Dodaj do ulubionych

Sprawa "na czasie"

11.04.15, 18:25
Rowery, samochody i piesi na siedleckich drogach. Daje się zauważyć przerażająco dużo przypadków nieznajomości przepisów dotyczących ruchu rowerowego w wydaniu zarówno rowerzystów, jak i kierowców samochodów, jak i pieszych, nauczmy się ich albo uzupełnijmy naszą wiedzę w tej dziedzinie. Obserwuję że bardzo wielu z nas jak dotąd tej ważnej dla nas wiedzy jak dotąd nie posiadło. Bądźmy świadomi obowiązujących reguł i sami ich przestrzegajmy jako kierowcy, jako rowerzyści, jako piesi. Za łamanie reguł ostro piętnujemy zwykle wszystkich innych, natomiast samych siebie bardzo łatwo usprawiedliwiamy i szybko rozgrzeszamy. Nie oczekuję że pieszy musi znać przepisy dotyczące rowerzystów czy kierowców, wystarczy że będzie znał i respektował przepisy dotyczące ruchu pieszych, analogicznie rowerzyści i kierowcy, respektujcie reguły które was w danej chwili dotyczą. Najczęściej jesteśmy po trosze każdym z nich, dlaczego zatem na drogach, chodnikach i ścieżkach rowerowych pojawia się wzajemna niechęć a czasami nawet wrogość ?. Dlatego że często postrzegamy świat wyłącznie z własnej perspektywy, bo nie chce się nam zerknąć szerzej, nie chce się nam dostrzec innych wokół nas. Piesi nie zauważają że część chodnika to często droga rowerowa, rowerzyści nie zauważają że chodniki są dla pieszych, kierowcy nie zauważają że drogi są dla pojazdów a nie wyłącznie samochodów, urzędnicy nie zauważają że "produkują" ścieżki nie dla rowerzystów ale w celu wykonania planu "uścieżkowienia miasta". Ktoś kto spróbuje przejechać całe miasto w kilku kierunkach obserwując znaki drogowe dotyczące rowerów szybko zauważy że ścieżki co chwilę kierują go na drugą stronę tej samej ulicy, że w wielu miejscach trzeba wtedy pokonać wysoki krawężnik, że na środku ścieżki stoją słupy lamp, że czerwona jak dotąd ścieżka zmienia nagle kolor na szary, a szary obok chodnik pieszy staje się nagle czerwonym. Jazda rowerem po siedleckich ścieżkach to nie lada wyzwanie, dlatego coraz więcej rowerzystów wraca na drogi, wtedy jednak w ocenie kierowców stają się oni dla nich intruzami, powstaje zatem efekt odwrotny od wcześniej zamierzonego. Kierowcy - pamiętajcie że istnienie ścieżki rowerowej to nie to samo co obecność znaku zakazu ruchu rowerów. (W Kodeksie Drogowym nie istnieje chyba określenie "ścieżka rowerowa".)
Pozdrawiam z równą sympatią wszystkich użytkowników dróg.
Obserwuj wątek
    • straister Re: Sprawa "na czasie" 11.04.15, 21:36
      Dobrze powiedziane. Mnie szczególnie denerwują rowerzyści na chodniku pod wiaduktem garwolińskim. O il jadą powoli i uważają to ok, ale najgorsi to są chyba młodsi, często jeżdżą za szybko i nie uważają. Parę dni temu jakaś dziewczyna na rowerze mnie (tyko) "szturchnęła". Niby nic mi się nie stało, ale ona nawet nie spojrzała za sobą.

      A jeśli chodzi o pieszych, to patrząc obiektywnie na porządku dziennym jest wkraczanie na pasy bez patrzenia czy coś jedzie.

      "Kierowcy - pamiętajcie że istnienie ścieżki rowerowej to nie to samo co obecność znaku zakazu ruchu rowerów. (W Kodeksie Drogowym nie istnieje chyba określenie "ścieżka rowerowa".)"
      Zgodnie z kodeksem ruchu drogowego, jeżeli jest wyznaczona droga dla rowerów, to rowerzysta nie może jeździć po ulicy.
      • przyjemny_gosc Re: Sprawa "na czasie" 11.04.15, 22:06
        Rowerzystów jeżdżących po chodnikach rozumiem, dlatego, że nie każdy pewnie czuje się wokół dużego ruchu samochodowego. Kolizja rowerzysty z samochodem jest znacznie poważniejsza, niż kolizja rowerzysty z pieszym (szczególnie dla pieszego). W momencie gdy rowerzysta jedzie po chodniku powoli i nie dzwoni na pieszych - niech jedzie.

        Wkraczanie na pasy jest dyskusyjne. W interesie pieszego jest uważać. W końcu przez gapiostwo kierowcy może skończyć jako kaleka. Jednak to do kierowcy należy ocena sytuacji. Widać, że pieszy idzie zdecydowanie i pewnie wkracza na pasy, trzeba więc przewidywać i go przepuścić.
        Inna sprawa jest z rowerzystami przejeżdżającymi na pasach (pomijam, że jest to zakazane). U nich dynamika zachowania jest znacznie większa, przez co kierowcy trudniej przewidzieć sytuację i w porę zahamować.

        Rowerzystów, który jeżdżą np. po Pescantina, albo Hłasko po ulicy, zamiast po ścieżce powinno się napiętnować, albo może po prostu uświadomić, bo robią to z głupoty. Nie po to miasto buduje ścieżkę rowerową, żeby rowerzyści jeździli sobie po ulicy.

        I dla wyjaśnienia: jestem zarówno pieszym, rowerzystą, kierowcą, jak również korzystam z transportu publicznego.
        I odnośnie transportu publicznego. Jako kierowcę irytuje mnie, że często autobusy nie zatrzymują się na zatoczkach przy przystankach, bo kierowca widzi, że nikogo nie ma na przystanku, a w lusterku również widzi, że nikt nie szykuje się do wysiadania. Autobus ma jednak jeździ bardzo powoli i często na Warszawskiej wleczesz się za takim 25-30 km/h.
        • ibzor Re: Sprawa "na czasie" 11.04.15, 23:35
          Co do przejeżdżania rowerzystów po pasach to mnie akurat jako kierowcy bardzo denerwuje kiedy widze że rowerzysta dojeżdża do przejścia - zwalniam zakładając że szybko przejedzie przez przejście , a on nagle zeskakuje z roweru i prowadzi rower przez pasy co po pierwsze - zajmuje 3 razy wiecej czasu a po drugie zmusza mnie do gwaltowniejszego hamowania i zatrzymania sie przed pasami ( a wystarczyloby ze zwolnilbym , a w tym czasie zanim dojechalbym w ogole do pasów rowerzysta juz by zniknął). Wiem że to niezgodne z przepisami - ale w takim wypadku moim zdaniem przepis jest całkowicie bezsensowny.

          Jako kierowca wole jak rowerzysta jedzie chodznikiem - jako pieszy wole jak rowerzysta jedzie ulica , jako rowerzysta mimo wszystko jezdze po ulicy chyba ze jest szeroki chodnik / sciezka rowerowa.

          Czasami tych rzeczy nie da się pogodzić i co z tego że rowerzysta wie że dla kierowcy jest utrapieniem skoro jedyną alterntywą jest chodnik - gdzie będzie utrapieniem dla przechodniów - jedynym wyjściem jest oddzielna ścieżka / pas rowerowy na każdej bardziej uczęszczanej ulicy w naszym mieście - ale tego chyba się nie doczekamy.
        • andy85 Re: Sprawa "na czasie" 12.04.15, 22:37
          Panie "przyjemny_gościu", nie ma czegoś takiego, że jak rowerzysta jedzie chodnikiem powoli i nie dzwoni - to niech jedzie. PORD określają zasady poruszania się rowerów i jazda po chodniku jest łamaniem prawa.
          To może pieszy, który boi się rowerów na chodniku zejdzie na jezdnię, bo idąc przy krawężniku będzie bezpieczniejszy niż na chodniku dla niego przeznaczonym. Jak rowerzysta boi się samochodów, to niech zasuwa pieszo. Zawsze ma wybór. Ja jako pieszy niestety go nie mam i muszę bać się rowerzysty na chodniku.
          Analogiczna sytuacja jest ze ścieżkami rowerowymi, po których łażą piesi i parkują samochody. Jest u nas taka moda, żeby jeden drugiemu utrudnił życie za wszelką cenę. A może to jest po prostu zwykłe chamstwo?
        • n_l Re: Sprawa "na czasie" 14.04.15, 20:13
          > Nie po to miasto buduje ścieżkę rowerową, żeby rowerzyści jeździli sobie po ulicy.
          A jeśli jedzie po chodniku? :-)
          Kiedyś na Składowej pewna "dama" miała pretensje
          że nie ustępuję jej drogi, przecież dzwoniła a ja ją widziałem.
          Tylko ze to ona nie raczyła skorzystać ze ścieżki rowerowej
          (która w tym miejscu biegnie obok chodnika),
          ja szedłem chodnikiem.
          • kerac32 Re: Sprawa "na czasie" 14.04.15, 22:40
            Jesteś pewny, że szedłeś chodnikiem? ;) Jeśli tak, to należysz do chwalebnych wyjątków. Na Składowej niemal nikt po chodniku nie chodzi, wszyscy szwendają się po drodze roweroweej.
    • ski.bic.ski Re: Sprawa "na czasie" 13.04.15, 20:13
      Zauważcie że wielu pełnoletnich rowerzystów to osoby mogące w myśl prawa uczestniczyć w ruchu kołowym a nie posiadają one zweryfikowanych kwalifikacji do takiego uczestnictwa bo przecież karta rowerowa jest wymogiem obowiązującym tylko niepełnoletnich.

      Zauważcie że droga dla rowerów to nie to samo co droga dla rowerów i pieszych - inne znaki i inne dla jej użytkowników wymogi.
      Zauważcie że roweru "z czymś tam" o szerokości powyżej 90(?)cm (do sprawdzenia) nie obowiązują przepisy dotyczące rowerów.
      Zauważcie że oświetlenie jako stałe wyposażenie roweru z wyjątkiem odblaskowego nie jest obowiązujące ale używanie oświetlenia w sytuacjach ograniczonej widoczności obowiązującym już jest.
      Zauważcie że niewielu wie iż oświetlenie świecące do przodu nie może być zamontowane wyżej niż 150 cm.
      Zauważcie że obowiązkowym wyposażeniem roweru jest dzwonek lub "inny sygnał ostrzegawczy' - czy zatem "aparat gębowy" lub inna część ciała mogąca wydawać dźwięki ostrzegawcze może nim być ?.

      straister napisał - "..... Zgodnie z kodeksem ruchu drogowego, jeżeli jest wyznaczona droga dla rowerów, to rowerzysta nie może jeździć po ulicy....."

      Tu właśnie mam wątpliwości, moim zdaniem znak informacyjny Droga Dla Rowerów (ten wyłącznie z rowerem) i towarzyszący mu znak Zakazu Ruchu Rowerów powodują sytuację oczywistą i jednoznaczną. Brak w takim przypadku wspomnianego znaku zakazu wprowadza wiele wątpliwości bo dopuszcza interpretację.
      Przykład: rowerzysta jedzie drogą dla rowerów, zbliża się do rozległego skrzyżowania na którym chce pojechać w prawo, dotychczasowa droga dla rowerów biegnie gdziś na wprost przez to rozległe skrzyżowanie, rowerzysta nie wie czy za tym skrzyżowaniem rozgałęzia się ona w prawo czy też nie. Co w takiej sytuacji ma zrobić ?, czy ma domyślać się że ona tam jest, czy ma domyślać się że jej tam nie ma ?, czy może ma przejechać na drugą stronę skrzyżowania i wypatrywać/szukać innej drogi dla rowerów (tej w prawo)?. Obecność znaku zakazu przy drodze w którą chce on wjechać wyjaśniałaby sprawę jednoznacznie.
      Dlaczego o tym piszę ? bo znaki drogowe przeznaczone są dla "będących w ruchu", powinny one zatem tworzyć sytuacje oczywiste, jednoznaczne i nie dopuszczać możliwości interpretacji.
      Na ulicy artyleryjskiej stoją znaki zakazu i tam w związku z tym jest wszystko jasne, to że co kilkadziesiąt metrów trzeba kilkakrotnie przejeżdżać na drugą stronę ulicy to już inna sprawa.

      Jeżeli my, ci posiadający prawo jazdy (tak sądzę), jeżdżący samochodami po drogach codziennie miewamy wątpliwości to co mają powiedzieć ci którzy z kodeksem drogowym nigdy nie mieli do czynienia.
      • mpppm Re: Sprawa "na czasie" 16.04.15, 19:01
        www.podlasie24.pl/kierowcy/zle-ustawiony-znak-drogowy-sprawdz-jak-go-zglosic-172aa.html
        Siedleckie znaki drogowe służą do wieszania na nich tabliczek (reklama Galerii S) do wieszania reklam. (bramki na ul. Wojskowej, Piłsudskiego, Floriańska).
        Gdzie zgłaszać, o chodzeniu przechodniów po parkingach (ul. Piłsudskiego)?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka