Historia Malllamy

29.08.07, 18:53
Dostalismy emailem. Nie wiemy dlaczego sam nie zapostowal.

Kochani, biore antybiotyki juz 5 miesięcy. Przeszedłem drugie
stadium boreliozy i wiem co to jest postępująca depresja, agresja,
opadanie z sił i wreszcie objawy wskazujące na pojawianie się
kolejnych chorób, których nie było do tej pory. Mój przypadek
randki z kleszczem skończył się po 2,5 miesiąca kulminacją tj.
powolną utratą przytomności na skótek masowego wylewu. Poprostu
puściły naczynia - pogotowie ratunkowe nad ranem i szpital. Tak
borelioza w szczególnych przypadkach może nawet do 3 miesięcy po
ukąszeniu zabić. Tam dopiero wspólnie z lekarzem,przez przypadek
zdiagnozowaliśmy, popartą blyskawicznym badaniem boreliozę. Wyniki
mocno dodatnie IGG 90! IGM ledwo dodatnie. Byla wysoka goraczka,
dreszcze, bóle mięśni, stawów etc, w sumie ponad 70% opisywanych w
literaturze objawów. Wcześniej bylo leczenie na serce, różne
podejrzenia, ale przede wszystkim było zlekceważenie przez lekarza
opieki podstawowej ukąszenia kleszcza. Powód - nie bylo rumienia.
To byl stan szczytowy mojejgo przypadku boreliozy. Pisze to do
tych wszystkich lekarzy, którzy dzisiaj o tym forum wyrażają sie
nieprzychylnie, grożąc nawet prokuratorem i jego likwidacją. To
skandal, gdyż taki jeden czy drugi lekarz - teoretyk nie zetknął
sie na pewno z prawdziwym problemem boreliozy i koinfekcji.To
smutne ale prawdziwe.
Dzięki Pani Beacie, która przeszła podobnie jak ja przez wszystkie
etapy leczenia i badań w uspołecznionych jednostach
specjalistycznych aby się przekonać, iż nie usunęły one problemu a
tylko oddaliły (patrz dokumentacja poszpitalna) podjąłem kolejne
wielomiesięczne leczenie, uciążliwe, nie powiem, które jednak
uwalnia mnie od kolejnych, nazwijmy to dolegliwosci powodujacych
dyskomfort życiowy.
Te najwazniejsze będące zagrożeniem zycia odeszly w niepamieć po
miesiecznej tzw. standardowej kuracji poszpitalnej, ale pozostaly
te, które zwą sie przewlwkłymi i powracającymi. Nie wiem czy te 6
miesięcy wystarczy aby wszystkie usunąć. Zobaczymy, ale widzę, że
ustąpił ostatni objaw, który mnie mocno niepokoił, a włąśnie
pojawił się po zakażeniu - problem z pecherzem i oddawaniem moczu.
Co za ulga siusiać znów na odleglość, mówię Wamsmile.Nie wspomnę o
ustąpieniu ogólnego otępienia i spowolnienia procesów myslowych,
przywrócenia jasności umysłu, zapału do pracy i chęci życia, czego
mi tak bardzo brakowało, pomijam stosunkowo mało na tym tle
dokuczliwe bóle stawów i mięśni, drętwienia w nocy całych kończyn,
które wyglądały jak martwe obce ciała bez czucia powodując w nocy
paniczne reakcje po przebudzeniu. Nie można tu wszystkiego opisać,
chociaż może powinno się. Tak powinno się opisać jak normalne
życie zamienia się w horror, w którym pozostaje się zupełnie samym
w zamkniętej szafie z trupami, tak to można określić.
Dedykuję ten spot wszystkim tym, którzy nie tylko w słowach ale i
w myślach szydzą czy drwią z tych, którzy tak cierpią. Nazywają
nas hipohondrykami i zakochanymi w swych dolegliwościach. Tylko co
tu kochać? Panowie i Panie co??To obłuda niedokształconych
lekarzy - przebudzcie sie białe kitle. Tyle. Pozdrawiam Panią
Beato i życzę owocnego zlotu. Odezwę się na początku września. Mam
wyniki krwi: ASPAT, ALAT, Morfologię, o dziwo są lepsze niż na
początku kuracji. Wróciły leukocyty do normy (+30%)i pozostałe
składniki sie znacząco poprawiły.To chyba wpływ diety. To są
pozytywy, z których na pewno nie zrezygnuję. Gwoli prawdy
pozostaje jednak niepewność co do wpływu długofalowego leczenia na
stan zdrowia organizmu po tak intensywnej terapii. A raczej
ewentualnych skótków zachemizowania organizmu.Czy jest to
nieuchronne? czy można to zminimalizować, jak chociażby przez
branie probiotyków? To wydaje mi się w chwili obecnej kluczową
odpowiedzią na ostre wycieczki przeciwników długiego leczenia.
Proponowałbym tutaj chociażby kwestię silimarolu, który mocno
podtrzymuje wątrobę (sprawdziłem to na sobie), a może jeszcze coś?
Wreszcie czy antybiotyki w silnych dawkach nie wpływają na
wadliwość podziałów komórek ludzkich-czyli onkologia? To na pewno
uspokoiłoby tę wrzawę wokół forum.
Pozdrawiam
Malllama
    • nataszkam Re: Historia Malllamy 30.08.07, 17:21
      > Co za ulga siusiać znów na odleglość, mówię Wamsmile

      hihi, czyli jest nadzieja dla mojego syna, który ma z tym kłopoty big_grin
    • dartom.www Re: Historia Malllamy 30.08.07, 18:32
      depresja, agresja i postępujące otępienie, to jest najgorsze co moze
      być
      • dartom.www Re: Historia Malllamy 30.08.07, 18:34
        z resztą kłopoty z oddawaniem moczu też nie są zaciekawe, uciekałem
        z ćwieczeń (na studiach) bo nie mogłem 1,5 godziny wytrzymać indifferent
      • nataszkam Re: Historia Malllamy 30.08.07, 18:40
        Tomek, a czym Ty teraz zwalczasz te swoje objawy? Ładujesz do żyły
        biotraxon czy jednak coś doustnie bierzesz? No i w ogóle napisałbyś
        coś pozytywnego wreszcie- że Cię np. juz głowa nie boli i pozbyłeś
        się paru obsesji smile Np. bardzo ciekawa jestem, jakie leki teraz
        bierzesz- tzn. wszyściutkie, także te nie na boreliozę. No i jak
        oceniasz teraz swój stan w porównaniu do wyjściowego. Tylko
        optymistycznie, proszę smile
        • 12.07.66jg Re: Historia Malllamy 30.08.07, 21:19
          Z tym siusianiem,to naprawde niezla historia.Szczegolnie,jek sie
          gubi mocz,jest nieprzyjemny zapach,ktory wydawaloby sie,ze czuja
          wszyscy,a w moim wieku,to za wczesnie na sfatygowane zwieracze.
        • dartom.www Re: Historia Malllamy 30.08.07, 22:17
          Witam :], praktycznie kończe 2,5 miesięczny kurs ceftriaxonu
          dożylnego, zaczne chyba brać doustne abx, głowa mniej boli, jednak
          ból czoła i czubka głowy pozostaje, lekko przymulony jestem
          (otępiony), pewnie też przez leki (dostałem antypysychotyka -
          risperidone), wczoraj robiłe ponownie badanie SPECT, w pon. ma być
          wynik, fizycznie jest ogólnie LEPIEJ :], jednak nie mogę się
          odnaleźć psychicznie w tym wszystkim (chciałem zabijać, przez
          długiiii czas), obsesje wciąż trwają, im dłużej jestem chory tym
          bardziej się wściekam, nie pracuje, biore abx, śpie, jem, śpie i tak
          w kółko. Myśle czasami, że nie dam rady, godzine później jestem
          optymistycznie nastawiony. Skakanka nastrojów niesamowita. Ale młody
          jestem więc myśle że dam rade wink ...

          Pozdrowionka
          Tomek
          • bapona Re: Historia Malllamy 31.08.07, 00:51
            Tomku, napewno dasz radę. Wszyscy życzymy Ci duuuuuuuuuuuuużo
            zdrowia i samych dobrych myśli. Zobaczysz, będzie lepiej.
            Pozdrawiam.
Pełna wersja