misiania 12.04.10, 21:36 Miałam w weekend napisać relację ze spotkania z Viki na obczyźnie, ale jakoś niesporo mi szło. jednakowoż jestem, pamiętam, czuwam i relację zdam. P.S. Gołombek zeżarty do ostatniego okrucha :)))) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
piotr_c Re: Relacja 12.04.10, 22:48 Żeby nie było że to wołanie na piasku to ja chętnie usłyszę relację Odpowiedz Link Zgłoś
viki2lav Re: Relacja 13.04.10, 09:40 moze lepiej nie? :-) bo wyjdzie co ze mnie za matka Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_c Re: Relacja 13.04.10, 22:16 No to po takiej zapowiedzi to nie można odpuścić :) A jaką jesteś matką? Odpowiedz Link Zgłoś
rigel Re: Relacja 14.04.10, 12:48 viki2lav napisała: > bo wyjdzie co ze mnie za matka To już możemy się domyślać jaka... ;) Dawaj, słuchamy :) Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_c Re: Relacja 16.04.10, 22:48 No dziewczyny, albo jedna albo druga ale opowiadajcie. Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Relacja 17.04.10, 18:02 eno ale aż tak dużo to do opowiadania nie ma. z rzeczy ogólnych - Ciemnogród pięknym miejscem na Ziemi jest. niebo jest niby po prostu niebieskie, ale to jest trochę inny niebieski niż ten, do którego mi oczy u nas przywykły. Ciemnogrodzianie lubią życie i nie traktują go jak kary bożej, którą na barkach dźwigać muszą po kres swych dni. nie wiem, czy dobrze zaobserwowałam, ale my po ulicach chodzimy pojedynczo, a oni nie. a jak nie mogą się socjalizować bezpośrednio, to sobie rozmawiają ze znajomymi przez telefon. głośno. wszędzie. trzeba się przyzwyczaić i już. a jeden taki to szedł ulicą ze słuchaweczką i mikrofonikiem, i tak namiętnie gestykulował do tego głosu w słuchawce, że nie mogłam oczu oderwać. w muzeach zwykle można robić zdjęcia, byle bez flesza, co mnie niepomiernie zachwyca, bo na Wawelu pani mi nie pozwoliła wysłać smsa z sali pełnej zakurzonych luf armatnich. ubyło by im spiżu czy co? zdjęć nie robię, bo w pierwszym lepszym albumie są ładniejsze, ale możliwość jest? jest. w muzeach watykańskich wskazującym palcem prawej ręki dotknęłam płótna Salvadore Dali. nie mogłam się powstrzymać. nikogo to nie obeszło, bo w dziale współczesna sztuka sakralna niewielu jest strażników. nieco zdemolowałam prywatną galerię sztuki Doria Pamphilj. ale to przez potomka rodu, który w słuchawce-przewodniczce aksamitnym głosem kazał mi podziwiać sufit. no to podziwiałam, a podziwiając zrobiłam krok w tył, drugi, trzeci... i nagle rozległ się wielki huk i kurcgalopkiem przybiegł przerażony pan strażnik. ale nie zbiłam żadnej wazy ani innego zabytku, tylko połamałam taką tabliczkę informacyjną. gupki, postawili ją na środku parkietu i myśleli, że ją zauważę. do Bazyliki zrobiłam trzy podejścia. za pierwszym spłoszyła mnie tabliczka, zabraniająca wnoszenia scyzoryków. taki właśnie miałam w torebce, jak to turystka. zresztą weszłam z nim do muzeów watykańskich, ale tam nie było tabliczki, że nie można wnosić takiego sprzętu. albo jej nie zauważyłam. następnego dnia pojechałam rano i trafiłam na wielką kolejkę, która się jednakowoż żwawo poruszała. no i o mało co nie wzięłam udziału w audiencji generalnej, ale się na czas zorientowałam i uciekłam. trzecie podejście - bingo. tylko kolejka do wejścia na kopułę była duża, nieruchoma i zniechęcająca, więc dałam sobie spokój. za to w muzeum w bazylice widziałam przepięknie haftowany ornat. nie mogłam oczu oderwać z podziwu dla kunsztu rzemieślnika. nic innego mnie tam tak nie zachwyciło, żadne krucyfiksy złote, srebrne, ani kamienie szlachetne. a może to taki jeden topaz wielkości pięści mnie znieczulił? no to do meritum :))) udało nam się z Viki spotkać, co można uznać za osiągnięcie, ponieważ wysnułam błędną przesłankę z jednego vikowego smsa, jakoby to udawała się do ojczyzny właśnie w czasie, kiedy ja będę zwiedzać Rzym. na szczęście Viki uświadomiła mi, że w mylnym tkwiłam błędzie i oto spotkałyśmy się u Pawła za Murami. to takie dziwne miejsce, gdzie na trawniku przed kościołem dzieci bawią się z rodzicami, grają w piłkę, ktoś gra na bębenku - i nikomu to nie przeszkadza, ksiądz pleban nie wygania z okrzykiem, że to dom boży, jak to ma miejsce np. w Piasecznie. bałam się, że mnie Viki nie rozpozna albo że ja nie rozpoznam Viki, dlatego przybrałam barwny strój jako znak rozpoznawczy. ale jeśli gdzieś w Wiecznym Mieście zobaczycie blond dziewczę z blond Mandarynką, to nie macie szans na popełnienie błędu - to jest na 100% Viki, zgadniecie bez pudła :))) (pan z dołu zaczął grać na gitarze, więc włączyłam głośno Lohengrina. niech on gra na tej gitarze, odchamię się nieco, mam cały zestaw oper z Wyborczej :) Viki mnie zaprosiła do Pawła, z chęcią obejrzałam zabytek. Mandarynka miała na początku odmienne zdanie, ale potem też zaczęła zwiedzać. z taką energią to czyniła, że gdyby miała lepszego cela, to do relikwii św. Pawła dołączyłby Kubuś Puchatek... Fakt przebywania w miejscu pięknym i znakomitym najwidoczniej nie wpływa na umysłowość obsługi, bo taka jedna obsługa, chcąc zabawić Mandarynkę, walnęła ją bramką drzwiową w nosek. nie zauważyła, że to małe dziecko jest, które nie uskoczy jak sarna. no gupie jak kilo gwoździ kobiecisko. Viki następnie zaprosiła mnie na lody, które przepysznym przysmakiem się okazały. zmrożony krem/mus z prawdziwych owoców dla osoby wolącej sorbety od śmietankowych to jest właśnie to! Następnie zostałam obdarowana jeszcze ciastowym gołombkiem wielkości opony samochodowej :))) a ja w przekonaniu, że Viki jedzie na święta do domu, nawet książeczki dla Mandarynki nie miałam ani żadnych bajek dzieciowych. gryzie mnie to okrutnie i muszę to nadrobić przy najbliższej okazji. dzięki Viki zobaczyłam dzielnicę EUR, dzieło Mussoliniego. Dla wszystkich jadących tam rada - uwzględnijcie EUR w planach zwiedzania. na własne oczy zobaczycie sny o potędze. (Lohengrin się rozwija, pan z dołu zaprzestał performanca, ja nie :))) Widziałyśmy się z Viki krótko, w sumie nie poplotkowałyśmy za dużo, ale to było bardzo miłe spotkanie! I wszystkim plażowiczom przekazuję wiedzę, że bilet lotniczy do Rzymu można kupić za ok. 300 zł (tanie linie) albo 400 zł (Alitalia). może by na jakieś leżaki ekscentryczne się wybrać? cóż poza tym? mortadela to zupełnie co innego niż myślicie. na Forum Romanum na połamanej kolumnie leżał sobie kot i miał w odwłoku te tabuny turystów wokół. po powrocie puściłam sobie Anioły i demony na szybkim podglądzie i mię wyszło, że bezwiednie zaliczyłam ścieżkę oświecenia. krańcowe wagony metra są zwykle luźniejsze od środkowych. A! Viki, już wiem, dlaczego przeraziła Cię ulica Castelgandorfo. Albowiem zobaczyłam ulice na południe od Termini :))) ale nene, rzeczona ulica jest po przekątnej do tamtych okolic, niby blisko dworca, ale kompletnie inna. w bliskiej okolicy miałam jakiś instytut ekonomiczny, ambasadę Germanii, Rosji i jeszcze jakąś, ze dwie wille w ogródkach z palmami, rano pan mył chodnik polewaczką - takie klimaty. żadnych smagłych lub żółtawych kupców prowadzących nauliczny handel tandetą. granicą rozdzielającą te dwa światy jest chyba via Masala. no, jak mówiłam, wiele do opowiadania nie ma... :))))))))))) P.S. tamtejsze kobiety opanowały sztukę parkowania równolegle tyłem. między dwoma samochodami. na własne oczy widziałam. szacunek :) Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_c Re: Relacja 17.04.10, 20:11 Ooooo nareszcie , piekne słowo pisane. Zupełnie jak relacje z dawnych spotkan plażowch, łezka się w oku kręci. Pomysł zbiorowego nalotu do Viki i Cytrusów brzmi kusząco, te 300- 400 to powrotny bilet? Faktycznie nie jest to już stawka wstrząsająca, no prawie. A może by tak w międzyczasie , w ramach treningu , zlecieś się gdzieś w Warszawie?Jestem otwarty na propozycje. Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Relacja 17.04.10, 20:50 takie są ceny w obie strony, ja kupowałam z wyprzedzeniem w Alitalii za 440 zł - ryzyko, że ewentualnie odwołają lot wydawało mi się małe, a ja po prostu musiałam być we wtorek po świętach na fabryce. ale Viki kupiła bodaj w Wizzair na tydzień przed podróżą za trzystówyzogonkiem o ile dobrze pamiętam :) natomiast hotele w Rzymie nie należą do najtańszych. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_c Re: Relacja 18.04.10, 22:39 Gwardia plażowa zawsze może przenocować na plaży :) tylko termos z kawąi sernik zabrać Odpowiedz Link Zgłoś
viki2lav Re: Relacja 19.04.10, 23:15 Jezu, znaczy sie Misianiu, alez lejesz wode az milo, do mojego dzbana jakby, przeoczylas jedynie swoje omalnieposikaniesie w srodku Pawla przez "rzut w Pawelka", przybywaj raz /czy kilka/ jeszcze na dluzej a zaliczymy "na cieplo" latem znaczysie, Toskanie ale taka pozamiejska. Tak makaronow opisalas jakimi i ja ich znajduje, zyja pelna para, a przynajmniej sie staraja. Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Relacja 19.04.10, 23:52 aleale, ja w ogóle nie wspomniałam, jak miluchnym owocem Mandarynka jest! przylepa jedna. oj tam od razu posikałam ;))) to wzruszenie mnie w pół zgięło było. Pawełek. Kubuś. jedna rodzina... Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_c Re: Relacja 20.04.10, 08:27 Musiało być piekne. A jak gospodarze Pawła zareagowali na tego nowego lokatora? Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_c Re: Relacja 17.04.10, 20:12 To teraz by się zdała jeszcze druga relacja od Viki i może trzecia od Mandarynki :)) Odpowiedz Link Zgłoś
rigel Re: Relacja 22.04.10, 07:01 piotr_c napisał: > To teraz by się zdała jeszcze druga relacja od Viki i może trzecia > od Mandarynki :)) kolejne relacje od Pawła, Jego gospodarzy i żandarmerii... Odpowiedz Link Zgłoś