a.adas
30.03.10, 12:55
Jak schyłkowego - a była to końcówka naprawdę niezbyt ładna, ale nie o tym -
Aleksandra Kwaśniewskiego ustawiono w "ósmym rzędzie w Moskwie", a o tym że
"Jaruzelski to komuch" miał odwagę wspomnieć jedynie Vaclav Klaus.
Pamiętam, bo strasznie krzyczał wtedy obóz potencjalny IV RP (zgodny, PO i
PiS), że to dyshonor dla Polski, hańba, upadek przedrozbiorowy. Igranie z
narodowych świętości. A komuchy są be, i zawsze w Polszcze swych niewolników
znajdą. Nawet na smyczy prowadzić nie muszą.
Przejąłem się tym wtedy. W tym roku czeka mnie jak widać potwierdzenie znanych
słów: historia powtarza się jako farsa. Ino aktorzy ci sami?