estocek
06.07.08, 17:03
Witajcie,
nasz hidstoria jest długa, ale streszczę ją krótko.
Moja 4 letnia córeczka, w tamtym roku miała za uchem nimfe kleszcza,
szybko wyciagnieta itd. Po 3 miesiącach gorączki, wszelkie mozliwe
testy i badania, szpital (borelioza ujemna).
Lekarze oczywiście bagatelizowali w wywiadzie kleszcza i mowili ze
koinfekcje to egzoteczne choroby na ktore choruja krowy.
Przeslismy przerozne diagnozy.
W listopadzie okazalo sie jednak, ze coreczka ma bartonelle.
Przeszla zapalenie wsierdzia i teraz ma wade serce.
Domzslacie sie wiec jakie kleszcze wzbudzaja we mnie uczucia +
panika!!!!
W tzm czasie przeprowadzilismz sie za miasto, ze nibz to lepiej dla
dzieci i niestety. Coreczka znowu zlapala kleszcza.
Jestem przerazona bo chzba musi bzc ich tu duzo.
Maz wzszedl do garazu i mial duzego kleszcza na bluzie. Potem znowu
dziecko mialo na kurtce a dzis rano znalazlam kleszcza niezywego
przczepionego do kuchennej szmatki.
jestem zalamana, nie wiem co mam robic zebz uchronic nas przed tym
wstretnym owadem.
przed kazdym wyjsciem psikamy sie wszedzie. wytrzepujemy ubrania. w
przedpokoju mam nawet taka krateczke od ktorej wszzstkie owady.
zdychaja.
dzisiejszy incydent pokazuje jednak, ze nie jestem dobrze
zabezpieczona.
Moze ktos zna jakies inne sposoby_
podobno w stnach jest jakis srodek ktory rozsypuje sie po trawie (w
formie granulatu). Ale w polsce nie ma nic.
Ja oszaleje, chce sprzedac dom i wrocic do miasta, ale maz nie chce
o tym slyszec.