ygrek1
12.08.05, 09:05
Na początku lipca byłam na wczasach na jeziorem, na drugi dzień po powrocie
odkryłam na łydce duży ślad, jakby po urgyzieniu przez owada, miał ok. 5 cm
średnicy, był b.twardy (gruby), jakby spuchnięty i jasny, wcale nie swędział.
Po tygodniu zniknął, za to pojawiła się wysypka na tułowiu: plamki 2-10
milimetrowe nieswędzące i lekko złuszczające się. Poleciałam do lekarza i
dostałam doksycyklinę 2x200mg przez 14 dni, a na wysypkę latikort. Wszystkie
objawy już zniknęły, tylko na łydce zostało leciutkie przebarwienie, ale ja
nadal się boję. Ugryzienia kleszcza nie pamiętam, ale w centrum stwardnienia
była jakby czarna kropeczka (nimfa???), nawet pomyślała , że zostało żądło.
Ostatnio mam strasznego pecha, dopiero co wychodzę z cytomegalii i w związku
z nią lekarz pytał, czy mam wysypkę (wtedy nie miałam). Jakieś faturm. Od
śladu na nodze minął miesiąc. Może przesadzam, może to nie to, a tylko objawy
uczulenia, ale boję się. Chciałam zrobić test, ale to nie takie proste, bo
nie wszędzie robią. Czy ktoś miał takie objawy?