Dodaj do ulubionych

Polskie Grudnie - moje grudnie!

13.12.10, 20:10
Grudzień 1970.
Po wyjściu z wojska, dla finansowego odkucia się, wylądowałem w tzw. Nowej odlewni "Zamech" na "młotkach" czyli przy obróbce odlewów (kotwice i trzony kotwiczne). Pieniążki które otrzymałem za listopad dawały mi pełną rekompensatę mojej, naprawdę ciężkiej, fizycznej harówki. Jak na tamte chudo-biedne czasy, gdy Matka moja pracowała za 650 zł miesięcznie a Ojciec dostawał 500 zł renty inwalidzkiej - moje 4800 zł było kwotą niebosiężną.
Dlatego też, a może właśnie dlatego informacja o podwyżce cen żywności nie zrobiła na mnie osobiście wielkiego wrażenia.
W powietrzu jednak coś wisiało. W zakładzie zaczęto przebąkiwać o konieczności protestowania przeciw podwyżkom. 14 grudnia wieczorem przybiegł do mnie kolega od progu szepcząc, że w Gdańsku była rozróba. Wiarygodności tego nie dało się jednak potwierdzić.
Przez dwa kolejne dni informacji, żadnych (nieliczne grupy wyrostków...)w zakładzie huczy od samego rana. Poszukują chętnych do milicji robotniczej dla ochrony mienia. U nas chętnych nie ma.
Gdańsk wyszedł na ulicę, przeciwko nim milicja i czołgi, strzelają do ludzi. Nikt nic nie wie...
16 wieczorem była jakaś rozróba pod naszym komitetem. Skończyło się wybijaniem szyb. Co, kto i dlaczego nie wiadomo.
W dniu 17 decyzja o pójściu pod Komitet - po pracy zapadła, choć starsi wiekiem ostro się temu sprzeciwiali - pracy już nie było.
Część ludzi poszła razem z tymi z Drzewnego - ja postanowiłem wstąpić po drodze do domu i powiedzieć o tym Matce. Łzy... ale ani słowa protestu...
Pod komitetem około 1000 osób a ciągle dochodzą nowe. Okrzyki wzywające sekretarza do wyjścia, do rozmowy. Wszyscy chcemy żyć godnie, zlikwidować podwyżki...
I nagle okna się otwierają i zaczynają z nich lecieć petardy. Mija chwila i dookoła trójkątnego placyku zaczynają jeździć samochody ciężarowe z opuszczonymi burtami a na nich zespoły rockowe niebiesko-czarnych z bardzo długimi, białymi argumentami prospołecznymi. Na myśl, przez moment przychodzi mi poznański czerwiec... Gdzieś, w głębi duszy strach... Rozlegają się nawoływania do odwrotu, do centrum miasta...
Tłum rusza wąską ulicą, rockmeni zostają z tyłu, ni jak pałować bo jedynie z boku samochodu można...
I to wszystko co mógłbym napisać o słusznym, robotniczym proteście - 20-30 minut, przynajmniej ja tyle czasu tam byłem.

To co działo się później, po drodze, nie miało żadnego związku z robotniczym protestem. Dołączyła jakaś młodzież, gapie, może nawet prowokatorzy...
Żadna wystawa sklepowa, żaden sklep po drodze nie ocalał... Wyrzucano na ulicę buty, ciuchy, jedzenie. Kiosk Ruchu stanął w płomieniach. Tłum rzucił się wymierzyć sprawiedliwość dziejową prywaciarzom, których parterowe pawilony znalazły się nieopatrznie na jego drodze, nie została w nich ani jedna cała szyba. Zniesiono budkę milicyjną oraz stojącą obok budkę telefoniczną...
Od skrzyżowania ulic w centrum słychać huk petard i czuć zapach świec z gazem łzawiącym. Pada strzał z czołgu, lecą szyby z okien mieszkań w pobliżu, sklepowe bowiem dawno już wybite.
Petardy, gaz, pały i rozjuszony tłum depczący tylko co wyrzucone dobra konsumpcyjne. W plecach czuję ostry ból, brak oddechu, walę się jak kłoda na ziemię, ktoś mnie podnosi i odciąga pod ścianę budynku. Nic już nie widzę przez załzawione oczy, na rękach krew...
Udało mi się dotrzeć do domu...
Rano przecież muszę iść do pracy...
Wprowadzona zostaje godzina milicyjna, po co - i tak nie mogę się ruszyć!

18 grudnia siedzimy w szatni i analizujemy to co się stało. Nigdzie nie wychodzimy - pracować nie pozwalają pokaleczone ręce - ponieważ to akord kierownictwo ma to głęboko w d...
Po pracy spacer do centrum... Przerażający widok... Szybko do domu po starego"Druha" - może jakieś zdjęcia...
Pod Domem Handlowym, spod kurtki cykam zdjęcia uzbrojonych żołnierzy, których wyzywają i prowokują, z pewnej odległości jacyś ludzie. Szyby wystawowe wstawione... Nagle czuję jak jakiś osiłek ze Szczytna, niebiesko-czarny znaczy, chwyta mnie za fraki i ciągnie za budynek SD, zrywa mi aparat z szyi, miażdży go buciorem i tym samym buciorem wymierza mi karę upomnienia w sam środek poniżej pleców, życząc w męskich słowach szczęśliwej drogi do domu...

Z okna swojego mieszkania widzę ludzi niosących zdobycze - ciuchy, buty, żywność a nawet pralkę SHL... Przestaję cokolwiek rozumieć...

W sobotę dowiedziałem się, że przy barze mlecznym zastrzelono chłopaka...

Tak przeżyłem i zapamiętałem grudzień 1970 w Elblągu...

10 lat później pod koniec sierpnia 1980, zdziwiony ujrzałem nazwiska dwóch znajomych ze swojej ulicy (jeden od tej pralki SHL - który później zaliczył za nią "ścieżkę zdrowia" - drugi też wybitny - handlował skradzionymi "ortalionami") jako bojowników grudnia 70 i wybitnych działaczy powstającej Solidarności...

Grudzień 1981.
11 lat od tamtego Grudnia. 13 o 6 rano przemówienie Generała. Jakieś ukłucie w serce. Powoli, bardzo powoli dociera do mnie informacja, że nastąpiło to czego można było się spodziewać, ale nie w tym najgorszym wydaniu.

"...W tym trudnym momencie zwracam się do naszych socjalistycznych sojuszników i przyjaciół. Wielce sobie cenimy ich zaufanie oraz stałą pomoc. Sojusz polsko-radziecki jest i pozostanie kamieniem węgielnym polskiej racji stanu, gwarancją nienaruszalności naszych granic.
Polska jest i będzie trwałym ogniwem Układu Warszawskiego, niezawodnym członkiem socjalistycznej wspólnoty narodów. ... Apelujemy o zrozumienie dla wyjątkowych warunków, jakie w Polsce powstały, dla nadzwyczajnych środków, jakie okazały się konieczne. Nasze działania nie zagrażają nikomu. ...Zamierzamy dotrzymywać zawartych umów i porozumień..."
Słowa te zrozumiałem tak, że interwencja zewnętrzna nie jest konieczna. "...Jesteśmy krajem suwerennym. Z tego kryzysu musimy więc wyjść o własnych siłach. Własnymi rękami musimy odsunąć zagrożenie..."
Potężny głaz spadł mi z serca.
Potem była "parada zwycięstwa". W mieście cicho i spokojnie. Jadę z kumplem za miasto. Rogatki, kontrola dokumentów - gdzie, po co? Rozmowa normalna, spokojna. Jeszcze bagażnik - droga wolna, przypomnienie o godzinie milicyjnej. W drodze powrotnej procedura podobna. W mieście nadal żadnego ruchu, przemykają pojedynczy przechodnie, przejeżdżają pojedyncze samochody. Dzień pierwszy Stanu Wojennego.
Problem miałem jeden - jak przetransportować do miasta zamówioną połówkę świniaka. W poniedziałek próba generalna - PKS - kontrola pobieżna, głównie dokumenty - gdzie, poco i w jakim celu? Rutyna!
15 grudnia - ćwiartka tylna w dwóch torbach szmacianych, pod siedzeniem - udało się, w środę reszta.
Jak by tam nie było - święta będą!
A potem dzień jak codzień. Problem z dojazdm do pracy... Spacer jest doskonały dla zdrowia...
Dziwnie tylko jakoś... Tak spokojnie... Żadnych strajków...
11 stycznia 1982 rodzi mi się trzecie dziecko - córka. Nawet nie wie, w jakim okresie przyszła na świat...

Grudzień 2010.
Medialna chucpa, każdego dnia. Coraz śmieszniej i straszniej...
Kombatanci tamtych grudniów bawią się w powtarzanie jak wiele Polacy im zawdzięczają i jacy niewdzięczni są za ich poświęcenie dla sprawy...
Wszak za walkę rekompensaty się należą...

Tylko, kuźwa, mnie za moją pracę nikt o rekompensacie nie mówi, za wychowanie trójki dzieci i za to, że nie uciekają za granicę bo dla nich Polska jest ważniejsza, bo to ich Ojczyzna i tego są pewne, i tego moich wnuków i wnuczki uczą...
I tak właśnie być, moim zdaniem powinno!

Zwykły, szary człowiek jestem. Dumny, że żyję w Polsce! Przykre tylko dla mnie jest to, że nie wszyscy szanują Ojczyznę! Że dla swoich partykularnych interesów gotowi są pożary na nowo rozniecać, szubienice stawiać albo krzyże!
Obserwuj wątek
    • jot-es49 P.S. 13.12.10, 20:37
      To nie miało być studium polityczno-historyczne. Ot tak jak pamiętam, jak widziałem i jak odczuwałem te grudnie.
      Nie było w tym Gomułki czy Gierka jak nie było Wałęsy czy Jaruzelskiego. Oni w moim przypadku stanowili tło mojego życia, mojej małej walki o Rodzinę, o wychowanie dzieci.
      Ojczyzna to był mój zakład pracy... Ojczyzna to moje dzieci...
      W politykę mogę się bawić teraz...
      • czat_elnik Re: P.S. 13.12.10, 22:00
        Ładnie i mądrze to ujałeś. Te nazwiska były obce, nic nie mówiące, liczył się dom, szkoła, praca, ulica. Pod tymi nazwiskami ukryci są jednak macherzy, którzy decydują o Twoim małym świecie, czy ma ocaleć, czy zginąć. Wiem, niewiele możemy. Nie wolno nikomu zamykać ust, nigdy.
        • jot-es49 Re: P.S. 14.12.10, 06:56
          No może nie do końca nic nie mówiące nazwiska! Żyłem i żyję jeszcze nadal w świecie opanowanym coraz bardziej przez środki masowej informacji. O ile w grudniu 1970 władza mogła sobie pozwolić na blokadę informacyjną odcinając połączenia telefoniczne o tyle w chwili obecnej taka całkowita blokada jest praktycznie niemożliwa. Tylko w latach 1970-1981 inne priorytety były ważne w moim życiu. Polityką zajmowali się ludzie obok mnie co absolutnie nie oznacza, że nie wiedziałem co się dzieje i nie miałem własnego odniesienia!
          Takich jak ja była zdecydowana większość, w szczególności ci którzy poczuli fizycznie, na swoim grzbiecie, rękę sprawiedliwości ludowej i zdali sobie sprawę, że nie tędy wiedzie droga do zmian.
          W ostatnim okresie mamy rządy katorżniczo-cierpiętnicze i nie widać na horyzoncie żadnej alternatywy dla nich.
          A czas już najwyższy, pamiętając o przeszłości, przestać ciągle oglądać się za siebie tylko i wyłącznie przez prawe ramię, bo lewe też było! Czas na spojrzenie w przód. Inaczej ci których staramy się dogonić, będą nam uciekać coraz bardziej i zaczną nas przeganiać ci którzy byli daleko za nami.

          A my dalej będziemy budować pomniki naszej martyrologii.
          • kzet69 Re: P.S. 14.12.10, 07:15
            Znakomity i madry tekst jot-es!
            • jot-es49 Re: P.S. 14.12.10, 09:09
              Dziękuję Kzet! Nie o to jednak mi chodziło aby komuś tekst ten się podobał lub nie. Chciałem pokazać, jak z perspektywy czasu, ludzie mojego pokroju, widzą tamte grudnie - odrzucając demagogiczną i polityczną obudowę tych wydarzeń.
              Chcę aby młodzi zrozumieli, że wiele ofiar tamtych grudniów było ofiarami na własne życzenie. Niepotrzebnymi, głupimi, tragicznymi.
              Dziś gdy obserwuję przeróżne protesty uliczne, te z krzyżami, z pochodniami, ze słusznymi hasłami - wracają tamte myśli, obrazy które utkwiły w pamięci bardzo głęboko.
              Chciałbym głośno krzyczeć: "wracajcie do domów - do swoich rodzin - siadajcie do rozmów". Ulica nigdy nie była i nie jest dobrym miejscem. Zawsze może wydarzyć się coś, nad czym nic i nikt nie jest w stanie zapanować. Polecą kamienie, rozlegną się strzały, poleje się krew. Głupia i niepotrzebna!
              Czy znajdzie się kolejny Generał, który będzie w stanie się temu przeciwstawić?
              Bardzo wątpię.
              A nasza władza, jakakolwiek by ona nie była będzie się długo przyglądać tej krwi zanim zdecyduje się na jakąkolwiek reakcję!
              I będziemy mieli nowych bohaterów, nowe symbole i nowy - jakiś kolejny miesiąc...
              • czat_elnik Nie ma niepotrzebnych ofiar, zapamiętaj to. 14.12.10, 10:31
                W życiu nigdy tak nie jest, że nie ma niepotrzebnych ofiar. Dbajmy o to, by nie były bezimienne, a nie będą niepotrzebne. Po drugie, pamięć i szacunek jest podstawą postępu i sukcesu. Brzydzę się postawą: zostawmy przeszłość, myślmy o przyszłości. To fałszywa droga. Jedno drugiemu nie tylko nie przeczy, ale przecież wzajem z siebie wynika.
                • mietowe_loczki Re: Nie ma niepotrzebnych ofiar, zapamiętaj to. 14.12.10, 10:41
                  A kimże ty jesteś, żeby głosić takie rzeczy?!? Nie ma niepotrzebnych ofiar - pisze jakiś anonimowy koleś zza klawiatury, siedząc w ciepłym, bezpiecznym domku w wolnym, demokratycznym kraju. Pytałeś się rodzin tych ofiar, co myślą na ten temat? Boże, jak mi ta "prawica" w Polsce wychodzi bokiem :/ Naprawdę trudno mi was szanować i nie mam najmniejszego zamiaru tego ukrywać.
                  • czat_elnik Re: Nie ma niepotrzebnych ofiar, zapamiętaj to. 14.12.10, 10:55
                    A cóż ty wylatujesz mi tu z prawicą i innymi kompleksami? "Kimże ty jesteś"? Co to ma znaczyć?
                    Każdy wypadek, każda choroba, każda śmierć mówi nam, których to jeszcze omija, tak wiele! Cały świat przyrody na tym doświadczeniu się opiera, czy do tego trzeba filozofii? Wystarczy uczyć się i mieć otwarty umysł, a nie "kimże ty jesteś".
                    Ludzie w grudniu 70 zginęli, ludzie w stanie wojennym zginęli, ludzie cierpieli, wielu przez przypadek, nie cofniemy tego, uczymy się na ich doświadczeniu, wyciągamy wnioski, pamiętamy. Pamięć. Nie ma życia bez pamięci. Wszystko ma pamięć.
                    • mietowe_loczki Re: Nie ma niepotrzebnych ofiar, zapamiętaj to. 14.12.10, 11:08
                      Jak "co to ma znaczyć"? Wypowiadasz się w imieniu innych na temat śmierci ich bliskich, mówisz o jakiejś ofierze... Naprawdę uważasz, że matka, która niepotrzebnie straciła syna, myśli podobnie jak ty?
                      • woda_woda Czepiasz się czat_elnika. 14.12.10, 11:12
                        To jest jasne, że gdyby ktoś zabił mu jego dziecko, on twierdziłby, że ta śmierć była potrzebna.
                        Ludzie mają różnie :)

                        Nie wiadomo tylko, czy jego żona - matka tego dziecka - zgodziłaby się z nim.
                        • mietowe_loczki Re: Czepiasz się czat_elnika. 14.12.10, 11:25
                          Kto wie, może pomyśli o zakomunikowaniu swoich Wielkich Prawd Życiowych rodzinom smoleńskim?
                          • czat_elnik Re: Czepiasz się czat_elnika. 14.12.10, 11:29
                            Bezsensowne śmierci, bezsensowne ofiary... To oczywiście kłamstwo. Na dodatek jak potworne. Cyniczne. Jedyną pociechą dla matek jest pamieć i szacunek, a wy chcecie im powiedzieć: bez sensu? Potworność.
                            • mietowe_loczki Re: Czepiasz się czat_elnika. 14.12.10, 11:46
                              Więc jak, masz odwagę im to powiedzieć?

                              czat_elnik napisał:

                              > Bezsensowne śmierci, bezsensowne ofiary... To oczywiście kłamstwo. Na dodatek j
                              > ak potworne. Cyniczne. Jedyną pociechą dla matek jest pamieć i szacunek, a wy c
                              > hcecie im powiedzieć: bez sensu? Potworność.

                              W twoich postach tylko manipulacja, kłamstwo i arogancja. Potworność.
                            • woda_woda czat_elnik, z łaski swojej 14.12.10, 11:48
                              > Jedyną pociechą dla matek jest pamieć i szacunek

                              wypowiadaj się w swoim imieniu a nie w imieniu matek, którymi przeciez nie jesteś.

                              A najlepiej wtedy, gdy ktos zabije twoje dziecko (odpukać).
                            • kzet69 Re: Czepiasz się czat_elnika. 14.12.10, 14:43
                              Czatelnik jeśli widzisz jakiś sens w ofiarach Powstania Warszawskiego czy strajku w kopalni wujek to jesteś idiotą, o przepraszam genetycznym patr(id)iotą...

                              albo załganym cynikiem...
                              • jot-es49 Re: Czepiasz się czat_elnika. 14.12.10, 14:56
                                Kzet - on upatruje sensu śmierci w tej legendzie jaką ona obrasta!
                                A tak między nami Janek Wiśniewski, który padł i na drzwiach go niesiono oraz cała ballada o nim, był elblążaninem pracującym w Stoczni Gdyńskiej im. Komuny Paryskiej. Nazywał się Zbyszek Godlewski i miał 18 lat.
                                Dla jego rodziców ta śmierć żadnego sensu nie miała i trudno im było się z nią pogodzić...
                              • czat_elnik Re: Czepiasz się czat_elnika. 14.12.10, 14:56
                                Nie udowodnię ci, że ofiary powstań życiem przypłaciły, byś ty mógł żyć. Ich błędy są twoim sukcesem, ale czy wtedy można nazywać je błędami? Żyjesz tylko dzięki doświadczeniom pokoleń. Miej szacunek zatem.
                                • jot-es49 Re: Czepiasz się czat_elnika. 14.12.10, 15:20
                                  Ależ czat-elnik! Chyba mieszasz dwa pojęcia. Szacunek jaki należy się poległym, choćby w beznadziejnej sprawie (łatwo wyrażać swoją ocenę, gdy już poznaliśmy wszystkie aspekty historyczne i polityczne - polegli o tym pojęcia nie mieli - ginęli za sprawę!), otóż ten szacunek jest zupełnie czym innym niż określenie śmierci jako głupiej i niepotrzebnej.
                                  Każda jest głupia i niepotrzebna a szczególnie gdy dotyka ludzi młodych, którzy życie mieli przed sobą...
                                  W tych błędach ja sukcesu żadnego nie dostrzegam, wybacz!
                                  Wręcz odwrotnie! Te błędy niczego nas nie nauczyły i znowu, coraz częściej mamy młodych ludzi na ulicach - walczących o słuszną, ich zdaniem, sprawę...
                                  I przed tym właśnie chciałbym ostrzec "młodych gniewnych"...
                                  Ale nie ma obawy!
                                  Nigdy młodzi nie słuchali starszych - a potem mieli pretensje, że ich dzieci się ich nie słuchają...
                                  Widzę po prostu, że każdy musi dostać od życia w swoje własne cztery litery by cokolwiek do mózgownicy trafiło!
                                  A i to nie zawsze trafia...
                                  • czat_elnik Re: Czepiasz się czat_elnika. 14.12.10, 15:31
                                    Nic nie mieszam. Młodym się nie dziw. To zew natury, ale i reakcja na arogancję władzy.
                                    Nie dogadamy się chyba. Popatrz na świat przyrody, ileż płazów musiało zginąć z głodu, zanim urosły im skrzydła by móc się przemieścić w poszukiwaniu warunków do życia? Gdyby nie doświadczenie tych piewrszych, drudzy nie przeżyliby. Zupełnie podobnie z ludzką świadomością. Końcem XIX wieku 2,5 tys. fabryka produkowała tyle ofiar wypadków przy pracy, że po 2 latach jej personel całkowicie się wymieniał. To na tych ofiarach zbudowano BHP. Tłumaczę jak dziecku, wybacz. Poza tym, tak po ludzku, jak można ofierze totalitarnej, faszystowskiej, czy komunistycznej władzy powiedzieć, głupi jesteś, niepotrzebnie kark nadstawiasz. A gdzie byś dziś był? jotes? gdyby nie ich kark? Gdzie?
                                    • jot-es49 Re: Czepiasz się czat_elnika. 14.12.10, 15:40
                                      No wiesz! Mój kark, a ściślej ujmując, to plecy a później jeszcze niżej - swoje w 1970 dostał.
                                      I wcale nie twierdzę, że z tego powodu należą mi się hołdy czy jakieś nadzwyczajne traktowanie...
                                      Jednak dużo bardziej cierpiałem na widok Matczynych łez...
                                      I to one a nie słowa mnie przekonały, że nie tędy droga...
                                      Może właśnie dlatego żyję tym swoim nikczemnym i niezasłużonym życiem, męcząc siebie i innych?
                                      • czat_elnik Re: Czepiasz się czat_elnika. 14.12.10, 15:46
                                        Nikogo nie męczysz, nie gadaj. Oddaję szacunek. Fajnie napisałeś o 13 grudnia, choć niektórzy zrozumieli to po swojemu, takie forum. Pozdrawiam, dużo zdrowia życzę i nadal trzeźwego poglądu na życie.
                                    • woda_woda Czat_elnik, 14.12.10, 15:41
                                      jesteś przywiązany do tradycji romantycznej, która - niestety - nic dobrego Polakom nie przyniosła prócz niepotrzebnych śmierci, zburzonych miast, ruin i represji. Nigdy niczego na niej nie wygrywaliśmy - chyba, że ktoś za wartość dodaną ma mity i legendy a nie rzeczywistość.
                                      • czat_elnik Re: Czat_elnik, 14.12.10, 15:53
                                        Mam romantyczne usposobienie, ale do historii podchodzę na chłodno, pragmatycznie. Pomiędzy młotem a kowadłem (Rosja - Niemcy), pomiędzy wschodem i zachodem (Potop - najazdy) nie utrzymał by się przy życiu żaden naród, tylko Polacy. A teraz zatrzymaj się, stój. zamknij oczy i wyobraź sobie siebie w roku 1831 na przykład. Żyjąc w tamtym czasie, nie pragnąłbyś cieszyć się, kochać, spać pracować i korzystać z życia? Więc sądzisz, że ci, którzy polegli, nie chcieli tego co ty?
                                        • woda_woda Re: Czat_elnik, 14.12.10, 15:56
                                          Wolałabym jednak, abyś wyszczególnił, jakie mianowicie Polska odnosiła korzyści z poszczególnych krwawych zrywów narodowych - pomijając, oczywiście, mity i legendy.
                                          • czat_elnik Re: Czat_elnik, 14.12.10, 16:00
                                            Wybacz, zwracałem się do faceta, sorki. Korzyści? :-) wypiłaś dziś kawę? masz ciepło w mieszkanku? Masz swoje małe, codzienne sprawy? Te korzyści są wszędzie. Ale nie zasypiaj spokojnie! I my mamy sporo do odwalenia na tym padole łez... :-)
                                            • woda_woda Re: Czat_elnik, 14.12.10, 16:04
                                              Aha.
                                              Gdybyś zatem jeszcze jakoś udowodnił związek między poległymi w polskich powstaniach a ciepłem w moim mieszkaniu, byłabym wdzięczna.

                                              • czat_elnik Re: Czat_elnik, 14.12.10, 16:14
                                                Czas, jesteśmy związani tą samą nicią czasu. Oni to my, oni to my ale bez wiedzy, którą my już mamy, dzięki nim, dzięki tej ciągłości linii czasu. Wiesz, trzeba mieć szacunek nawet dla tych, którzy ginęli w złej sprawie. To, co się w człowieku uzewnętrznia, to afirmacja życia, ale jest i coś na podobieństwo samozagłady, trzeba być czujnym, trzeba kochać.
                                                • woda_woda Re: Czat_elnik, 14.12.10, 16:19
                                                  Sorry, ale to, co napisałes nie zawiera żadnej treści.

                                                  To, co mamy jest skutkiem zrywów bezkrwawych, nie krwawych.

                                                  Krwawe zrywy zbudowału tylko mity, które - przyznaję, są każdemu narodowi potrzebne, ale są tylko mitem, a nie ciepłem w domu.
                                                  • jot-es49 Re: Czat_elnik, 14.12.10, 16:39
                                                    I tu się z tobą zgadzam w 100% woda_woda.
                                                    Ale jesteśmy w mniejszości...
                                                    Polacy ukochali celebrować tragedie narodowe, rozprawiać jacy jesteśmy zawsze bohaterscy jako przegrani. Chlubą Polaków jest Powstanie Warszawskie i w praktyce zrównanie Warszawy z ziemią bardziej niż chlubą Francuzów ocalały przed zniszczeniem Paryż...
                                                    No cóż - tak już mamy...
                                                    A Okrągły Stół dla wielu to symbol zdrady ideałów, tylko sprecyzować dokładnie nie potrafią jakie te ideały były...
                                                  • woda_woda Re: Czat_elnik, 14.12.10, 16:47
                                                    Celebrowanie bycia przegranym jest bardzo wygodne - zawsze można zrzucić winę za własne niepowodzenia na tych, którzy wygrali: gdyby nie nasi polegli w powstaniach, to bylibyśmy ho ho i jeszcze trochę :)

                                                    Mity są potrzebne do budowania tożsamości, ale dobrobyt, spokój i zadowolenie buduje się dialogiem, nauką i pracą a nie krwią.
                                                  • wos9 Re: Czat_elnik, 14.12.10, 17:07
                                                    jot-es49 napisał:

                                                    > I tu się z tobą zgadzam w 100% woda_woda.
                                                    > Ale jesteśmy w mniejszości...
                                                    > Polacy ukochali celebrować tragedie narodowe, rozprawiać jacy jesteśmy zawsze bohaterscy jako przegrani. Chlubą Polaków jest Powstanie Warszawskie i w praktyce zrównanie Warszawy z ziemią bardziej niż chlubą Francuzów ocalały przed zniszczeniem Paryż...
                                                    > No cóż - tak już mamy...
                                                    > A Okrągły Stół dla wielu to symbol zdrady ideałów, tylko sprecyzować dokładnie nie potrafią jakie te ideały były...
                                                    >
                                                    Jak mam celebrować Powstanie Warszawskie, w którym straciłam Dziadka, bo na śmierć go wysłali panowie siedzący w wygodnych fotelach w Londynie? Jak mam celebrować rozkaz tych samych facetów, którzy - sami bezpieczni - nie reagowali na to, że mój wujek AK-owiec przesiedział kilka lat w więzieniu za tę właśnie przynależność?
                                                  • jot-es49 Re: Czat_elnik, 14.12.10, 17:20
                                                    I dodam! W 1939 rozkazali Polskim żołnierzom nie walczyć z Rosjanami, zacisnąć zęby i trwać.
                                                    Kto więc tak naprawdę za Katyń odpowiada?
                                                  • czat_elnik Re: Czat_elnik, 14.12.10, 18:23
                                                    Jakże wygodnie jest siedzieć rozparty w fotelu i błogosławić lekkie poddawanie się losowi, teraz, w czasach, w jakich szczęśliwie przyszło nam żyć. Europa doświadczyła dwóch wojen totalnych, na wyniszczenie, by w końcu przyjść po rozum do głowy. Wasza alternatywna historia, to odwrócenie do góry nogami procesu dojrzewania człowieka. Nie tylko historia Polski jest dramatyczna. Historia człowieczeństwa, to historia szaleństwa, można by rzec, my niczym szczegolnym na tle Europy i świata nie wyróżniamy się. Ostentacyjnie piania w stylu: niepotrzebne śmierci, głupie ofiary - to niepotrzebny, obraźliwy nonsens, skoro to wszystko już stało się faktem nieodwracalnym. Jotes, jesli myślisz, że oni byli głupi swoją tylko głupotą, a ty jesteś mądry swoją tylko mądrością, toś chyba z księzyca się tu znalazł.
                                                  • jot-es49 Re: Czat_elnik, 14.12.10, 18:37
                                                    Ależ wcale tak nie myślę. Nie chcę tylko być ani głupi ich głupotą ani mądry ich mądrością. Chcę być do końca dni swoich normalnym człowiekiem w normalnym kraju, który szanuje i czci swoich bohaterów, łaskę okazuje błądzącym, wrogów trzyma blisko siebie.
                                                    Nikomu nie wolno zabraniać posiadania swoich idoli i ideałów, swoich wrogów i swoich bohaterów. Ale też nie wolno robić męczenników ze zmarłych tylko dlatego, że takie jest społeczne zapotrzebowanie. Bohaterstwo i zasługi oceniać powinno społeczeństwo a nie jednostki...
                                                  • czat_elnik Re: Czat_elnik, 14.12.10, 18:41
                                                    Trochę kręcisz, ale ok. Już nie drążę. Dziś stać nas na taką konformistyczną postawę, którą zachwalasz, w czasach pożogi, nie było wyjścia, albo-albo.
                                                  • jot-es49 Re: Czat_elnik, 14.12.10, 18:49
                                                    W czasach pożogi, w czasach brania batów - stanowimy jedność. Polakowi knut potrzebny aby w drugim widział rodaka.
                                                    Z wolnością sobie ni jak poradzić nie potrafimy!
                                                  • czat_elnik Re: Czat_elnik, 14.12.10, 18:53
                                                    No ciężko... hihi, z tą wolnością... szabelka rdzewieje... pracować trzeba, uczciwym być, no ciężko... Na szczęście jest jeszcze taki zawód w Polsce, że możesz gadać i robić co chcesz i jeszcze ci za to płacą: polski polityk.
                                                  • jot-es49 Re: Czat_elnik, 14.12.10, 19:00
                                                    Oj co prawda to fakt. I odpowiedzialności żadnej ni za czyny ni za słowa. No chyba że się nazywa Kurski. Jacek Kurski!
                                                  • czat_elnik Re: Czat_elnik, 14.12.10, 19:02
                                                    hihi, ten to na polityce biznesu nie zrobi! Albo za głupi, albo za uczciwy, na jedno zresztą wychodzi.
                              • czat_elnik Re: Czepiasz się czat_elnika. 14.12.10, 15:13
                                Twoje myślenie jest tak schematyczne, że nawet nie zauważyłeś, że mówimy o ofiarach byłych, o pamięci o tych ofiarach, nie o nowych ofiarach, bo ich nie ma dzięki tamtym własnie, które nami wstrząsnęły, które nas uświadomiły. W sposób chamski wypisujesz na forum, że ja nawołuję do nowych ofiar, do przelewu krwi, jakimż idiotą jesteś, brak słów. Zobacz, zobacz, bronicie tyrana, który zamiast dialogu wysłał czołgi na ludzi, wojsko uzbrojone po zęby. To naród wykazał się zdrowym rozsądkiem, nie dyktator, który w międzyczasie szukał bratniej pomocy, to naród opanował emocje, nie dał się sprowokować. A w imię czego te czołgi? Świętego, komunistycznego, dyktatorskiego spokoju? W imię jedynie słysznej, socjalistycznej władzy? Wypowiadacie się, dzidziusie o sprawach, o których nie macie zielonego pojęcia.
                                • wos9 A czy ty nie widzisz marnego facia,któremu nie 14.12.10, 15:25
                                  drgnęłaby powieka, gdyby znów polała się krew?

                                  czat_elnik napisał:

                                  > Twoje myślenie jest tak schematyczne, że nawet nie zauważyłeś, że mówimy o ofia
                                  > rach byłych, o pamięci o tych ofiarach, nie o nowych ofiarach, bo ich nie ma dz
                                  > ięki tamtym własnie, które nami wstrząsnęły, które nas uświadomiły. W sposób ch
                                  > amski wypisujesz na forum, że ja nawołuję do nowych ofiar, do przelewu krwi, ja
                                  > kimż idiotą jesteś, brak słów. Zobacz, zobacz, bronicie tyrana, który zamiast d
                                  > ialogu wysłał czołgi na ludzi, wojsko uzbrojone po zęby. To naród wykazał się z
                                  > drowym rozsądkiem, nie dyktator, który w międzyczasie szukał bratniej pomocy, t
                                  > o naród opanował emocje, nie dał się sprowokować. A w imię czego te czołgi? Świ
                                  > ętego, komunistycznego, dyktatorskiego spokoju? W imię jedynie słysznej, socjal
                                  > istycznej władzy? Wypowiadacie się, dzidziusie o sprawach, o których nie macie
                                  > zielonego pojęcia.
                                  • ave.duce Re: A czy ty nie widzisz marnego facia, któremu ni 14.12.10, 17:10
                                    wos9 napisała:

                                    > drgnęłaby powieka, gdyby znów polała się krew?

                                    Nie widzi, bo zakłada z góry, że to nie byłaby jego krew. Łatwo jest przelewać cudzą.

                                    ps.

                                    > czat_elnik napisał:

                                    > > Wypowiadacie się, dzidziusie o sprawach, o których nie macie
                                    > > zielonego pojęcia.

                                    Jakże kaczystowskie to twierdzenie. Po prostu "normals" w wydaniu soft.
                                    • wos9 No cóż, geny. 14.12.10, 17:12
                                      ave.duce napisała:

                                      > wos9 napisała:
                                      >
                                      > > drgnęłaby powieka, gdyby znów polała się krew?
                                      >
                                      > Nie widzi, bo zakłada z góry, że to nie byłaby jego krew. Łatwo jest przelewać
                                      > cudzą.
                                      >
                                      > ps.
                                      >
                                      > > czat_elnik napisał:
                                      >
                                      > > > Wypowiadacie się, dzidziusie o sprawach, o których nie macie
                                      > > > zielonego pojęcia.
                                      >
                                      > Jakże kaczystowskie to twierdzenie. Po prostu "normals" w wydaniu soft.
                                      • ave.duce Re: No cóż, geny. 14.12.10, 18:03
                                        Oni wszyscy muszą być rzeczywiście jakoś spokrewnieni. To widać, słychać i czuć. Nie mogę wyjść z podziwu, kiedy patrzę na

                                        mecenasa Rogalskiego

                                        & posła Girzyńskiego ;)
                                        • jot-es49 Re: No cóż, geny. 14.12.10, 18:12
                                          A może to jakieś jednojajowe? Oni ponoć w tej partii tak mają! Takie zjawiska biologiczne!
                • mariner4 Każda śmierć, która pozwala 14.12.10, 10:54
                  teraz motłochowi urządzać zadymy pod pałacem prezydenckim, była niepotrzebna.
                  "Dla Polaków można zrobić wszystko, z Polakami nic." (J. Piłsudski)
                  Poświęcenia życia dla tego kraju jest piramidalną głupotą. Życie jest jedno. Wychowałem swoje dzieci tak, że jak przyjdzie taka konieczność strzelali do s.......syna, który im każe strzelać!
                  Żeby nigdy nie dali się omamić jakiejś politycznej świni.
                  M.
                  • czat_elnik Re: Każda śmierć, która pozwala 14.12.10, 10:58
                    Błądzenie, rzecz ludzka. Nie ma jednej drogi. Nie ma jeden racji. Prawda jest pomiędzy nami, lecz nikomu jej nie dane uchwycić.
                  • zoil44elwer Re: Każda śmierć, która pozwala 14.12.10, 13:17
                    Solidarność była zrywem o ogromnym znaczeniu.Ale zryw ten został zmarnowany,ponieważ z miejsca(po 89)zaczęły się kłótnie.Polacy to okropny naród.Zapewne każdy naród jest okropny.Ale Polacy odznaczają się szczególną słabością charakteru i niewykształconą państwowo władzą.Nieszczęściem Polski jest to że jej historia jest zakłamana jak nigdzie w świecie(Autobiografia na 4 ręce-J Giedroyć)
                    • czat_elnik Re: Każda śmierć, która pozwala 14.12.10, 15:01
                      Święta prawda. Polska była (i jest nadal!) swoistym tyglem wpływów wschodu i zachodu. Do tego trudny klimat, wojny i powstania, brak tradycji silnego, konsekwentnego państwa no i mamy to, co mamy. W 2010 roku są Polacy, którzy chca wybudować pomnik synonimowi komunistycznej utopii - Jaruzelskiemu, który błagał Moskwę o pomoc w interwencji na własnym narodzie. Myslę, że to porażka polskich elit.
                      • wos9 Nadinterpretujesz zaproszenie Jaruzelskiego. 14.12.10, 15:29
                        czat_elnik napisał:

                        > Święta prawda. Polska była (i jest nadal!) swoistym tyglem wpływów wschodu i za
                        > chodu. Do tego trudny klimat, wojny i powstania, brak tradycji silnego, konsekw
                        > entnego państwa no i mamy to, co mamy. W 2010 roku są Polacy, którzy chca wybud
                        > ować pomnik synonimowi komunistycznej utopii - Jaruzelskiemu, który błagał Mosk
                        > wę o pomoc w interwencji na własnym narodzie. Myslę, że to porażka polskich eli
                        > t.
              • wos9 Podpisuję się oburącz. Nie życzę sobie więcej ta- 14.12.10, 11:14
                kich ofiar.

                jot-es49 napisał:

                > Dziękuję Kzet! Nie o to jednak mi chodziło aby komuś tekst ten się podobał lub
                > nie. Chciałem pokazać, jak z perspektywy czasu, ludzie mojego pokroju, widzą ta
                > mte grudnie - odrzucając demagogiczną i polityczną obudowę tych wydarzeń.
                > Chcę aby młodzi zrozumieli, że wiele ofiar tamtych grudniów było ofiarami na wł
                > asne życzenie. Niepotrzebnymi, głupimi, tragicznymi.
                > Dziś gdy obserwuję przeróżne protesty uliczne, te z krzyżami, z pochodniami, ze
                > słusznymi hasłami - wracają tamte myśli, obrazy które utkwiły w pamięci bardzo
                > głęboko.
                > Chciałbym głośno krzyczeć: "wracajcie do domów - do swoich rodzin - siadajcie d
                > o rozmów". Ulica nigdy nie była i nie jest dobrym miejscem. Zawsze może wydarzy
                > ć się coś, nad czym nic i nikt nie jest w stanie zapanować. Polecą kamienie, ro
                > zlegną się strzały, poleje się krew. Głupia i niepotrzebna!
                > Czy znajdzie się kolejny Generał, który będzie w stanie się temu przeciwstawić?
                > Bardzo wątpię.
                > A nasza władza, jakakolwiek by ona nie była będzie się długo przyglądać tej krw
                > i zanim zdecyduje się na jakąkolwiek reakcję!
                > I będziemy mieli nowych bohaterów, nowe symbole i nowy - jakiś kolejny miesiąc.
                > ..
          • zoil44elwer Re: P.S. 14.12.10, 12:17
            Wybory za wyborami w których FJN(PZPR+Satelity)otrzymywał 95 % głosów.Wprowadzenie stanu wojennego popierało kiedyś ok 50 % Polaków,dziś ok 40%.W 1970 ceny podwyższono o 10 % i były krwawe "wydarzenia".Po 89 ceny podwyższono o 200-300 %, bez reakcji(?)Polaków i bez wydarzeń.
            • aaneta Re: P.S. 14.12.10, 13:04
              zoil44elwer napisał:
              > Po 89 ceny podwyższono o 200-300 %,
              > bez reakcji(?)Polaków i bez wydarzeń.

              Reakcją Polaków było westchnienie ulgi, że wreszcie jest co do garnka włożyć.
            • volupte01 Re: P.S. 14.12.10, 14:15
              Po 89 wzrosły ceny towarów , których i tak wczesniej nie było.:-)
              • zoil44elwer Re: P.S. 14.12.10, 15:25
                volupte01 napisał:

                > Po 89 wzrosły ceny towarów , których i tak wczesniej nie było.:-)

                Gdyby przed 89 podwyższono ceny to i towarów na półkach sklepowych było by więcej.Ale w domowych lodówkach jeszcze mniej.
                • volupte01 Re: P.S. 14.12.10, 15:35
                  W socjalizmie ? Wolne zarty.:-) Towary moga byc tylko wtedy, gdy cena ma powiazanie z kosztami produkcji i prawem popytu i podazu.
                  • zoil44elwer Re: P.S. 14.12.10, 15:50
                    Gdy Gierek wprowadził "komercyjne" ceny na zasadzie popytu i podaży odezwały się warchoły.
                    • aaneta Re: P.S. 14.12.10, 16:01
                      Chyba masz problemy z pamięcią.
                      W czerwcu 1976 Jaroszewicz ogłosił podwyżkę cen urzędowych na mięso.
                      • zoil44elwer Re: P.S. 14.12.10, 16:09
                        No problem! Za Gierka wprowadzono przed 76 ceny komercyjne,np na cukier i lepsze gatunki mięsa i wędlin.Teraz też są ceny komercyjne,nie stać cię na niektóre towary czy usługi to.....nie robisz strajków.
                        • volupte01 Re: P.S. 14.12.10, 16:15
                          Powodem strajków było nasze przejscie z socjalizmu do komunizmu. Tak juz Polske propaganda lansowała wzorujac sie na ruskiej. A skoro komunizm to ,,każdemu w/g potrzeb". :-)
                          • zoil44elwer Re: P.S. 14.12.10, 16:24
                            ...A OD KAŻDEGO WEDŁUG JEGO MOŻLIWOŚCI.Czyż nie były to chrześcijańskie hasła?
                            • wos9 Re: P.S. 14.12.10, 16:54
                              zoil44elwer napisał:

                              > ...A OD KAŻDEGO WEDŁUG JEGO MOŻLIWOŚCI.Czyż nie były to chrześcijańskie hasła?

                              A ty od kiedy taki religijny?
                              • zoil44elwer Re: P.S. 14.12.10, 17:00
                                Jestem już blisko księżej obory i niebieskich łąk Panbóczka więc trzeba się starać być religijny.Bo jak trwoga to do Boga!
                                • wos9 Re: P.S. 14.12.10, 17:10
                                  zoil44elwer napisał:

                                  > Jestem już blisko księżej obory i niebieskich łąk Panbóczka więc trzeba się sta
                                  > rać być religijny.Bo jak trwoga to do Boga!

                                  To twój wybór, że księża obora jest dla ciebie tak ważna.
                                  • zoil44elwer Re: P.S. 14.12.10, 17:23
                                    wos9 napisała:

                                    > zoil44elwer napisał:
                                    >
                                    > > Jestem już blisko księżej obory i niebieskich łąk Panbóczka więc trzeba s
                                    > ię sta
                                    > > rać być religijny.Bo jak trwoga to do Boga!
                                    >
                                    > To twój wybór, że księża obora jest dla ciebie tak ważna.

                                    Bo tylko oni wydają przepustki do nieba.
                                    • kzet69 Re: P.S. 15.12.10, 22:39
                                      zoil44elwer napisał:

                                      > Bo tylko oni wydają przepustki do nieba.

                                      Za odpowiednią opłatą oczywiście.
                              • jot-es49 Re: P.S. 14.12.10, 17:01
                                Wos a ty nie zwróciłaś uwagi jak ideolodzy komunistyczni wykorzystywali nauki chrześcijańskie, jak wartości do jakich ludzie byli przyzwyczajani przez wieki przez kościelnych hierarchów zaprzęgano do komunistycznego zniewolenia społeczeństw...
                                Komuna - komunia jaka to w końcu różnica. I to i to - wspólnota.
                                Ot po prostu: zamienił stryjek siekierkę na kijek...
                                • wos9 Re: P.S. 14.12.10, 22:47
                                  jot-es49 napisał:

                                  > Wos a ty nie zwróciłaś uwagi jak ideolodzy komunistyczni wykorzystywali nauki chrześcijańskie, jak wartości do jakich ludzie byli przyzwyczajani przez wieki przez kościelnych hierarchów zaprzęgano do komunistycznego zniewolenia społeczeństw...
                                  > Komuna - komunia jaka to w końcu różnica. I to i to - wspólnota.
                                  > Ot po prostu: zamienił stryjek siekierkę na kijek...

                                  Zwróciłam. Ale - dzięki Rodzicom - od zawsze byłam odporna na tę wspólnotową indoktrynację.
                            • volupte01 Re: P.S. 14.12.10, 16:57
                              Nie , bo zakladaja terror od samego poczatku.
                          • jot-es49 Re: P.S. 14.12.10, 16:30
                            Hahaha! Komunizm.... hahaha ... w Polsce?
                            Może właśnie dlatego okradano w Elblągu w 1970 sklepikarzy-prywaciarzy... Każdemu wg potrzeb...
                            Swoista budowa komunizmu... Taka Janosikowa bardziej...
                            Wybacz volupte ale jakoś nie kojarzę 1970 z jakimkolwiek przechodzeniem!
                            Gomułka lansował się, a w zasadzie był, szarym, polskim socjalistą chudo-biednym na dodatek i taka była wówczas też i Polska. Jak jego Stasia - okutana w wiejską chustę, cicha i skromna...
                            A nam się marzyło być jak Zachód a dokładniej jak NRD...
                            • volupte01 Re: P.S. 14.12.10, 17:01
                              W okresie propagandy sukcesu , tak gdzies ok. 1975 r.ZSRR ogłosil ze przechodzi juz do komunizmu i Gierek za nim to powtarzał. Juz prawie , prawie bylismy , skoro 10 ta potega gospodarcza, to i komunizm za progiem.:-))
                              • jot-es49 Re: P.S. 14.12.10, 17:06
                                No to mów tak od razu! Gierek był jak Jarek. Jeden budował komunizm, a drugi... zaraz, zaraz... co on buduje?
                                No nie wiem. Ale do G-20 już się rozpędził!!!
                                • volupte01 Re: P.S. 14.12.10, 17:08
                                  Jarek buduje powszechna szczesliwosc ...oczywiscie pod swoim nadzorem.:-)
                                  • jot-es49 Re: P.S. 14.12.10, 17:56
                                    Aha! Dziękuję za wyjaśnienie. Od tej chwili jestem już szczęśliwy w dwójnasób - raz, że Gierkowi zbudować komuny się nie udało, dwa, że Jarkowi w budowaniu szczęśliwości wiecznej przeszkodzono!
                                    Tak nam dopomagaj Narodzie Polski u urn stojący...
                                    • wos9 Re: P.S. 14.12.10, 23:00
                                      jot-es49 napisał:

                                      > Aha! Dziękuję za wyjaśnienie. Od tej chwili jestem już szczęśliwy w dwójnasób - raz, że Gierkowi zbudować komuny się nie udało, dwa, że Jarkowi w budowaniu szczęśliwości wiecznej przeszkodzono!
                                      > Tak nam dopomagaj Narodzie Polski u urn stojący...

                                      Nie do końca jestem pewna, czy Gierkowi chodziło o zbudowanie komuny, natomiast jestem pewna, że bolszewizm Jarka trzeba było zatrzymać. Raz na zawsze.
                                      • jot-es49 Re: P.S. 15.12.10, 07:56
                                        I obyś miała rację!
                                        Bo mnie jakoś tak przypomniał się wiersz rewolucjonisty Broniewskiego:

                                        "Ale Komuna się nie podda
                                        Komuna śmiercią gardzi...
                                        Paryżu! Gniewny okrzyk podaj:
                                        Do broni komunardzi
                                        Do broni ludu roboczy
                                        Dzieci, kobiety, starcy...
                                        Krew ulicami broczy...
                                        Krwi jeszcze nam wystarczy."

                                        Jakoś tak to leciało - cytuję z pamięci a ona już nie taka...
                                        Wystarczy lekko sparafrazować i gotowe...
                        • aaneta Re: P.S. 14.12.10, 17:06
                          zoil44elwer napisał:
                          > No problem! Za Gierka wprowadzono przed 76 ceny komercyjne,np na cukier i lepsz
                          > e gatunki mięsa i wędlin.

                          Nie przed 76, a w 76. Po protestach w Radomiu i Ursusie.

                          > Teraz też są ceny komercyjne,nie stać cię na niektóre
                          > towary czy usługi to.....nie robisz strajków.

                          Teraz są ceny rynkowe, nie komercyjne. Nie muszę strajkować przeciwko cenom, bo nie ustala ich państwo.
                          • jot-es49 Re: P.S. 14.12.10, 17:12
                            Oj aaneta! Nie przeginaj! Nie ustala?
                            A to to grzyb?
                            Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie śpieszmy, rządom się nie dajmy zwieść..., że pozwolę sobie na taką parafrazę fajnej piosenki M.Umer.
                            • aaneta nie ustala 14.12.10, 21:25
                              jot-es49 napisał:
                              > Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie śpieszmy, rządom się nie dajmy zwieść..., ż
                              > e pozwolę sobie na taką parafrazę fajnej piosenki M.Umer.

                              Nosz kurde, ale mnie podszedłeś. To akurat moja ulubiona piosenka, choć akurat nie w wykonaniu Umer, tylko Joanny Trzepiecińskiej albo Anny Marii Jopek. A jako pierwsza wykonywała ją nie Umer, tylko Rena Rolska.

                              A wracając do meritum: nie ustala. O czym oczywiście doskonale wiesz. Nie mąć dzieciom w głowach, bo się nigdy nie dowiedzą, na czym polegał ten cały syf peerelu.
                              • jot-es49 Re: nie ustala 15.12.10, 08:03
                                A ja tam wolę Magdę. Mam do niej wielki sentyment... Jak w ogóle do "Baranów"...
                                Aha! I za Okudżawę również!

                                Oj ustala, ustala! Nie wszystko przebija się do naszej świadomości, ale to tym gorzej...
                                Naturalnie - do czasów słusznie minionych odniesienia żadnego ani porównania nie ma!

                                A z tym syfem...? A bo ja wiem? Może masz rację! Kto to widział np. bezpłatną służbę zdrowia czy sanatoria, jakieś tam kolonie dla dzieci, jakieś tam wczasy pracownicze - no ogólnie syf, kiła i mogiła;-)
                                • aaneta Re: nie ustala 15.12.10, 12:34
                                  jot-es49 napisał:
                                  > A z tym syfem...? A bo ja wiem? Może masz rację! Kto to widział np. bezpłatną
                                  > służbę zdrowia czy sanatoria, jakieś tam kolonie dla dzieci, jakieś tam wczasy
                                  > pracownicze - no ogólnie syf, kiła i mogiła;-)

                                  Proszę o lepsze argumenty na obronę peerelu, bo te o koloniach i wczasach jakoś mnie nie przekonują.
                                  • jot-es49 Nie mam zamiaru bronić PRL... 16.12.10, 08:40
                                    Aaneta! Nie wiem jakie masz doświadczenia z tym, jak to ładnie określiłaś, peerelowskim syfem.
                                    Nie wiem, i nie mogę za wiele powiedzieć jak było na koloniach. Uczestniczyłem bowiem od 1958 roku w obozach harcerskich - dofinansowywanych przez zakłady pracy. Nie stać byłoby bowiem moich Rodziców na zapewnienie jakiegokolwiek innego wypoczynku letniego. Zapewniam cię jednak, że na tych obozach uczyłem się samodzielnego życia, od obierania ziemniaków, rąbania drewna, budowy pryczy na której później spałem oraz bardzo wiele innych rzeczy, które nawet do tej pory przydają mi się w życiu. A w niedzielę wszyscy chętni, w mundurkach, czwóreczkami chodziliśmy do kościoła - taka komunistyczna indoktrynacja młodzieży! Ale wówczas, dla mnie, najważniejsze było to, że mogłem się normalnie najeść...
                                    Ilu Rodziców stać dziś na zapewnienie swoim dzieciom letniego wypoczynku?
                                    A wczasy FWP, albo wczasy w ośrodkach zakładowych?
                                    No masz rację! To nie Egipt czy Wyspy Kanaryjskie na które teraz gremialnie wyjeżdżają pracownicy:-(
                                    I nikt już nie zmusza emerytów czy rencistów do wyjazdów do sanatoriów!

                                    No ale ci całkiem niezaradni mają do swojej dyspozycji bogato zaopatrzone śmietniki.

                                    A, że tej zimy zamarzło już dwa razy więcej osób niż zginęło w grudniu '70? Zamarzli demokratycznie, w wolnej Polsce - kiedy zaczniemy stawiać im pomniki?
                                    • aaneta nie bronisz? 16.12.10, 14:26
                                      jot-es49 napisał:
                                      > A, że tej zimy zamarzło już dwa razy więcej osób niż zginęło w grudniu '70? Zam
                                      > arzli demokratycznie, w wolnej Polsce - kiedy zaczniemy stawiać im pomniki?

                                      Czy mam rozumieć, że to wina demokracji, że ludzie zamarzają zimą? I czy z takiego zestawienia ma wynikać, że zabijanie robotników protestujących przeciwko systemowi przez milicję czy wojsko było OK, bo spowodowało mniej ofiar niż mrozy w wolnej Polsce?
                                      • jot-es49 Re: nie bronisz? 16.12.10, 16:16
                                        Tak - to jest jedna z win obecnego systemu - zachłannego, pazernego kapitalizmu, gdzie człowiek coraz częściej staje się przedmiotem a nie podmiotem.
                                        Nie usprawiedliwiam w żaden sposób strzelania do ludzi czy znęcania się brutalnie nad nimi. Jednak nie Polacy ani nawet nie komuniści to wymyślili ani też nie byli w tym najgorliwsi.
                                        Nie wierzą, że nie znasz historii. Tam masz całe mnóstwo przykładów gdzie rodak mordował rodaka w imię jakichś swoich idei czy wartości. Jednakże inne społeczności potrafiły pogodzić się ze swoją historią i z całym zapałem budują przyszłość.
                                        Tylko my, Polacy, ciągle nurzamy się we krwi przelanej w słusznej sprawie, która dla kolejnych pokoleń już nie taka słuszna się okazuje...
                                        Gdybym miał krótko określić co nas najbardziej podnieca, powiedziałbym "martyrologia klęski"...
                                        Z wygraną, z wolnością żyć nie potrafimy i poradzić sobie z nią nie możemy!
                        • kzet69 Re: P.S. 15.12.10, 22:36
                          zoil44elwer napisał:
                          Teraz też są ceny komercyjne,nie stać cię na niektóre
                          > towary czy usługi to.....nie robisz strajków.

                          Bo widzisz za PRL pensje też były urzędowe, a eraz po prostu jak chcesz wiecej kupic to więcej pracujesz albo wybierasz lepiej płatna pracę, taka mała róznica...

                    • volupte01 Re: P.S. 14.12.10, 16:11
                      Nieprawda ze komercyjne ceny były powiazane z rynkiem, juz bardziej ceny u ,,chlopa" były z rynkiem powiazane . Biorac jednak pod uwage ze ,,chlop" karmil swinie chlebem a nie zbozem , bo wychodzilo taniej , były to tez ceny niezgodne z ekonomia , ale zgodne z kalkulacja kosztów.
                      • zoil44elwer Re: P.S. 14.12.10, 16:57
                        Komercyjne ceny za Gierka to to samo co komercyjne szpitale za Tuska.Gierkowe nie "przeszły" tym bardziej komercyjne szpitale za Tuska nie przejdą.Bo jeszcze w większości płace są ustalane państwowo(centralnie),tak jak za PRL.
                        • volupte01 Re: P.S. 14.12.10, 17:05
                          W budzetówce pewnie tak. Na rynku jest inaczej. Jak praca wartosciowa to rynek dyktuje , a jak mało wartosciowa to płaca minimalna , a jak i to sie nie oplaci to ,,na czarno". A budzetówce płaca z tego co nam uda im sie zabrac.
    • retronick No cóż, zawsze chodziło o świąteczne żarcie ... 14.12.10, 11:03
      ... a władza tylko myślała o rurociągu i lokomotywach.
      • zoil44elwer Re: No cóż, zawsze chodziło o świąteczne żarcie . 14.12.10, 12:34
        Grudzień 1970-PRL bez długów,nawet miała 500 milionów USD "nadwyżki".
        Grudzień 2010-III RP 800 miliardów PLN długu,po 20 latach wyprzedawania sreber (Na)rodowych!
        • aaneta "nadwyżki" 14.12.10, 13:06
          zoil44elwer napisał:
          > Grudzień 1970-PRL bez długów,nawet miała 500 milionów USD "nadwyżki".

          Słusznie użyłeś cudzysłowu. Wiesz, jak ta kwota została wyliczona?
          • zoil44elwer Re: "nadwyżki" 14.12.10, 13:21
            Ta kwota tej nadwyżki(500 milionów) i jej wyliczenie nie zostało zakwestionowane,nawet przez L Balcerowicza.
            • aaneta Re: "nadwyżki" 14.12.10, 13:48
              zoil44elwer napisał:
              > Ta kwota tej nadwyżki(500 milionów) i jej wyliczenie nie zostało zakwestionowan
              > e,nawet przez L Balcerowicza.

              Mnóstwo informacji nie zostało zakwestionowanych, nawet przez Balcerowicza, ale to jeszcze nie oznacza, że są prawdziwe.
              • volupte01 Re: "nadwyżki" 14.12.10, 14:02
                Mogło tak być. Gomułka jak diabeł wody swieconej , bał się długów. Co potem pozwoliło Gierkowi grac męża opatrznosciowego Polski.
                • aaneta Re: "nadwyżki" 14.12.10, 17:12
                  volupte01 napisał:
                  > Mogło tak być. Gomułka jak diabeł wody swieconej , bał się długów.

                  Może sam nie zaciągał, ale zadłużenie zagraniczne w 1970 było, że nie wspomnę o krajowym. Poza tym to jednak inna wielkość niż dług publiczny, metodologia liczenia była zupełnie inna.
                  • zoil44elwer Re: "nadwyżki" 14.12.10, 17:38
                    Gomułka pospłacał odszkodowania zagranicznym właścicielom fabryk za nacjonalizację.Natomiast dzisiejsi władcy Polski tylko sprzedawali i reprywatyzowali,a mimo i tak narobili długów.
                    • aaneta dług długowi nierówny 14.12.10, 21:34
                      zoil44elwer napisał:
                      > Gomułka pospłacał odszkodowania zagranicznym właścicielom fabryk za nacjonaliza
                      > cję.Natomiast dzisiejsi władcy Polski tylko sprzedawali i reprywatyzowali,a mim
                      > o i tak narobili długów.

                      Znaczy pożyczał kasę z zagranicy, żeby pospłacać te odszkodowania? I to było OK? A wiesz, skąd się bierze obecna wartość długu publicznego? Polecam lekturę:
                      www.dlugpubliczny.org.pl/upload/File/Metodaliczeniadlugupublicznego.pdf

                      Czy widzisz różnicę pomiędzy pożyczką konsumpcyjną a kredytem inwestycyjnym? Jeśli nie, to nie mamy o czym rozmawiać.
      • jot-es49 Re: No cóż, zawsze chodziło o świąteczne żarcie . 14.12.10, 14:04
        Jeśli tylko tyle do ciebie trafiło z całego wątku to współczuję.
        To tylko próba zobrazowania sposobu w jaki nie tylko ja ale mnóstwo ludzi zabezpieczało swoją rodzinę w produkty żywnościowe niedostępne na rynku.
        Zawsze bowiem uważałem, że najłatwiej jest narzekać na rząd, trudniej radzić sobie w złożonej sytuacji...
        • zoil44elwer Re: No cóż, zawsze chodziło o świąteczne żarcie . 14.12.10, 14:30
          Zarabiałeś w 1970 r 4800 zł przy przeciętnej płacy 3200.To z Ciebie było panisko!
          • jot-es49 Re: No cóż, zawsze chodziło o świąteczne żarcie . 14.12.10, 14:47
            Taaaak! A nie zwróciłeś uwagi, że Matka zarabiała 650 zł a Ojciec renty 500 zł? I był jeszcze młodszy brat który pobierał "bezpłatne" wykształcenie!
            Panisko, że cho cho!
            W tymże Zamechu ludzie zarabiali po 2500 zł...
            3200 może w Stoczniach było albo u górników...
            A taka np. szynka wisiała sobie po 90 zł kg...
            • zoil44elwer Re: No cóż, zawsze chodziło o świąteczne żarcie . 14.12.10, 15:34
              jot-es49 napisał:

              > Taaaak! A nie zwróciłeś uwagi, że Matka zarabiała 650 zł a Ojciec renty 500 zł?
              > I był jeszcze młodszy brat który pobierał "bezpłatne" wykształcenie!
              > Panisko, że cho cho!
              > W tymże Zamechu ludzie zarabiali po 2500 zł...
              > 3200 może w Stoczniach było albo u górników...
              > A taka np. szynka wisiała sobie po 90 zł kg...
              >
              Przecież napisałem że w 1970 r 3200 zł/m-c to była tzw przeciętna płaca a nie górnicza czy stoczniowa.Nie chwalący siem ale już w 1963 zarabiałem ok 5 tys m-c.Piszę prawdę gdyż mam przed sobą wyliczenia ZUSowskie mojej emerytury i podane przeciętne płace z lat 1960-1980(20 lat).No i moja emerytura jest obliczona z lat pracy w PRL(20 dolars/m-c) a nie z III RP(1000 dolars/m-c)?.
              • jot-es49 Re: No cóż, zawsze chodziło o świąteczne żarcie . 14.12.10, 15:48
                Ależ ja się wcale nie spieram na temat wynagrodzenia. "Niebotyczne" moje zarobki to była pierwsza wypłata po wojsku (później, choć zaledwie przez niecały rok dużo, dużo wyższe).
                A niebotyczna była dla tego iż skala odniesienia była całkiem inna. To ja się poczułem wówczas głową rodziny. To mnie ogłoszone podwyżki wydały się śmiesznymi na tyle, że te protesty (zresztą z odniesieniem gdzieś w świadomości do poznańskiego czerwca), wydawały się nie uzasadnione...
                Piszę o tamtych odczuciach a nie o tym co dziś wiem...
      • zoil44elwer Re: No cóż, zawsze chodziło o świąteczne żarcie . 14.12.10, 17:43
        retronick napisał:

        > ... a władza tylko myślała o rurociągu i lokomotywach.

        Dlatego cwany Tusk podwyższy VAT dopiero w styczniu licząc że emeryci zapomną albo poumierają do wyborów w listopadzie 2011.
        • jot-es49 Re: No cóż, zawsze chodziło o świąteczne żarcie . 14.12.10, 18:02
          Ależ ty złośliwy jesteś do Donaldu Tusku! Robi biedny co może nam na rękę a ty jemu wbrew.

          A tak serio - to który rząd po 1989 roku zadbał o szarych obywateli? Bo może ja już ze starości wzrok, słuch i węch straciłem! Sam nie wiem!
          Mnie się wydaje, że Naród potrzebny im jest jedynie przy urnach wyborczych a i to tylko wtedy kiedy krzyżyk stawia w odpowiedniej kratce!
          • wos9 Re: No cóż, zawsze chodziło o świąteczne żarcie . 14.12.10, 23:41
            jot-es49 napisał:

            > Ależ ty złośliwy jesteś do Donaldu Tusku! Robi biedny co może nam na rękę a ty
            > jemu wbrew.
            >
            > A tak serio - to który rząd po 1989 roku zadbał o szarych obywateli? Bo może ja już ze starości wzrok, słuch i węch straciłem! Sam nie wiem!
            > Mnie się wydaje, że Naród potrzebny im jest jedynie przy urnach wyborczych a i to tylko wtedy kiedy krzyżyk stawia w odpowiedniej kratce!
            >
            Masz rację. Żaden rząd o szarych obywateli nie dbał.
            Tylko że Zoil tęskni za PRL-em i swoimi przywilejami.
            • jot-es49 Re: No cóż, zawsze chodziło o świąteczne żarcie . 15.12.10, 08:51
              Eeee tam za przywilejami zaraz!
              Za młodością, kochana, za młodością!
              Podobnie jak i ja - zresztą!
              • wos9 Re: No cóż, zawsze chodziło o świąteczne żarcie . 15.12.10, 09:53
                jot-es49 napisał:

                > Eeee tam za przywilejami zaraz!
                > Za młodością, kochana, za młodością!
                > Podobnie jak i ja - zresztą!

                Jako baba dałabym wiele, żeby mieć te dwadzieścia kilka lat mniej.
                Ale przypomnij sobie przywileje górnicze, dotyczące nie tylko tych, którzy łupali węgiel pod ziemią.
                • jot-es49 Re: No cóż, zawsze chodziło o świąteczne żarcie . 15.12.10, 10:27
                  No fakt! Ale mówię całkowicie szczerze - nigdy im tego nie zazdrościłem, ani też ich pracy.
                  Nadal uważam, że za taką harówę należy się coś więcej niż goła pensja!
                  Podobnie nie zazdrościłem marynarzom ich bonów do Pewexu.
                  Zresztą nigdy nikomu nie zazdrościłem niczego co zdobywał w miarę uczciwą pracą.
                  Napisałem w "miarę uczciwą" ponieważ pamiętam, że każdy zawsze próbował coś tam sobie "skombinować". I nie ważne czy było to pudełko spinaczy czy gumka myszka albo samodzielnie, z państwowych prętów, zespawany stojak do kwiatów.
                  Zresztą i dyrekcje firm patrzyły na to przez palce...
                  Tyle tylko, że niektórym pozostało to do tej pory...
                  • wos9 Re: No cóż, zawsze chodziło o świąteczne żarcie . 15.12.10, 11:28
                    jot-es49 napisał:

                    > No fakt! Ale mówię całkowicie szczerze - nigdy im tego nie zazdrościłem, ani też ich pracy.
                    > Nadal uważam, że za taką harówę należy się coś więcej niż goła pensja!

                    Dlatego odróżniłam tych pracujących na dole od reszty.

                    > Podobnie nie zazdrościłem marynarzom ich bonów do Pewexu.
                    > Zresztą nigdy nikomu nie zazdrościłem niczego co zdobywał w miarę uczciwą pracą
                    > .
                    > Napisałem w "miarę uczciwą" ponieważ pamiętam, że każdy zawsze próbował coś tam
                    > sobie "skombinować". I nie ważne czy było to pudełko spinaczy czy gumka myszka
                    > albo samodzielnie, z państwowych prętów, zespawany stojak do kwiatów.
                    > Zresztą i dyrekcje firm patrzyły na to przez palce...
                    > Tyle tylko, że niektórym pozostało to do tej pory...

                    Ps. Nigdy nikomu niczego nie zazdrościłam.
                    • jot-es49 Re: No cóż, zawsze chodziło o świąteczne żarcie . 16.12.10, 11:39
                      Wos - przecież ja ci wcale nie imputowałem zazdrości...

                      A co do tej zazdrości w PRL, przypomniało mi się jedno zdarzenie. Byłem wtedy w II klasie podstawówki i cholernie zazdrościłem klasowemu lalusiowi fajnych ciepłych spodni z UNRY. Moje bowiem były, beznadziejne, zacerowane na pośladkach (artystycznie muszę przyznać) łatami z granatowego brezentu (?). I denerwowało mnie, że laluś ciągle mi się bacznie przyglądał...
                      Jak się okazało zazdrościł mi moich spodni jeszcze bardziej...
                      Nie chciał być już dłużej lalusiem...
                      • wos9 Wiem, że mi tego nie imputowałeś. Zaś co do Twojej 16.12.10, 12:58
                        opowieści...
                        Nie nazwałabym Twojego uczucia zazdrością, tylko raczej marzeniem o lepszych spodniach. Muszę być od Ciebie dobrych kilka lat młodsza, bo paczki UNRA znam tylko z opowiadań, ale różnice w ubiorach kolegów z klasy też zauważałam.
                        Więcej powiem - nigdy nie zapomnę mojej ukochanej polonistki (wdowy z dwoma synami na utrzymaniu), która chodziła w garsonkach z widocznymi łatami. Większość moich koleżanek pod obowiązkowymi fartuszkami miało ciuchy o niebo lepsze. Sama też nigdy nie musiałam nosić nic łatanego i cerowanego.

                        jot-es49 napisał:

                        > Wos - przecież ja ci wcale nie imputowałem zazdrości...
                        >
                        > A co do tej zazdrości w PRL, przypomniało mi się jedno zdarzenie. Byłem wtedy w
                        > II klasie podstawówki i cholernie zazdrościłem klasowemu lalusiowi fajnych cie
                        > płych spodni z UNRY. Moje bowiem były, beznadziejne, zacerowane na pośladkach (
                        > artystycznie muszę przyznać) łatami z granatowego brezentu (?). I denerwowało m
                        > nie, że laluś ciągle mi się bacznie przyglądał...
                        > Jak się okazało zazdrościł mi moich spodni jeszcze bardziej...
                        > Nie chciał być już dłużej lalusiem...
                        • jot-es49 Kobieta zawsze jest młodsza:-) 16.12.10, 13:39
                          Nawet nie śmiałbym twierdzić inaczej, choć podejrzewam, że plus/minus jesteśmy w tym samym wieku przy czym minus dla ciebie!
                          Darów samych możesz nie pamiętać, ale też ja sam nie mam pewności o poprawności swojego stwierdzenia. Na wszystko co pochodziło ze Stanów Zjednoczonych potocznie mówiło się "do cioci UNRY". Formalnie pomoc ta skończyła się, a w zasadzie organizacja działać przestała w 1947 roku ale w miejsce tego pojawiły się "Dary Caro - nie dla handlu ani wymiany" (takie napisy były na towarach) i to funkcjonowało do początku lat 60.
                          A więc moje określenie oddawało raczej nasze ówczesne komentarze a nie faktyczne pochodzenie (może nawet ktoś z zagranicy przysyłał im prywatnie). Tym bardziej, że w jednym i w drugim przypadku były to raczej środki żywnościowe. W pamięci pozostała mi mąka i "małpi tłuszcz" jak nazywano topione masło w puszkach. No i kakao i kawa rozpuszczalna...

                          Eeeehhhh...
                          Piękna była ta komuna jak byliśmy młodzi;-)

                          Aha! Po urodzeniu się najmłodszej córki jako trzeciego mojego dziecka (11.01.82) w Stanie Wojennym dostałem z Pomocy Społecznej - wyprawkę rzeczową i "nagrodę finansowa" 2.500 zł.
                          Ale wezwanie z czerwoną pieczęcią w tej sprawie z Urzędu Wojewódzkiego zatrzymało mi na chwilę serce...
                          No ale to już całkiem inna bajka...
    • volupte01 Re: Polskie Grudnie - moje grudnie! 14.12.10, 14:13
      Interesujaca pochwała stanu wojennego.:-)
      • topiramax [...] 14.12.10, 14:50
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • teen69 Re: Polskie Grudnie - moje grudnie! 14.12.10, 14:52
        Bohater, pomnik bohatera grudnia 1970 w Elblągu to pomnik żlodzieja zastrzelonego gdy z łupem wychodził z okradanego przez siebie sklepu. A Obywatele Elblągla okradli w grudniu 1970 wszystkie sklepy. W Elblągu jak w USA . Bohaterowie narodowi to Al Capone, Dillinger, morderca Lennona. i inni. Wstyd, że żlodziej ma pomnik w Elblągu. Miejscowy biskup z proboszczem nakradli więcej ale nikt ich niestety nie zastrzelil i poza koscielnymi nieruchomościami nie maja pomnika.
        • jot-es49 Re: Polskie Grudnie - moje grudnie! 14.12.10, 15:07
          Nie pisz bzdur! Ten człowiek autentycznie zginął przez czysty przypadek. Wyszedł z baru mlecznego z jakimś napojem w butelce i milicjantowi nerwy puściły...
          Nie wiem na ile zgodne to z prawdą ale zginął nie przed sklepem a przed barem - 100% pewności... I na pewno baru nie okradł!
          Nie przedstawiaj więc kontr legendy.
          Ja w swoim wątku starałem się unikać uogólnień i niesprawdzonych faktów. Jak np. śmierci milicjanta od ciosu kilofem czy innych...

          A zupełnie już nie rozumiem co do tego ma historia budowy kościoła z dobrowolnych i co najważniejsze, "bezzwrotnych" pożyczek naiwnych wiernych?
          Pisałem o tym (i nie tylko o tym) przy okazji omawiania zwrotu majątku KK przez nasze Państwo.
          • teen69 Re: Polskie Grudnie - moje grudnie! 14.12.10, 15:12
            Wtedy, we czwartek, oczywiście wszystkie bary mleczne byly czynne i sprzedawaly kakao na wynos? A ten bidol zaplątał się tak jak zawsze zlodziej przypadkiem?
          • czat_elnik Jotes, pwiedz mi, skąd się biora takie kanalie 14.12.10, 15:18
            jak teen69? Nie mam sił im odpisywać...
            • jot-es49 Re: Jotes, pwiedz mi, skąd się biora takie kanali 14.12.10, 15:33
              Oni są doskonale uświadomieni... i wszystko wiedzący...
              Stąd twarde, radykalne podejście do sprawy.
              Ich musi być na wierzchu tak, bo tak...
              Ja takiej pewności nie mam, niestety.

              Akurat ja nie chcę tego przypadku Sawicza roztrząsać bo na swoje oczy tego nie widziałem, a piszę to co od świadków tego zdarzenia słyszałem...

              A w Wiki też jest:
              "W czasie wydarzeń grudniowych został zastrzelony przez funkcjonariuszy MO, na schodach baru przy ulicy 1 Maja w Elblągu. Nie uczestniczył w żadnej manifestacji, zjadł obiad w barze mlecznym, po czym wyszedł na ulicę. Nadjechał radiowóz i milicjanci bez uprzedzenia zaczęli strzelać."

              Ja taką wersję słyszałem już na drugi dzień... Tylko, że jeszcze miał w ręku jakąś butelkę z napojem...

              A wcześniej spłonął milicyjny gazik podpalony również na 1. Maja - prawie dokładnie w tym miejscu...
              • zoil44elwer Re: Jotes, pwiedz mi, skąd się biora takie kanali 14.12.10, 16:05
                Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą.Mój ojciec chrzestny zginął przypadkiem w Poznaniu w 1956.Kumpel który był w WSW(ówczesna żandarmeria wojskowa)opowiadał jak w 1970 w Szczecinie dawali "wycisk" każdemu kto się im nawinął pod kolby kałachów.Bynajmniej nie bronił władzy ludowej.Sprawiało mu to dziką satysfakcję.W 1981r 100 tys żołnierzy rozwaliło 10 milionów bohaterskich opozycjonistów.A gdyby jeszcze weszli ruskie?
          • zoil44elwer Re: Polskie Grudnie - moje grudnie! 14.12.10, 16:31
            W Poznaniu w 1956 podobni bohaterowie podziemia(złodziejskiego)zatłukli na dworcu PKP chorążego UB(protokolanta) bo go rozpoznali z czasów gdy protokołował ich zeznania.W 81 już chcieli wieszać wszystkich komunistów na drzewach w charakterze liści.
            • volupte01 Re: Polskie Grudnie - moje grudnie! 14.12.10, 17:07
              A nie uwazasz że bardzo pracowali na nienawiść tego tłumu?
              • zoil44elwer Re: Polskie Grudnie - moje grudnie! 14.12.10, 17:33
                Katolickiego tłumu dla którego ucieleśnieniem ubeckiego zła był kancelista z Miejskiego Urzędu Bezpieczeństwa.Ale teściowie obecnego prezydenta pracując w Ministerstwie Bezpieczeństwa to stali tylko po niewłaściwej stronie.Ciekawe czy POPiS zmniejszył im emerytury.
                • jot-es49 Re: Polskie Grudnie - moje grudnie! 14.12.10, 18:56
                  Ej widzę, że mojego Załuckiego, Mariana oczywiście, zacytować tu wypada jako clou tych rozważań (i broń Boże nie do ciebie):

                  "Od zarania dziejów
                  twardo, choć pomału
                  ludzkość do swojego zdąża ideału
                  lecz ten świat idealny
                  ciągle nie jest gotów,
                  bo każde pokolenie
                  swoich ma idiotów

                  Jak jasno z powyższego
                  wynika stwierdzenia,
                  Jest jednak coś, co łączy
                  Wszystkie pokolenia"
                  • zoil44elwer Re: Polskie Grudnie - moje grudnie! 14.12.10, 20:07
                    Marian Załucki po lekkiej przeróbce(mojej):
                    ...a jak my w grudniu lali,łamali to wszystkie inne ludzie pryskali,
                    bo między Bugiem Odrom a Nysom zomowcy najważniejsze som!
                    • jot-es49 Re: Polskie Grudnie - moje grudnie! 14.12.10, 20:22
                      A tam! To Sztaudyngera dorzucę:

                      "Niejeden by nie zaczynał,
                      gdyby mógł przewidzieć finał".

                      i jeszcze:

                      "Prawda kole
                      w aureolę."

                      a na dobitkę:

                      "Niejednego karła
                      własna małość zżarła."
                      • zoil44elwer Re: Polskie Grudnie - moje grudnie! 14.12.10, 20:31
                        Mój ulubiony SJ Lec:
                        Najbardziej nadęci,kastraci i impotenci.
                        Zacytowałem go bo mgr B Komorowski autorstwo tej fraszki przypisał T Boy-Żeleńskiemu
                        • ruska_trumna Re: Polskie Grudnie - moje grudnie! 14.12.10, 20:56
                          zoil44elwer napisał:

                          > Mój ulubiony SJ Lec:
                          > Najbardziej nadęci,kastraci i impotenci.
                          > Zacytowałem go bo mgr B Komorowski autorstwo tej fraszki przypisał T Boy-Żeleńs
                          > kiemu

                          Ty też się mylisz kolego; to fraszka Sztaudyngera.
    • wlodekbar Moj grudzien ,81. - ULGA;) 14.12.10, 23:45
      W 1. dzien powszedni stanu wojennego, 14 grudnia, wydawnictwo "Nasza Ksiegarnia", w ktorym kiedys pracowalem, a do ktorego zglosilem sie tego dnia, i powiedzialem: "Ja tu musze pracowac". Natychmiast zapadla decyzja o stworzeniu dla mnie etatu, a wlasciwie 3/4 etatu (fizycznego niewykwalifikowanego), by mnie uchronic przed represjami Sluzby Bezpieczenstwa.
      "Pan tu zostanie" - oznajmiono, i od 15 stycznia pracowalem jako robotnik niewykwalifikowany, zas po pol roku, 15 czerwca, zamieniono ten etat na etat dziennikarski. Pracowalem do '92. w czasopismach tej oficyny, do czasu, gdy zaczely sie sypac.
      • wlodekbar Re: Moj grudzien ,81. - ULGA;) 14.12.10, 23:49
        Przepraszam, zazpomnialem zdjac sygnaturke, czynie to na biezaco, kazdorazowo.
        • jot-es49 Re: Moj grudzien ,81. - ULGA;) 15.12.10, 07:03
          wlodekbar napisał:
          > Przepraszam, zazpomnialem zdjac sygnaturke, czynie to na biezaco, kazdorazowo.

          No i fajnie, że została! Miło jest poczytać o wspólnocie zainteresowań. O moim komunijnym "Druhu" pisałem w wątku. Zginął bohaterską śmiercią w grudniu 1970 pod butem milicjanta ze Szczytna. A żal...
          Ale wywiad z tobą (ten z sygnaturki) przypomniał mi te przeżycia jakie i mnie towarzyszyły. Wywoływanie filmu ręcznie, bez koreksu, w jakichś miskach, talerzach i ten zapach i plamy na ciuchach, i pretensje Matki, i ta duma z efektów (mizernych zresztą). Później szkolna wystawa, pierwszy dyplom... Ehhh... Fotografię zdradziłem dla filmu (8 mm początkowo - ale też z własnoręczną obróbką... i nowe doznania, nowe radości...).
          Pozostało to dalej w wydaniu amatorskim niestety... Elektronika daje wspaniałe efekty ale nie słychać terkotania kamery czy projektorka - to se nevrati!).

          A odnośnie tego dnia pierwszego (a także następnych)! No cóż różne losy i doświadczenia dotykały ludzi. Moja ulga, jaką odczułem tego pierwszego dnia, nie wiedząc co przyniesie przyszłość, spowodowana była pewnością, że nie będzie bratniej pomocy...
          Tylko tyle i aż tyle... A jednak jakaś niepewność, jakiś niepokój długo pozostawał...
          I nie pokuszę się jednak o ocenę Stanu Wojennego - dobry czy zły, słuszny czy też nie?
          Młodzi mają ten luksus - oni wiedzą co było dobre a co złe...
          Dla mnie nie jest to takie proste i oczywiste kiedy zestawiam swoje przeżycia, doświadczenia i wiedzę o niezbitych, naocznych faktach z oceną obecnych politologów czy IPN owskich historyków, gdzieś to się wszystko rozbiega, zaciemnia...
          Pewnie nie doczekam już rzetelnej i bezstronnej oceny tamtych dni i roli jaka przypadła Generałowi...
          Może moje dzieci czy wnuki...

          Pozdrawiam...
          • wos9 Pamiętna noc grudniowa - trochę zabawniej. Mój śp. 15.12.10, 11:25
            teść Aleksander obchodził imieniny. Było dobre jedzonko, dobre winko (wódeczka też) i atmosfera przynależna takiej uroczystości.
            Dość wczesne wyjście syna teściowej bis (II żony solenizanta), oficera WP nie wzbudziło niczyich podejrzeń, bo z żoną i synem musiał się dostać do Legionowa, gdzie mieszkali.
            Nawet "głuchy" telefon nikogo nie zaniepokoił.
            W większej grupie wyszliśmy po 1-ej w nocy. Teść odprowadzał mieszkającą niedaleko znajomą, a my z mężem próbowaliśmy znaleźć taksówkę.
            I nagle zatrzymał się autobus na ulicy (Solec dla znających Warszawę), którą nigdy nie kursował i okazało się, że chętnie zawiezie nas na Mokotów. Zaczął nam opowiadać o czołgach, scotach i żołnierzach grzejących się przy koksownikach. Raczej nas to rozbawiło, niż zaniepokoiło.
            Wysiadaliśmy na przystanku róg Madalińskiego i Alei Niepodległości i przed Klubem Oficerskim zobaczyliśmy czołg (zastąpiony po kilku dniach na poczciwego scota) i wtedy dopiero do nas dotarło, że coś ważnego się wydarzyło.
            Spania długiego nie było (niektórzy obudzili się koło południa...) i czekaliśmy na jakiekolwiek informacje. Moim celem było dotarcie na sąsiednią ulicę do Rodziców, którzy - z powodu grypy Mamy - nie byli na imieninach.
            Po spotkaniu doznałam pełnej ulgi, że bratniej pomocy nie było...

            jot-es49 napisał:

            > A odnośnie tego dnia pierwszego (a także następnych)! No cóż różne losy i doświadczenia dotykały ludzi. Moja ulga, jaką odczułem tego pierwszego dnia, nie wiedząc co przyniesie przyszłość, spowodowana była pewnością, że nie będzie bratniej pomocy...
            > Tylko tyle i aż tyle... A jednak jakaś niepewność, jakiś niepokój długo pozostawał...
            > I nie pokuszę się jednak o ocenę Stanu Wojennego - dobry czy zły, słuszny czy też nie?
            > Młodzi mają ten luksus - oni wiedzą co było dobre a co złe...
            > Dla mnie nie jest to takie proste i oczywiste kiedy zestawiam swoje przeżycia,
            > doświadczenia i wiedzę o niezbitych, naocznych faktach z oceną obecnych politologów czy IPN owskich historyków, gdzieś to się wszystko rozbiega, zaciemnia...
            > Pewnie nie doczekam już rzetelnej i bezstronnej oceny tamtych dni i roli jaka przypadła Generałowi...
            > Może moje dzieci czy wnuki...
            >
          • wlodekbar Re: Moj grudzien ,81. - ULGA;) 15.12.10, 18:33
            jot-es49 napisał:

            > wlodekbar napisał:
            > > Przepraszam, zazpomnialem zdjac sygnaturke, czynie to na biezaco, kazdora
            > zowo.
            >
            > No i fajnie, że została! Miło jest poczytać o wspólnocie zainteresowań. O moim
            > komunijnym "Druhu" pisałem w wątku. Zginął bohaterską śmiercią w grudniu 1970 p
            > od butem milicjanta ze Szczytna. A żal...

            Niestety...

            > Ale wywiad z tobą (ten z sygnaturki) przypomniał mi te przeżycia jakie i mnie t
            > owarzyszyły. Wywoływanie filmu ręcznie, bez koreksu, w jakichś miskach, talerza
            > ch i ten zapach i plamy na ciuchach, i pretensje Matki, i ta duma z efektów (mi
            > zernych zresztą). Później szkolna wystawa, pierwszy dyplom...

            Tak, to byly przeczycia, byly:). W dodatku bylismy dziecmi, przezycia dzieciece sa silne i na zawsze3 zapadaja w pamiec:))

            Ehhh... Fotografi
            > ę zdradziłem dla filmu (8 mm początkowo - ale też z własnoręczną obróbką... i n
            > owe doznania, nowe radości...).
            > Pozostało to dalej w wydaniu amatorskim niestety... Elektronika daje wspaniałe
            > efekty ale nie słychać terkotania kamery czy projektorka - to se nevrati!).
            >
            > A odnośnie tego dnia pierwszego (a także następnych)! No cóż różne losy i doświ
            > adczenia dotykały ludzi. Moja ulga, jaką odczułem tego pierwszego dnia, nie wie
            > dząc co przyniesie przyszłość, spowodowana była pewnością, że nie będzie bratni
            > ej pomocy...
            > Tylko tyle i aż tyle... A jednak jakaś niepewność, jakiś niepokój długo pozosta
            > wał...
            > I nie pokuszę się jednak o ocenę Stanu Wojennego - dobry czy zły, słuszny czy t
            > eż nie?
            > Młodzi mają ten luksus - oni wiedzą co było dobre a co złe...
            > Dla mnie nie jest to takie proste i oczywiste kiedy zestawiam swoje przeżycia,
            > doświadczenia i wiedzę o niezbitych, naocznych faktach z oceną obecnych politol
            > ogów czy IPN owskich historyków, gdzieś to się wszystko rozbiega, zaciemnia...

            Oj tak. Dla mnie tez nie jest to takie proste i oczywiste, i tez nie pokusze sie o te ocene.

            > Pewnie nie doczekam już rzetelnej i bezstronnej oceny tamtych dni i roli jaka p
            > rzypadła Generałowi...
            > Może moje dzieci czy wnuki...
            >
            > Pozdrawiam...

            Pozdrawiam:).

    • twoj.psychiatra A nie nazywasz sie czasem Zdzisław Grudzień jotes? 16.12.10, 13:56
      A nie nazywasz sie czasem Zdzisław Grudzień? Cos mi tak za bardzo owym fojefodom zalatujesz, braciaszku....
      • jot-es49 Re: A nie nazywasz sie czasem Zdzisław Grudzień j 16.12.10, 14:06
        Przykro mi bardzo Zdzisławem nigdy, na szczęście swoje, nie byłem, gdyż jakąś dziwną awersję do imienia tego posiadam (a w zasadzie do jego nosicieli kilku).
        Ale też ani Marzec, Czerwiec, Sierpień czy Grudzień się nie nazywam ani nawet Kwiecień;-)

        No więc czy, jako mój psychiatra, masz jeszcze jakieś merytoryczne zapytania?
      • wariant_b Re: A nie nazywasz sie czasem Zdzisław Grudzień j 16.12.10, 15:03
        Nie za bardzo zrozumiałem ten dowcip z Grudniem.

        Były sekretarz KW w Katowicach, Zdzisław Grudzień zmarł w obozie dla internowanych.
        • jot-es49 Re: A nie nazywasz sie czasem Zdzisław Grudzień j 16.12.10, 16:19
          Zobaczył ducha!
          Ale psychiatrzy tak mają w wyniku nieustannego obcowanie z wypaczonymi umysłami.
          Choroba zawodowa można powiedzieć...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka