mms741
19.09.07, 14:50
Gdy chorowałam na boleriozę (to było jakiś rok temu), wkręciłam się
troszeczkę w wątek Artura. Był to mój wielki błąd. Dałam się
zmanipulować poprzez strach, którym się posługują twórcy i większośc
gości tamtego forum. Artur działa trochę na zasadzie sekty - uznaje
tylko i wyłącznie swój punkt widzenia, udaje wielkiego znawcę tematu
i zaraża taką postawą innych. Gdy na forum bolerioza pojawia się
wpis - jestem zdrowy\zdrowa, zaraz padają setki postów - skąd to
możesz wiedzieć, albo zobacymy za pół roku, czy tak : chroba może
się jeszcze odezwać. Zero wsparcia - tylko terror emocjonalny.
W zamian, pan Artur może spojrzeć w lustro i mruknąć do siebie
zalotnie: jesteś ważnym facetem Artur, zobacz ile osiągnąłeś, ludzie
cię kochają i słuchają każdego twojego słowa; po czym całuje swoje
odbicie w lustrze długo i namiętnie i siada do kompa.
A, jeszcze jedno, wyleczyłam się dopiero wtedy, gdy skończyłam
odwiedzać forum bolerioza. Czy to magia? Nie, to zwykła
psychosomatyka...