aniol272
18.01.07, 18:21
moja przygoda rozpoczela sie we wrzesniu kiedy poszedlem do lekarzy zobjawami
przewleklego zmecenia ktor nie pozwalalo mi chodic nawet mialem problem z
pojsciem do fryzjera.nie pamietamz eby ugryzl mnie kleszc ale juz taks ie
czulem od paru miesiecy.lekarz rodzinny wykluczyl wszysko i pow ze nie mam
nic tzn mam nerwicei pow zebym go juz nie denerwowal pojechalem do zakaznika
ktory wykluczyl wszysko po tescie elisa(ujemnym).pojechalem na slask do
maciejewskiego(neurolog)podobno jedenz najlepszych.on po zbadaniu mnie i
ogladnieciu wynikow rezonansu magnetycznego glowy i calego rzdenia pow ze nie
stwierdza uszkodzenia ukladu nerwowego.i wykluczyl wszysko przepisujac mi lek
neurol-sprawdzilem przeciwdepresyjny nie weim po co.zapytalem go czy to moze
byc borelioza odpowiedzial ze nie bo nie ma uszkodzenia obwodowego ukladu
nerwowego.(sugerujac sie wynikami rezonansu magnetycznego}w koncu rozpoczalem
terapie od tygodnia w kierunku boreliozy dzieki namiarom ktore dostalem od
was.minal tydzien ale czuje sie fatalnie mam sztywne kolana i malo chodze
czuje sie zmeczony sytrasznie i otepialy jest mi tez niedobrze.co powinienem
dalej robi bo maciejewski stwierdzi ze nie powinienem brac zadnuch
antybiotykow .przerwac czy nie przerwac?