anwad
02.11.11, 17:34
Zwolennik PO to człowiek o nadzwyczajnych zdolnościach przystosowawczych. Byle tylko PiS nie doszedł do władzy, gotowy jest zgodzić się bez słowa skargi na wszystko, co mu rząd PO zgotuje. Zwłaszcza nie przeszkadzają mu uderzenia po kieszeni (lepsze to w końcu niż PiS przy władzy...):
1. Drogie paliwo, bo rząd nie chce obniżyć akcyzy - znakomicie, przecież rząd nie będzie obniżał podatków, zwariowaliście?
2. Podatek katastralny, rujnujący polskie rodziny - trzeba zaakceptować, rząd myśli o nas i naszym dobru.
3. Najdroższy gaz w Europie, bo taką umowę w 2010 r. "wynegocjował" rząd PO - wspaniale, nie wolno się skarżyć, inna nie była możliwa.
4. O wiele droższy prąd - fajnie, mamy z czego płacić, paręset złotych w tę czy we w tę?
5. Pięć razy droższa woda niż obecnie - świetnie, znakomicie po prostu, no nie gadajcie, że nie macie kasy.
6. Oskładkowana umowa o dzieło - trzeba umieć rozporządzać tym, co zostanie po odjęciu podatków, rząd PO wie, co robi i ile obywatelom zostawić do rozporządzania.
7. Przywrócenie składki rentowej, czyli 200 zł mniej w wypłacie - drobiazg, czego się nie robi dla PO?
No właśnie, czego się nie robi, żeby nie rządził PiS, nawet jeśli on do czegoś podobnego by nie dopuścił. Wszystko. Według homo palikotusa (wyborcy PO-Palikota) lepiej być gołym, ale za to wesołym - bo rządzi PO, a nie PiS, niż mieć pieniądze w kieszeni, ale jednocześnie Kaczyńskiego na czele rządu.
Tylko dlaczego przedstawiciele bardziej rozgarniętej mniejszości muszą ponosić konsekwencje niemądrych decyzji tutejszych?