Gość: +++IGNOR
IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl
06.09.02, 02:45
Kielce a Deir Yassin
Żydowscy terroryści-mordercy grabili wszystko, co tylko się dało w domach
swych arabskich ofiar. Po kilkakroć przeszukiwano ich domostwa w poszukiwaniu
łupów.
Mohammed, wówczas młody chłopak arabski, opisywał w swej relacji, iż "ukrył
się pod łóżkiem swoich rodziców w momencie, gdy terroryści wkroczyli do jego
domu. Słyszał przez długi czas, jak krzyczała jego matka. Ze swego miejsca
ukrycia widział ciała sióstr i braci padające na podłogę. Dom był rabowany.
Kilka razy wyciągano stare ubrania i buty spod łóżka, ale go nie wykryto.
Przez resztę dnia i w nocy mały chłopiec słyszał jęki i krzyki, strzały
karabinów (...). O świcie ciała leżące w domu wyciągnięto na zewnątrz. Gdy
zobaczył pozbawione życia ciało matki ciągnięte za stopy jak worek kartofli,
niekontrolowane łkanie wydarło mu się z gardła. Terrorysta sięgnął pod łóżko,
wyciągnął go z ukrycia i załadował na ciężarówkę, gdzie kilkoro innych dzieci
kurczowo trzymało się nawzajem. Ośmioletnia dziewczynka była cała unurzana we
krwi. Mohammed bał się, że była ranna (...). Ledwie mogąc mówić, powiedziała
mu, że ma na imię Thoraya i zapewniła, że nie jest ranna. Jej ciotki
ochronnie schowały ją za siebie, gdy terroryści weszli do domu. Kobiety
zasztyletowano, zdzierając z nich złote kolczyki i złote bransoletki, ale
Thoraya pozostała bezpieczna, chroniona przez ich ciała, które spadły na nią
i które czuła nad sobą przez godziny. Znaleziono ją dopiero wtedy, gdy jeden
z terrorystów powrócił, by się upewnić, czy cała biżuteria została zabrana od
zabitych" (za: "Remembering Deir Yassin", Nowy Jork 1998, s. 51).
Izrael wykorzystuje skutki rzezi
Bestialska masakra 254 arabskich mieszkańców wioski Deir Yassin przyniosła
skutki oczekiwane przez żydowskich morderców z bojówek Irgunu i Gangu Sterna.
Wieść o rzezi wywołała straszną panikę wśród Arabów zamieszkujących pozostałe
obszary Palestyny. Jak pisał Paul Johnson w "Historii Żydów" (Kraków
1993): "Wieść o tym straszliwym ataku, w przesadzonej jeszcze wersji rozeszła
się błyskawicznie i bez wątpienia w ciągu następnych dwóch miesięcy skłoniła
wielu Arabów do ucieczki (...). W każdym razie ucieczki Arabów spowodowały
spadek ich liczebności w nowym państwie [izraelskim - J.R.N.] do zaledwie
160.000. Było to oczywiście bardzo korzystne". Palestyńska poetka i historyk
literatury Salma Khadra Jayyusi wspominała: "Deir Yassin był początkiem, ale
również początkiem końca. Ucieczka Palestyńczyków z ich domów (...) wynikała
z uświadomienia sobie, że znajdują się w obliczu bezlitosnego i mszczącego
się na ślepo wroga, który nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć to, czego
chce" (cyt. za: "Remembering...", s. 31).
Izraelczycy zrobili dosłownie wszystko, aby maksymalnie wykorzystać dla
swoich interesów psychologiczne efekty masakry, puszczając jak najszerzej
pogłoski o czekających Arabów dalszych rzeziach w stylu Deir Yassin.
Rezultatem był straszliwy exodus Arabów. Aż 750 tys. Arabów w popłochu
opuściło swoje domy i pola, uciekając z terenów Palestyny przed wojskami
izraelskimi. Izrael przeprowadził w ten sposób ogromną czystkę etniczną,
zagarniając na trwałe ziemię i mienie setek tysięcy uchodźców arabskich.
Pycha mordercy
Główny organizator rzezi w Deir Yassin - szef bojówek Irgunu Menachem Begin,
późniejszy premier Izraela, z pychą odnotował w swych pamiętnikach,
że "Legenda Deir Yassin była warta dla wojsk Izraela tyle, co pół tuzina
batalionów" (cyt. za: "Remembering...", s. 11). Z satysfakcją
stwierdzał: "Ogarnięci trwogą Arabowie uciekali, krzycząc 'Deir Yassin'" (M.
Begin "The story of the Irgun", Tel Aviv 1964, s. 162). Akcentował: "Arabowie
na terenie całego kraju, skłonieni do wierzenia w dzikie opowieści o 'rzezi
dokonanej przez Irgun' byli ogarnięci przez nieograniczoną niczym panikę i
rozpoczęli ucieczkę dla ratowania swego życia. Ta masowa ucieczka
przekształciła się wkrótce w szaleńczą, niekontrolowaną panikę. Trudno
przecenić polityczne i ekonomiczne znaczenie takiego rozwoju wydarzeń".
Bezpośrednio po rzezi w Deir Yassin Begin wydał z okazji jej "pomyślnej
realizacji" triumfalny rozkaz dzienny z gratulacjami dla żydowskich
morderców: "Przyjmijcie gratulacje z okazji tak wspaniałego aktu podboju.
(...) Powiedzcie żołnierzom, że stworzyli historię Izraela (...). Tak jak w
Deir Yassin, tak i wszędzie, uderzymy i zmiażdżymy wroga". Postępując w ten
sposób Menachem Begin zachował się zgodnie z tradycją jego imienia (Menachem,
syn Gadiego - król izraelski w latach 752-742 przed narodzeniem Chrystusa), o
którym napisano w Biblii: "Podówczas Menachem spustoszył Tappuach - zabijając
wszystkich, którzy w nim byli - oraz okolice jego, począwszy od Tirsy,
ponieważ mu nie otworzono bram. Spustoszył je, a wszystkie w nim brzemienne
kobiety rozpruwał. (...) Czynił on to, co jest złe w oczach Pańskich".
W związanym z żydowskimi kręgami popularnym dzienniku kanadyjskim "Globe and
Mail" wspominano po 50 latach od masakry w Deir Yassin: "(...) Skutki masakry
w Deir Yassin były dramatyczne. Przerażenie ogarnęło arabskie społeczności
Palestyny, a strach przed tym, co się zdarzyło w Deir Yassin był powiększany
przez siły izraelskie, które ostrzegały arabską ludność Haify i Tyberiady
przed powtórką [tej masakry - J.R.N.]. (...) Deir Yassin była pierwszą
arabską wioską, która padła w wojnie 1948-1949 roku. Potem to samo stało się
z ponad 400 innymi wioskami, startymi z nowej mapy Izraela. Uciekinierzy
stali się awangardą arabskiego exodusu, który przekroczył liczbę 700.000
osób" (P. Martin: Memories of Deir Yassin haunt Palestinians, "Globe and
Mail" 29 kwietnia 1998 roku).
Daniel Kurtzman z Żydowskiej Agencji Telegraficznej pisał na łamach innego
żydowskiego pisma kanadyjskiego - "The Canadian Jewish News" (30 kwietnia
1998), iż według jednego z czołowych żydowskich historyków wojskowości Uri
Milsteina: "Deir Yassin był jednym z najważniejszych wydarzeń w wojnie, które
przyśpieszyło exodus Arabów z innych miejsc, ze strachu przed powtórzeniem
się Deir Yassin".
Intelektualiści protestują... na próżno
Korzystające ze skutków okrutnej masakry Arabów władze izraelskie musiały
jednak liczyć się z powszechnym oburzeniem światowej opinii publicznej, w tym
także kręgów najwybitniejszych intelektualistów żydowskich świata. Grupa
czołowych intelektualistów żydowskiego pochodzenia (m.in. Albert Einstein i
Hannah Arendt) napiętnowała Begina w liście otwartym, opublikowanym na
łamach "The New York Times" jako faszystę, a jego partię jako faszystowską. W
tej sytuacji spełzły na niczym podjęte początkowo przez władze izraelskie
próby zatuszowania sprawy zbrodni w Deir Yassin. Nikt nie chciał uwierzyć w
ogłoszoną najpierw przez Żydowską Agencję kłamliwą wersję o tym, że za rzeź w
Deir Yassin jest jakoby odpowiedzialna grupa zrewoltowanych Arabów
(wg "Remembering...", s. 11). Wkrótce musiano - wobec zbyt wielu świadectw
winy Irgunu i Sterna - przyznać, że to żydowscy bojówkarze byli
odpowiedzialni za "dzikie" i "barbarzyńskie działania" w Deir Yassin
(przyznano tak w kolejnym oświadczeniu Żydowskiej Agencji Telegraficznej).
Sam premier Izraela Ben Gurion wysłał do króla Transjordanii Abdullaha
oficjalnie przeprosiny z powodu masakry. Ben Gurion uznał również za
konieczne publiczne odcięcie się od zbrodniczych działań Begina i otwarcie
nazwał go Menachemem Hitlerem. Były to jednak tylko działania pozorowane,
niczym nieprzeszkadzające Izraelowi w maksymalnym wykorzystaniu skutków
arabskiego exodusu po Deir Yassin.
Dwulicowość Ben Guriona najlepiej ilustrowało jego zachowanie wobec kilku
głośnych uczonych żydowskich w sprawie Deir Yassin. Słynny żydowski teolog i
uczony Martin Buber wraz z trzema innymi żydowskimi uczonymi: Ernstem
Siminem, Wernerem Senatorem i Cecilem Rothem, na próżno apelowali do premiera
Ben Guriona, aby Deir Yassin pozostało niezam