pionek1
19.09.07, 15:57
W jednym z wątków mięliśmy krótką wymianę zdań z dartom.www na temat
leczenia się u psychiatry, czy tez psychologa.
Poniżej cytuję informację z portalu
www.psychemed.pl/somatyzacyjne.htm o:
-------------------------------------------------------------
Nerwice - Zaburzenia somatyzacyjne
Osoba cierpiąca na zaburzenia somatyzacyjne od wielu lat skarży się
na
różnorakie dolegliwości cielesne (czyli somatyczne), które budzą jej
niepokój i
prowadzą do szukania pomocy u rozmaitych lekarzy. Charakterystyczne
jest, iż
dolegliwości te mają zmienny charakter i z czasem mogą przechodzić
jedne w
drugie. Pomimo, iż żadne badania nie potwierdzają podejrzenia
choroby
somatycznej osoba cierpiąca na te zaburzenia nadal szuka pomocy
lekarza. Nie
stroni również od samodzielnego przyjmowania leków lub wizyt u
uzdrawiaczy.
Dolegliwości, które zgłasza są bardzo różnorodne. Mogą to być:
- rozmaite bóle (np. kończyn)
- objawy skórne (np. świąd)
- objawy w klatce piersiowej (np. kłucia)
- objawy w jamie brzusznej (np. ból brzucha)
- objawy ze strony układu moczowo-płciowego (np. częste oddawanie
moczu,
niezwykłe wrażenia z okolicy narządów płciowych).
W przypadku podejrzenia zaburzeń somatyzacyjnych należy zasięgnąć
porady
lekarza psychiatry.
Koniec cytatu.
---------------------------------------------------------
Tego typu leczenie sugerował mi mój lekarz zakaźnik po drugiej
kuracji antybiotykowej w szpitalu. Jakoś się nie zdecydowałem, ale
zastanawiam się czy czasem nie jest to właściwa diagnoza moich
problemów. Na 100% mam duże "ciągoty" do zawracania głowy lekarza
moimi problemami. Muszę mocno walczyć z sobą, żeby nie zgłaszać się
do lekarza z każdą nową przypadłością.
Moje pytanie brzmi. Czy ktokolwiek z Was spotkał się z taka
interpretacją jego przypadłości. I czy poszedł tym tropem i jakie ma
doświadczenia.