Dodaj do ulubionych

XXX Borelioza, czy nerwica?

19.09.07, 15:57
W jednym z wątków mięliśmy krótką wymianę zdań z dartom.www na temat
leczenia się u psychiatry, czy tez psychologa.
Poniżej cytuję informację z portalu
www.psychemed.pl/somatyzacyjne.htm o:
-------------------------------------------------------------
Nerwice - Zaburzenia somatyzacyjne

Osoba cierpiąca na zaburzenia somatyzacyjne od wielu lat skarży się
na
różnorakie dolegliwości cielesne (czyli somatyczne), które budzą jej
niepokój i
prowadzą do szukania pomocy u rozmaitych lekarzy. Charakterystyczne
jest, iż
dolegliwości te mają zmienny charakter i z czasem mogą przechodzić
jedne w
drugie. Pomimo, iż żadne badania nie potwierdzają podejrzenia
choroby
somatycznej osoba cierpiąca na te zaburzenia nadal szuka pomocy
lekarza. Nie
stroni również od samodzielnego przyjmowania leków lub wizyt u
uzdrawiaczy.

Dolegliwości, które zgłasza są bardzo różnorodne. Mogą to być:

- rozmaite bóle (np. kończyn)
- objawy skórne (np. świąd)
- objawy w klatce piersiowej (np. kłucia)
- objawy w jamie brzusznej (np. ból brzucha)
- objawy ze strony układu moczowo-płciowego (np. częste oddawanie
moczu,
niezwykłe wrażenia z okolicy narządów płciowych).

W przypadku podejrzenia zaburzeń somatyzacyjnych należy zasięgnąć
porady
lekarza psychiatry.
Koniec cytatu.
---------------------------------------------------------
Tego typu leczenie sugerował mi mój lekarz zakaźnik po drugiej
kuracji antybiotykowej w szpitalu. Jakoś się nie zdecydowałem, ale
zastanawiam się czy czasem nie jest to właściwa diagnoza moich
problemów. Na 100% mam duże "ciągoty" do zawracania głowy lekarza
moimi problemami. Muszę mocno walczyć z sobą, żeby nie zgłaszać się
do lekarza z każdą nową przypadłością.

Moje pytanie brzmi. Czy ktokolwiek z Was spotkał się z taka
interpretacją jego przypadłości. I czy poszedł tym tropem i jakie ma
doświadczenia.
Obserwuj wątek
    • nataszkam Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 19.09.07, 16:04
      Czy nerwica w ogóle istnieje???
      www.psychiatriapsychoterapia.pl/?a=articles_show&id=263
      Sądzę, że tak, ale nie tak często, jak jest podejrzewana czy
      diagnozowana i leczona w Polsce.

      • mms741 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 19.09.07, 17:42
        Zaburzenia lękowe (do tej grupy należy zaliczyć nerwice) są dość
        rzadko diagnozowane w Polsce, w stosunku do skali występowania.To
        proste - lepiej latami łazić po lekarzach i szukać wsparcia
        uskarżając się na bóle pleców, głowy, choroby skórne itd. niż
        przyznać, że problemy biorą się z głowy. W końcu, kto chciałby
        przyznać: jestem wariatem!Lepiej powiedzieć sobie: jestem chory,
        potrzebuje uwagi i opieki.
        • pionek1 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 19.09.07, 19:40
          Dzieki natasza za linka. Z tym że to nic nie wnosi do poruszonego
          tematu. Link pokazuje, że zdażają się pomyłki lekarskie - no zdażaja
          się - to jest fakt.

          Niemniej w tym wątku zalezy mi na osobistych doswiadczeniach osób,
          które poszły tropem leczenia nerwicy.., a wy troszkę jednak
          odpadacie od tematu.
          • nataszkam Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 19.09.07, 19:48
            A proszę Cię bardzo.Po kolei:
            Pierwsza diagnoza- depresja ("rozpoznała" psychiatra).
            Kolejna, podczas pobytu na internie- nerwica ("rozpoznał" kardiolog).
            Ostatnia- Nie mam na pewno żadnej choroby psychicznej (stwierdzenie
            3 psychiatrów).
            O "leczeniu" wole nie pisać, bo mi się nóz w kieszeni otwiera do
            dziś.
        • nataszkam Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 19.09.07, 19:45
          Prawie wszyscy chorzy z boreliozą mają jakies "objawy" ze strony
          psychiki.Znikają one po leczeniu własciwym i najczęście nie reaguja
          na leczenie objawowe.
          Przynajmniej część chorych z boreliozą(mysle, że większość) miała
          diagnozowane i leczone bezskutecznie depresje, nerwice itp.
          Tu jest mała zajawka na ten temat- w j. angielskim jest tego o wiele
          więcej i z badaniami najnowszymi metodami:
          www.tinyurl.pl/?YKunjnTV

          • pionek1 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 19.09.07, 19:53
            niestety, stronka się nie otwiera
            • nataszkam Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 19.09.07, 20:06
              Otwiera się, tylko trzeba dłuuuugo czekać. Albo kliknąć pośrodku
              pola w link.
              • geodeta_31 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 19.09.07, 21:12
                A bywałeś może na forach nerwicowych?
                Proszę, poczytaj:
                www.forum.nerwica.com/viewforum.php?f=1&sid=d70cbe2979f6935f6e5505947dac08ed
                To na temat lękowych, somatyzujących etc.
                Byłem tam kawałek czasu. Do momentu kiedy stwierdziłem, że mam
                zmiany w rezonansie i oczach, których nijak nerwica nie jest w
                stanie wywołać. Możesz tam poczytać o objawach nerwic. Różnych
                objawach. Możesz znaleźć posty pytające czy nerwica powoduje
                niedomykanie powieki, głośne bąki w południe albo myśli o gołej
                dupie kory jackowskiej. To jest dopiero sekta ludzi wmawiających
                sobie wszystko co tylko można i podbijających do tego nerwicę. To
                jest rzeczywiście niedodiagnozowana u nas choroba smile Na tym jednym
                forum jest pewnie parę tysięcy osób. A forów o nerwicy są setki...
                Po prostu jak nie wiadomo co jest to jest nerwica. To wygodne dla
                lekarza; odpowiedzialność żadna. Zdechł na serce czy miał wylew bo
                sie zdenerwował, nie?
                • pionek1 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 19.09.07, 21:23
                  a czy byłeś ze swoimi problemami u lekarza psychiatry? czy tylko na
                  forum nerwica? I czy lekarz który leczył boreliozae, zasugerował Ci
                  nerwicę, czy jest to Twoja wlasna koncepcja? I czy ta koncepcja
                  została odrzucona przez lekarza psychatrę, czy tez przez Ciebie na
                  podstawie dostepnych w necie informacji?
                  • geodeta_31 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 19.09.07, 21:33
                    Ależ oczywiscie że byłem. Bo bylem już wszedzie ze swoimi objawami.
                    Leczyłem się psychotropami w zeszłym roku i popelniłem rowniez
                    psychoterapię. I oczywiście nie mówie, że to złe rzeczy. Dobre, ale
                    dla ludzi, którzy maja problemy w tej sferze. Ja wtedy miałem
                    ponieważ od 17 lat nie mogłem zdiagnozować swoich objawów.
                    Uspokoiłem sie emocjonalnie, nie powiem. Ale nie spowodowało to
                    faktu że zacząłem czuc sie dobrze. Po prostu pozwoliło mi to
                    spojrzeć na swój stan zdrowia z pewnym dystansem a nie stresem, że
                    zaraz będzie koniec. Objawy fizyczne jednak trwały. I tak jak
                    pisałem - pewne zmiany organiczne. Tego nie powoduje nerwica. Poza
                    tym musze Ci powiedzieć. Wiekszość przeciętnych normalnych ludzi
                    jest w stanie stwierdzic bez wiekszego problemu czy potrzebuje tego
                    typu porad czy nie i czy jest to nerwica czy nie, czy ma depresje
                    czy nie...
                    • pionek1 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 19.09.07, 21:42
                      nie zrozum mnie źle, nie jest moja intencją żeby się czepiać.
                      Napisałeś, że byles juz wszędzie z objawami - również podejrzewałeś
                      u siebie nerwicę...
                      a potem napisałeś:
                      >Poza
                      > tym musze Ci powiedzieć. Wiekszość przeciętnych normalnych ludzi
                      > jest w stanie stwierdzic bez wiekszego problemu czy potrzebuje
                      tego
                      > typu porad czy nie i czy jest to nerwica czy nie, czy ma depresje
                      > czy nie...

                      Czy to nie jest sprzeczność?

                      • mariano_84 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 19.09.07, 22:29
                        Ooo moj ulubiony temat powstał;] Jedynym badaniem ktore by mogło stwierdzic czy ktos ma jakas chorobe zakaźna typu borelioza, mycoplasma czy cpn czy nerwice, byłaby zamiana ciałem, lub "odczuciami bycia" z...hmm psycholem (czytac psychologiem, psychiatra). Z checia bym na takie cos poszedł a po zamianie wyszedł po angielsku zostawiajac niedowiarka z ta cholerna wizja ogladanie świata z uczuciem jak w tv z momentami lepszymi i gorszymi. My z geodetą mozemy podac sobie reke mimo, ze nie jestesmy chorzy na to samowink Moje zdanie pozostanie takie same, że psycholodzy i psychiatrzy maja cos sami spier...... z psychika a potrafia dobrze to maskowac i wpajac swoje chore racje (nietrafione diagnozy, naddiagnozowanie) innym. Znam osobiscie jeden "przykład" ktory ma zamiar zostac psychologiem a dziewczyna ma rzeczywiscie cos nierowno pod sufitem. Z innymi jest pewnie bardzo podobnie i dlatego od wariatów trzymam sie z daleka. Ups, mam jeszcze jej ksiżke;p
                        • ewax100 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 21.09.07, 11:34
                          Jesli ktos ma boreliozę -silne objawy bólowe to
                          zazwyczaj ma depresję jest to ze sobą powiązane.Trudno
                          jej nie mieć gdy człowiek nie może normalnie
                          funkcjonować a nawet żyć.Jesli chodzi o mnie to bóle
                          wprowadzały mnie w taki stan że tylko leżałam i
                          płakalam z bólu,nie wychodziłam z domu od 7 lat nie
                          pracowałam.Ból mnie wykańczał,obezwładniał kompletnie
                          sił a łzy lały się bezwiednie.W takim okresie
                          konieczna jest pomoc psychiatry.Ja tez się leczyłam i
                          leki bardzo złagodziły to straszne samopoczucie.Jednak
                          ciagle uwazam że to bóle ,borelioza wywołały depresje
                          a nie odwrotnie.Wiele lat wmawiano mi że mam
                          urojenia,zaburzenia hipochodnryczne a to jeszcze
                          bardziej pogarszało mój stan.Jak można sobie wmawiać
                          ból i to przez 30 lat? to jest dopiero chore.
                          Pozdrawiam
                          • sylm8 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 22.01.08, 02:16
                            Piszę to w tym wątku, bo to dla tej wypowiedzi najwłaściwsze
                            miejsce, choć jej potrzeba wzięła się we mnie z lektury wielu
                            wypowiedzi, nie tylko na tym forum
                            Trudno mi słuchać ( czytać ) o tych szczególnych rozgraniczeniach
                            pomiędzy nerwicą a boreliozą, które miałyby wynikać z "prawdziwości"
                            lub "nieprawdziwości" cierpienia. Zasadniczy błąd wielu lekarzy,
                            powielany bezkrytycznie przez tylu chorych, nie wyłączając niestety
                            chorujących na boreliozę!
                            Ludzie chorujący na boreliozę, zasłaniają się tym rozpoznaniem, żeby
                            się tylko obronić, przed posądzeniem o nerwicę.
                            I dzieje się tak, że ludzie, którzy czują się dyskryminowani przez
                            nieuznających ich cierpienia lekarzy, sami, żeby się obronić,
                            dyskryminują inną grupę chorych, umniejszając ich cierpienie, bo nie
                            ma ono widocznej, stwierdzonej przyczyny . Czy wszystkim się
                            naprawdę wydaje, że chory na nerwicę udaje? Jestem przerażona, jak
                            słyszę, że nerwica to symulacja.
                            I co się dziwić, że wszyscy wolą mieć boreliozę? Nawet jak człowiek
                            zostanie zlekceważony przez lekarza, to chociaż sam sobie może
                            powiedzieć, że to lekarz jest np. głupi, bo on ma Usprawiedliwienie
                            dla swojego cierpienia!
                            Chcę to napisać jeszcze raz - poziom cierpienia subiektywnego nie
                            zależy i nie może zależeć od stwierdzenia obiektywnych faktów
                            potwierdzających cierpienie. Ludzie pozbawieni czucia bólu mogą
                            włożyć rękę w ogień i ją spalić nie czując przy tym nic. A inni,
                            choć nie w tym kraju pewnie, mogą umrzeć śmiercią woo-doo.
                            Człowiek z nerwicą zazwyczaj cierpi podwójnie - bo nie tylko lekarze
                            nie uznają jego choroby, rodzina też ma często ten zwyczaj - masz
                            jakąś chorobę, masz współczucie, masz nerwicę czyli "nie masz
                            choroby"- bierz się w garść. Gdyby ktoś był w stanie tak po prostu
                            wziąść się w garść myślicie, że by tego nie zrobił?
                            Chory z nerwicą, daje też często w kość rodzinie. A chory z
                            boreliozą nie? Czym się różni to kręcenie się świata wokół jednej
                            idei w obu przypadkach? Tylko tym, że idea jest inna. To wystarczy,
                            żeby jedni czuli się bardziej prawomocnie w swoim chorowaniu?
                            A jak ktoś ma już tą boreliozę to nie może mieć na tę sytucję po
                            prostu reakcji? A czemu nie ma mieć znaczenia dla sposobu w jaki
                            objawia się choroba predyspozycja do pewnego szczególnego sposobu
                            reagowania. Achilles nigdy nie wybrał, że najsłabszą chce mieć piętę!
                            Nie potrafię zgodzić się na to zupełnie bzdurne stereotypowe
                            postrzeganie nerwicy. "Uprawnione" np dodatnim PCRem - bo już jestem
                            po drugiej stronie barykady.
                            I o wyższości boreliozy nad nerwicą nie świadczą głupoty pisane na
                            forum o nerwicy, bo głupoty obecne są na wszystkich forach, nie
                            sięgając daleko.
    • agat-ka Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 22.01.08, 13:20
      A ja gdy nie chce mi się czegoś robić to mówie że przez borelioze źle się czuje
      i musze odpocząć i naprawdę źle się czuję, a gdybym wzięła się w garść to
      czułabym sie dobrze. Czy to nerwica ? Ja mam wyrzuty sumienia że to zwykłe
      lenistwo . A może trzeba to leczyć jakimiś lekami np. abx ?
      • sylm8 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 22.01.08, 22:47
        Ja czasem próbuję zaszantażować moją córkę, żeby zrobiła mi herbaty mówiąc, że
        sie źle dziś czuję, mam boreliozę, a ona mi na to ( zresztą zgodnie z prawdą )
        odpowiada - "a ja mam Hashimoto".
        I tak oto się przekomarzamy, a pozwalamy sobie na żarty z chorób które naprawdę
        nas dotyczą.

        A tak poważnie - na tak postawione pytanie nie ma odpowiedzi, bo nie istnieje
        możliwość internetowej diagnozy. Z tego dokładnie powodu, że w medycynie ( choć
        nie tylko ) ten sam czynnik u innych osób lub w innych warunkach lub tylko w
        innym czasie, będzie wywoływał zupełnie odmienne skutki, natomiast, znów w
        zależności od kontekstu, bardzo odmienne czynniki mogą wywołać identyczny skutek.
        Czyli:
        1. ta sama infekcja u jednej osoby nie zostanie spostrzeżona, u drugiej wywoła
        reakcję ze strony pewnego narządu , inna osoba umrze, a u jeszcze innej wyzwoli
        sie specyficzna psychiczna reakcja na sytuację zagrożenia;
        2. identyczne objawy np. zmęczenia u jednej osoby mogą być wywołane infekcją (
        nie tylko bb ),u innej autoimmunologią ( np. toczeń ), zaburzeniami
        endokrynologicznymi ( np. problem z przysadką, tarczycą czy korą nadnerczy ),
        metabolicznymi ( choćby cukrzyca ), genetycznymi ( wrodzone miopatie ),stylem
        życia i "chemią"( papierosy, alkoholem, dietą, lekami i innymi substancjami ),
        wszelkimi innymi chorobami ( nadciśnienie, ch. neurologiczne itd) zaburzeniami
        psychicznymi ( zaburzenie lękowe, neurastenia, depresja ), czynnikami
        osobowościowymi lub prawdziwym przeciążeniem wysiłkiem ( w stosunku oczywiście
        do możliwości danego organizmu ). I jak zawsze jeszcze wieloma przyczynami
        których nie wymieniłam.
        Nawet tzw. lenistwo - wydaje sie, ze pospolita sprawa, trudno ocenić.
        Wiesz, że dawno temu depresję określano jako "lenistwo okresowe"?

        Ja poznaję, że jestem leniem po tym, ze zbieram się do rzeczy które lubię, a
        odwlekam te, których nie lubię, a najbardziej mnie nudzą zwykłe codzienne
        powtarzalne obowiązki. A kiedy już do niczego nie mogę sie zebrać zaczynam
        próbować dokładniej ocenić sytuację. Na pewno "globalne" zmęczenie wymaga bardzo
        uważnej diagnozy.
        Ja jestem i leniwa ( od zawsze ) i mam boreliozę (lub miałam, od niedawna ). I
        jedno drugiego nie wyklucza, choć określenie dominującej przyczyny jest z całą
        pewnością ważne, bo określa dalsze postępowanie i sposób leczenia.

        I jeśli to borelka - leczysz abx, a jak nie to dobierasz inny efektywny sposób
        terapii.
        Znaczenie przy tym ogromne mają takie niespecyficzne czynniki jak wiara w
        wybrany rodzaj terapii. Nie zrozum mnie źle - to nie jest czynnik pojawiający
        sie tylko przy boreliozie, on jest obecny zawsze w każdym rodzaju terapii i
        zazwyczaj nieoceniany w badaniach.
        A co do wyrzutów sumienia, to są czynnikiem komplikującym sprawę;
        1. nie dają się naprawdę cieszyć nic nierobieniem, są jak natychmiastowa zapłata
        za odpuszczenie sobie wypełnienia obowiązków;
        2. powodują nasilenie nieakceptowania siebie, obniżają nastrój, wywołują stany
        depresyjne;
        3. zafałszowują rzeczywistość - podświadomie wolimy mieć usprawiedliwienie dla
        zachowania jakiego w sobie nie akceptujemy.

        W skrócie Agat-ko - jak chcesz być leniem, to leń sie z premedytacją i
        przynajmniej sie o to nie obwiniaj - poprawi Ci się nastrój i ... może wtedy coś
        sie po prostu zechce...
        Pozdrawiam.
        • agat-ka Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 23.01.08, 09:32
          sylm8 fajny elaborat, zastosuję tą premedytację wink A ja mam dziecko zdrowe i
          robi mi herbatę wink ale ja jemu częściej zdecydowanie smile
          sylm8 humor mi poprawiłaś od rana smilebo wieczorkiem nie czytałam bo leniuchowałam
          jak zwykle wink
          Na temat chorowania w ogóle to jest coś takiego że człowiek jak ma jakieś
          problemy to ucieka w chorobę i trzeba tylko odkryć co naprawdę człowieka gnębi,
          rozwiązać problem i choroby same miną. No może przy małej pomocy abx wink Ostatnio
          taką terapię u siebie zaczynam stosować i pomaga.
          Pozdrawiam serdeczniesmile
          • sylm8 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 28.01.08, 07:24
            Ładnie to napisałaś!
            - tak, trzeba tylko odkryć co jest pod kolejnymi warstwami problemów, jak w cebulce.
            I nie wahać się sięgać po pomoc innych substancji czy ludzi - tego co akurat w danym momencie niezbędne.
            Pozdrawiam smile
            ( uczę się robić buźki! )
            • sylm8 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 16.02.08, 01:47
              Może nerwica.
              A może i borelioza i nerwica?
              Albo jeszcze lepiej - objawy nerwicowe są wyjątkowo często składową boreliozy?
              Właśnie zaglądałam dziś raz jeszcze do boreliozowej "biblii" - artykułu Burrascano i oto co tutaj mamy:

              "PRZEPISYWAĆ W MIARĘ POTRZEBY ZWŁASZCZA W CIĘŻSZYCH PRZYPADKACH
              · witaminy i składniki odżywcze podane poniżej
              · ocena psychosocjalna i ew. doradztwo
              · NSAIDS i środki remisyjne
              · leki antydepresyjne, przeciwbólowe, rozluźniające mięśnie i amantadina
              · immunoglobuliny i inna terapia odpornościowa o ile potrzebna
              · sinequan (DAW) w małych dawkach (5 do 50 mg dziennie) – wg doniesień poprawia działanie komórek T."

              1.Zaczynając od końca - Sinequan - ma poprawiać funkcję kom T.
              W Polsce jest to lek występujący pod nazwą Doxepin i należący do grupy leków przeciwdepresyjnych starej generacji, dosyć słaby przeciwdepresyjnie, ale za to ma niezłe działania uspokajające i nasenne. Trzeba go umiejętnie stosować, ale nie uzależnia w przeciwieństwie do takich leków jak np Relanium. Producent nie wspomina ani słowem o limfocytach T, ale może nie wie? smile
              2. W innym punkcie mamy wprost powiedziane - leki przeciwdepresyjne do przepisywania w miarę potrzeby ( bez szczególnych ograniczeń! ).
              3."ocena psychosocjalna i ew. doradztwo".
              Hmm, cóż ma znaczyć to ewentualne doradztwo? Jakoś mam podejrzenie,że chodzi tu o rodzaj psychologicznego wsparcia - taka wersja ogólnodostępna, bo na psychoterapię po prostu wielu ludzi nie stać. To takie samo uproszczenie jak dawanie zasiłków zamiast dobrych ofert pracy. Ale wszyscy chyba jasno spostrzegają różnicę.
              Więc może lepiej psychoterapia?
              I jeszcze jeden fragment tego samego artykułu:
              "W terapii skutecznie działa serotonina, pentoxifilina a nawet Ginko biloba".
              - nie wiem czy jest na rynku sama serotonina, ale są pokarmy bogate w prekursor serotoniny - tryptofan, choćby czekolada czy banan (zasadniczo węglowodany )- czyli pokarmy zabronione w diecie przeciwgrzybiczej. Czy ich niedobór nie może wywoływać złego samopoczucia?:
              www.insomnia.pl/Serotonina_-_hormon_szcz%C4%99%C5%9Bcia-t215292.html
              Zajrzyjcie w ten link. Jest w zupełnie innym temacie (raczej odchudzającym ), ale coś wyjaśnia .
              Poziom serotoniny w mózgu można zdecydowanie podnieść stosując leki - inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny ( SSRI) i niektóre inne. Wszystkie te leki to leki Przeciwdepresyjne, stosowane w depresji, napadach lęku panicznego, napadach jedzenia czy natręctwach.

              Patrzę na te punkty i myślę, że z jakiegoś powodu nawet ci którzy podkreślają konieczność kompleksowego leczenia, stosują dietę, leczą grzybka, zjadają tony witamin i minerałów do tej składowej prawie się nie odnoszą.
              Ciekawe czemu?
              I czy to aby na pewno tylko leczenie boreliozy?
              • zgoorek Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 16.02.08, 04:39
                Nie znalazłam nigdzie w miarę czytelnego zdefiniowania
                neuroboreliozy. Z tego, co pisane jest o niej w artykułach nt. Bb
                rozumiem, że objawy neurologiczne w boreliozie występują prawie
                zawsze - z różnym nasileniem, zależnie od indywidalnej kondycji
                delikwenta i etapu rozwoju choroby.
                Natomiast nerwica - przy podobnych objawach - nie powinna wykazywać
                obecności krętków Borrelia burgdorferi, co uważam za główny czynnik
                różnicujący.
                To znaczy, że:
                * primo - mając boreliozę, z dużym prawdopodobieństwem można mieć
                nerwicę niejako towarzyszącą i wówczas zapewne podpada ona pod
                określenie neuroboreliozy;
                * secundo - mając nerwicę, nie trzeba wcale mieć boreliozy, a więc
                również wielu objawów związanych z Bb., gdyż jest to
                choroba "samodzielna".
                Podobne wątpliwości diagnostyczne budzi przecież różnicowanie
                zaawansowanej grzybicy układu pokarmowego i Bb. Wydaje mi się, że w
                obu przypadkach różnice stają się oczywiste dopiero w mikroświecie
                dostępnym jedynie mikroskopom.
                Zapewne moje określenia są mało medyczne, ale chyba udało mi się w
                miarę precyzyjnie przedstawić swoje poglądy smile
                • sylm8 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 16.02.08, 10:03
                  "* primo - mając boreliozę, z dużym prawdopodobieństwem można mieć
                  > nerwicę niejako towarzyszącą i wówczas zapewne podpada ona pod
                  > określenie neuroboreliozy;
                  > * secundo - mając nerwicę, nie trzeba wcale mieć boreliozy, a więc
                  > również wielu objawów związanych z Bb., gdyż jest to
                  > choroba "samodzielna"."

                  Myślę, ze może być jeszcze * tertio -
                  rozbiłabym punkt pierwszy na
                  - niezależne współwystępowanie tych chorób ( ktoś ma jedno i drugie - nie ma
                  powodu, żeby kleszcz powstrzymywał się od gryzienia osób z tendencją do np.
                  zaburzeń lękowych, w końcu mnie nerwusa, lenia i spacza nałogowego ugryzł)
                  - objawy "rzekomonerwicowe" w ramach boreliozy - co oznacza objawy identyczne z
                  nerwicowymi, ale wywołane inna przyczyną - w tym przypadku krętkiem ( być może
                  np. opisywane napady lęku panicznego, obniżony lub chwiejny nastrój, męczliwość,
                  zaburzenia snu itd ).

                  To drugie mogłoby być neuroboreliozą - ale w bardzo szerokim ujęciu.
                  Standardowo, za objawy neuroboreliozy lekarze będą uznawać tylko to, co jest
                  widoczne jako "organiczne" uszkodzenie układu nerwowego ( widoczne znaczy
                  wykazywalne w badaniach i mierzalne ), a więc porażenie nerwu twarzowego,
                  uszkodzenia innych nerwów, wykazane testami zaburzenia pamięci ( nie skargi
                  subiektywne ), widoczne zmiany w rezonansie i płynie m-r itp. ( Co w
                  rzeczywistości nie oznacza, że tylko widoczne uszkodzenie jest organiczne, ale
                  tak jest traktowane ).

                  To co niemierzalne, trudne do udowodnienia, jest właśnie sporną kwestią, budzącą
                  tyle emocji ( np złości o odsyłanie do psychiatry ).

                  A ja sobie po prostu myślę, że jeśli jakieś objawy są bardzo dokuczliwe, to
                  może należy sie nimi zająć tak jak innymi ( nie mniej serio niż np grzybkiem,
                  czy wspomaganiem układu odpornościowego ), bez zbędnych uprzedzeń, o czym
                  napisał w innym miejscu obecny w tym wątku geodeta. I nie jest to sprzeczne
                  nawet ze skrajnymi opiniami Burrascano. Choćby dlatego, że zniwelowanie
                  "stresu" realnie poprawia
                  funkcjonowanie somatyczne.

                  Masz rację Zgoorku smile - obecność krętków będzie głównym objawem różnicującym.
                  Niestety, kiedy się przegląda oba fora, okazuje się, że właśnie wykazanie
                  obecności krętka jest największym problemem sad( łatwiej już stwierdzić sam fakt
                  infekcji, niż potwierdzić jej aktywność - stąd, myślę, to zainteresowanie PCRem ),
                  a już zupełnie nie będzie to miało znaczenia przy współwystępowaniu.
                • jeff01 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 16.02.08, 13:56
                  Bo trzeba odróżniać objawy neurologiczne od objawów zatrucia CUN. Wtedy wszystko
                  stanie się dużo, dużo prostsze. Ale żeby to zrobić, trzeba mieć chociaż
                  podstawową wiedzę medyczną.

                  ps. definicja neuroboreliozy jest identyczna jak wszystkich innych typów
                  boreliozy, np kardioboreliozy - definiuje się poprzez obecność krętków danym
                  narządzie, obecność dającą objawy. To informacja dla pozostałych czytelników,
                  którzy mogliby zostać wprowadzeni w błąd powyższą wypowiedzią.
              • jeff01 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 16.02.08, 13:52
                Do tego co ktoś ma w głowie wolę się nie odnosić, bo nie uważam - w
                przeciwieństwie do innych uczestników forum - abym miał ku temu odpowiednie
                kompetencje. Aczkolwiek jeśli przejrzysz moją stronkę o boreliozie, zauważysz że
                na pierwszym miejscu stawiam zlikwidowanie stresu, uspokojenie nerwicy i poprawę
                samopoczucia, a potem dopiero idzie pakowanie witamin i innych środków
                wzmacniających.

                Wszystkie "rozweselacze" typu czekolada, cukier czy banany mają niestety jedną,
                wielką wadę - po "kopie" szczęścia przychodzi nieunikniony "dołek". To jeden z
                powodów dla których nie chcę ryzykować doradztwa w takich sprawach, ale nie jedyny.
                • sylm8 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 16.02.08, 15:24
                  znalazłam artykuł odnoszący sie do objawów neuroboreliozy ( niestety nie umiem wkleić linku):

                  .[Clinical forms of neuroborreliosis among hospitalized patients in the years 2000-2005]
                  [Article in Polish]
                  Czupryna P, Kuśmierczyk J, Zajkowska JM, Ciemerych M, Kondrusik M, Ciemerych A, Pancewicz SA.

                  Autorzy piszą, że w rozpoznanej seropozytywnością płynu neuroboreliozie najczęstsze są jednak bóle głowy (71%) i zawroty głowy (44%), dopiero potem inne. I w zaburzeniu występują nie tylko neurologiczne objawy jak porażenie n. twarzowego, ale częściej takie jak zaburzenia pamięci i pogorszenie koncentracji.
                  To jednak rozszerza pojęcie neuroboreliozy.
                  • jeff01 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 16.02.08, 21:04
                    Nie nie, pojęcie neuroboreliozy jest jasne i klarowne - jest to infekcja
                    ośrodkowego układu nerwowego przez bakterie boreliozy. Koniec definicji.

                    A jeśli już mowa o objawach, będą dokładnie takie same, jak przy wszystkich
                    innych neuroinfekcjach, z tym że dodatkowo niejako dojdą objawy zatrucia
                    toksynami wydzielanymi przez krętka. Naprawdę nie ma sensu o tych objawach
                    rozmawiać, tutaj nie dyskutuje się tylko wykonuje kilkanaście skomplikowanych
                    badań.
                    • sylm8 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 16.02.08, 23:23
                      - "pojęcie neuroboreliozy jest jasne i klarowne - jest to infekcja ośrodkowego układu nerwowego przez bakterie boreliozy" - ależ nikt temu nie zaprzecza smile
                      - "się tylko wykonuje kilkanaście skomplikowanych badań" - nie wiem czy kilkanaście, ale rzeczywiście wykonuje się badania i temu też nikt nie zaprzeczasmile
                      Ale żeby zostały wykonane badania pacjent musi wybrać się do lekarza, a lekarz powziąć podejrzenie boreliozy, a konkretniej w przypadku tej dyskusji neuroboreliozy.
                      Jakie objawy nasuwają takie podejrzenie - o tym jest ta dyskusja smile
                      • jeff01 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 16.02.08, 23:55
                        A o tym, jakie objawy wskazują na uszkodzenie OUN, powinien decydować neurolog.
                        Ewentualnie ktoś, kto wie za co dokładnie odpowiada mózg i kiedy uszkodzenia
                        tego narządu dadzą konkretne objawy. Dla przykładu, ani bóle głowy ani fatalne
                        samopoczucie nie są objawami neurologicznymi - chociaż oczywiście MOGĄ nimi być,
                        podobnie jak wszystkie inne. Po prostu szansa na to, że są wywołane
                        uszkodzeniami OUN jest na tyle niska, że nawet się jej nie uwzględnia.
                        • sylm8 Re: XXX Borelioza, czy nerwica? 17.02.08, 09:36
                          - "o tym, jakie objawy wskazują na uszkodzenie OUN, powinien decydować neurolog" - znów masz rację, smile

                          -"Po prostu szansa na to, że są ( bóle głowy i fatalne samopoczucie ) wywołane uszkodzeniami OUN jest na tyle niska, że nawet się jej nie uwzględnia" - i tu masz rację. Znowu smile

                          z danych z artykułu Zajkowskiej ( jest neurologiem, prawda? ) wynika, że większość objawów niestety była niecharakterystyczna.
                • sylm8 Do Jeffa 16.02.08, 15:34
                  Jeff!
                  Przeczytaj to na spokojnie, nikomu nie doradzam zajadania słodyczy ( masz rację, że może z tym być różnie ), zastanawiam się jedynie "głośno", jaki wpływ na samopoczucie może mieć przewlekła dieta restrykcyjnie ograniczająca węglowodany złożone ( przeciwgrzybicza ). Zwłaszcza w sytuacji sugerowania dodatniego wpływu serotoniny.
                  A być może nie ma wpływu. Nie wiem, osobiście nigdy nie byłam na takiej diecie.
                  • jeff01 Re: Do Jeffa 16.02.08, 21:07
                    Jeśli to będzie dieta głodowa, będzie miała bardzo pozytywny wpływ -
                    ograniczenie dostarczania kalorii powoduje przestawienie się organizmu na tzw
                    "tryb zimowy", co bardzo ładnie wpływa na samopoczucie.

                    Jeśli po prostu odstawi się cukier, no cóż, dużo zależy od osoby. U jednych
                    będzie dołek, u innych wprost przeciwnie. Faktem jest, że samopoczucie ma
                    gigantyczny wpływ na odporność organizmu.
                    • sylm8 Troszkę jeszcze o nerwicy.. 27.11.08, 01:40
                      Godzina późna, ale pomyślałam, że może jeszcze zanim zniknie to forum zdążę się ze wszystkimi, którzy tu zaglądają podzielić pewną "przypowieścią", która bardzo lubię.
                      Mnie osobiście ułatwia ona rozumienie niektórych moich reakcji.
                      Usłyszałam to na pewnym wykładzie i nie wiem czy kobiety, które go prowadziły same ją wymyśliły, czy jest to coś powszechnie używanego albo czy dotyczą jej jakieś prawa autorskie, ale spróbuję ją przekazać tak jak zapamiętałam, pewnie trochę zmieniając czy dodając coś od siebie, ale raczej nie sens.

                      Tytułem wstępu napomknę, że ludzie zwykli traktować lęk i ból jako odczucia całkowicie niepożądane, wyłącznie przykre i niepotrzebne.
                      Ale czy to jest cała prawda?
                      Skąd małe dziecko miałoby wiedzieć, że ma cofnąć rękę z ognia, gdyby nie bolało?
                      Skąd wiedziałabym, że mam pójść do lekarza się zbadać gdyby nie ten cholerny ból?

                      Ból to niezbędny sygnał uszkodzenia tkanek, zmuszający do unikania lub zmiany sytuacji uszkadzającej.
                      Jak wszędzie gdzie jest jakaś norma jest i patologia - Np. ból stopy czujemy w stopie, ale naprawdę czujemy go mózgiem, częścią odpowiedzialną za czucie ze stopy.
                      Są np.osoby z obciętą stopą w której nadal ból, albo ona ich swędzi i nie mogą się podrapać bo stopy nie ma. Oni NIE ZMYŚLAJĄ - czucie bólu jest prawdziwe - choć nie ma narządu który boli, drogi czucia są zachowane i odpowiedzialne za to czucie obszary mózgu także.

                      A lęk?
                      To najważniejsza reakcja sygnałowa, której zadaniem jest w ciągu ułamka sekundy zmienić funkcjonowanie naszego ciała tak, żeby było gotowe do ucieczki lub ataku.
                      Niepotrzebny? - To reakcja którą stworzyła natura, żebyśmy przetrwali, wtedy, kiedy jeszcze nie było domów samochodów i całej naszej cywilizacji. Cywilizacja nie trwa aż tak długo jak historia gatunków żyjących.
                      Sprawna reakcja lękowa - to warunek przetrwania!

                      A oto ta opowieść ( po przydługim wstępie);
                      Proszę sobie wyobrazić - wychodzi człowiek pierwotny z lasu, rozluźniony, znalazł se jakieś jagody i się najadł, a może i coś więcej.
                      Patrzy, a naprzeciwko tygrys szablozębny.
                      Czy ten człowiek ma czas, żeby zastanowić się co z tym fantem i co dalej robić?
                      Nie. Jeśli chce przeżyć musi w ułamku sekundy być gotowy do ucieczki ( albo jak jakiś bardziej szalony egzemplarz -to do ataku smile),
                      On musi w ciągu ułamka sekundy przestawić się w stan gotowości:
                      - jego serce musi natychmiast zacząć bić szybciej, nikt nie ucieka sprawnie z tętnem 60/ min, musi mieć 100 - 130 żeby to zapewniło odpowiednie ukrwienie,
                      - może musi mu też wzrosnąć ciśnienie,
                      - krew nie ma po co płynąc do układu pokarmowego - teraz nie ma czasu na trawienie tych jagód ( robi się sucho w ustach i/albo skurcz w żołądku )
                      - krew musi płynąć do mięśni ( pojawia się drżenie rąk i nóg )
                      - i do mózgu ( szum w głowie, pulsowanie )
                      - piękno lasu nie ma znaczenia, musi skutecznie widzieć drogę ucieczki ( zawęża się pole widzenia ),
                      - ciepło z pracy mięśni musi być odprowadzane, inaczej tygrys miałby po paru minutach gotową pieczeń na obiad ( zaczyna się pocić )
                      Itp,itd

                      Czy te reakcje są niezrozumiałe?
                      Są jasne proste i niezbędne do przeżycia, lęk musi istnieć, jako sygnał, który w jednej chwili przestawia cały organizm na inny tryb. To nie jest tylko uczucie, to złożona fizjologia, fizyczna reakcja.
                      Czy jest nienormalna?
                      - nienormalne jest raczej jak ktoś w lęku ma nadal tętno 60/ min - co z jego sercem, że nie jest lepiej dostosowane?

                      Cywilizacja to chwila w porównaniu z ewolucja, która wytworzyła taką fantastyczną reakcję.
                      Czasy się zmieniły, ale fizjologia jeszcze nie - reakcja lękowa jest tą sama reakcja od tysięcy lat.
                      Pozostaje tylko pytanie - no dobrze, ale gdzie jest tygrys?

                      Myślę, że każdy przy odrobinie woli jest w stanie w końcu zidentyfikować swojego tygrysa.
                      Ale żeby już napisać wszystko co na ten temat wiem, mogę napisać, że generalizując współcześnie szczególnie częste są dwa tygrysy:
                      - śmierć ( stracę swoje życie i jestem wobec tego faktu bezradna ; choroba - w domyśle śmierć )
                      - i drugi tygrys współczesnego człowieka - jak mnie widzą inni
                      (kim jestem dla innych, jak mnie spostrzegają, jaką pozycję zajmuję, czy mogę być zadowolona z tego co sobą reprezentuję i co osiągnąłem i.. czy mam jakieś usprawiedliwienie na swoją niedoskonałość )

                      Kiedy ja mam reakcje na tygrysa - nie idę już do kardiologa, ale zawsze próbuję odpowiedzieć sobie na pytanie - co tym razem było tygrysem. Nie powiem, żeby to było łatwe, bo o niektórych swoich tygrysach wolałabym nie wiedzieć jak mają na imię, ale wiem że dopóki się nie dowiem mój lęk nie minie.

                      Pozdrawiam z nadzieją, że jeszcze komuś oprócz mnie się ta historyjka przyda.
                      • zgoorek Re: Troszkę jeszcze o nerwicy.. 28.11.08, 04:03
                        Znaleźć swojego tygrysa i go nazwać big_grin !
                        Świetne i bardzo sugestywne. Serdeczne dzięki za tę przypowieść. Czy
                        można ją przedrukować do bloga Chorej Baby?
                      • maria.50 Re: Troszkę jeszcze o nerwicy.. 28.11.08, 19:18
                        Ach Sylwio..................
                        Wczoraj popełnilam wpis pod tym -a jakze! pieknym i prawdziwym
                        opowiadaniem-który sie niewiedzieć czemum, nie wgrał.Diabli go wzieli i moze dobrze.
                        Przyznam,ze wiedziałam jakie moze być zakończenie tej przypowieści,(bo inne być
                        nie może i,ze jest ponadto najwłaściwsze!)choć nie powiem,ze uwazam,iz znam się
                        dość dobrze,by zawsze wiedzieć o róznych rzeczach i być przygotowaną na wlaściwy
                        ich odbiór.Ale podobnie jak Ty,szukam tego tygryska,a ze nie zawsze znajduję
                        słusznego pana myśliwego,który by mi w tym pomógł,to zostaje mi jedynie stan
                        zawieszenia, niepewność i podrażnienie.
                        Na szczęście nie zraża mnie to i przy kolejnej "sposobności"(nie tylko
                        zapowiedziałam to wcześniej,ale i realizuję)postanowiłam zmierzyć się z
                        ewentualnym tygryskiem,za sprawą fachowej pomocy. I aby ocenić właściwy przejaw
                        pewnych dolegliwości,poddałam się lekowi,(nie powiem,ze bez lęku)po to by
                        zaspokoić pragnienie poznania owego własnego tygryska.A jak go poznam to łatwiej
                        mi będzie posłać go do diabła !!!
                        Sylwio,dziękuje Ci za już z nadzieją,że cdn.............
                        • sylm8 Re: Troszkę jeszcze o nerwicy.. 08.12.08, 02:11
                          Jak już mówiłam, nie wiem czy nie złamałam cudzych praw autorskich - nie jest to moja własność. Korzystajcie z niej jak chcecie.
                          Jeśli Chora baba ma chętkę na tę przypowieść - to bardzo mi miło - zapraszam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka