Dodaj do ulubionych

Do lekarzy

12.08.08, 21:34
Postanowiłem założyć ten wątek zainspirowany kilkoma spotkaniami w ostatnich
dniach. Chciałbym, żeby mój wątek był pozytywny, więc proszę moderatorów o
usuwanie z niego tych wpisów, które temu nie służą.

Rok temu pewna lekarka w przychodni na hasło borelioza wyrzucała pacjenta za
drzwi. Ostatnio ta sama lekarka z widocznym współczuciem w oczach powiedziała:
”to ciężka choroba i trzeba ją leczyć nawet rok”, po czym wypisała recepty i
skierowanie na dodatkowe badania.

Lekarz rodzinny z małej, nikomu nie znanej bliżej miejscowości na Śląsku
skierował chorego z podejrzeniem boreliozy na test PCRrt (nie ELISA!) i podał
mu namiar na jednego z naszych lekarzy.

Tych kilku/kilkunastu lekarzy, którzy się ujawnili lub nie na zjeździe
Stowarzyszenia w Warszawie nie zobaczyło hipochondryków. Widzieli osoby bardzo
chore i osoby bliskie wyleczenia. Widzieli ich upór i determinację w walce o
swoje zdrowie.

Lekarze, z którymi ostatnio rozmawiałem nie będą leczyć boreliozy, bo to
zupełnie nie ich działka, ale byłem zaskoczony ich otwartością. Sami
zaproponowali, że powieszą u siebie plakaty Stowarzyszenia i rozłożą ulotki.
Niestety zdają sobie również sprawę z problemu, jakim jest obalanie dogmatów w
medycynie.

Odwiedziłem pielęgniarkę, której dziecko od wielu lat jest chore. Kilka razy
było już w szpitalu, zrobiono mu dziesiątki badań, postawiono tyleż samo
diagnoz i... wreszcie odkrycie: borelioza. Wściekłość tej pielęgniarki na
lekarzy w swoim otoczeniu (szpital wojewódzki z oddziałem zakaźnym) była
ogromna. Ale był też optymizm, bo jest wreszcie diagnoza i leczenie dające
nadzieję. I jest też nadzieja, że uda się może namówić kolejnego lekarza na
leczenie chorych z bb, bo jest tym autentycznie zainteresowany. Oczywiście nie
od razu, bo to wymaga czasu i nauki.

Kontaktował się ze Stowarzyszeniem lekarz, który jakiś czas temu na podstawie
ELISA wykluczył u chorej boreliozę. Teraz prosi o informacje o innych testach.
Piszą do nas lekarze, którzy choć sami nie zajmują się boreliozą, życzą nam
powodzenia w walce ze złymi schematami diagnozy i leczenia. Piszą lekarze,
którzy sami potrzebują pomocy dla siebie lub swoich bliskich.

Wiem, że lekarze zaglądają na to forum, wiem, że rozmawiają o tym w swoim
środowisku. Wiem, że są w trudnej sytuacji, ponieważ wytyczne leczenia,
skompromitowane w USA, w Polsce nadal obowiązują. Jednak obserwuję jak powoli
zmienia się nastawienie wielu lekarzy-zaczynają dostrzegać problem. Atakowanie
ich w różnych wątkach, choć zwykle uzasadnione, buduje jednak niepotrzebny
mur, usztywnia ich postawę, odstręcza od refleksji i zastanowienia. A przecież
tak bardzo są nam potrzebni. I stąd mój pomysł na ten wątek.

To forum, Stowarzyszenie i... kleszcze zmieniły już bardzo wiele. Kleszcze nie
wybierają, atakują ludzi z różnym wykształceniem, w różnym wieku, pracujących
i bezrobotnych, również lekarzy i ich bliskich. Do Stowarzyszenia zapisują się
kolejne osoby pracujące w służbie zdrowia i deklarują, że zrobią wszystko, co
tylko w ich mocy, by we własnym środowisku mówić głośno o problemie. Wierzcie
lub nie, ale lekarze też boją się kleszczy. Niestety wielu z nich nie ma
pojęcia o skali tego problemu. Zagoniony między kilkoma miejscami pracy,
czasem przepracowany, czasem wpadający w rutynę lekarz nie dostrzega tego, co
widzą chorzy i nasi lekarze; stąd nadal w mediach słyszymy “naiwne”
wypowiedzi zaproszonego/złapanego do wywiadu przypadkowego lekarza. Ale tych
wypowiedzi jest ostatnio jakby mniej. Lekarze nie chcą już otwarcie mówić o
tym, że to łatwa w leczeniu choroba, wolą skoncentrować się na ostrzeganiu
przed kleszczami.

Lekarze, którzy zaglądacie na to forum-nie zrażajcie się niepochlebnymi
opiniami, czytajcie, pomóżcie nam.
Obserwuj wątek
    • swigonka Re: Do lekarzy 12.08.08, 22:36
      grizac to co napisałeś jest po prostu wielkie! nasze nastawienie do
      służby zdrowia (w tym moje) wynika ze wsciekłości. chorując udajemy
      sie do lekarza, potem do drugiego i oczekujemy pomocy. są lekarze i
      lekarze. doceniam takich, którzy mówią- przepraszam, to nie moja
      działka, ale prosze zostawić ulotki, bo wiem, że liczba chorych
      rośnie... taki jest mój ginekolog, z którym to podzieliłam się
      wszystkimi obawami, mam w nim wsparcie ogromne, wziął materiały,
      plakaty, ulotki, rozwiesił w 2 szpitalach, powiedział, że na pewno
      zajrzy na strone stowarzyszenia, że nakłoni do tego także znanego na
      śląsku pediatrę. że jeśli chodzi o moja osobę to na pewno w razie
      wątpliwości będzie kontaktował się z dr Beatą, że to będzie
      współpraca. mam wspaniałą lekarkę rodzinną! mądrą, ciągle łaknącą
      wiedzy -także na temat boreliozy. Ona także leczy już jak trzeba w 1
      fazie.
      • flork74 Re: Do lekarzy 12.08.08, 22:52
        Wspanialy watek!
        Ja tez,jak Swigonka mam to szczescie trafienia na drodze swej
        choroby na wspaniala lekarz rodzinna.Byla niezmiernie szczesliwa ze
        mogla przybyc ze mna na Nasz zjazd.W drodze powrotnej juz ukladala
        sobie po kolei metode leczenia pacjenta we wczesnym stadium
        boreliozy.A swoja przychodnie rozplakatowala i rozlozyla ulotki,tak
        ze pacjent ktory tam zawita chociaz przelotnie liznie tego
        problemu.Jestescie Wielcy!Pozdrawiam Rodzinke!
        • misia011068 Re: Do lekarzy 12.08.08, 23:19
          Jakze ja Wam zazdroszcze sad ja niestety mialam wrarzenie ze sie
          cofnelam przynajmiej w XVIIIwiek i wale głowa w mur!!!
          ale mysle ,ze taki watek to bardzo dobry pomysł ,to ze mnie
          spotkala totalna ignorancja i glupota ze strony lekarzy ,nie
          swiadczy ze wszyscy tacy sa,bo wierze ,ze wielu z chorych otrzyma
          wsparcie i leczenie na jakie zasluguja a przedewszystkim
          skuteczne!!!
          i za to bede sie goraco modlic,
          hm...grizac napisala upór i determinacja jakze mi znajomesmile)
          brawo za pomysł jestem pod wrazeniem.

          pozdrawiam miśka suspicious))

          Zobacz: Strona Stowarzyszenia - Borelioza
    • mirrabellka4444 Re: Do lekarzy 12.08.08, 23:38
      Witam wszystkich!
      jestem tu nowa. ponad tydzien temu zauwazylam rumien a od kilku dni
      biore antybiotyk.

      nawiazujac do watku, uwazam, ze naglasnianie problemu wsrod
      spoleczenstwa jest bardzo istotne. ja do tej pory o problemie
      boreliozy nie wiedzialam nic. slyszalam z radia i tv, ze istnieje,
      ale nic o objawach, o tym, ze jest to tak ciezka choroba. nigdy nie
      widzialam zadnej ulotki w przychodni!

      moja dermatolog rumien zdjagnozowala jako alergie na ukaszenie
      pajaka i dala preparaty odczulajace. powiedziala, ze kleszcza na
      pewno bym zauwazyla.
      ale poniewaz padlo zdanie, ze "borelioza na pewno nie", to z
      ciekawosci odwiedzilam internet. i juz po obejrzeniu kilku zdjec
      wiedzialam, ze to jest to.
      ja na razie propaguje wiedze wsrod znajomych i namawiam na
      szczepienia przeciw zapaleniu opon mozgowych.
      Nikt z moich znajomych nie wiedzial jak sie objawia borelioza ani
      zadnych blizszych szczegolow.
      w sumie, gdyby nie moja dociekliwosc moglabym sie dowiedziec o
      boreliozie za kilka lat. pewnie w innej juz sytuacji

      • mirrabellka4444 Re: Do lekarzy 13.08.08, 00:41
        w sumie teraz mysle, ze powinnam pojsc do tej lekarki, ktora mnie
        zle zdjagnozowala i porozmawiac. nie chcialabym, zeby ktokolwiek
        rozchorowal sie z powodu tej pani? nie chce sie z nia klocic tylko
        poinformowac.
        co o tym myslicie? macie jakies ulotki informacyjne? moze przy
        okazji zostawie.

        z drugiej strony nie lubie takich konfrontacji sad
        • tajtaja Re: Do lekarzy 13.08.08, 00:57
          zaprzyjaźniony lekarz wysłał na badania (rt pcr - poznań) około 10
          osób, wszystkim dał namiary na naszych lekarzysmile malo tego innego
          lekarza, ze zdiagnozowanym pocżątkiem parkinsona też wysłal na
          badania....dzięki naszej swiadomości i lekarze zaczynają coś
          rozumieć...natutralnie mówię tu o garsce osób, z otwartymi głowamismile
      • 1_monika66 Re: Do lekarzy 16.11.08, 17:00
        witam! ja od wielu tygodni jestem tu obecna ze względu na boreliozę mojej mamy , która jest , podobnie jak wielu z Was, ofiarą beztroski lekarzy;/ Kiedy pojawił się rumień po ukąszeniu kleszcza, to pani doktor z przychodni nie wiedziała co z tym robić i miała propozycje typu " może wysłać Panią do chirurga , żeby to zobaczył?" po jakimś czasie okazało się , że infekcja jest w stadium bardzo zaawansowanym , plus kandydoza po leczeniu farmakologicznym;/ Gdyby nie Wy, i nie to forum , to nie wiem, czy moja mama (70 letnia) byłaby jeszcze na tym świecie. Dzięki forum udało się nawiązać kontakt z dr Beatą z Krakowa i rozpocząć leczenie. Nie jest łatwo, ale sprowadzam wszystkie możliwe leki i "wspomagacze" jakie uda mi się znaleźć w necie i jest to jedyne źródło wsparcia i "mocy" ;/ Niestety lekarze, nawet ci najbliżsi, z rodziny, nie mają pojęcia o co chodzi w tej trudnej chorobie;/
        bardzo serdecznie wszystkich pozdrawiam i życzę dużo siły oraz nadziei na wyzdrowienie
        Monika
    • grizac Re: Do lekarzy 13.08.08, 18:23
      Jestem nauczycielem. Jeżeli któryś z moich uczniów powie, że źle zabieram się do
      rozwiązania jakiegoś zadania na tablicy, albo że pomyliłem się gdzieś w
      obliczeniach, to nie wyrzucam go za drzwi, tylko sprawdzam, czy przypadkiem nie
      ma racji. Jeżeli okaże się, że miał rację, to zyskuje w moich oczach i otrzymuje
      stosowną nagrodę w postaci wysokiej oceny. I wbrew pozorom, ja też zyskuję wtedy
      większe zaufanie ucznia-wcale nie staję się przez to w jego opinii mniej
      kompetentny.

      Lekarze mają za sobą trudne studia, tysiące stron podręczników i ogromną wiedzę
      z zakresu setek chorób, ale chory, którego dolegliwość jest tak uciążliwa jak
      np. borelioza, potrafi swoją chorobę zgłębić do granic, których nie ma na
      żadnych studiach i w żadnych podręcznikach. To nie grypa, ani złamana ręka. To
      trudna i mało poznana choroba, która powoli staje się plagą w wielu krajach.

      Dlatego, jak mało kiedy, właśnie w leczeniu tej choroby lekarz i pacjent siłą
      rzeczy muszą być partnerami. Tu nie może być analogii do urzędnika za okienkiem
      i kolejnego petenta z kolejki: dwa tygodnie abx, następny proszę.
      Pokonanie takiego sposobu myślenia, że monopol na wiedzę ma tylko garstka
      wybranych jest niesłychanie trudnym zadaniem (zresztą w prawie każdej dziedzinie
      życia). Ale musimy ufać w mądrość lekarzy, bo wielu z nas dostrzega już te
      zmiany, wielu znalazło lekarza, który jest partnerem w ich walce o zdrowie,
      lekarza który poszukuje rozwiązania problemu razem ze swoim pacjentem.
      • stachenka Re: Do lekarzy 13.08.08, 20:34
        > I wbrew pozorom, ja też zyskuję wtedy
        > większe zaufanie ucznia-wcale nie staję się przez to w jego opinii mniej
        > kompetentny.

        Nie tylko zaufanie. Szacun!, panie belfer smile
        Właśnie w taki sposób go się zdobywa, a nie kurczowo trzymając się piedestału,
        oj, nie.
    • hopekk Re: Do lekarzy 13.08.08, 21:40
      Chciałbym coś napisac w tym wątku ale nie mam dobrego zdania o lekarzach. Stoimy na straconej pozycji dlatego obrazanie sie na lekarzy, stosowanie inwektywow czy odgraznie sie nic nie daje. Mysle jednak ze taki post to wlasciwa droga. Nie wszyscy lekarze to plecaki ktorzy na plecach innych dostali sie na studia lub podpłacili. Nie wszyscy lekarze chca siedziec za biurkiem i leczyc gardlo gdy noga boli. Nauczmy tych co chca sie uczyc, tych ktorym zalezy na pacjencie chociaz z pewnej wrazliwosci osobistej. Tym, ktorzy nie boją sie przełamywać konwenanse. Oni pokaza wlasciwa droge, ktora miejmy nadziej pojda też inni.
    • tomiro_999 Re: Do lekarzy 20.08.08, 10:55
      ja tez zauwazylem juz jakas zmiane, kilka lat temu o boreliozie mozna sie bylo
      dowiedziec z internetu teraz juz nawet moj lekarz rodzinny ktory co prawda
      przestal mi wypisywac recepty na poczatku gdy powiedzialem o borelioze pytal czy
      bylem leczony 3-4 miesiace...
      pani w aptece gdy zobaczyla recepte zapytala "kiedy pana kleszcz ugryzl" a inna
      pani stojaca za mna powiedziala "nie chce pana straszyc ale to straszna choroba"
      tak ze swiadomosc zarowno w spoleczenstwie jak i wsrod lekarzy stopniowo sie
      zwieksza...
      jednak mam jakies dziwne wrazenie ze dopiero problemy z borelioza lekarza lub
      kogos z jego najblizszej rodziny moga go sklonic do leczenia wg dobrych standardow
    • grizac O forum 20.08.08, 17:44
      To forum jest specyficzne. Nie ma na nim miejsca dla internetowych trolli. Każda
      istotna informacja jest natychmiast weryfikowana przez wiele osób. Jeżeli nie
      znajduje potwierdzenia, w mniej lub bardziej dostępnych publikacjach i badaniach
      naukowych, jest odrzucana. Wciąż jednak jest wiele niewiadomych, więc stale
      szukamy odpowiedzi.
      To forum nie przypomina wielu innych zajmujących się podobną tematyką. To nie
      jest forum typu: “wszystkowiedzący guru radzi”, a reszta potulnie przyjmuje jego
      rady do wiadomości. Tu każdy problem jest zgłębiany, aż po samo dno. Nikt nie ma
      monopolu na pełnię wiedzy, na jej pozyskiwanie i przekazywanie innym.

      I dlatego szkoda, że do naszych poszukiwań włącza się tak niewielu lekarzy.
      Szkoda, że zniknął z forum np. “quba1973” (zapewne młody pełen ideałów lekarz,
      albo student medycyny). Może odszedł dlatego, że jego ideały starły się z
      naszymi emocjami.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=81673298&a=81673298
      Szkoda, że nie podjął z nami merytorycznej dyskusji ani twórca “wytycznych
      leczenia boreliozy”, ani lekarz zakaźnik, którego mail jest na stronie
      Stowarzyszenia. Czy i tym przypadku to wina naszego emocjonalnego podejścia? A
      może to z powodu listy publikacji, na jakie zawsze się powołujemy? Wreszcie,
      może to zwyczajne ignorowanie naszego problemu. Powodów zapewne może być więcej.

      I dlatego dobrze, że na forum pojawił się “tomaszwielkoszynski”, który jak się
      wydaje chce słuchać i jest gotów podjąć pewien wysiłek w kierunku weryfikacji
      tego, o czym piszemy.
      Jak widać można przetrwać na naszym forum te pierwsze trudne momenty wink i
      podjąć z nami rzeczową dyskusję.
      • franiolek1 Re: O forum 20.08.08, 18:13
        Dlatego tez nawoluje do spokoju i do podejscia pacyfistycznego do
        nowych, do "myslacych inaczej".
        Nie krzyczmy, nie zaklinajmy, nie zyczmy im zle. Po prostu trzeba
        wysluchac i spokojnie podjac dyskusje.
        Jezeli poczuja sie u nas na forum dobrze, jezeli poczuja, ze jest tu
        miejsce na dyskusje i , ze szukamy jak wyjsc z tego bagienka, to
        moze zechca sie zastanowic, pomoc i zmienic swoje podejscie do for
        internetowych.
        Na niektorych tak nakrzyczelismy, ze faktycznie znikneli.
        A walka jest nierowna - my ich potrzebujemy, oni nas niespecjalnie.
      • stachenka Re: O forum 20.08.08, 19:16
        Quba tak całkiem nie zniknął. Odzywał się bodajże wczoraj. A skoro się odzywał,
        tzn. że czyta, więc może się jeszcze z tym naszym dziwnym innym światem oswoi.
        • grizac Re: O forum 20.08.08, 19:32
          Oj rzeczywiście. To dobrze smile
    • grizac Forum lekarzy 29.08.08, 14:38
      Było kiedyś takie forum. Niestety upadło.
      Ale od tego czasu być może wiele się już zmieniło (świadczy o tym obecność
      lekarzy na zjeździe chorych w Warszawie, oficjalny lub nieoficjalny udział w tym
      forum, niezaprzeczalny fakt, że forum boreliozy czytają również, z bardzo
      różnych powodów, inni lekarze zainteresowani problemem.

      Jak napisał przed swoim wyjazdem na urlop dr Piotr takie forum jest potrzebne.
      Jest potrzebne samym lekarzom, ale pośrednio i nam.
      Może jest tu lekarz, który mógłby się podjąć uruchomienia nowego forum tylko dla
      lekarzy?
      • maria.kopacz Re: Forum lekarzy 29.08.08, 15:53
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=70452
        • swigonka Re: Forum lekarzy 29.08.08, 15:57
          serdecznie dziękujemy Mario.
        • grizac Re: Forum lekarzy 29.08.08, 16:05
          Dziękuję smile

          A mówią mi, że jestem nadmiernym optymistą...
          • klematis7 Re: Forum lekarzy 29.08.08, 16:15
            jestem pod wrazeniem! I dziekuje oczywisciesmile
            Jakie pewne rzeczy staja sie proste, a kiedys rodzily sie w takich
            bolach... (m.in. zakladane przez nas forum dla lekarzy)
            • swigonka :) 29.08.08, 16:16
              dziękuję za pomoc!
              Pani Mario witamy smile
              • maria.kopacz Re: :) 29.08.08, 16:32
                Mam nadzieję, ze forum się przyda, pozdrawiam smile

        • nataszkam Re: Forum lekarzy 29.08.08, 16:35

          smile Gdybym mogła coś zasugerować, to lekką kosmetykę nazwy forum smile
          Po otwarciu linku i przeczytaniu tytułu postu, pierwsza myśl, jaka
          mi przyszła, to: Borelioza dla lekarzy- przede wszystkim z
          Wolskiej tongue_out (hihi- jakby chodziło o hodowlę bakterii dla lekarzy,
          aby ich zarazić big_grin)

          Może Leczenie Chorób Odkleszczowych?
          Albo po prostu Choroby odkleszczowe- forum dla lekarzy?

          Gratuluję odwagi i życzę wytrwałości w prowadzeniu forum smile
          Szkoda,że to, które istniało, zostało zlikwidowane sad
    • grizac jedno zdanie 29.08.08, 16:51
      Gdyby w rekomendacjach leczenia boreliozy, nawet takich jakie są teraz, pod tą
      słynną tabelką pojawiło się jedno dodatkowe zdanie, to być może mielibyśmy o
      wiele więcej lekarzy. Jakie zdanie?
      Np. takie: "W niektórych przypadkach pacjent wymaga dłuższej antybiotykoterapii."
      • tom94 Re: jedno zdanie 31.08.08, 00:59
        a niestety w rekomendacjach zdanie jest zupełnie odwrotne.
    • grizac NFZ 13.11.08, 10:13
      Jednym z "ciekawszych" pomysłów NFZ jest tworzenie rankingu lekarzy, którzy
      najwięcej NFZ kosztują (informacja z biuletyny Śląskiej OIL). Czyżby nowa forma
      nacisku? Czy dobry lekarz, to ten, który ma pacjentów, czy ten, do którego nikt
      nie chce chodzić? Czy dobry lekarz to ten, który zrezygnuje (dla dobra NFZ) z
      droższych, skutecznych procedur i lekarstw na rzecz aspiryny i witaminek?
      • madziunka11 Re: NFZ 13.11.08, 10:50
        Ranking?? Czyżby historia "łowców skór" zainspirowała NFZ do
        szlachetnej walki o pozyskiwanie pieniążków na nowe "bardziej"
        marmurowe lady recepcyjne i premie świąteczne dla "oszczędnych"
        lekarzy
        • dobbiaco Re: NFZ 13.11.08, 15:05
          W USA lekarzom leczącym miesiącami b.serią antybiotyków-firmy
          ubezpieczeniowe wytaczały procesy..NFZ nie będzie finansował
          długotrwałego kleczenia,bo..taki pacjent jest zbyt kosztowny i
          lepiej,żeby razem ze swoją chorobą zszedł z tego świata..Współczuję
          wszystkim,którzy łudzą się nadzieją,że jest inaczej..Od skądinąd
          dobrego internisty-mającego mierne pojęcie o b.,usłyszałam
          dziś,że.."na coś trzeba umrzeć.."..
          • dx771 Re: NFZ 13.11.08, 21:27
            dobbiaco napisała:

            Od skądinąd
            dobrego internisty-mającego mierne pojęcie o b.,usłyszałam
            dziś,że.."na coś trzeba umrzeć.."..

            Lekarz ma rację ale ja osobiście wolę umrzeć np. w wyniku nieustannych orgazmów
            a nie na boreliozesmile
            • nataszkam Re: NFZ 13.11.08, 21:45

              DXiu, jestem w szoku big_grin big_grin big_grin
              Ta minocyklina dziala cuda! tongue_out
              Szkoda, że nie na mnie crying

              A lekarz omyłkowo wybrał inny zawód, bo zdaje się, że ma zadatki na
              grabarza.
              • dobbiaco Re: NFZ 13.11.08, 22:23
                Nie.Po prostu jest emerytowanym lekarzem,który..nie dokształcał się w
                sposób wystarczający..Na marginesie-osobie tu z forum,która
                napisała,że Cholamid osłabia koszenie herxa-bardzo dziękuję!!Naprawdę
                to działa!!Dziś mi się zaczął herx- i po cholamidzie poczułam dużą
                ulgę..Hm..Orgazmy,oczywiście..owszem..Ale cholerna borelka niszczy
                libido..niestety!Pozdrawiam!
              • dobbiaco Re: NFZ 13.11.08, 22:24
                P.S...Ku pokrzepieniu
                serc.."kawałek"geniusza...pl.youtube.com/watch?v=pQxyQktNFwc
                • ewa475 Re: NFZ 13.11.08, 22:33
                  Eeee,z tym libidosmile to pewnie bajka,tak jak z tą szkodliwością
                  antybiotyków,skoro DXowi się chcesmile
                  Geniusz super,dzięki Dobiacosmile
                  • dx771 Re: NFZ 14.11.08, 13:49
                    Niestety Minocyklina tak nie działa na mniesad
                    Czytałem gdzieś na jakimś portalu tylko o szczurach które podrażniały się prądem
                    elektrycznym co powodowało u nich o. i tak podrażniały się aż do śmierci.
                    Mino to przeważnie powoduje bóle stwaów, mięśni, kłucia w głowie, czasami
                    szpilki w potylicy, zawroty głowy. raczej większośc na nią reaguje.
    • grizac Re: Do lekarzy 18.04.09, 17:58
      Od ostatniego mojego wpisu w tym wątku minęło już trochę czasu. Czy coś się
      zmienia? Chyba tak, choć oczywiście bardzo powoli.

      Coraz więcej lekarzy przypomina sobie, że istnieje taka choroba jak borelioza.
      Już nie jest to tak mało znaczące słowo, jak było kilka miesięcy temu. Trochę to
      zasługa kleszczy, trochę ruchu chorych, trochę intensywnej reklamy szczepionki
      na KZM, trochę...

      Wyraźnie też widać, że w środowisku lekarzy też coś się zmienia. Większość
      niestety nadal ślepo ufa dotychczasowym standardom i nie jest zainteresowana
      zgłębianiem tematu, niektórzy nawet nie dotarli jeszcze do oficjalnych
      standardów i tkwią w XX wieku. Ale są też lekarze, którzy śledzą uważnie to, co
      się dzieje w temacie boreliozy.
      Jedni „z zasady” nastawieni są negatywnie do tego, co zaburza ich dotychczasowe
      podejście do tematu i będą swojego stanowiska bronić wszelkimi sposobami, inni
      dostrzegają kontrowersje, ale z różnych powodów nie mają ochoty „iść pod prąd”,
      jeszcze inni bardzo nam kibicują, ale też nie chcą się angażować w spór o metody
      diagnostyki i leczenia.
      Coraz więcej jest jednak lekarzy, których bezpośrednio dotknął kleszczowy
      problem lub dotknął kogoś z ich bliskich. Ze zrozumiałych względów walczą oni
      teraz przede wszystkim o swoje zdrowie lub zdrowie członków swoich rodzin, ale
      być może w przyszłości część z nich zechce pomagać także innym chorym. Ci
      lekarze mogą mieć też z pewnością ogromny wpływ na swoje środowisko – nic tak
      dobrze nie działa jak przykłady.
      Ostatnią, niestety najmniej liczną grupę stanowią lekarze, którzy podjęli się
      leczenia chorych na boreliozę. Chwała im za to.
      • dobbiaco Re: Do lekarzy 19.04.09, 05:24
        Pieknie to wszystko opiałes;byłam juz pełna najszczerszych intencji
        nie dsądzania od czci i wiary lekarzy..Przez całe zycie..nie przyszło
        mi to do głowy..dopiero,gdy sie tak cięzko rozchorowałam..poznałam,co
        to za..kasta!!nie przeknasz ,nie;bo akurat padłam ofiara następnego
        incydentu z..młotem;omłotem;juz nie wiem ,jak to nazwać!!toż..zeby
        się kiedys dostać na te medyczne studia..ta osoba musiała..za
        pochodzenie zebrać chyba...setki punktów!!Dziś nie wdam sie w
        szczegóły;innym razem..tylko..nie śpię;duszę się i strasznie
        kaszlę..Na moje skargi,ze..nie moge spać;położyć sie ,bo się duszę-
        usłyszałam,ze..mam sie dusić dalej;tylko..spać siedząc!!I że.."na coś
        trzeba umrzeć"..I że.."moja mama to juz 6 lat nie żyła,ile pani
        żyje..."Pisałam tu dosć ..pełne żalu i emocji komentarze pod adresem
        lekarzy i..swego zdania nie zmienię;choć..byłam bliska,tak
        optymistycznie podszedłeś do tematu...Za dużo idiotów..dostało
        dyplomy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka