mariner4 Re: Kandydat na oltarze 11.03.18, 09:00 Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że Wyszynski mógł sobie nie zdawać sprawę z konsekwencji tego co głosił przed wojną. Ale jak się jet mężem stanu, to takiej taryfy ulgowej być nie może. M. Odpowiedz Link Zgłoś
xyz_xyz1 Re: Kandydat na oltarze 11.03.18, 09:21 To jest aktualnie kandydat na ołtarze - a co powiesz o kimś kto już został na nie wyniesiony a którego poglądy w kwestiach dotyczących nie tylko Żydów ile i ogólnie kwestii narodowych i rasistowskich były delikatnie sprawę nazywając bliskie temu co głosiła III Rzesza. Niestety pechowo ów przyszły święty musiał poznać na własnej skórze jak to jest być pod człowiekiem. Taak. Wszelakie kwestie rasistowskie są bardzo ładnie brzmiące gdy dotyczą innych. Odpowiedz Link Zgłoś
pkt4a Re: Kandydat na oltarze 11.03.18, 09:47 cyt " RASIZM PRZEDWOJENNEGO KOSCIOLA POLSKIEGO: Date: Sat, 2 Mar 1996 13:32:45 +0800 Reply-To: Discussion of Polish Culture list <POLAND-L@UBVM.CC.BUFFALO.EDU> Sender: Discussion of Polish Culture list <POLAND-L@UBVM.CC.BUFFALO.EDU> From: "Tadeusz K. Gierymski" <tkgierym@K-VECTOR.CHEM.WASHINGTON.EDU> Subject: Kielce: Zaplecze i... - III. Cytowalem juz skandaliczne wypowiedzi o Zydach Prymasa Hlonda z jego listu pasterskiego z lutego 1936 r. Dla przypomnienia: Wplyw zydowski na obyczajnosc jest zgubny, a ich zaklady wydawnicze propaguja pornografie. Prawda jest, ze Zydzi dopuszczaja sie oszustw, lichwy, i prowadza handel zywym towarem. Prawda jest, ze w szkolach wplyw mlodziezy zydowskiej na katolicka jest na ogol pod wzgledem religijnym i etycznym ujemny. Ale badzmy sprawiedliwi. Nie wszyscy Zydzi sa tacy. Bardzo wielu Zydow to ludzie wierzacy, uczciwi, sprawiedliwi, milosierni, dobroczynni. Bardzo wielu? Czyz na ksiezycu zyl Kardynal Hlond? Przewazajaca wiekszosc Zydow polskich byla gleboko wierzaca. Niestety, Kardynal Hlond nie byl wyjatkiem. Podobnie pisal w powaznym i wplywowym katolickim "Przegladzie Powszechnym" w 1936 r. ksiadz Jan Rostworowski: Trzeba dazyc wytrwale do stworzenia dla Zydow osobnych szkol wyznaniowych, by nasze dzieci nie zarazaly sie od nich nizsza moralnoscia. W uchwale pierwszego synodu plenarnego biskupow polskich opisanej w "Malym Dzienniku" ze stycznia 1938 r. znalazl sie postulat: [...] aby mlodziezy nie narazano na szkody religijne i moralne przez niestosowna koedukacje, przez laczenie mlodziezy katolickiej z zydowska i przez powierzanie wychowania mlodziezy katolickiej nauczycielom innowiercom. O osobnym szkoleniu mlodziezy zydowskiej tak wyrazil sie Komitet Polityczny Ministrow w grudniu 1921 r. Stwierdziwszy, ze Ministerstwo Wyznan Religijnych i Oswiecenia Publicznego dazyc powinno [...] do stworzenia jednolitego typu normalnej polskiej szkoly powszechnej z dwoma oddzialami: jednym dla dzieci chrzescijanskich, drugim dla dzieci zydowskich. Do czasu zrealizowania tego programu winno MWRiOP tolerowac chedery z jezykiem wykladowym polskim jako surogat polskiej szkoly powszechnej dla dzieci zydowskich. [...] W dziedzinie szkolnictwa sredniego winno MWRiOP dazyc do odrebnego ksztalcenia mlo- dziezy zydowskiej w szkolach z jezykiem wykladowym polskim. Biskupi zobowiazani byli skladac do Watykanu co piec lat tajemne sprawozdanie odpowiadajac na rozne pytania o swej diecezji. Arcybiskup Krakowa, Adam Sapieha podal, ze w 1928 r. w obrebie miasta istnialo szesc szkol powszechnych, w ktorych de facto byly tylko dzieci zydowskie. Osiagnieto to stopniowo, pisal, a celem bylo wyzwo- lenie dzieci katolickich spod zlego wplywu Zydow. Za potop sprosnych ksiazek, czasopism i gazet codziennych winil "rozne sekty amerykan- skie i Zydow". Kardynal Kakowski z Warszawy pisal podobnie o Zydach w swym sprawoz- daniu z 1918 r. Wymienial Zydow jako przewazajacych w szerzeniu najgorszych wplywow miedzy wiernymi jego diecezji. W czerwcu 1934 r. delegacja czterech rabinow prosila go o wykorzysta- nie swego moralnego autorytetu dla powstrzymania atakow na Zydow przez mlodziezowe bojowki endeckie. Kardynal Kakowski, po ukazaniu sie wiadomosci o tej petycji w prasie, potepil absolutnie gwalty i ekscesy, bez wzgledu na ich pochodzenie, czy to katolickie, czy zydowskie. Stwiedzil publicznie, ze jako pasterz diecezji warszawskiej musi przypomniec, ze otrzymal wiele zazalen o prowokacjach i przestepstwach Zydow przeciw katolikom. Napietnowal Dawida Jablonskiego, redaktora "Wolnomysliciela" i kilka innych czasopism zydowskich za agresywne zwalczanie religii chrzesci- janskiej, za bluznierstwa przeciw Chrystusowi, skarzyl sie, ze az tak wielu ze spoleczenstwa zydowskiego zalewalo Polske pornografia, i to wlasnie, stwierdzil, pobudzalo antysemickie nastroje i ekscesy. A w swym liscie pasterskim do ksiezy Warszawy w 1936 r. pietnowal jako wrogow panstwa i kosciola komunistow, radykalow, ateistow i wolnomyslicieli. Zydow po imieniu tym razem nie wymienil. Arcybiskup Jozef Teodorowicz ze Lwowa nawolywal w 1933 r. do "wojuja- cego kosciola" w imie "wojujacego" Chrystusa, ktorego zycie bylo jedna dluga wojna z Faryzeuszami i synagoga, "dumna synagoga", ktora sama nie chciala wejsc do krolestwa Boga oznajmionego przez Chrystusa i innym w wejscia do niego opierala sie. Ci musza uzyc przeciw Synagodze sily, musza byc przygotowani na jej gniew i przesladowanie. Arcybiskup Sapieha po rozruchach robotnikow w 1936 r. utozsamil Zydow z komunistami i kapitalistami, pietnowal znaczna liczbe chciwych, niechrzescijanskich i wykorzystujacych robotnika pracodawcow, pietno- wal agitatorow innej narodowosci i wiary. Nawolywal do solidarnosci ludzi, w ktorych zylach plynela krew polska, i w ktorych sercach panowala nauka Chrystusa. Arcybiskup Jozef Gawlina zalozyl Katolicka Agencje Prasowa (KAP) w 1927 r., ktora od 1929 do 1939 prowadzil ksiadz Zygmunt Kaczynski. Dzialala ona z biur archidiecezji warszawskiej i byla pod specjalnym patronatem kardynala Kakowskiego wysylajac do prasy polskiej i zagra- nicznej opinie, sprawozdania i zawiadomienia. Gdy prasa zydowska krytykowala kler za brak silnego i jednoznacznego potepienia atakow na Zydow, KAP, odrzucajac przemoc jako niegodna chrzescijanina, podkreslala jednak, ze Polacy mieli prawo do wlasnego spolecznego, ekonomicznego i kulturowego rozwoju. KAP przypominala, ze nawet pisarze zydowscy przyznali, iz Zydzi maja ujemne cechy charakteru utrudniajace wspolistnienie. Wedlug KAP powinni przestac przeciwstawiac sie rozwojowi Polski i pracowac nad wlasnymi wadami. Naglowek artykulu w katolickim "Malym Dzienniku"z Niepokolanowa winil Zydow za pogrom w Przytyku w 1936 r. Prowadzilo to pismo nieustajaca kampanie przeciw masonom, liberalom i Zydom. To popularne, wplywowe, o wielkim nakladzie pismo prowadzilo takze nagonke przeciw Januszowi Korczakowi, domagajac sie by rzad polozyl koniec jego dzialalnosci, [...] jako wrogiej i szkodliwej sprawie polskiej. Oprocz sierocinca zydowskiego na Krochmalnej Korczak zalozyl z Maryna Falska, a pod patronatem Aleksandry Pilsudskiej, drugiej zony Marszalka, takze "Nasz Dom" dla sierot polskich na Bielanach. Dr. Goldschmit jest wolnomysliscielem, ateista, wrogiem katolicyzmu. wrzeszczal "Maly Dziennik", dodajac, ze oddanie katolickich dzieci na wychowanie Zydowi, pod opieke naszym wrogom bylo wstydem i hanba. Osobno i obszerniej wartoby napisac o katolickiej prasie miedzy- wojennej. Biskup Lisowski z Tarnowa ostrzegal w 1938 r. przed kryptokomunis- tami jako przed najwiekszym niebezpieczenstwem dla Polski, wymienia- jac miedzy nimi rozne lewicowe organizacje Zydow. Omawiajac takie i podobne wypowiedzi biskupow, ksiezy i prasy kato- lickiej, pisze Jerzy Topolski: Jest oczywiste, ze tego rodzaju postawa Kosciola musiala podsycac nastroje antysemityzmu. Podloze zas dla niego tworzyla nasilajaca sie propaganda endecji, ku ktorej, jak rowniez ku spolecznemu konserwatyzmowi polskiemu, Kosciol wyraznie sie sklanial. Podkresla on, ze antysemickie wypowiedzi, poczynania, zajscia i pogromy [...] mocno szkodzily opinii o Polsce w swiecie demokratycznym, bacznie obserwu- jacym panstwo polskie. " Odpowiedz Link Zgłoś
pkt4a Re: Kandydat na oltarze 11.03.18, 21:38 cyt. " Zaraz po ogłoszeniu ustaw norymberskich w 1935 roku nazistowski „Der Stürmer” napisał: „Nienawidzić Żydów jest chrześcijańskim obowiązkiem”. Autor pamiętnika został złapany. Dostał się do obozu pracy, skąd na początku 1944 roku uciekł do lasu razem z wieloma współwięźniami Żydami. Znów wpadł w ręce Niemców, wywieziono go do Płaszowa, następnie do Mauthausen, gdzie pracował w kamieniołomach, a później został przewieziony do fabryki w Linzu. Tu doczekał się wyzwolenia i przez Węgry wrócił do Polski. Opisuje swoją podróż pociągiem. Dzięki swemu wyglądowi, gdym tylko wrócił do kraju, już w pociągu byłem świadkiem takich rozmów między pasażerami, którym na pewno więcej odpowiadał ustrój faszystowski od obecnej demokracji. Wie pan, zwróciła się jedna z pań do swego sąsiada na odcinku Kraków – Zakopane (gdzie to jechałem do sanatorium), swoją drogą to powinniśmy błogosławić Hitlera, że nam Żydów wytępił. Poprzednio jeszcze rozmawiała ze mną – wypytując, czy nie spotkałem się z bratem jej w Mauthausenie. Teraz zwróciła się do mnie. Widzi pan, pan jest Polakiem. Wraca pan z lagru i nikt panu nie dopomoże. Natomiast wracającym Żydom w Krakowie wypłaca się naprzód 50 tysięcy złotych, później dostają kupony na ubrania i płaszcze. W ogóle Żydzi są uprzywilejowani. Dla Żydówek, które urodzą dzieci, Rząd wyasygnował moc pieniędzy, by to parszywe plemię na powrót się na płodziło. Chciałem jej odpowiedzieć, że jestem Żydem i byłem w Krakowie w komitecie [Centralnym Komitecie Żydów w Polsce – J. L.] i owszem dostałem 50 – ale nie tysięcy, tylko złotych, które każdy Żyd dostaje jako zasiłek po powrocie z lagru. [...] O Boże! – pomyślałem. Jest wielu jeszcze Polaków, którym Hitleria zaimponowała i chcą kroczyć wiernie jej śladami. Do czego to doprowadzi? Nie muszę dodawać, że ten fragment, kończący pamiętnik Henryka Kopilewicza, nie znalazł uznania w oczach redaktorów i w antologii się nie pojawił. Książka „Młyny boże. Zapiski o Kościele i Zagładzie” Jacka Leociaka ukaże się nakładem wydawnictwa Czarne. Odpowiedz Link Zgłoś