogi żółciowe nie są zamknięte.

        Ale oczywiście każdy decyduje sam 'za' i 'przeciw'.
        • tosho Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 27.01.11, 15:29
          Z drugiej strony Zonka pisze, że robi kawusie i jest ok.
          • ewa_100 do Tosho 28.01.11, 00:12
            medycy klasyczni zawsze są nastawieni na anty zwłaszcza jezeli jest to cos innego niż oni zalecają, zawsze negują!, oglądałam ostatnio w TV dokument na TVN style z terapii gersona, ludzie z nowotworami po chemii, gdzie medycyna konwencjonalna połozyła już na nich krzyżyk, poprawiali sie zdrowotnie bardzo i kawkę tamtędy też zalecali, lewatywy domowej nie robi się pod dużym ciśnieniem jak hydrokolonoterapia, wiec z tą perforacją to chyba tak na wyrost, kawka nie jest przecież taka żrąca smile

            a przyklad z innej beczki : 10 syn mojej koleżanki szcześliwie zakończył około 2 lata chemii i pokonal rdzeniaka mózgu, nowotwór był juz rozpoznany jako 4 cm góz na móżczku, koleżnka przez cały czas w przerwach chemii podawała celem wzmocnienia a nie zamiast chemii - podkerślam! cat's claw, reserwatrol, colostrum, olej lniany i nie wiem co jeszcze, oczywiście lekarze zabraniali, mówiąc że podkarmia tymi specyfikami góza i one nic nie dadzą, i że dając to dziecku moze go zabić, ale na szczeście ich nie posłuchała, dzieki nim ( ziolom) dziecku poprawiały się bardzo parametry krwi i mogło kontynuwać chemię, bardzo długa i agresywną, i mogło doprowadzic leczenie do końca, z 10 chłopców na o oddziale przezyło tylko 3 w tym syn mojej koleżanki, i mimo że od dawna sa juz naukowe badania na przeciwnowotworowe własciwości wilkakory polscy medycy sa jak betony i nic do nich nie trafia, wiec z tą kawka dopupnie tez pewnie reagują na wyrost - choć ja osoboście nie wiem, nie próbowałam, ale gdybym zdecydowała się na gersona to na pewno w całości.

            Tosho - a jak u Ciebie coś lepiej na tych sokach gersonowych?
            • tajtaja Re: do Tosho 28.01.11, 09:15
              przecież lewatywy u Gersona są niemal podstawą
              toksyny, w takiej ilości w jakiej się tworzą przy terapii Gersona, muszą być jak najszybciej ewakuowane z jelita grubego w przeciwnym razie następuje ponowne zatruci organizmu !
              • tosho Re: do Tosho 28.01.11, 10:31
                Mnie bynajmniej nic nie zatruło. Jestem obecnie na 7 sokach dziennie (robię nieco większe porcje niż zalecane 230 ml, jest to jak najbardziej ok). Próby wątrobowe w normie i nie czuję żadnych kryzysów ozdrowieńczych, które są opisane w książce. Docelowa ilość soków to 10 - 13 dziennie.
                Czyli jak widać stwierdzenie Gersona, że nierobienie lewatyw grozi nawet śpiączką wątrobową nie jest prawdziwe. Być może jest prawdziwe u skrajnie wycieńczonych chorych na raka, nie wiem.
                Ogólnie moim zdaniem terapia Gersona ma słabe podstawy naukowe, np. w książce możemy przeczytać takie cudaki jak, cytuję, : "Doktor Gerson odkrył, że u podstaw wszystkich chorób przewlekłych leży utrata potasu w komórkach i przenikanie do nich sodu, efekt znany dzisiaj jako zespół wyniszczenia tkanek." Resztę można poczytać tu: www.igya.pl/schorzenia-choroby/35-rak/159-leczenie-raka-metoda-gersona.html?showall=1

                ALE nie wylewajmy dziecka z kąpielą, myślę, że w bardzo zdrowym odżywianiu oraz unikaniu chemikaliów (tak jak w terapii Gersona) jest spory potencjał:
                www.newsweek.pl/artykuly/wydanie/1020/talerzem-w-raka,30074,1
                Ewa_100 - tak jak napisałem wyżej, jak dotąd odczuwam łagodną, ale wyraźną poprawę.
                Posiłki są łatwe do przygotowania (można jeść większe porcje jak ktoś ma apetyt), najbardziej czasochłonne są soki.

                Mam nadzieję, że Zonka nie ma mi za złe, że się wtryniam między sok, a lewatywę (między wódkę, a zakąskę) w jej wątku.

                • damajah Re: do Tosho 30.01.11, 22:18
                  ależ absolutnie nie mam za złe chociaż z Twoim zdaniem odnośnie lewatyw się nie zgadzam (jak wieszsmile )
        • geodeta_31 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 28.01.11, 10:22
          tosho napisał:

          > Jedynym elementem terapii z którego ja zrezygnowałem są lewatywy z kawy. Wiem,
          > że niby są one niezbędną częścią terapii i niektórzy czują się po nich lepiej,
          > ale niestety nie są one w pełni bezpieczne. Takie jest zdanie gastroenterologów
          > i internistów, których pytałem - można kawą uszkodzić sobie jelito, od łagodny
          > ch podrażnień śluzówki jelita do poważnych uszkodzeń zagrażających życiu (perfo
          > racja jelita).

          Przesadzasz Tosho. Ludzi, którzy stosują te lewatywy jest cała masa. Nie słyszałem ani nie czytałem nigdzie w sieci, że ktokolwiek zdechł bo mu się kawa z lewatywy dostała do krwioobiegu smile Mało tego - nie słyszałem ani nie czytałem również takich rewelacji o żadnej innej lewatywie. Bo przecież nie tylko z kawy lewatywy ludzie odczyniają...

          Co zaś do zdania internistów i gastroenterologów, to nie dziwię mu się zbytnio. Każdy widząc uciekających klientów będzie próbował ich zatrzymać za wszelką cenę smile To tacy sami biznesmeni jak Ty czy ja...
          Osobiście przestałem już dawno temu zadawać takie pytania.
          • tosho Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 28.01.11, 10:47
            Pozwolę się z Tobą nie zgodzić, Geo. Zobacz chociażby tutaj:

            Coffee enema induced acute colitis
            www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19077527
            Polymicrobial enteric septicemia from coffee enemas
            www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/6710988
            Proctocolitis caused by coffee enemas
            www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20054322
            Deaths related to coffee enemas
            www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7420666
            Geo, mam z pierwszej ręki informacje od lekarzy, że mieli niejednego pacjenta z uszkodzeniem po lewatywkach. Więc na prawdę nie jest to kwestia czy ktoś jest biznesmenem, czy też nie. Owszem, niektórym nic złego się nie dzieje po lewatywach, ale to nie jest reguła.
            • geodeta_31 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 28.01.11, 11:01
              tosho napisał:

              > Geo, mam z pierwszej ręki informacje od lekarzy, że mieli niejednego pacjenta z
              > uszkodzeniem po lewatywkach. Więc na prawdę nie jest to kwestia czy ktoś jest
              > biznesmenem, czy też nie. Owszem, niektórym nic złego się nie dzieje po lewatyw
              > ach, ale to nie jest reguła.

              Myślę Tosho, że jest zgoła odwrotnie. Myślę, że niektórym coś się dzieje po lewatywach, ale to nie jest reguła. Mniejsza z tym. Mnie informacje z pierwszej ręki od lekarzy dawno temu przestały interesować, gdyż żaden z nich z pierwszej ręki nie był, nie jest i nie będzie w stanie NIC zrobić w kwestii moich dolegliwości, na które cierpię od wielu lat.

              Kwestia biznesu natomiast. Cóż, jak pisałem. Biznes jak biznes. Czy sprzedajesz złoto, czy piasek, kwiatki czy leki - żadna różnica. W każdym przypadku chodzi o bilon. W każdym również przypadku, kiedy klient odchodzi, próbujesz go zatrzymać za wszelką cenę by dalej kupował u Ciebie. Wszelkie "alternatywy" były, są i będą zagrożeniem dla "medycyny" i big pharmy. Dlatego zawsze będą uważane za popelinę, dzieło antychrysta "or whatever" smile

              Reasumując: nie stresuj się, odpuść se czytanie pubmedów i zapuść sobie lewatywę. Odpręży Cię i spowoduje zmianę Twojego zdania smile
              • tosho Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 28.01.11, 11:15
                Nie obraź się, ale to co piszesz brzmi bardzo dziecinnie. Podaję Ci wiarygodne informacje o przypadkach uszkodzenia jelit, a Ty dorabiasz do tego spiskowe teorie big pharmy.
                • rich69 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 28.01.11, 11:57
                  Lewatywy robie od kilku lat, teraz tylko dwa lub raz w tygodniu,nie doswiadczylem zadnych negatywnych skutkow, wrecz przeciwnie same pozytywy, oto kilka z nich: Odczuwalnej poprawy w samopoczuciu, depresji, zamulenia umyslu, energii, wygladzie skory twarzy (na poczatku,najlepszy krotkotrwaly lifting twarzy), nic nie dziala na mnie, tak szybko przy herxach, te na dluzej dzialajace to unormowanie oddawanie stolca, normalna fukcjonalnosc watroby, poparta badaniami watrobowymi, tak jak odpowiednio zrobiona lewatywa z kawy.Do leawytyw z kawy, uzywam zawsze kawy z upraw ekolgicznych ( najtaniej kupuje w cerfurze). Najpierw oczyszczam jelito z 1l wody z odrobinka soli morskiej, nastepnie dwie lewatywy po szklance kawy, kazda po 15 minut.
                  • tosho Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 28.01.11, 12:16
                    Może uściślijmy, żeby uniknąć dzielenia włosa na czworo. Lewatywki owszem mogą być pomocne (z tego co piszesz) i większość osób toleruje je dobrze. Od czasu do czasu zdarzają się jednak uszkodzenia jelit od lewatywki, bynajmniej nie wywołane big pharmąwink

                    Ja zdecydowałem się nie igrać i zrezygnowałem z kawusi. Toksyny tak czy inaczej są wydalane z moczem i kałem. Wątróbka ok, badana pare dni temu, alat 25.
                    • rich69 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 28.01.11, 12:30
                      tosho, wybor jest Twoim prawem i my to szanujemy, mysle ze uszkodzenia jelita moga tylko nastapic w drodze mechanicznej, nawet oto trzeba sie bardzo postarac. Kwa czy woda w leawtywie, zrobiona odpowiednio nie spowoduje zadnego uszkodzenia jelita.
                    • geodeta_31 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 28.01.11, 14:29
                      tosho napisał:
                      > Od czasu d
                      > o czasu zdarzają się jednak uszkodzenia jelit od lewatywki, bynajmniej nie wywo
                      > łane big pharmąwink

                      Od czasu do czasu możesz się też zachłysnąć sokiem, którego pijesz kilka szklanek dziennie smile
                      A jakie on ma "skutki uboczne" związane z Twoim trawieniem, enzymami, minerałami, tego nie wie być może nikt. W każdym razie z dużą dozą pewności powiedzieć można, iż w pewnym zakresie naszego życia czy zdrowia, duża ilość soku jest groźna smile Szukałeś może gdzieś - tak na marginesie?

                      Dobrze jest Tosho, przytaczać fakty. Niedobrze jest zaś przeinaczać sens wypowiedzi tak, by wyszedł z niej debilizm. Świetnie zdajesz sobie sprawę, iż powiedziałem o big pharmie w kontekście zdania lekarzy internistów na temat lewatyw i innych alternatyw. Twoja wypowiedź ma się zatem do mojej nijak.

                      Pytać warto czasem ludzi, którzy są praktykami w danej dziedzinie. Nie teoretyków, choć wykształcenie mogłoby wskazywać coś zgoła innego. Pytanie o lewatywy osób, które czytały o nich w książkach, to moim zdaniem mizerny pomysł. Nie obraź się za to oczywiście. Wolę zdanie praktyków. Choćby byli to technicy drzewni czy mechanicy samochodowi. Ważne jest dla mnie, że robią je długo i mają z tego wymierne efekty.

                      I trochę się Tobie dziwię po tylu latach jedzenia antybiotyków i szukania po "med-linach", że dalej tak bezgranicznie temu ufasz. Temu, czyli takiemu lub innemu "badaniu", choć tak na prawdę bladego pojęcia nie mamy o przypadkach w tych badaniach występujących. Zatem tak jak już wspomniałem wyżej - wolę pozytywne opinie tysięcy zupełnych "laików medycznych", niż pięć super ekstra odjechanych badań z pubmedu przeprowadzonych przez dochtorów z n-tytułami.

                      Zaczynając polemikę na ten temat to jedynie chciałem powiedzieć. Wystrzelałem się w tej sprawie. Dzięki za merytoryczną rozmowę.
                      • tosho Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 28.01.11, 14:56
                        geodeta_31 napisał:

                        > Dobrze jest Tosho, przytaczać fakty. Niedobrze jest zaś przeinaczać sens wypowi
                        > edzi tak, by wyszedł z niej debilizm. Świetnie zdajesz sobie sprawę, iż powiedz
                        > iałem o big pharmie w kontekście zdania lekarzy internistów na temat lewatyw i
                        > innych alternatyw. Twoja wypowiedź ma się zatem do mojej nijak.

                        Dałem "wink" po mojej wypowiedzi, więc już się tak nie obruszaj.
                        Przytoczyłem fakty - kilka przykładowych linków z pubmed'u oraz opinie lekarzy, których pytałem i którzy sami się zajmują takimi przypadkami uszkodzeń na codzień. Dla mnie to wystarcza, dla Ciebie nie. Ufam lekarzom w tej kwestii.

                        > I trochę się Tobie dziwię po tylu latach jedzenia antybiotyków i szukania po "m
                        > ed-linach", że dalej tak bezgranicznie temu ufasz. Temu, czyli takiemu lub inne
                        > mu "badaniu", choć tak na prawdę bladego pojęcia nie mamy o przypadkach w tych
                        > badaniach występujących.

                        Widzę, że przyjąłeś założenie, że cała medycyna akademicka jest "be". Ja tak nie uważam i jeśli są przedstawione przypadki uszkodzeń to dla mnie jest to ewidentne i stanowi wystarczający argument.
                        • szila2008 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 28.01.11, 15:02
                          To cóż mają powiedzieć kobiety które do porodu zawsze mają serwowaną lewatywkę?
                          Wielka ulgasmile

                          Tosho czy masz specjalną maszynę do soków?Czy sam sobie radzisz czy masz kogoś do pomocy?I czy można przy tym stosować Buhnera?Sądzę,że nie.
                          • tosho Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 28.01.11, 15:15
                            Podbiłem inny wątek o terapii Gersona, proponuję tam przenieść dyskusję.
                            Szila - tak, mam wyciskarkę do soków. Sam wszystko przygotowuje, ale mam ten plus, że mam pracę w domu przy komputerze. Bo tak jak ktoś pracuje codziennie poza domem to sobie nie wyobrażam prowadzenia tej terapii, byłoby to bardzo trudne. Buhnera nie można stosować.
        • damajah nie zgadzam się co do lewatyw. 30.01.11, 21:47
          Stosuję je i ja i moi znajomi i NIKT z nas nie miał problemów. Nie znalazłam też w necie nigdzie wypowiedzi osoby stosującej te lewatywy i mającej problemy. Za to jest wiele wypowiedzi ludzi którzy nie mają żadnej praktyki w temacie ale "słyszeli" że to niezdrowe.
          A co do lekarzy - oczywiście że powiedzą że to groźne i niezdrowe. Podobnie jak cała terapia Gersona. No nie spotkałam jeszcze lekarza który by nie złapał się za głowę na hasło "terapia Gersona" i nie powiedział - pani sobie krzywdę zrobi. No chyba dr Piotr tutaj nie wyrażał się negatywnie - to przepraszam, jeden lekarz się za głowę nie złapał smile

          Ja próbowałam bez lewatyw i z lewatywami. No i jednak różnica jest bardzo duża. Od wielu tygodni, właściwie miesięcy robię lewatywy 2-3x dziennie i mam się coraz lepiej. A po lewatywie szczególnie. Koleżanka ponad rok stosuje - NIGDY nie miała żadnych problemów.
          Zresztą jeśli uważnie przeczytać książkę to jest tam napisane co robić jeśli będzie podrażnienie - aczkolwiek myślę że to dotyczy pacjentów na pełnym protokole robiących lewatywy po 6 i więcej razy dziennie.

          I nie chodzi o otwieranie dróg żółciowych tylko o zwiększanie wydalania żółci - a dokładniej toksyn. Z tego co wyczytałam w relacji osoby która była w leczona na Węgrzech - tłumaczono im że pod wpływem kawy już po trzech minutach jest pierwszy wyrzut toksyn i od tego pierwszego razu kawa może pozostać w jelicie max 15 min bo później toksyny wchłaniają się z powrotem. Więc ja robię lewatywę 18 min od początku wlewu (licząc razem z wlewem)
          Postaram się znaleźć opis lewatyw zamieszczony gdzieś przez babkę leczoną w Instytucie na Węgrzech bo bardzo fajnie i dokładnie to opisała.
          • damajah wypowiedź odnośnie lewatyw: 30.01.11, 22:10
            Wlasnie wrocilem z "kliniki" Gersona na Wegrzech (...)

            I ciesze sie, ze ta metoda zdobywa taka popularnosc, bo jest tego warta.

            Ale chcialbym cos zaznaczyc, co podkresla sie mocno w trakcie wykladow dla pacjentow: "terapia Gersona w pelnym zakresie to minimum soki 13 x dziennie i minimum 4 x lewatywa z kawy". Wszystko inne odbiegajace od tego minimum NIE JEST terapia Gersona w pelnym tego slowa rozumieniu. Protokol diety jest BARDZO rygorystyczny.

            Mowie o tym, bo pozniej pojawiaja sie osoby, ktore popijaja soczki (mam na mysli chorych probujacych sie leczyc ta metoda), ktorym sie nie powiodlo wiec mowia, ze ta "metoda nie dziala".

            Dziala ! Mialem spotkanie z pacjentami, ktorzy sie wyleczyli, gdy medycyna zawiodla i mowili "6 m-cy".

            Do tego suplementy, i nie przyjmuje sie wit C ani selenu wbrew pozorom.

            Odnosnie lewatyw, bo ktos pisal, ze trzyma 20 min. TO BLAD !
            Lewatywe wykonuje sie z kawy gotowanej (wg ICH receptury) na wodzie destylowanej. Nawiasem mowiac do gotowania
            i do picia jest TYLKO WODA DESTYLOWANA, poniewaz jest odciazona z chloru i fluoru, chyba, ze ktos ma filtr podwojnej odwrconej osmozy.
            Wlew wykonuje sie tylko na prawym boku, bez przekrecania sie ani lezenia na plecach. DZIEKI TEMU kawa wlewa sie tylko do odcinka schodzacego jelita grubego i nie rusza flory bakt. Krew potrzebuje 3 min na okrazenie organizmu, dlatego co 3 min nastepuje zrzut kontrolowany toksyn. Wiec kawke powininies smakowac min 3 min lub wielokrotnosc ALE max 15, bo pozniej z tej czesci jelita nastepuje ponowna absorpcja !!! wiec najlepiej miedzy 9 a 15, niestety nie 20. Moze gdzies sa materialy mowiace o 20 min, ale tak mnie uczyli, wiec tak powtarzam, raczej wiedza co mowia

            Kuracja jest dluga, min 18 mcy i wymagajaca, jesli ktos chce ja przeprowadzic jako proces leczniczy, bo tyle potrzebuje (wg Instytutu Gersona) watroba do pelnej regeneracji.

            I odnosnie wlewow jeszcze, przyjelo sie zasade, iz na 3 soki przypada 1 wlew. 3 mam kciuki.


            • damajah Re: wypowiedź odnośnie lewatyw: 30.01.11, 22:15
              od siebie dodam jeszcze że myślę że chodzi o max 15 min od skończenia wlewu - tak zrozumiałam z książki (może źle to rozumiem)
              Ja robię 18 min bo zakładam że jeśli nawet liczymy od zaczęcia wlewu to pierwszy wyrzut jest po 3 minutach więc akurat jeszcze 15 min można potrzymać.
              Fakt że w książce pisze że 15-20 minut. Ja nie zwróciłam uwagi na początku i trzymałam czasem nawet więcej niż 20 minut i zastanawiałam się czemu czasem lewatywka przynosi tak dobre samopoczucie a czasem nic się nie dzieje. Dopiero potem skojarzyłam to z czasem trwania. I dla mnie te 18 minut od "odkręcenia zaworka" czy też odpięcia spinacza - jest git.
            • kkkkk4 Re: wypowiedź odnośnie lewatyw: 30.01.11, 22:17
              Zapytam z ciekawości ile czasu sie robi taką lewatywę bo nie bardzo rozumiem.Wydawalo mi sie że taka lewatywa z wlewnika to ok 15 minut. Skoro co 3 min wyrzut toksyn i max 15 minunut jest dopuszczalne to chyba zanim wszystką kawę wlejesz trzeba juz sie jej pozbywać. A co gdy nie wytrzymasz wielkorotnosci 3 minut. Ja kiedyś gdy lewatywę robiono mi w szpitalu wytrzymałam chwile i pobiegłam do toalety. Jak tu liczyć wielokrotności 3 minut w takim napięciu.
              • damajah Re: wypowiedź odnośnie lewatyw: 30.01.11, 22:26
                U mnie to wygląda tak: kawusia schodzi mi 3 minutki, max 5 ale raczej 3. Zakładam że działa prawie od początku, zanim się cała wleje - bo część szybko dociera. Więc ja zaczynając wlew nastawiam budzik na 18 minut. 15 minut to czas po którym toksyny się zaczynają wchłaniać z powrotem - ale żeby się wchłaniać muszą być wyrzucone. Pierwszy wyrzut jest nie wcześniej niż po 3 minutach. Więc na mój rozum - mamy te 3 minutki na wlew/częściowy wlew + 15 min. U mnie te 15 min teraz to już tylko leżenie spokojne - problemów z utrzymaniem nie mam. Budzik nastawiam coby nie zasnąć z muzyczką na uszach smile
                Ale na początku wlew trwał długo - nawet z 10 min i było ciężko utrzymać. Potem musiałam dzielić na 3 porcje bo nie wchodziło. Potem szklanka na oczyszczenie + reszta - wszystko wg książki gdzie są opisane problemy jakie mogą wystąpić. To chyba kwestia przyzwyczajenia i oczyszczenia po jakimś czasie (brak złogów)

                Jak nie wytrzymywałam to dzieliłam na trzy porcje - i robiłam 3x 5 min. A jeśli mi się zdarzy nie utrzymać (b. rzadko) jak robię całość to staram się ile mogę i nic więcej - robię następną w wyznaczonym czasie. Chyba że mnie głowa boli i czuję się gorzej - robię dodatkową pomiędzy 2 a 3 (większa odległość czasowa)
                • damajah Re: wypowiedź odnośnie lewatyw: 30.01.11, 22:27
                  Nigdy nawet na początku kawa nie wlewała mi się aż 15 min. 10 min to było baaardzo długo
          • tosho Re: nie zgadzam się co do lewatyw. 30.01.11, 22:40
            Ja znalazłem w necie kilka opisów pacjentów Gersona, którym lewatywy zaszkodziły. To były opisy w stylu "thank you for destroying my colon" etc. Czy wiarygodne, tego nie wiem, bo każdy może napisać na forach w internecie co mu się podoba, nie sprawdzałem czy są to stali uczestnicy danego forum. Nie pamiętam już na jakich stronach to było, musiałbym od nowa szukać. Wiem, że na pewno kilka znalałem.

            Ale tak jak mówiłem - uważam, że większość osób dobrze toleruje lewatywy i tylko czasem zdarzają się uszkodzenia nawet przy prawidłowo wykonanej lewatywie.

            Co do opinii lekarzy to myślę, że nie jestem tu dobrze rozumiany. Otóż mówiłem o opiniach lekarzy, z którymi sam rozmawiałem. I nie to, że lekarze ci odradzali pacjentom robienie lewatyw bo mieli w tym jakiś interes czy coś, tylko przyjmowali pacjentów, którzy do nich przyszli z uszkodzeniem po zrobionej lewatywie. Trudno się chyba nie zgodzić z ewidentnymi przypadkami uszkodzeń.

            Co do skuteczności lewatyw z kawy też już napisałem - jest sporo osób, którym one rzeczywiście pomagają (uczucie odświeżenia, lekkości itp.)

            Jeśli chodzi o 'otwieranie dróg żółciowych' to przytoczyłem to tylko po to, żeby ukazać błędne przekonanie jakie krąży w internecie.
            Również czytałem relację tej osoby z kliniki na Węgrzech w której to relacji mówiła, że wlew powinien byc trzymany max 15 min.

            Także podsumowując nie rozumcie mnie źle, nie przeczę, że niektórym lewatywy z kawy pomagają, ale chciałem zaznaczyć, że wbrew obiegowej opinii nie są one w pełni bezpieczne (tak jak np. antybiotyki nie są w pełni bezpieczne) i istnieją udokumentowane przypadki działań niepożądanych wynikających ze stosowania lewatyw (czasem bardzo poważnych - patrz: pubmedsmile).

          • margolcia_63 Re: nie zgadzam się co do lewatyw. 30.01.11, 23:15
            dooktor.pl/forum/index,1291,zgubne_skutki_lewatywy_pomocy_.html
            Ludzie, a raczej kobiety z zaburzeniami odżywiania, posiłkujący się lewatywami często mają problem z naturalnym wypróżnieniem. Temat znam z domu, wtedy to dopiero jest problem.
            W ogóle, to cała ta dieta to dla mnie też ściema. Układ pokarmowy dorosłego człowieka przystosowany jest do przyjmowania pokarmu w formie stałej a nie żadnych soków, czy nie można tak po prostu. bez urnartwiania się. Jeść zdrowe, zbilansowane jedzenie, a nie jak nie Dukan, to Gerson, tym bardziej, że to właściwe żywienie to podstawa przy chorobach infekcyjnych. Oczywiście, jak znam to forum to mi się dostanie ale już się do tego przyzwyczaiłam.
            • tosho Re: nie zgadzam się co do lewatyw. 30.01.11, 23:41
              Ze swojego punktu widzenia moge powiedzieć, że nie masz racji. Na diecie Gersona czuję się lepiej niż na zbilansowanej, o której mówisz.
              Jeśli przeczytasz posty Damajah (wcześniej Zonka77) to możesz zobaczyć, że ma bardzo znaczącą poprawę.
              • margolcia_63 Re: nie zgadzam się co do lewatyw. 30.01.11, 23:59
                Ja też się czuję lepiej a bez żadnej diety jestem. Autosugestia czyni cuda, szkoda, że tylko do czasu.
                • tosho Re: nie zgadzam się co do lewatyw. 31.01.11, 00:07
                  Aha, aha. Czyli teraz mam Ci udowadniać, że dzięki diecie poczułem się lepiej? Nie dziękuję, postoję.

                  P.S. W poprzednim moim poście miało być 'terapii Gersona', a nie 'diecie Gersona'.
                • glowa_do_gory Re: nie zgadzam się co do lewatyw. 31.01.11, 00:09
                  Jeśli znaczący spadek cholesterolu po 6-ciotygodniowej diecie Dąbrowskiej (moja mama - lekarz nie chciał uwierzyć widząc wyniki sprzed i po), albo zniknięcie mięśniaków (znajoma mojej mamy po dwóch 6-ciotygodniowych cyklach diety i powrocie do tzw. zdrowego żywienia)to autosugestia, to niechby było więcej takich ślepo wierzących big_grin
                  Margolcia - korzystny wpływ diety warzywno-owocowej, a wręcz okresowej głodówki (prowadzonej pod kontrolą lekarza) na zdrowie to fakt naukowo i empirycznie potwierdzony.
                  • geodeta_31 Re: nie zgadzam się co do lewatyw. 31.01.11, 09:28
                    glowa_do_gory napisała:

                    > Margolcia - korzystny wpływ diety warzywno-owocowej, a wręcz okresowej głodówki
                    > (prowadzonej pod kontrolą lekarza) na zdrowie to fakt naukowo i empirycznie po
                    > twierdzony.

                    Dla tej osoby NIC nie jest naukowo i empirycznie udowodnione smile Także Glowa, szkoda czasu - u niej w domu wszystko jest robione jak należy, wszyscy mają poprawę i w związku z tym wszyscy powinniśmy robić tak jak ona, jeść tylko antybiotyki, czuć się bardzo podobnie i mieć dokładnie takie same wyniki leczenia. Cała reszta do parch!
                • glowa_do_gory Re: nie zgadzam się co do lewatyw. 31.01.11, 00:15
                  "E tam, ja od 50-ciu lat palę papierosy i żadnego raka nie dostałem" - powiedział dziewiędziesięciolatek na wieść o raku płuc swego sporo młodszego, palącego sąsiada. Chwała Bogu, że Ci lepiej, ale nie wszystkim jest lepiej...
                • damajah Re: nie zgadzam się co do lewatyw. 31.01.11, 08:39
                  Na argument "to nie działa" ok kogoś kto nie ma w tym żadnego doświadczenia ani wiedzy nie będę odpowiadać.
                  Chciałabym za to odpowiedzieć na "zarzut" jakoby lewatywy zaburzały naturalne wypróżnianie.
                  Ja nie wiem jak to jest przy innych lewatywach niż z kawy jeśli to ma znaczenie ale ja nie mam z tym problemów. A bałam się tego. Przepraszam za szczegóły ale dzień zaczynam zwykle od niewspomaganej wizyty w toalecie (zaraz po soku jabłkowym który pije jako pierwszy zamiast pomarańczowego jako że miałam bardzo duże problemy ze stawami)

                  Ogólnie przed terapią miałam OGROMNE problemy z jelitami. Jeśli komuś się będzie chciało pogrzebać w wątkach zonka77 to pisałam nie raz i tu i na innych forach o bólach, krwawieniach. Bóle przy wypróżnianiu były takie że nie raz płakałam siedząc na kibelku. Wychodziłam mokra (spocona) z bólu.

                  Obecnie nie pamiętam co to jest ból przy wypróżnianiu. Nie pamiętam co to jest krew na papierze i w kibelku.
                  Dodam że z powodu moich problemów miałam nawet kolonoskopię ale na szczęście były to tylko hemoroidy i szczelina odbytu - obecnie nie ma po tym śladu i jest to ogromna ulga.

                  Swoją drogą czy autosugestią można wyleczyć szczelinę odbytu z którą się miało problemy latami? Albo pozbyć się ciągłych upławów i problemów z układem rodnym i moczowym? Bo u mnie zdrowie rozwalone było na wiele sposobów co sprawiało że byłam chyba bliska szaleństwa bo z każdej strony coś się działo...
                  • zazule Re: nie zgadzam się co do lewatyw. 31.01.11, 10:03
                    Zonka mam pytanie, czy przed Gersonem próbowalas moze czegos innego tzn innych diet?

                    Tak sie zastanawiam czy np poprawa nie jest spowodowana równiez tym ze wyeliminowałas przypadkowo z pozywienia czegos co Ci szkodziło np jakiegos alergenu albo glutenu?

                    pozdr
                    zaz
                    • szila2008 Re: nie zgadzam się co do lewatyw. 31.01.11, 10:18
                      W tym artykule przytoczonym przez ciebie jest mowa o regenaracji wątroby.
                      Jak to dokładnie jest?
                    • tosho Re: nie zgadzam się co do lewatyw. 31.01.11, 10:57
                      Zanim Damajah Ci odpowie Zazulo, to pozwolę sobie tylko napisać smile, że gluten jest obecny w diecie terapii Gersona - na śniadanie je się codziennie płatki owsiane, które zawierają gluten.
                      Jako ciekawostka - znalazłem firmę, która produkuje płatki owsiane bez glutenu - nazywa się Provena. Mam zamiar je wypróbować jak będą dostępne do kupienia przez internet (w sklepie www.glufree.pl), tym samym przejdę na dietę bezglutenową, (cała reszta produktów jest bezglutenowa w diecie terapii Gersona).
                      • rich69 Re: nie zgadzam się co do lewatyw. 31.01.11, 14:11
                        Tutaj jest do kupienia: www.swansonvitamins.com/BOB005/ItemDetail?n=4370
                      • zazule Re: nie zgadzam się co do lewatyw. 02.02.11, 18:17
                        Tosho dzieki za wyjasnienie i polecenie tego watku. Ciekawa sprawa z tym Gersonem. Zycze powdzenia wszystkim sokożercom.
                        pozdro
                        zaz
                  • pies_z_laki_2 Re: nie zgadzam się co do lewatyw. 02.07.11, 18:07
                    Przebrnęłam przez cały wątek. Uff smile

                    No i mam mieszane uczucia, i chciałabym, i boję się smile
                    Ale i tak na poczatek najwazniejsze pytanie, czy dobrze rozumiem, że albo terapia Gersona, albo abx czy Buhner? Czy można to łączyć, czy albo - albo?

                    Rozumiem, że organizm ma się skupić w 100% na oczyszczaniu, odnowie i leczeniu, ale czy zioła i suplementy kłócą się z sokami? Gdzieś ktoś o tym mówił / pisał?
    • glowa_do_gory Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 06.02.11, 20:57
      Może kogoś zainteresuje:

      www.renegadehealth.com/ghd/register6.html
      • rich69 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 02.03.11, 11:47
        Rowniez warto przeczytac to:www.igya.pl/schorzenia-choroby/35-rak/159-leczenie-raka-metoda-gersona.html
        • dx771 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 02.03.11, 16:12
          To trochę inna rzecz ale wg. mnie warta uwagi:

          http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&u=http://www.healingnaturallybybee.com/bee.php&ei=M7ntS_nuC9yUOIz5gN0H&sa=X&oi=translate&ct=result&resnum=2&ved=0CCUQ7gEwAQ&prev=/search%3Fq%3Dbee%2Bwilder%26hl%3Dpl%26client%3Dopera%26hs%3DAZ2%26rls%3Dpl

          Nie stosuję tej diety, ale samo wywalenie produktów z dużą ilością węglowodanów (np. kasze, mąki, chleb to przecież ~ 70 % cukrów) działa na mnie jak na razie bardzo pozytywnie
          • ter69 Terapia Gersona-ile odczekać po antybiotykoterapii 09.03.11, 13:21
            Witaj!
            Jestem pełna podziwu dla ciebie, ze tak sobie radzisz z tą terapią.
            Leczę się już dwa lata i po zakończeniu abx chciałabym rozpocząć terapię Gersona. Bardzo chciałabym pojechać do kliniki Gersona , aby pierwsze dni terapii odbyć pod kontrolą lekarską i mieć jakąś pomoc. Zastanawiam się tylko ile powinnam odczekać po zakończeniu abx. Moje obawy dotyczą głównie tego, czy przy takiej ilości soków, które zawierają przecież dużo cukrów, nie nabawię się grzybicy mając wyjałowiony organizm. Pozdawiam!
            • tajtaja Zonka77 - daj znać 01.07.11, 10:13
              daj znać jak z terapią
              • tajtaja Re: Zonka77 - daj znać 04.07.11, 23:38
                czy ktos ma jakies informacje na temat Zonki?
                • rich69 Re: Zonka77 - daj znać 13.07.11, 19:38
                  Zonka, czy stosujesz jeszcze odzywianie wedlug Gersona?
                • mscislaw.zawiedziony Re: Zonka77 - daj znać 13.07.11, 20:14
                  tajtaja napisała:

                  > czy ktos ma jakies informacje na temat Zonki?

                  Z tego co pisuje, to można wnioskować, że ma się dobrze.
    • tomasz-kan12 Re: Terapia Gersona - moje doświadczenia. 14.03.22, 08:53
      dzień dobry. Mój znajomy ma szpiczaka. Czy ktoś ma jakiekolwiek doświadczenie, czy metodą Gersona można wyleczyć szpiczaka ? Bardzo proszę o pilne, jakiekolwiek informacje w tym temacie, bo czas nagli... dziękuję za wszelką pomoc/ informację. I jeszcze jedno, czy ktoś wie może, czy w Polsce jest jakiś ośrodek, który leczy metodą Gersona ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka